Kazimierz Czapiński

Socjalizm czy komunizm?

[1927]

I. Początki bolszewizmu w Rosji.

„Komunizm” jest to ruch, który się rozpoczął w Rosji, gdzie nosi nazwę „bolszewizmu”.

Pewna część socjalistów rosyjskich pod wodzą Lenina już w 1903 roku, niezadowolona ze stanowiska mniejszości partii na zjeździe rosyjskiej Socjalnej Demokracji, mając większość (a słowo „więcej” po rosyjsku brzmi „bolsze”), ukształtowała się stopniowo w odrębną organizację, a z czasem i w odrębną partię, przybierając nazwę „bolszewików”. Stopniowo drogi bolszewików odchyliły się bardzo daleko od dróg reszty socjalistów rosyjskich. Bolszewicy bowiem wierzyli w potęgę drobnej mniejszości klasy robotniczej, jeżeli tylko ta mniejszość zdobędzie władzę i silnie ją ujmie w swoje dłonie. Zdawało się im, że władza – chociażby mniejszości – cuda może robić. I dlatego dążyli do władzy za wszelką cenę – dążyli do „dyktatury”.

W 1917 roku wybuchła wreszcie długo oczekiwana rewolucja rosyjska. Rewolucja ta była zwycięską i z wielką łatwością obaliła carat, albowiem te siły społeczne, które stały za caratem, były znikome. Za carem szła tylko szlachta rosyjska, po części wielki przemysł, no i oczywiście znaczna część urzędników i policji. Natomiast szerokie masy ludu były przeciwne dalszemu istnieniu carskiego samowładztwa – „samodzierżawia”. Nawet część burżuazji była postępową i sarkała na carat za olbrzymie nadużycia. Zresztą wielki kapitał przemysłowy i handlowy w Rosji był słaby, a w ogromnej części zagraniczny. Drobna burżuazja, zwłaszcza inteligencja, stanęła po stronie rewolucji. Klasa robotnicza oczywiście stała się czołowym oddziałem, awangardą rewolucyjną. Ale co najważniejsze –

poparł rewolucję chłop rosyjski,

któremu carskie porządki bardzo dokuczyły, gdyż ziemi miał bardzo mało i żył w stosunkach pół-pańszczyźnianych! Chłop zależny był od sąsiada-obszarnika; jemu musiał płacić wielki czynsz za wydzierżawione grunta, albo też otrzymywał od tego obszarnika nędzną płacę roboczą jako robotnik w pańskich dobrach. To były przyczyny, dla których chłop rosyjski poparł rewolucję rosyjską. Chciał usunięcia resztek pańszczyzny, chciał zabrać grunta obszarników, chciał skasować przywileje ziemian i zdobyć prawa dla siebie. Co się działo w miastach i kto tam zaczął rządzić – jemu, włościaninowi, było obojętne; byleby mógł zabrać grunta pańskie, o których dawno marzył. Toteż chłop powitał z radością zwycięstwo rewolucyjnych robotników w Petersburgu i innych miastach. Do tych przyczyn zwycięskiego pochodu rewolucji rosyjskiej z 1917 roku należy dodać postawę wojska, któremu uprzykrzyła się już ciężka, od 1914 roku trwająca wojna. Wojsko chciało pokoju i rwało się do domu, aby dzielić grunta pańskie.

Wobec tego bolszewicy rosyjscy łatwo zdobyli powodzenie, gdy rzucili hasło: pokoju i ziemi! W październiku tegoż 1917 roku Lenin, Trocki, Zinowiew oraz inni wodzowie bolszewików objęli ster rządów w Rosji. Mogli więc wcielać teraz w życie swoje poglądy na rzekomo cudotwórcze skutki rządów… mniejszości.

Wprawdzie Rosja była krajem analfabetów, wprawdzie posiadała bardzo słabo rozwinięty przemysł, a przeważnie była krajem rolniczym, wprawdzie Rosja była niewyrobioną pod względem politycznym. Nigdy nie miała wolnościowych urządzeń demokratycznych; wobec tego nie była przyzwyczajona do rządzenia się sobą tak pod względem politycznym, jak gospodarczym. Ale bolszewikom zdawało się, że twarda władza rządu – tak zwana „dyktatura” – potrafi wszystko!

Rząd gwałtów i morderstw

Utworzyli więc własną „czerwoną armię”, rozgałęzione czynownictwo, czyli stan urzędniczy, szeroką sieć szpiegów i wreszcie osławioną krwawą policję, tzw. „czerezwyczajkę” (obecnie nazywa się już inaczej — „GPU”, to znaczy „Gospolituprawlenje”). Ta, krwią milionów niewinnych ludzi splamiona policja bolszewicka wszystkich stawiających opór władzy bolszewickiej, a najczęściej po prostu inaczej myślących, skazywała od razu tysiącami na męki i śmierć.

Rosyjski Sejm ustawodawczy, tzw. „konstytuantę”, bolszewicy rozpędzili dowodząc, że Rosji demokracja, a więc parlament, wolność obywatelska, swoboda pracy, zgromadzeń itd. nie są potrzebne. Rządzić zaś mają tzw. „Sowiety”, tzn. Rady, wybrane przez robotników i chłopów.

Skutki bolszewickich rządów

Następnie bolszewicy przystąpili do urzeczywistnienia socjalizmu w Rosji tak, jak go oni pojmowali. Znany bolszewik Bucharin napisał niby to uczoną książkę, w której dowodził, że za pomocą gwałtu da się zaprowadzić szczęśliwy ustrój socjalistyczny! Drugi bolszewik Trocki napisał inną książkę, w której również dowodził, że przy pomocy „żelaza i krwi” należy zbudować szczęście Rosji i doprowadzić ją do socjalizmu. Według tych poglądów zaczął też rząd rosyjski postępować. Zabrano kapitalistom fabryki i oddano je robotnikom. Ale ponieważ robotnicy byli do tych rządów w fabrykach nieprzygotowani, a inteligencję bolszewicy albo wymordowali, albo usunęli, więc oczywiście z takich głupich zarządzeń żaden „socjalizm” powstać nie mógł; wynikła tylko

całkowita ruina fabryk

i w ogóle wszelkiej pracy w przemyśle i handlu. Co się tyczy wsi, to bolszewicy grunta obszarnicze oddali częściowo chłopom, częściowo zaś zatrzymali dla rządu i w tych rządowych majątkach („sowieckich choziajstwach”) rząd zaczął prowadzić własną, państwową gospodarkę.

Bolszewicka gospodarka na roli

Jednakowoż i na roli bolszewikom się nie powiodło! Państwowe „sowieckie choziajstwa” zaczęły szybko upadać, bo nie miał kto nimi rządzić umiejętnie. Co się zaś tyczy chłopów, to bolszewicy prawie cały plon z ziemi zaczęli im zabierać na wyżywienie miast. W rezultacie chłopi przekonali się, że szkoda pracować na roli, nie warto starać się o dobre i obfite plony, skoro bolszewicy wszystko sobie zabierają. Wobec tego ogromnie zmniejszyli zasiewy i wydajność gleby rosyjskiej upadła. Gdy zaś przyszedł nieurodzaj w niektórych guberniach, nie było czym dopomóc głodującym, gdyż chłopi w urodzajnych guberniach mieli tylko tyle, ile dla nich samych było potrzeba. Głód, zwłaszcza w niektórych guberniach nad Wołgą, był straszny. Sami bolszewicy przyznają, że ludzie, głodem przymierający, dochodzili do ludożerstwa! Człowiek zjadał drugiego człowieka! Z głodu wymarły miliony chłopów!

Niewykonalne i śmieszne pomysły

Ale bolszewicy nie zważali na to wszystko, wierząc w dalszym ciągu w zbawcze znaczenie gwałtu, silnej władzy. Socjalistów, którzy sprzeciwiali się tej dzikiej gospodarce, mordowano, albo trzymano w więzieniach. Oczywista nie dopuszczano do ukazania się ani jednej gazety, ani jednej książki, które by krytykowały te urządzenia. Natomiast występowano ze strony bolszewickiej z fantastycznymi pomysłami, jak np. „elektryfikacją” całej Rosji, tzn. zaprowadzeniem wszędzie elektryczności, ażeby w ten sposób ułatwić uspołecznienie gospodarki i wprowadzenie socjalizmu!! Naturalnie z tych fantazji nic nie wynikło. Bolszewicy widząc, że ich pomysły do niczego nie prowadzą, coraz bardziej wzmacniali swą władzę, coraz energiczniej stosowali gwałt, myśląc, że gwałt wszystko zastąpi. Układali tzw. „jedyny plan” całej gospodarki rosyjskiej tak, ażeby każdy człowiek miał z góry przeznaczone miejsce i nie śmiał z tego miejsca się ruszać.

Militaryzacja robotników

A Trocki chciał nawet całą gospodarkę bolszewicką zorganizować po wojskowemu tak, aby robotnicy i inni pracownicy działali pod rygorem wojskowym jako tzw. „Armia Pracy”. Zaprowadzono specjalnych naczelników „dyktatorów” po fabrykach, wprowadzano pracę akordową (od sztuki), sprowadzano za drogie pieniądze specjalistów z zagranicy, aby zastąpili miejsce wymordowanej inteligencji w fabrykach…

Wszystko w ruinie!

Jednakowoż wszystkie te fantazje, wszystkie te barbarzyńskie pomysły zaprowadzenia „socjalizmu” przy pomocy mordów, gwałtu i twardej dyscypliny do niczego nie prowadziły. Fabryki wypadało zamykać jedną po drugiej. Wydajność pracy w fabrykach spadła gwałtownie, nieraz po prostu do zera. Na papierze cały handel i przemysł były upaństwowione, ale tajne paskarstwo krzewiło się jak nigdy.

Miasta pustoszały, bo głodni robotnicy uciekali na wieś. A na wsi znów chłopi wymierali z głodu całymi milionami. Wszędzie ruina, wszędzie straszliwe niepowodzenie. Tylko krwawa czerezwyczajka pracowała dalej, tylko tu produkcyjność pracy nie malała, lecz się rozszerzała; tu wyrastały coraz to nowe góry trupów, ażeby spotęgować terror, ażeby zapewnić władzę Leninom i Zinowiewym, ażeby we krwi utopić wszelkie słowo krytyki. Naturalnie, że i z Sowietów (Rad Robotniczych) zrobiono komedię – i w Radach Robotniczych dobierano członków tak, ażeby w skład ich wchodzili sami komuniści albo ludzie ślepo im posłuszni; w razie jakiegoś słowa niezależnego i tu czerezwyczajka rozpoczynała swoją krwawą robotę.
II. Bankructwo bolszewizmu w Rosji.

Wszędzie w Rosji rosło niezadowolenie, wszędzie wybuchały powstania. Bunt marynarzy morskiej twierdzy Kronsztad przeciwko władzy bolszewickiej pokazał jej, że trzeba zmienić system, że trzeba coś nowego wymyślić, że trzeba przyznać się do bankructwa dotychczasowych sposobów rządzenia.

Pierwszy zawrócił Lenin. Napisał swoją słynną książeczkę o podatku naturalnym („O Prodnałogje”) i w tej książeczce zaczął dowodzić, że właściwie

Rosja jeszcze nie dojrzała do socjalizmu!

Ścisłe upaństwowienie przemysłu i handlu do niczego nie prowadzi. Trzeba ogromną część przedsiębiorstw oddać prywatnym kapitalistom lub wydzierżawić, albowiem sami robotnicy wszystkiemu nie podołają. Do pewnego przynajmniej stopnia należy nawet uznać wolność spekulacji i paskowania! A co do chłopów, którzy stają się coraz bardziej niezadowoleni, to należy odrzucić starą metodę zabierania im prawie całego plonu („Razwiorstka”) i należy ograniczyć się tylko do stosunkowo umiarkowanego podatku naturalnego („Prodnałog”), tak, aby resztę plonu swojej pracy chłop mógł sprzedać i kupić sobie potrzebne wyroby miejskie, przemysłowe. W ten sposób – dowodził Lenin – „ożywi się” i przemysł, i rolnictwo.

Tak Lenin rozpoczął w Rosji, w 1921 roku, całkowicie nowy kurs polityki, tzw. NEP, tzn. Nową Ekonomiczną Politykę. Łatwo zrozumieć, że myśli wprowadzenia socjalizmu do półdzikiej Rosji przy pomocy gwałtu, już Lenin się wyrzekł i doradził ponowne wprowadzenie kapitalizmu, ponowne stworzenie klasy kapitalistycznej, którą bolszewicy byli wytrzebili. W ten sposób

Lenin stwierdził całkowite bankructwo

dotychczasowej polityki bolszewickiej.

W tych warunkach rządom bolszewickim nie pozostało nic innego, jak usłuchać rady Lenina i zmienić swoją politykę. Tak też bolszewicy uczynili. Oddali ogromną część przemysłu w ręce prywatne. Zezwolili na prywatny handel i paskarstwo. Pozostałą część przemysłu, przeważnie tego największego, oddali w ręce tzw. „Trustów”, to znaczy spółek na pół państwowych, gdyż państwo ma w nich wpływ przeważający. Widząc, że sami z przemysłem nie dadzą rady, bolszewicy zaczęli zabiegać o pożyczki zagraniczne i o kapitalistów zagranicznych, namawiając ich, ażeby starali się o koncesje (pozwolenia) na prowadzenie przedsiębiorstw w Rosji. Podczas Międzynarodowego Zjazdu politycznego w Genui delegaci bolszewiccy, Cziczerin i Rakowski, gwałtownie namawiali kapitał zagraniczny, ażeby w Rosji objął przedsiębiorstwa. W ten sposób bolszewicy, niby to reprezentanci robotników, utworzyli jeden front z międzynarodowym kapitałem.

Ale te wszystkie zabiegi wobec kapitału, cały ten

powrót do kapitalizmu

do niczego nie doprowadziły. Kapitał zagraniczny boi się Rosji, gdzie wprawdzie, według późniejszej rady Lenina, odrzucono gwałt w dziedzinie gospodarczej i wprowadzono kapitalizm ponownie, ale gdzie dalej panuje gwałt i bezprawie w dziedzinie politycznej. Kapitał, nie mając gwarancji prawa, boi się tych azjatyckich stosunków. Tymczasem i „Trusty” pracowały marnie, dzięki nieudolności swych kierowników. Trocki na Zjeździe Rosyjskiej Partii Komunistycznej w 1923 roku dowodził, że „Trusty” tylko zżerają kapitał zakładowy i żyją na jego rachunek. Wobec tego ceny produktów przemysłowych w Rosji są niezmiernie wysokie i chłop po staremu niewiele kupić może. Skutkiem tego daje się zauważyć silny rozdźwięk pomiędzy przemysłem a niezadowolonym chłopem. Bolszewicy boją się tego niezadowolonego chłopa, bo chłop w Rosji – to siła. I wciąż dowodzą, że trzeba koniecznie starać się o jakieś zespolenie rolnictwa z przemysłem, chłopa z robotnikiem (tak zwana „smyczka”). Tymczasem bolszewicy wywożą zboże rosyjskie zagranicę, powiadając, że w ten sposób pomagają chłopom, bo podnoszą ceny zboża w kraju. Jednakowoż ludność miejską i wiejską przez to wygładzają, zaś „smyczki” tym nie osiągają. Rosja w dalszym ciągu żyje resztkami starego kapitału i nie wie, jak wybrnąć ze swego bankructwa. Stąd rodzą się u kierowników bolszewickich rozpaczliwe myśli, że chyba jakaś nowa wojna lub zamieszki europejskie uratują bolszewickie rządy i rządzącą w Rosji klikę…

Wszystko zburzyli – nic nie zbudowali!

Przesunęła się tu przed nami cała historia rosyjskiego bolszewizmu. Udało mu się przyjść do władzy dzięki specjalnym warunkom, zaś w pierwszym rzędzie dzięki zrewolucjonizowanym chłopom i wojsku. Ale bolszewizm nie osiągnął nic z postawionych sobie celów, zrujnował tylko Rosję, spustoszył miasta, zdruzgotał przemysł i w końcu wrócił do kapitalizmu. Wszystkie dzikie pomysły o wprowadzeniu socjalizmu do Rosji, przy pomocy gwałtu ze strony rządzącej drobnej mniejszości, zakończyły się zupełnym bankructwem!
III. Obecny stan Rosji. Stan oświaty. Zarobki. Bezrobocie. Panowanie chłopa-kułaka.

Obecnie, w 1927 roku, po dziesięciu latach panowania, bolszewicy z trudem zaledwie zbliżają się do przedwojennego, carskiego, nędznego poziomu w przemyśle, rolnictwie i handlu. Po dziesięciu latach! Po mordach i głodach! W rzeczywistości do poziomu przedwojennego jeszcze daleko, gdyż ludność tymczasem wzrosła liczebnie.

Dalszy rozwój przemysłu jest zahamowany w wielkim stopniu tym, iż nie ma kapitałów dla odbudowy fabryk i sprawienia nowych maszyn. Stary inwentarz jest zniszczony, nowego zaś nie ma za co sprawić, bo zagranica kapitałów nie chce pożyczyć, zaś w Rosji żadnych oszczędności naturalnie nie ma. Dlatego też wodzowie bolszewizmu, jak Rykow, uprzedzają rosyjskich robotników, że dalsza odbudowa przemysłu jest rzeczą bardzo trudną i powolną.

Położenie robotnika w Rosji jest ciężkie.

Bezrobotnych przeszło 2 miliony

Zarobki spadają skutkiem spadku wartości pieniądza, powszechnej drożyzny i nacisku władzy, która chce robić oszczędności. Po 10 latach „zbawczych” rządów bolszewickich przedwojenne zarobki jeszcze nie zostały osiągnięte. Zaledwie w Moskwie i w paru innych głównych miastach zarobki zbliżają się do carskich, zaś na prowincji są przeważnie znacznie niższe.

Jeszcze gorzej jest z oświatą ludową

Komisarz ludowy do spraw oświatowych Łunaczarski przyznał się na posiedzeniu Centralnego Komitetu Wykonawczego (6 listopada 1926 roku), że Rosja obecnie posiada o 4 tysiące szkół mniej, niż za czasów carskich; że budynki szkolne są w stanie ruiny; że młodzież nie chce iść do pracy nauczycielskiej skutkiem bezprawnego położenia nauczyciela, i że Rosja bolszewicka wydaje na dziecko w szkole zaledwie połowę tego, co wydawała Rosja carska.

Robotnik nie ma dobrego zarobku i nie ma wolności; nie śmie mówić, jak chce i pisać, jak chce. Za to bogatym chłopom, czyli tak zwanym „kułakom” powodzi się coraz lepiej. Stalin, dzisiejszy „czerwony car” Rosji opiera się przede wszystkim na bogatym chłopie, bo ten chłop dostarcza państwu zboża. Niedawno jeden z wodzów bolszewickich Kamieniew oświadczył na 14 Zjeździe rosyjskiej partii komunistycznej w grudniu 1925 roku, że w Rosji „rośnie kułak”.

Tak! Rosja stała się państwem kułacko-kapitalistycznym. Socjalizmu ani śladu!
IV. Trzecia Międzynarodówka i rozbijanie jedności robotniczej.

Bolszewicy rosyjscy, wierzący w to, że drobna garść robotników może wziąć państwo za łeb i zaprowadzić socjalizm, stworzyli własną Międzynarodówkę, tzw. „Trzecią”, ażeby te dziwaczne myśli krzewić po całym świecie. Ta Międzynarodówka stała się stopniowo narzędziem rosyjskiej państwowości, narzędziem rosyjskiej polityki państwowej.

Toteż oczywistą jest rzeczą, że próby przeszczepienia rosyjskiej metody bolszewickiej do stosunków zagranicznych skończyły się straszliwą i krwawą przegraną. W Bawarii i na Węgrzech komuniści tamtejsi odnieśli nawet chwilowe zwycięstwo, ale bardzo szybko zostali pobici, bo warunki na Zachodzie są zupełnie inne, niż w Rosji. Nie ma tam ani słabej burżuazji, ani postępowej drobnej burżuazji, ani wojną zrewolucjonizowanego wojska; a zwłaszcza (i to przede wszystkim) chłop europejski posiada ziemi dosyć i nie tylko nie jest rewolucyjny, lecz odwrotnie – jest często najwierniejszą podporą reakcji. Tak np. w Austrii chłop stał się podstawą zwycięstwa rządzących obecnie klerykałów; w Bawarii monarchistyczni faszyści opierają się na tamtejszym bogatym chłopie.

Niczego więc Trzecia Międzynarodówka nie zdołała uczynić dla proletariatu europejskiego, przeciwnie przyniosła mu same klęski. Natomiast

popełniła ogromną zbrodnię,

rozbijając jedność partii robotniczych.

Tak, jak w Rosji bolszewicy oświadczyli, że socjaliści to są „zdrajcy” i „agenci kapitału”, i zaczęli socjalistów mordować i zapychać nimi więzienia, tak samo i na Zachodzie zaczęli oskarżać socjalistów o „zdradę” i pod tym pozorem rozbijać partie socjalistyczne, a natomiast tworzyć własne organizacje komunistyczne. Działo się to niby w imię większej „rewolucyjności”. Faktycznie atoli cała ta robota rozbijania była robotą na korzyść reakcji, osłabiając klasę robotniczą w sposób niesłychany. Osłabiona po wojnie reakcja kapitalistyczna zaczęła znowu podnosić głowę i oto w miarę tego, jak wzmagała się reakcja, słabł, niestety, opór proletariatu, rozbijanego przez Trzecią Międzynarodówkę.

Ta Międzynarodówka jest całkowicie zależną od rosyjskich bolszewików, stamtąd otrzymuje rozkazy i pieniądze. Służy więc pokornie interesom państwa rosyjskiego i tańczy tak, jak jej Rosja zaśpiewa. A o co Rosji chodzi? Chodzi o to, ażeby mieć w zagranicznych partiach komunistycznych posłuszne narzędzia dla zagranicznej polityki Rosji. Np. gdy Rosja stara się o pożyczki, o koncesje ze strony kapitalistów zagranicznych, o uznanie ze strony Europy Zachodniej – komunistyczne partie, należące do Trzeciej Międzynarodówki, mają Rosji w tym wszystkim pomagać.

Do czego dążą komuniści?

Jeśli zaś weźmiemy chwilę obecną, to Rosja przede wszystkim stara się o zwycięstwo komunistów w Niemczech, gdyż ma nadzieję, że w razie tego zwycięstwa rosyjskie wojska przejdą przez Polskę do Niemiec, dopomogą niemieckim komunistom i uderzą wspólnymi siłami na Francję. Bankrutująca bowiem Rosja czuje, że dla niej jedynym niemal wyjściem jest zamęt w Europie. Dlatego też Trzecia Międzynarodówka podżegała wciąż komunistów niemieckich do nowych, krwawych powstań w nadziei ich zwycięstwa. Co prawda nic z tego „zwycięstwa” nie wynika – odwrotnie – rozbity przez komunistów proletariat niemiecki słabnie coraz bardziej i krwawi coraz więcej. W końcu zwycięska reakcja niemiecka ujmuje coraz bardziej w swoje ręce całe państwo. Dość powiedzieć, iż dzięki komunistom prezydentem niemieckim został obrany reakcyjny generał Hindenburg! Ale Trzecia Międzynarodówka robi swoje i rozbija klasę robotniczą wciąż dalej, bo tak wypada z punktu widzenia interesów Rosji, a zwłaszcza rządzącej nią kliki.

Widzimy więc, że Trzeciej Międzynarodówce potrzebne są ściśle od niej zależne i niewolniczo karne partie komunistyczne. I dlatego Trzecia Międzynarodówka rozbija dalej klasę robotniczą.

Spustoszenia są istotnie straszne

We Francji np. Centrala Związków Zawodowych leży w gruzach, partia socjalistyczna została rozbita i dopiero od paru lat na nowo się odbudowuje; tymczasem partia komunistyczna też jest bezsilna i też wiecznie kłóci się z Moskwą, żądającą niewolniczego posłuszeństwa. W końcu i partia komunistyczna francuska rozbiła się na kilka partii, a cały plon tej zbrodniczej taktyki bolszewików zebrała reakcja! Tak samo we Włoszech partia socjalistyczna była bardzo silna, ale żywioły komunistyczne zastosowały zupełnie bezmyślną taktykę odbierania kapitalistom fabryk wówczas, kiedy grunt do tego jeszcze nie był przygotowany. Wskutek tego i wskutek rozbicia jedności ruchu mamy dziś we Włoszech kilka prawie całkowicie zniszczonych partii socjalistycznych i komunistycznych! Z dwóch milionów zawodowo zorganizowanych nie zostało prawie nic. Tryumfują zaś i rządzą dziś całymi Włochami włoscy „faszyści”, zorganizowani przez reakcję, na czele której stoi Mussolini. Dzięki więc komunistycznej taktyce Włochami rządzi krwawy kat Mussolini! Tak komuniści pomagają faszystom, najgorszym wrogom robotnika!

Komuniści druzgocą jedność robotniczą!

Polityka komunistów idzie na rękę reakcji, druzgocze po prostu jedność i siły robotnicze właśnie w tej chwili, gdy nacisk kapitału wymaga przede wszystkim jedności robotniczej.

W Polsce również komuniści, zasilani z Moskwy rozkazami i pieniędzmi, wytrwale pracują nad rozbiciem jedności klasy robotniczej. Całe szczęście, że im dotychczas to się nie udało i że Polska Partia Socjalistyczna skupia dokoła siebie ogromną masę polskiego proletariatu miejskiego i wiejskiego. Rozbicie klasy robotniczej w Polsce przez komunistów spowoduje niewątpliwie osłabienie państwa i zwycięstwo kapitalistyczno-obszarniczej oraz klerykalnej reakcji.
V. Komuniści w Polsce.

Polska Niepodległa jest solą w oku rosyjskich bolszewików. Już w 1920 roku, idąc na Warszawę, wieźli oni do Warszawy swój przygotowany „polski rząd” z Feliksem Konem na czele. Ten wrogi stosunek do Polski jest zupełnie zrozumiały: 1. Bolszewicy prowadzą dzisiaj w gruncie rzeczy starą rosyjską nacjonalistyczną politykę zaborów. 2. Jak wskazaliśmy, Rosja dąży do połączenia się z Niemcami, do zjednoczenia sił, ażeby uchronić się przed nadchodzącym, ostatecznym bankructwem rządów bolszewickich. Dlatego też, gotując się do nowej wojny, bolszewicy wszystkie wysiłki poświęcają organizowaniu swojej „czerwonej armii”, myśląc o zbliżaniu się tej wielkiej chwili, gdy wreszcie ruszą przez Polskę celem połączenia się z Niemcami.

Dlatego też dają oni polecenia komunistom polskim, aby pracowali nad

rozbiciem państwowości polskiej,

ażeby osłabić i zniweczyć tę polską barierę, która oddziela Rosję od Niemiec. Nie znaczy to naturalnie, żeby każdy polski komunista był świadomym agentem rosyjskiej polityki państwowej; może we własnym przekonaniu pozostać sobie uczciwym rewolucjonistą. Ale niezależnie od tego, co taki komunista myśli, polityką jego partii kierują rosyjscy bolszewicy przez Trzecią Międzynarodówkę, i wobec tego komuniści polscy muszą prowadzić taką politykę, która by zdążała do rozbicia polskiej klasy robotniczej i do rozkładu państwowości polskiej. A więc nie chodzi im tak dalece o doraźne zwycięstwa przy akcjach strajkowych lub politycznych, lecz raczej o szerzenie wciąż dalszego zamętu, dalszego niezadowolenia, o rozwalanie wojska, o niszczenie całego państwowego układu. Tak bowiem każe Moskwa.

Farbowane lisy

Ale komunistom polskim do ostatnich czasów powodziło się niezbyt dobrze. Robotnik polski ma zbyt wiele poczucia państwowego i na przeciwpaństwowe nawoływania komunistów zbytnio nie spieszył; zaś chłop w ogóle nie chciał słyszeć o komunistach. Wobec tego moskiewska Trzecia Międzynarodówka postanowiła rzucić

dwa nowe hasła – na wabika!

Po pierwsze – rzucono hasło narodowe: kazano komunistom we wszystkich krajach udawać patriotów i narodowców. Po drugie – zwrócono wielką uwagę na chłopów.

Komuniści – jako fałszywi narodowcy

Posłuszni temu wezwaniu komuniści polscy postanowili zaraz się przemalować i nałożyć nową maskę. Odbyli tedy swój zjazd i w myśl moskiewskich wskazówek nagle wystąpili w nowej szacie. Przedtem nie chcieli słyszeć o polskim narodzie, o polskiej niepodległości, o polskim państwie, teraz nagle oświadczyli na zjeździe, że biorą w obronę niepodległość Polski. Wspominają rzewnie o powstańcach polskich (!) i dowodzą, że Niepodległość Polski nigdy nie będzie tak dalece zapewnioną, jak właśnie po zwycięstwie komunistów! A Zinowiew, ten do niedawna moskiewski naczelnik polskich komunistów, w liście do zjazdu wzywa polskich komunistów, żeby starali się być przedstawicielami nie tylko polskiej klasy robotniczej, ale całego narodu (!).

Jak komuniści oszukują chłopów?

Taką samą komedię odgrywają komuniści wobec chłopów. Przedtem komuniści przemawiali tylko do bezrolnych, a najwyżej małorolnych. Teraz zaś, chcąc uzyskać wpływ wśród chłopów, postanowili rozpętać demagogię chłopską i rzucić obłudnie za moskiewską panią matką hasło: „ziemia dla chłopów”. W rezolucji chłopskiej zjazdu polskich komunistów komuniści zwracają się nie tylko do bezrolnych i małorolnych, lecz także do średniorolnych i wielkorolnych. Pierwszym obiecują drzewo na budulec i inne ładne rzeczy, a wielkorolnym swoją czułą opiekę, jeśli tylko nie będą zwalczali komunistów. Tak nasi klasowi komuniści, którzy przedtem o nikim innym nie chcieli słyszeć, jak tylko o klasie robotniczej, teraz nagle stali się ludowcami i to od razu – piastowcami!

W ten tedy sposób na II zjeździe tutejsi komuniści przemalowali się na ludowców i narodowców, a komunistyczny „Związek Proletariatu Miast i Wsi” stał się po prostu związkiem ludowo-narodowym…

Wszystko to jest

nędzną, bolszewicką komedią

urządzoną na rozkaz moskiewski; chodzi o pozyskanie sympatii i wpływów i nic więcej. Żadnych zasad klasowych i socjalistycznych. Po prostu dzika demagogia, która ma ułatwić narodowościową, zaborczą politykę moskiewskich czerwonych carów.

„Strzygą i golą!…”

Należy zważyć przy tym, że obiecując polskiej niepodległości opiekę, II zjazd polskich komunistów jednocześnie wzywa mieszkających w Polsce Ukraińców i Białorusinów do połączenia się z Rosją sowiecką. Chodzi o rozpętanie namiętności narodowościowych i osłabienie Polski.
VI. Rozłam i bankructwo Rosji.

Od dawna rosło w rosyjskiej partii komunistycznej niezadowolenie, spowodowane przede wszystkim tym, że sekretarz partii, wszechwładny Stalin (prawdziwe nazwisko Dżugaszwili) prowadzi politykę bardziej chłopską, niż robotniczą, mimo że robotnicy znajdują się w położeniu – jak już pisaliśmy – bardzo ciężkim.

Starzy bolszewicy, jak Zinowiew, Kamieniew i inni połączyli się z Trockim, utworzyli tak zwaną „nową opozycję” i ruszyli przeciwko Stalinowi. Oświadczyli, że trzeba bardziej nacisnąć na prywatnych kapitalistów, że trzeba podnieść ceny na towary przemysłowe i podwyższyć podatki chłopskie. W ten sposób – mówili – zbierze się spory kapitał kosztem kapitalistów, zwłaszcza chłopów, zaś za te pieniądze można będzie po pierwsze poprawić ciężkie położenie robotnika, po drugie szybciej rozwinąć przemysł. Poza tym opozycjoniści zarzucali Stalinowi, że prowadzi politykę czysto rosyjską, państwową, a nie dba o rewolucję powszechną.

Na to Stalin oświadcza, że niepodobna zanadto uciskać chłopa, bo chłop w Rosji to potęga; gdy ruszy przeciwko bolszewikom, śladu po nich nie zostanie. Dlatego też z chłopami, nawet „kułakami”, trzeba obchodzić się ostrożnie. Co zaś do rewolucji, to sztucznie jej nie da się zrobić, bo kapitalizm zagranicą, na zachodzie, się wzmocnił.

Stalin, mając w ręku władzę, ostro zabrał się do „opozycji”. Jednych zamknął do kryminału, drugich posłał na zesłanie, trzecim dał posady zagranicą, czwartych usunął ze stanowisk.

Na 15. konferencji rosyjskiej partii komunistycznej w listopadzie 1926 roku Stalin odniósł walne zwycięstwo nad opozycją i stał się po prostu samowładcą Rosji.

Ale niezadowolenie w Rosji trwa dalej i opozycja znowu gromadzi siły.

Opozycja Trockiego i Zinowiewa znajduje żywe echo zagranicą, w zagranicznych partiach komunistycznych, w tej liczbie i w Polsce. W ten sposób rozłam się pogłębił.

Rozłam ten świadczy o głębokich wewnętrznych sprzecznościach w komunizmie.

Jak widzieliśmy, sam Stalin w gruncie rzeczy stwierdził bankructwo bolszewizmu, gdyż przyznał, iż w Rosji komuniści :

1) nie mogą prowadzić czysto robotniczej, socjalistycznej polityki;

2) że zagranicą – wbrew wszystkim proroctwom komunistycznym – rewolucji nie widać, zaś wzmaga się kapitalizm.

Stalin tylko zapomina podkreślić, że to wzmożenie się kapitalizmu zawdzięczamy w dużej mierze właśnie komunizmowi, który rozbijając szeregi robotnicze, osłabił klasę robotniczą w jej walce z kapitalizmem!
VII. Co to jest tzw. jeden front?

Nie znajdując w wielu krajach dostępu do mas robotniczych, nie znajdując sympatii w masach robotniczych, które bronią swej jedności, rozbijanej przez komunistów – moskiewska Trzecia Międzynarodówka rzuciła obłudne hasło „jednego frontu”. Przez kilka lat starała się, gdzie mogła, rozbić jedność socjalistyczną, ale gdy zobaczyła, że to się jej nie wszędzie udało, że masy robotnicze opierają się moskiewskiej polityce rozbijania – Trzecia Międzynarodówka obłudnie rzuciła hasło jednego frontu! Wie bowiem dobrze, że masy robocze, atakowane dziś przez reakcję, coraz silniej tęsknią do jedności, ażeby przez jedność wzmocnić swoją siłę. I oto na rozkaz Moskwy komuniści przychodzą do socjalistów, proponują współdziałanie, proponują taktykę „jednego frontu”.

Czy ta taktyka jest możliwa?

Ażeby jeden front był możliwy, trzeba, ażeby drogi i cele socjalistów i komunistów były jednakie. Ale tego właśnie nie ma!

Przede wszystkim, jak to wielokrotnie sam Zinowiew stwierdzał, jest to taktyka nieszczera, podstępna, mająca na celu nie rzeczywiste zjednoczenie sił robotniczych, lecz ułatwienie komunistom dostępu do mas. Komuniści nienawidzą socjalistów, rzucają na nich najstraszliwsze obelgi i oszczerstwa, usiłując dowieść, że socjaliści to „zdrajcy” i sługi kapitału. Jakżeż więc z tymi „zdrajcami” mogą teraz robić „jednolity front?” Lecz bolszewikom bynajmniej nie chodzi o szczerą łączność, lecz o

dalsze, tym gruntowniejsze rozbijanie

jedności w imię haseł i celów Międzynarodówki moskiewskiej.

Czego chcą socjaliści?

Socjaliści chcą pokoju, zaś komuniści, jak wyjaśniliśmy, pokoju nie chcą, gdyż Moskwa spekuluje, liczy na zamęt europejski. Czyż jest tu podstawa dla jednego frontu?

Socjaliści polscy chcą utrwalenia państwowości polskiej. Ale komuniści nie tylko tej państwowości nie chcą, lecz stojąc na usługach Rosji, właśnie pracują nad jej zniszczeniem. Nie ma więc i tu wspólnych celów i dróg.

Socjaliści chcą demokracji, wzmocnienia, utrwalenia i rozszerzenia praw obywatelskich oraz udziału całego ludu w ustawodawstwie. Socjaliści tej właśnie demokracji i konstytucji polskiej chcą bronić przed zakusami reakcji. A komuniści demokracji nie chcą, uważają demokrację za burżuazyjny szwindel, chcą dyktatury, rządów małej garstki! Nie ma więc i tu wspólnego frontu! Socjaliści bronią demokracji, a komuniści demokrację niszczą!

Socjaliści są przedstawicielami klasy robotniczej!

W każdym państwie stoją oni na gruncie swej państwowości, ale pracują nad utrwaleniem pokoju i nad wzmocnieniem jedności i solidarności proletariatu całego świata. Międzynarodówka socjalistyczna, która odbyła niedawno swoje zjazdy w Hamburgu i Marsylii, łączy socjalistów całego świata. Komuniści zaś polscy nie reprezentują ani polityki polskiej klasy robotniczej, ani polityki państwa polskiego, lecz po prostu politykę Moskwy, politykę Trzeciej Międzynarodówki, politykę państwa rosyjskiego. Nie ma więc i tutaj podstawy do ścisłego współdziałania!

Widzimy więc, że jeden tzw. „jednolity” front socjalistów z komunistami jest niemożliwy, albowiem nie ma wspólnych podstaw. Niech wpierw rosyjscy komuniści zrobią jeden front ze swoimi rosyjskimi socjalistami, których trzymają w więzieniach lub skazują na śmierć głodową na zesłaniu. Ale rosyjscy bolszewicy wolą jeden front z zapraszanym przez nich do Rosji kapitałem zagranicznym, niż z rosyjskimi socjalistami!

Nowe jaczejki

Ogłoszony w styczniu 1927 r. okólnik Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski ujawnia z całym cynizmem, że:

1) komuniści, nie mogąc pokonać PPS w akcji masowej, usiłują nadal rozbić ją od wewnątrz i zalecają w okólniku nieprzerywanie „dotychczasowej pracy nad rozkładaniem PPS także od wewnątrz (tworzenie nowych grup opozycyjnych)”;

2) komuniści dążą „do rozbudowy PPS Lewicy w wielką masową partię”. W tym celu mają organizacje komunistyczne „przez wydelegowanie specjalnie w tym celu wyznaczonych towarzyszów pomagać żywiołom opozycyjnym, pozostającym w oficjalnej PPS lub też tym, którzy już z PPS wystąpili, w tworzeniu lewicy PPS”.

Również zaznacza wspomniany okólnik, że partia komunistyczna „winna dążyć do zjednoczenia istniejącej Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy z PPS Lewicą; w tym kierunku należy przygotować grunt na terenie NSPP, organizować lewicowe grupy, które by starały się opanować od wewnątrz i które by popularyzowały połączenie z PPS Lewicą”.

W ten sposób usiłują komuniści z PPS Lewicy i NSPP stworzyć parawan dla swej działalności, a z kierowników tych dwóch grup uczynić swoje świadome lub bezwolne narzędzia.

Obłudą, oszustwem, intrygą i prowokacją spodziewają się komuniści „wychować robotników w kierunku rewolucji proletariackiej” i stworzyć z PPS Lewicy „masową partię”… „na terenie całego państwa”.

Oczywiście zawiodą komunistów w zupełności te nadzieje, a na razie jesteśmy świadkami namiętnych walk między tzw. PPS Lewicą a NSPP.

„Socjalista”, organ „niezależnych” socjalistów (grupa dra B. Drobnera) nazywa Albisia Rosenzweiga (false Różyckiego) „krętaczem i oszczercą” oraz demaskuje niejakiego Margoskiego, który „wkradł się w łaski PPS Lewicy”, jako konfidenta (szpicla) policyjnego i prowokatora.

Nawzajem „Robociarz”, organ czumowców (PPS Lewicy) zarzuca drowi Drobnerowi używanie „denuncjatorskich argumentów pod adresem PPS Lewicy”, mowy jego nazywa „naszczekiwaniami niepoczytalnych jednostek”; odczyt drobnerowca Łukawskiego w Częstochowie nazywa „zdradzieckim stanowiskiem rozbijacza”, partię dra Drobnera (NSPP) w Pabianicach nazywa „partią krętaczy” o „taktyce dwulicowej”.

Tak oto we wzajemnie robionych zwierciadłach wyglądają radykalni twórcy „jednolitego frontu”!

Kto to są komuniści?

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że komuniści to nie są socjaliści, lecz zdecydowani wrogowie socjalizmu i całej klasy robotniczej!

Albowiem:

Rosji obiecali socjalizm, lecz poprowadzili ją do ruiny, a potem wrócili do kapitalizmu.

Zwalczają demokrację.

Służą rosyjskiej państwowości.

Zrezygnowali z polityki klasowej i zajęli się demagogią.

Rozbijają klasę robotniczą.

Wspomagają reakcję europejską.

Zwalczają państwowość polską.

Liczą na zamęt europejski.

Sami przeżywają ciężki rozłam wewnętrzny.

Nie ma mowy o jednym froncie z tymi pośrednikami moskiewskiej polityki państwowej, a w najlepszym razie fanatykami zgubnej dyktatury rządów garści nad narodem! Nie ma mowy o jednym froncie z tymi, którzy rozbili jedność socjalistyczną i rozbroili klasę robotniczą w obliczu ataku kapitalistycznego w Europie!

Tak samo nie ma mowy o jednym froncie z tymi ukrytymi komunistami, którzy występują pod innymi firmami w celu bardziej skutecznego rozbijania socjalizmu.

Droga nasza jest inną! Jest to droga skupiania wszystkich sił robotniczych oraz innych mas pracujących w jednym obozie socjalistycznym; jest to droga walki o demokrację, o wolności obywatelskie, o reformy społeczne. Jest to droga wzmacniania demokratycznej państwowości polskiej i przekształcenia jej w Polską Rzeczpospolitą Socjalistyczną!

Kazimierz Czapiński

____________________________

Powyższy tekst Kazimierza Czapińskiego to cała broszura pod takim tytułem, wydanie II uzupełnione, Nakładem Rady Wojewódzkiej PPS w Krakowie, Kraków 1927, seria „Czerwone światła – misje socjalistyczne dla ludu pracującego”, zeszyt 2. Od tamtej pory nie był w całości wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *