Rok 1921 a PPS

Rok ubiegły, trzeci rok istnienia Polski odrodzonej, zaznaczył się w jej dziejach wydarzeniami pierwszorzędnej doniosłości.

Zawarto wreszcie pokój z Rosją sowiecką, z którą Polska była na stopie wojennej od początku 1919 r. Wojna z Rosją, wlokąca się przez miesiące i lata, stała się dla Polski zmorą duszącą, pijawką wysysającą z biednego, znękanego wojną i okupacją kraju, ostatki sił i energii. Podczas gdy wszystkie inne państwa zachodnie mogły po zawarciu pokoju powrócić do pracy twórczej, do odbudowy gospodarczej – Polska, wyniszczona materialnie i moralnie przez zaborców, jak żaden inny kraj na świecie, musiała trwonić życie swych obywateli i ich krwawicę na wojnę, która stała się czymś chronicznym w życiu naszym, jakimś dopustem bożym. Wojna ta pochłaniała krocie, wprzęgła całe życie kraju w służbę wojska i wojeńszczyzny, hodując falangę dostawców wojennych i paskarzy, demoralizując władze i młodą administrację stanami i ustawami wyjątkowymi.

Nie tu miejsce pisać historię wojny polsko-sowieckiej i doszukiwać po czyjej stronie była wina, iż wojna ta wybuchła i że tak długo trwała. Należy jednak podkreślić, że ze wszystkich partii politycznych w Polsce, nie wyłączając komunistycznej, jedynie PPS wszczęła systematyczną kampanię pokojową już na wiosnę r. 1919. Jedynie PPS, mając przeciwko sobie wszystkie partie burżuazyjne, chłopskie i komunistyczną, zwalczała w początkach r. 1920 głupią taktykę „borysowską” rządu polskiego. I znowu jedynie PPS, przestrzegając przed wyprawą kijowską, zajęła wobec zdobycia Kijowa stanowisko taktyczne, wbrew całej prasie burżuazyjnej, która unosiła się z zachwytem nad zwycięstwem oręża polskiego, a w kilka tygodni później, wobec odwrócenia się szczęścia wojennego, z takim samym uniesieniem wypierała się wszelkiej polityki zaborczej, wszelkiej chęci wojowania z Rosją sowiecką.

A gdy nastały ciężkie dni najazdu bolszewickiego, PPS stanęła na czele obrońców niepodległości kraju, organizowała kadry ochotnicze, piętnowała zdradziecką robotę endeckich uciekinierów ,,poznańskich” i pomogła w wysokim stopniu pokonać wroga.

Przy zawieraniu pokoju z Rosją partia nasza, nie znajdując u żadnej ze stron posłuchu dla zasady demokratycznego samostanowienia o sobie narodów, podkreślała wielokrotnie połowiczność i nietrwałość rozwiązania granicznego, przyjętego przez obie strony. Zgodziła się jednak partia nasza na granice traktatu ryskiego, gdyż lepszych nie można było osiągnąć w danych warunkach, a żądanie i konieczność pokoju górowały nad wszystkim innym.

Jakkolwiek zapatrywać się będziemy na wartość samego traktatu ryskiego i na przyszłość stosunków polsko-rosyjskich, opartych na tym traktacie – nikt jednak nie zaprzeczy, że lepszy taki pokój aniżeli żaden, aniżeli zwłaszcza rujnująca wojna, prowadzona bez wszelkich widoków całkowitego pobicia przeciwnika.

Jednocześnie z podpisaniem pokoju w Rydze Sejm uchwalił ustawę konstytucyjną. Ustawa ta rozpatrywana z punktu widzenia socjalistycznego i demokracji nowoczesnej posiada wielkie wady i braki. Senat, przywileje burżuazyjne, klerykalizm – czynią z konstytucji polskiej jedną z tych, jakie w ogólnych zarysach istnieją w burżuazyjnych państwach Zachodu. Polska ustawa nie lepsza od wzorów zachodnich, ale na ogół też nie – gorsza. Że wypadła taką, że nie przynosi wstydu Polsce, odrodzonej do nowego życia w okresie wstrząśnień rewolucyjnych i społecznych – zawdzięczyć należy niezmordowanej pracy PPS, zwłaszcza klubu posłów naszych. W walce o demokratyczną formę konstytucji, o unieszkodliwienie najbardziej wyuzdanych projektów reakcyjnych, należało skupić ogrom energii i wytrwałości, nie pozostający w żadnym stosunku do liczebnej słabości frakcji naszej.

20 października Rada Ambasadorów w Paryżu powzięła wreszcie uchwałę ostateczną w sprawie górnośląskiej. Zbyt świeże są dzieje walk Górnego Śląska o wyzwolenie narodowe, by szczegółowo je omawiać. Pamiętamy wszyscy, jak początkowo Ententa przyznała Polsce cały obszar górnośląski bez plebiscytu, opierając się na statystyce urzędowej Niemiec, jak wskutek protestu niemieckiego uchwalono zarządzić plebiscyt; jak przygotowania plebiscytowe ogromnie utrudnione były dzięki świetnie zorganizowanej administracji niemieckiej, terrorowi niemieckiemu i knowaniom reakcji niemieckiej, która sprawę górnośląską związała ze sprawą odbudowy monarchii i obalenia traktatu wersalskiego, jak Niemcy urzędowe uzależniały wywiązanie się ze swych zobowiązań względem Ententy od pozostawienia przy nich Górnego Śląska i jak z tego powodu Śląsk przybrał znaczenie międzynarodowe, zwłaszcza że sprawę odbudowy gospodarczej Europy również uzależniono od tego, czy Śląsk będzie niemiecki, czy polski. Pamiętamy powstania polskie na Górnym Śląsku i te hojne ofiary krwi złożone na ołtarzu wyzwolenia przez rzesze robotnicze tego kraju. Pamiętamy długie o zmiennych kolejach boje dyplomatyczne między Francją i Anglią o zastosowanie przepisów traktatu wersalskiego do wyniku plebiscytu. Spór rozstrzygnęła Rada Ligi Narodów, przysądzając Polsce części powiatów raciborskiego i gliwickiego, prawie cały powiat rybnicki, cały powiat pszczyński, część zabrskiego, Królewską Hutę, cały powiat katowicki, część bytomskiego i większą część tarnogórskiego i lublinieckiego. Ustrój gospodarczy ma być zachowany w stanie obecnym i stopniowo w ciągu lat 15 przystosować się do zmienionych warunków politycznych.

Rozwiązanie to, jak zgodnie stwierdziła opinia polska, tylko częściowo zaspakaja uprawnione żądania polskie, ale w tych warunkach, w jakich doszło do skutku, gdy z wielkich mocarstw jedna tylko Francja popierała Polskę, trudno było oczekiwać lepszego.

A jeżeli Polska częściowe przynajmniej odniosła zwycięstwo w sprawie górnośląskiej, to i tu pośrednio i bezpośrednio zaciążyła działalność PPS. Bezpośrednio: stanowczym i energicznym domaganiem się w imieniu polskiej klasy pracującej polskiej części Śląska i odpowiednią akcją w tym kierunku; bezwzględnym poparciem moralnym i materialnym powstańców górnośląskich. Pośrednio akcją na międzynarodowym terenie robotniczym, wśród partii robotniczych Anglii, Francji, Włoch. Dzięki pracy i inicjatywie PPS zainteresowały się szerokie koła organizacji robotniczych na Zachodzie sprawą śląską, a sprawozdanie delegatów międzynarodówki amsterdamskiej o stosunkach na Śląsku w znacznym stopniu przyczyniło się do orzeczenia Rady Ligi Narodów względnie pomyślnego dla Polski.

Wyliczyliśmy trzy najważniejsze wydarzenia ub. r., które w wielkiej mierze ugruntowały niepodległość kraju i w których PPS nie tylko brała wybitny udział, ale też ukształtowała tak, że dały Polsce i klasie robotniczej najmniej zła, a najwięcej korzyści.

Żyjemy jeszcze wciąż w okresie, kiedy forma zewnętrzna Polski jeszcze nie jest ustalona, kiedy sprawa granic jeszcze nie jest załatwiona. Rok 1921 popchnął tę sprawę o duży krok naprzód: rozwiązano sprawę górnośląską, zawarto pokój z Rosją i konwencję z Gdańskiem. Ale sprawy Wilna i Galicji Wschodniej są jeszcze w zawieszeniu (słowa te piszemy jeszcze przed wyborami na Wileńszczyźnie). I tu PPS, wierna swemu programowi i pomna ciążącej na niej odpowiedzialności, czyni wszystko, by w obu tych sprawach dojść do porozumienia z ludnością niepolską i rozstrzygnąć spór na drodze sprawiedliwości. W sprawie wileńskiej partia nasza przeciwstawia się endeckim metodom aneksyjnym i żąda wypowiedzenia się ludności miejscowej o swej przynależności państwowej. Żądanie nasze, powtarzane od kilku lat, stało się wreszcie własnością ogółu i po niezliczonych błędach dyplomacji polskiej, która dopuściła do zabagnienia sprawy przez dyplomację zagraniczną i interwencję Ligi Narodów, odwołano się wreszcie do ludności wileńskiej za pomocą sejmu wileńskiego.

Sprawdziło się w danym wypadku to, co od dziesięcioleci, od chwili powstania PPS, powtarzało się stale i niezmiennie; burżuazja w sprawach ogólnopaństwowych zawsze idzie w ogonie PPS, złorzecząc jej i burząc się; ale, godząc się po niewczasie na program PPS, wyrządza krajowi szkody, które mszczą się na wszystkich. I już dziś dokładnie przewidzieć można, że w sprawie Galicji Wschodniej prędzej czy później dojdzie do ugody z Ukraińcami na zasadzie autonomii terytorialnej zalecanej obecnie przez PPS, a odrzucanej przez burżuazję. Ale znowu stanie się to wtedy, gdy klasy posiadające poczują nóż na gardle, gdy Ententa narzuci Polsce taki lub inny statut dla Galicji Wschodniej, który nie będzie dogadzał żadnej z zainteresowanych stron.

Jużci stwierdzić trzeba i podkreślić, że PPS jest jedyną partią w kraju, uprawiającą realną, pozytywną politykę w prawdziwym, tj. twórczym znaczeniu tego słowa. Tak jak w okresie niewoli PPS, żyjąc w podziemiach i politykując bombą i rewolwerem, pracowała dla narodu i jego przyszłości – tak samo dziś, w zmienionych całkowicie warunkach, PPS z nieomylnym instynktem partii rewolucyjnej, tkwiącej głęboko w życiu i historii Polski, staje w każdej chwili na straży interesów i godności Polski pracującej. Uwydatniło się to m.in. w stosunku do Sowietów, wobec których rząd polski posunął się w swej grzeczności tak daleko, iż sprzeniewierzył się prawu schronienia, godząc się na wydalenie z Polski 14 antybolszewików na żądanie rządu sowieckiego. Partia nasza, zasadniczo wroga wobec tych 14 osób, stanęła jednak w obronie prawa schronienia i zaatakowała rząd polski za brak charakteru i godności w stosunku do rządu sowieckiego. Partie burżuazyjne poszły w ślad PPS.

A gdy od polityki ogólnopaństwowej, zajmującej w obecnym okresie życia naszego z konieczności pierwsze miejsce, przejdziemy do spraw robotniczych, socjalistycznych i ściśle partyjnych, to stwierdzić musimy, że PPS w r. ub. z powodzeniem odpierała zakusy reakcji, mające na celu zakuć robotników w kajdany ustaw wyjątkowych lub odebrać robotnikom te zdobycze, które oni wywalczyli sobie w ciężkim trudzie, pełnym ofiar i poświęcenia. Wspomnimy tylko strajk marcowy przeciwko militaryzacji kolei, walkę sejmową przeciwko ustawom wyjątkowym, i przeciwstrajkowym, wreszcie walkę przeciwko zawieszeniu ustawy o 8-godzinnym dniu pracy. Walka PPS na ogół miała zupełne powodzenie, a zdobycze klasy robotniczej byłyby większe i trwalsze, gdyby nie rozbicie jej na zwalczające się wzajemnie partie, gdyby nie zwłaszcza zbrodnicza działalność komunistów, zmuszająca PPS do walki na dwa fronty i utrudniająca niezmiernie walkę z reakcją.

Walka z komunizmem, jako czynnikiem rozkładowym w życiu robotniczym, stała się jednym z najważniejszych zadań partii. Walkę tę PPS prowadzi zarówno na terenie Polski i własnej partii, wyrzucając z niej jaczejki moskiewskie, jako też na gruncie międzynarodowym, gdzie mało która partia socjalistyczna (z wyjątkiem rosyjskich i gruzińskich socjalistów) zdaje sobie dokładnie sprawę z istoty komunizmu i bolszewizmu.

W II, a zwłaszcza w „wiedeńskiej” międzynarodówce panują wciąż prądy uznające możliwość i potrzebę zjednoczenia z Moskwą. PPS demaskuje te złudzenia i otwarcie głosi konieczność zerwania z polityką kokietowania Moskwy. W tym sensie wyraźnie wypowiada się ustęp rezolucji jednomyślnie przyjętej na kongresie PPS, w lipcu r. ub. W tym też sensie działają klasowe związki zawodowe w Polsce. Nie ulega kwestii, że polityka PPS w tej sprawie jest jedynie słuszna i odpowiada całkowicie interesom socjalizmu międzynarodowego, o czym towarzysze zachodni przekonają się z biegiem czasu.

I choćby polityka PPS miała na razie tracić na popularności z racji takiego stosunku do komuno-bolszewizmu, choćby partia nasza miała być przez czas jakiś odosobniona w świecie socjalistycznym – nie zejdzie ona z zajętego stanowiska, póki komunizm jest komunizmem, a bolszewizm bolszewizmem.

_____________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Robotniczym PPS na rok 1922”, Nakładem Księgarni Robotniczej, Warszawa 1922. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *