Józef Zieliński (?)

Praca fizyczna a sporty

[1925]

Rozpowszechnione jest mniemanie, że robotnik fabryczny, rzemieślnik, rolnik nie potrzebuje ćwiczeń fizycznych, a szczególnie sportów.

Ta opinia błędna nie jest oparta ani na znajomości organizmu człowieka, ani na znajomości pracy obecnej w przemyśle, rzemiosłach, rolnictwie, górnictwie.

Nie można porównywać pracy fizycznej dzisiejszej z pracą wieków przeszłych, a nawet z pracą przed wojną wszechświatową.

Różne motory parowe lub elektryczne, maszyny mniej lub więcej udoskonalone, zastępują obecnie pracę człowieka.

Dziś warunki się zmieniły w krajach cywilizowanych: zaprowadzono ośmiogodzinny dzień roboczy, odpoczynek tygodniowy, urlopy płatne.

Na pozór praca dzisiejsza jest daleko mniej uciążliwa, mniej męcząca, trwa krócej niż w czasach dawniejszych.

W rzeczywistości zaś znużenie fizyczne i umysłowe robotnika w czasach obecnych jest daleko większe, niż przed zaprowadzeniem maszyn. Dość jest obserwować robotników wychodzących z fabryk amunicji, samochodów, maszyn i tkalni Kruppa, Forda, Schneidra, Szajblera, Lilpopa.

Nikt nie wzdycha do niewoli dawnej. Wszyscy błogosławią zastąpienie pracy ludzkiej maszyną. Niemożliwe jest jednak przeczyć istocie faktów.

Z wprowadzeniem maszyn przyspieszających pracę i zwiększających wydajność, robotnik musi bezustannie zwracać uwagę na swój motor, maszynę i warsztat. On pracuje krócej, niż jego ojciec, lecz nie może odpocząć nawet przez kilka chwil.

Praca obecnie jest monotonna, jednostajna, nieurozmaicona. A robotnik sam nie ma żadnej inicjatywy, w łańcuchu olbrzymim produkcji jest ogniwem nieznacznym, które można lada chwila zmienić i zastąpić.

Robotnik, pracując, nie doświadcza dzisiaj żadnego zadowolenia, żadnej radości. On pragnie pozbyć się swej roboty jak najprędzej i w jakikolwiek sposób. Opuszcza on swą fabrykę, jak więzień skończywszy swe roboty ciężkie, w stanie przygnębienia, smutku i zmęczenia więcej moralnego i umysłowego niż fizycznego. Wykonywa bowiem zawsze też same ruchy, spełnia tę samą czynność, wprowadza w ruch też same mięśnie.

I w naszej epoce istnieją jeszcze roboty ciężkie: tragarzy, kowali, kopaczy, drwali, kamieniarzy, cieśli, oraczy. Zawody te wymagają kilkugodzinnego wypoczynku zupełnego. Nierozumne byłoby doradzać robotnikom tym atletykę ciężką i sporty gwałtowne, jak boks, mocowanie się, wiosłowanie, piłkę nożną.

Ale jeszcze nieracjonalniejsze byłoby skazywać na odpoczynek, na pozbawienie ćwiczeń fizycznych i sportów kapeluszników, krawców, szewców, zegarmistrzów, jubilerów, szwaczki, modystki, bieliźniarki, hafciarki, maszynistki, telefonistki itp.

Przy obecnym stanie nauki można określić, wskazać dla każdego zawodu odpowiednie ćwiczenia fizyczne, odpowiedni rodzaj sportu.

Trzeba przede wszystkim zrozumieć, że dzisiejsze życie gorączkowe, zaciekła walka o byt wymaga pewnego ukojenia, uspokojenia, jakby odtrutki A cóż może być lepsze nad sport, ćwiczenia fizyczne, gry na świeżym powietrzu?

Robotnik, który w fabryce lub warsztacie stał się automatem, maszyną, przekształca się zupełnie podczas gier i sportów dobranych dlań odpowiednio. Wszystkie mięśnie, wszystkie organy, które były bezczynne, jakby uśpione, budzą się i w całej pełni funkcjonują.

Jego inteligencja, jego energia – wskrzeszona. Nabiera on wiary i zaufania w swą wartość i moc fizyczną i umysłową.

Robotnik, który był niczym w fabryce, staje się kimś, znaczącą jednostką na polu gier lub boisku: daje inicjatywę, kieruje, staje się mistrzem równym swemu dyrektorowi i przedsiębiorcy.

Podczas zabaw i gier sportowych rozwija się uczucie równości, solidarności, zmysł demokratyczny w czynach, a nie słowach. Można się przekonać, że strona duchowa odgrywa wielką rolę u robotnika. Rozpromieniony, wesoły pracownik wytwarza więcej i prędzej niż smutny, przygnębiony, niezadowolony. Jego organizm rozwija się lepiej, staje się odpornym na czynniki szkodliwe. Doznaje on radości życia i nie szuka śmierci.

Taki robotnik, podczas pracy i po jej skończeniu, nie myśli o szynku, wódce, kartach i orgiach, chętnie biegnie na boisko, gdzie czerpie radość, uciechę, energię i szczęście.

Wspólne zabawy i sporty pobudzają do organizowania klubów i towarzystw sportowych i turystycznych.

Klasa robotnicza w Polsce nie rozumie, nie docenia jeszcze wielkiego znaczenia sportów. One mają ogromną wyższość nad turystyką, gdyż są dostępne dla każdego i w każdej chwili.

Jedynie higienista może wskazać robotnicy czy robotnikowi, jakie gry, zabawy, sporty są dla niego odpowiednie, na jakie pozwala jego wiek i stan zdrowia.

Nie należy bowiem zapominać, że kobieta nie może na równi z mężczyzną oddawać się wszystkim sportom. Są roboty ciężkie wzbronione kobietom. Jakżeż można je narażać na sporty wymagające gwałtownego i wielkiego wysiłku, długiego biegania, podnoszenie ciężarów, jak np. boks, mocowanie się, wyścigi.

Wszystkie sporty i zabawy powinny odbywać się nie w sali zamkniętej, lecz na powietrzu świeżym, na łonie natury, której piękno i harmonia rozpędzają smutne myśli i budzą najszlachetniejsze uczucia.

Robotnicy nie mogą oddawać się sportom i zabawom bez ograniczenia czasu. Higienista lekarz nie doradza im nigdy żadnych meczów, wyścigów.

Nie idzie bowiem o wyrobienie ich na atletów i sportsmenów. Godzina ćwiczeń lub sportów z dwu- lub trzykrotnymi przerwami jest zupełnie wystarczająca dla osób pracujących fizycznie.

Ubranie podczas zabaw i sportów powinno być szerokie i lekkie, nie uciskać nigdzie ani na szyi, ani w pasku, ani na rękach, ani na nogach. Najlepiej mieć specjalny najprostszy kostium do gier i sportów.

Każdy zawód, każda praca ma swe cechy odrębne, ma swą higienę – najodpowiedniejsze gry i sporty.

Zdawałoby się na pozór, że najwygodniej, najlepiej, najzdrowiej mieć boisko, plac do zabaw tuż obok fabryki, a nawet wśród jej pomieszczeń, jak to ma miejsce często w Ameryce.

Zdawałoby się również, że najodpowiedniej i najhigieniczniej oddawać się sportom i zabawom z towarzyszami swej pracy, swego warsztatu.

Jedno i drugie niesłuszne jest ani w swym założeniu, ani w swym celu. My – higieniści ciała i ducha robotnika – my chcemy wyrwać go choć na chwilę krótką ze środowiska przygnębienia, smutku i niewoli.

My pragniemy go przenieść na krótką chwilę – na jawie, nie we śnie – do nowego świata, wśród nowych ludzi, oderwać mięśnie, nerwy i myśl jego od warczącej wiecznie maszyny, od podejrzliwego oka dozorcy.

Niechaj więc robotnik szuka boiska, polanki do zabaw zdała od swej fabryki wśród nowych ludzi lub ideowo do niego zbliżonych.

Dr J. Z.
___________________
Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w dwóch częściach w tygodniku „Głos Zagłębia – organ Polskiej Partii Socjalistycznej w Zagłębiu Dąbrowskim”, nr 35 i 36/1925 z 30 sierpnia i 6 września tego roku. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Autorem artykułu był prawdopodobnie – wnioskując z inicjałów, tematyki i stylu – dr Józef Zieliński, o którym zamieściliśmy już dwa artykuły:

Na podobny temat warto przeczytać:

Dlaczego tworzymy robotnicze drużyny sportowe? [1927]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *