Dlaczego tworzymy robotnicze drużyny sportowe?

[1927]

I Zjazd Kół Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego stwierdził w całym szeregu powstałych uchwał, iż dążąc do umasowienia naszej Organizacji, należy w miarę możności zaspokajać cały szereg tak bardzo różnorodnych potrzeb młodzieży robotniczej.

Poza kwestią obrony spraw zawodowych i ochrony pracy, wychowania w duchu antymilitarystycznym, należytego rozwoju umysłowego i kulturalnego młodzieży, nie mniej ważną jest rzeczą sprawa wychowania fizycznego i kultury cielesnej, tak u nas zaniedbywanej, a jednocześnie budzącej obecnie zainteresowanie młodocianych.

Rozumiał to nasz I Zjazd i nakreślił całokształt pracy sportowej w Organizacji Młodzieży TUR, łącząc ją ściśle z innymi rodzajami naszych poczynań, jak np. z pracą samokształceniową i ideowo-wychowawczą.

Zrozumiałą jest bowiem rzeczą dla nas jako socjalistów, iż pozostawienie sportu na stronie i traktowanie go jakby czegoś odrębnego od całokształtu zagadnień stojących przed klasą robotniczą, jest niewskazane, a nawet i zgubne dla młodzieży robotniczej, która pochłonięta jedynie pracą sportową, bez zwrócenia należytej uwagi na całokształt, wychowana w duchu klasowym, łatwo zejść by mogła na manowce. Sport robotniczy bowiem wiązać się winien ściśle nie tylko z kwestią ogólnego rozwoju fizycznego społeczeństwa, ale z ogólną akcją wychowania, obejmującą nie tylko ciało, ale duszę i umysł młodego proletariusza.

Zadanie klasy robotniczej, zmierzającej do coraz to większego wpływu na rozwój wszelkich przejawów życia publicznego i jej wielkie posłannictwo dziejowe w odbudowaniu moralności ludzkiej, stwarza konieczność odpowiedniego przygotowania świata pracy tak fizycznie i moralnie, jak i umysłowo, do oczekującej ją roli historycznej.

Każdy więc robotnik-sportowiec wiedzieć powinien, że gdy on i jego towarzysze będą silniejsi fizycznie i duchowo, to łatwiejsze ich będzie zwycięstwo nad panoszącym się obecnie wyzyskiem.

W tym tkwi nasze dążenie uświadamiania się klasowego, połączonego z naszą pracą sportową.

Aby zwyciężyć kogoś nie wystarcza jedynie tylko być silniejszym fizycznie, ale i trzeba także duchowo przewyższać wroga i wiedzieć dokładnie, o co się walczy i jakie stanowisko się w tej walce zajmuje.

A więc należy się uczyć. Należy wiedzieć, dlaczego mimo tylu bogactw istniejących na świecie, wytworzonych zbiorowym wysiłkiem wielu pokoleń, nędza rozpościera się wszędzie i dławi ludzi, którzy nie powinni jej zaznać, bo pracują – ludzi pracy.

Trzeba więc poznać przyczyny tego zła, które wskazuje socjalizm, i pod jego sztandarami walczyć o usunięcie tych przyczyn – niesprawiedliwości społecznej.

Robotnik sportowiec musi być socjalistą i orientować się w obowiązkach wynikających z jego przynależności klasowej.

Zarzuci nam być może ktoś wprowadzanie polityki do sportu. To, co dla innych jest polityką, to dla nas – socjalistów, jest przypominanie sobie i innym o naszym położeniu, o walce klasowej, nurtującej społeczeństwo i ścisłe informowanie wszystkich o jej przebiegu. Wyraz polityka rozumiemy tylko dosłownie – oznacza on sposób jakiegoś specjalnego postępowania jednostki lub zbiorowości. W pojęciu burżuazyjnym zaś „polityka” oznacza wszystko to, co nie dotyczy „narodowego myślenia” i reagowania także po „narodowemu”, czytaj endeckiemu, na różne przejawy życia społecznego.

To „politykowanie” nasze jest bodajże najgłówniejszą cechą każdego naszego ruchu.

Cały robotniczy ruch sportowy, jak i nasz ruch TUR-owy, którego sport jest częścią składową i nieodłączną, różni się zasadniczo od sportu burżuazyjnego, będącego niczym innym, tylko wylęgarnią „gwiazd”, wszelkich ambicji i niezdrowego współzawodnictwa, a nawet dość często źródłem dochodu i egzystencji niektórych „zawodowych” jednostek.

Młodzież robotnicza, wychowywana socjalistycznie, potrafi już na każdy przejaw życia społecznego zapatrywać się z punktu widzenia klasowego, a więc nawet i na sport.

My socjaliści przecież zupełnie inaczej będziemy spoglądali na wyczyny walki zbiorowej o palmę pierwszeństwa w zawodach i na zwycięstwo przypadające również całemu zespołowi walczących, niż na wyczyny jednego czy też dwóch zawodników.

Robotnik bowiem wskutek warunków pracy, obracający się w większym zbiorowisku ludzkim, rozumie różnicę między wyczynami jednostki i zespołu, odnosząc się z całym uznaniem do wszystkich rzeczy będących wynikiem zbiorowego wysiłku.

Wypływa to już z psychologii robotnika i jest właściwością tylko jego klasy.

Tu tkwi więc źródło łatwości organizowania klasy pracującej i masowego charakteru poczynania wszystkich organizacji robotniczych.

A więc także jedną z głównych cech sportu robotniczego jest jego masowość.

Trudne jest przeprowadzenie w naszej Organizacji całego ogromu prac, zmierzających do zaspokojenia potrzeb młodzieży robotniczej.

Sport nasz na przykład nie może poszczycić się rekordami (o które nam zresztą zupełnie nie chodzi) i świetnymi wynikami w porównaniu do wyczynów innych klubów sportowych, nawet i robotniczych, gdyż zgrupowana u nas młodzież do 21. roku życia nie zdobędzie się, z powodu krótkości trenowania, na nadzwyczajności sportowe.

Po drugie, nie zajmując się jedynie wychowaniem fizycznym, nie mamy się czego wstydzić, że nie mamy wśród siebie rekordzistów, prowadząc równolegle naszą pracę sportową do innych także koniecznych i owocnych prac, mamy głębokie przekonanie, że pożyteczni jesteśmy i konieczni dla całego ruchu socjalistycznego.

To, co robimy dla sportu, to nam w zupełności wystarcza. Nie uganiamy się za rekordami. Ćwiczymy nie po to, by stać się mistrzami, ale dlatego, by swych najbliższych wyrwać z gnuśności i przygnębienia, by nasi towarzysze pracy – cała klasa robotnicza skierowaną została po przez rozwój kultury cielesnej do wzniosłych haseł ludzkości – do socjalizmu, i by zdobywszy siłę i zdrowie, tym skuteczniej mogła walczyć.

Przebudowa ustroju kapitalistycznego na ustrój świata pracy jest nie do pomyślenia, o ile klasy robotniczej, która będzie decydowała o losach przyszłego świata, nie wyrwiemy ze szpon skarłowacenia cielesnego, które jak przekleństwo ciąży na robotniku i jest wynikiem ustroju, jaki przeżywamy, tj. wyzysku pracy ludzkiej.

My, młodzież robotnicza, będąca awangardą „proletariackich mas”, walczących o sprawiedliwe prawa do egzystencji człowieka, musimy także oprócz posiadania świadomości walki o nie być także i silni fizyczni, by łatwiej nam było uporać się z wrogiem.

W dniu Święta Młodzieży 2 października niech głośno rozlegnie się hasło – TUR-owe Drużyny Sportowe niech żyją!

T. J.

___________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Głos Młodzieży Robotniczej” – organ Komitetu Centralnego Organizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, nr 5(16), październik 1927. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *