Marian Nowicki

Postulaty Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej pod adresem samorządu stolicy

[1938]

„Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa prowadzi bez przerwy od 1926 uroku uporczywą i wytężoną akcję mającą na celu budowę mieszkań społecznie najpotrzebniejszych dla ludności pracowniczej stolicy. Będąc największą w Polsce spółdzielnią mieszkaniową, zdobywając przez długoletnią pracę duże doświadczenie w projektowaniu, budowie i administracji, Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa odegrała niewątpliwie poważną rolę w akcji ruszenia z miejsca budownictwa małych mieszkań w ogóle, oraz ustalenia racjonalnych podstaw kredytowania i budowy osiedli robotniczych. Całą swoją działalność i pracę uważaliśmy zawsze jako mającą jedynie dobro publiczne na względzie i prowadzoną niejako w zastępstwie i uzupełnieniu działalności w tym zakresie gminy, działalności wyznaczonej przez obowiązujące ustawodawstwo o rozbudowie miast w Polsce.

Jednakże z przewidzianego tym ustawodawstwem poparcia ze strony gminy korzystała WSM dotychczas w bardzo niewielkim stopniu i nie zawsze znajdowała i znajduje dostateczne zrozumienie dla swej działalności”.

Tymi słowy rozpoczyna się memoriał złożony przez władze WSM prezydentowi m. st. Warszawy w lutym b. r.

Trzeba stwierdzić, że względy nie mające nic wspólnego z dobrem gminy, a które należałoby określić mianem względów klasowych i politycznych, powodowały i powodują ciągle jeszcze bądź niechętny, bądź w najlepszym razie obojętny stosunek Zarządu stolicy i jego organów do poczynań i wysiłków naszej Spółdzielni. Oczywiście nie dotyczy to oświadczeń i deklaracji, pełnych życzliwości w słowach, które znajdują realizację w bardzo drobnym tylko zakresie lub których realizacja wciąż jest odkładana dla różnych względów formalnych.

Dwie rzeczy musimy mocno podkreślić:

1. Po dwunastu latach nieprzerwanej akcji i systematycznego rozwoju nie potrzebujemy dowodzić, dlaczego pretendujemy do umożliwienia WSM dalszej działalności na polu budownictwa osiedli dla ludzi pracy w stolicy, spełniania przez WSM jej statutowych obowiązków.

2. Od gminy domagamy się również wypełniania przede wszystkim ustawowych obowiązków w zakresie budownictwa mieszkaniowego, a następnie traktowania potrzeb obywateli naszych osiedli na równi z potrzebami innych obywateli przy uwzględnieniu, liczeniu się z ich siłą ekonomiczną, tzn. możliwościami płatniczymi.

Obowiązki ustawowe miast w dziedzinie budownictwa mieszkaniowego czy jak to dosłownie mówi ustawa „akcji zapobiegania brakowi mieszkań” i „poprawy stosunków mieszkaniowych” są dzisiaj przez zarządy miejskie bądź lekceważone, bądź nawet zapominane. Z odpowiedzi Zarządu m. Warszawy na wspomniany na początku memoriał WSM zacytuję tylko jeden ustęp:

„Jeśli chodzi o pomoc gminy w rozbudowie Osiedla na Rakowcu oraz o związaną z tym sprawę dostarczania Spółdzielni uzbrojonych terenów budowlanych, muszę zakomunikować, że niestety Warszawa nie może stosować tego rodzaju, słusznej zresztą, polityki terenowej, z braku odpowiedniej ilości własnych terenów. Również zagadnienie bezpośredniej pomocy finansowej gminy dla Spółdzielni, głównie ze względów budżetowych, a następnie z braku odpowiednich uprawnień w obowiązującym ustawodawstwie, nie może mieć zastosowania”.

Ustawa o rozbudowie miast w brzmieniu obecnie obowiązującym nakazuje miastom prowadzenie odpowiedniej polityki terenowej, pozwala na wywłaszczanie na cele budownictwa mieszkaniowego gruntów niezabudowanych i niedostatecznie zabudowanych, nakazuje obejmowanie gruntów na te cele na podstawie ustawy o wykonaniu reformy rolnej, zezwala na przejmowanie gruntów państwowych itp. Bezpośrednia pomoc finansowa spółdzielniom mieszkaniowym „przez udzielenie dotacji w granicach budżetu miasta” – jest również przepisem ustawowym (art. 4 p. 2 tejże ustawy). Tylko władze miejskie swych uprawnień i obowiązków w tej dziedzinie nie wykonują.

Wobec wszechstronnego oświetlenia stanowiska ogólnego ruchu robotniczego i ruchu spółdzielczego do zadań gminy, wobec szczegółowego uzasadnienia niektórych ważniejszych zagadnień w oddzielnych artykułach, sformułowanie postulatów WSM pod adresem przyszłych władz miejskich Warszawy może być po tym wstępie bardzo konkretne i obliczone na okres jednej tylko normalnej kadencji wybieranej obecnie Rady Miejskiej. Oto najważniejsze z tych postulatów:

1. Tereny pod budowę dalszych domów i Osiedli WSM w dzielnicach robotniczych. Na pierwsze miejsce wysuwa się tutaj sprawa terenów na Rakowcu, gdzie gmina rozporządza gruntami fundacyjnymi. Własność terenu nie jest konieczną dla WSM, która nie odsprzedaje wybudowanych domów, a zajmuje się wyłącznie ich eksploatacją. Własność fundacyjna może więc pozostać nienaruszoną w rękach gminy, a teren oddany WSM na prawie zabudowy lub na warunkach podobnych jak TOR-owi [Towarzystwu Osiedli Robotniczych] na Grochowie, spełni swoją rolę zgodnie z planem regulacji tej dzielnicy. Rozmiary Osiedla Robotniczego na Rakowcu powinny być doprowadzone ze względów gospodarczych, społecznych i administracyjnych do rozmiarów osiedli na Kole, Żoliborzu czy Grochowie, zapotrzebowanie na mieszkania robotnicze w tej dzielnicy jest ogromne.

Dalej konieczna jest budowa osiedli robotniczych na Woli (okolice Dworca Zachodniego), Pelcowiźnie i Targówku oraz Czerniakowie. Z projektów biura planowania nowej Warszawy należy wyciągnąć konsekwencje praktyczne i przygotować, zapewnić tereny pod budowę nowych osiedli. Te osiedla chce i może budować kolejno WSM.

2. Przygotowanie i uzbrojenie terenów pod przyszłe osiedla robotnicze jest obowiązkiem gminy, która może i powinna uzyskać na ten cel kredyty, przewidziane ustawą i ustalanymi corocznie planami podziału kontyngentów Państwowego Funduszu Budowlanego i Funduszu Pracy, Dalszym źródłem na ten cel jest podatek od adjacentów, ale rozłożony w ten sposób, aby opłacały go warstwy zamożniejsze i właściciele prywatnych kamienic ze swoich zysków. Przygotowanie terenów jest naturalnym wkładem własnym gminy stołecznej na rzecz budownictwa mieszkań społecznie najpotrzebniejszych.

WSM powinna uzyskać zwrot wszystkich wkładów ściągniętych od niej przymusowo na zbrojenie terenów, na budowę kanałów miejskich i wodociągów na Żoliborzu. Będzie to pewną tylko rekompensatą za brak ustawowej pomocy gminy przy budowie tego osiedla w najcięższych warunkach, z drogich kredytów zagranicznych wówczas, gdy kredyty kontyngentowe z Państwowego Funduszu Budowlanego otrzymywały, na skutek decyzji Komitetu Rozbudowy, prywatne bogate osoby i spółdzielnie własnościowe, zwalniane jednocześnie od płacenia podatku dochodowego. Spółdzielnia nie żąda tego zwrotu w gotówce, lecz tylko drogą skreślenia odpowiedniej kwoty z zaległych należności za wodę, kanały, czyszczenie ulic, polewanie roślin hodowlanych dla upiększenia dzielnicy w Ośrodku Ogrodniczym WSM.

3. Udział gminy w bezpośrednich kosztach budowy osiedli WSM jest uzasadniony i konieczny. W założeniach spółdzielczości mieszkaniowej, sformułowanych w 1925 roku, na koszty budowy mieszkań najmniejszych mieli się składać: państwo w 80%, gmina w 15% i spółdzielcy-robotnicy w 5%. W praktyce zaś, wobec absencji miasta, członkowie WSM w różnych formach musieli pokryć około 20% kosztów budowy i placów. Dzisiaj TOR udziela również pożyczek do wysokości 80%, a praktycznie 15% kosztów budowy. Forma, pod jaką gmina uskuteczni swój wkład, jest obojętną. Wobec dużej potrzeby mieszkań tanich dla pracowników miejskich wysunęliśmy postulat umów patronalnych z WSM na dostarczenie mieszkań tramwajarzom, gazownikom, robotnikom elektrowni i w ogóle pracownikom przedsiębiorstw miejskich, oraz tych wydziałów, które zatrudniają największą ilość pracowników fizycznych i mało zarabiających pracowników umysłowych. Łącznie z każdą nowa decyzją o rozszerzeniu przedsiębiorstwa miejskiego, budowy elektrowni na Żeraniu, budowy nowej zajezdni autobusowej czy remizy tramwajowej itp., winna iść troska o zapewnienie nowym pracownikom mieszkań w celowo rozszerzanych lub projektowanych osiedlach spółdzielczych.

4. Gmina stołeczna powinna przez swój Komitet Rozbudowy prowadzić odpowiednią politykę przydziału kredytów wyłącznie na budownictwo mieszkań społecznie najpotrzebniejszych, dając pierwszeństwo w tej akcji spółdzielczości mieszkaniowej, zgodnie zresztą z intencją ustawodawcy. Żądamy od gminy czynnego poparcia naszej planowej, przemyślanej i przygotowanej akcji budowy osiedli robotniczych. Nie może samorząd stołeczny zrzekać się pod tym względem swych uprawnień, tolerować i przyzwalać na kredytowanie budownictwa luksusowego.

5. Żądamy od gminy pomocy przy budowie inwestycji gospodarczych o charakterze ogólnym i odpowiedniego skoordynowania własnej akcji inwestycyjnej z istniejącymi urządzeniami osiedli spółdzielczych i robotniczych. Kąpielisko miejskie na Żoliborzu jest zbędne, natomiast znacznie mniejszym kosztem rozszerzyć można kąpielisko WSM, dobudowując łaźnię i udostępniając je innym mieszkańcom dzielnicy, którzy częściowo zeń już korzystają. Centrala cieplna WSM na Żoliborzu dobrze zdała egzamin, obsługuje już 1500 mieszkań, może i powinna być rozbudowana, może częściowo dostarczyć ciepła i innym domom mieszkalnym dzielnicy. Odpowiednia inwestycja, budowa drugiego nowoczesnego kotła, załatwiająca jednocześnie sprawę usunięcia dymienia, winna być troską w równej mierze gminy, jak i Spółdzielni. Ważnym czynnikiem poprawiającym warunki mieszkaniowe jest wyrugowanie prania z mieszkań, przy czym obowiązuje zasada (dr. Stypułkowski), że pralnie i kąpieliska miejskie muszą mieć tak nisko skalkulowane opłaty, aby korzystanie z tych instytucji było powszechne. Gmina powinna przyczynić się do rozbudowy dzielnicowej Pralni Centralnej WSM i dostarczać jej bezpłatnie wodę tak jak instytucjom miejskim. Dziś gmina każe sobie płacić za prawo spuszczania do kanałów wody z własnej studni artezyjskiej WSM, nie odliczając nawet wody, która idzie na polewanie dziedzińców i ogrodów i nie widzi nigdy kanału miejskiego.

6. Żądamy zniżenia opłat za wodę, gaz i elektryczność dostarczane przez gminę do osiedli spółdzielczych i robotniczych i z mieszkaniami społecznie najpotrzebniejszymi. Uzasadniamy szerzej to żądanie oddzielnie. Już dziś Osiedla WSM i TOR-u mogłyby być potraktowane jako hurtowi odbiorcy gazu i elektryczności z zastosowaniem ceny najniższego bloku. Są tego rodzaju przykłady w Polsce. Oto gmina m. Krakowa zaofiarowała Krakowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej ten sposób dostarczania i rozliczania za gaz. Cały sprzęt gazomierzy (podliczniki) dostarcza i instaluje Gazownia, licząc zań tylko niewielką opłatę dzierżawną.

7. Taryfy opłat za inne usługi gminy, jak np. sprzątanie i polewanie ulic, też muszą uwzględnić specjalny charakter i możliwości płatnicze osiedli robotniczych. Jednolita opłata za sprzątanie ulic, w ogóle bardzo wysoka, obliczona od 1 m2 sprzątanej powierzchni, jest niesprawiedliwa: najmniej muszą płacić właściciele wielopiętrowych domów czynszowych, obliczonych na zysk, przy wąskich frontach i głębokich podwórzach, najwięcej – racjonalnie rozplanowane osiedla na przedmieściach przy szerokich ulicach. Wiąże się z tym sprawa kosztów utrzymywania zieleńców wewnętrznych i przed-ogródków i ich podlewania, zaopatrywania w rośliny i pielęgnowania tych roślin.

8. Gmina winna przyjść z odpowiednią pomocą spółdzielczym ośrodkom ogrodniczym, a konkretnie naszemu Ośrodkowi Ogrodniczemu WSM na Żoliborzu, torującemu znowu po pioniersku drogę do racjonalnego współdziałania z gminą w trudnym i ważnym zadaniu upiększenia roślinnego dzielnicy miasta, zwiększenia przestrzeni zielonych będących podstawą podniesienia zdrowotności. I znowu konieczną tu jest przede wszystkim pomoc terenowa, a następnie pewien współudział w kosztach zainwestowania Ośrodka. Duże tereny byłej prochowni, przyszły pas zielony za naszą IX kolonią nadaje się na ten cel najlepiej. Miasto powinno się jednak zaangażować czynnie i energicznie w doprowadzenie, uznawanej przez siebie za słuszną, inicjatywy Spółdzielni, jej konkretnie opracowanego projektu do realizacji. Jeżeli, dalej, Spółdzielnia podejmuje się w zastępstwie miasta urządzić i utrzymać, w charakterze zieleńców z otwartym przejściem publicznym, ulice wewnętrzne Osiedla – to powinna otrzymać od gminy na ten cel przynajmniej 50% kosztów miastu zaoszczędzonych. Dotyczy to ulicy Mościckiego i odcinków ulic Płońskiej i Sierpeckiej na Żoliborzu. Dotyczyć będzie w najbliższym czasie terenu boiskowego przed Gmachem Szkół Spółdzielczych i skwerze im. Teodora Toeplitza. Urządzenie i utrzymanie wydzierżawionych od „Agrilu” na Rakowcu terenów boiskowych dla młodzieży robotniczej też chyba zasługuje na odpowiednią uwagę władz miejskich.

9. Pierwszy spółdzielczy Ośrodek Zdrowia na Żoliborzu winien mieć zapewnione odpowiednie współdziałanie gminy. WSM i współpracujące z nią instytucje starają się okazać mieszkańcom maksimum pomocy poradniowo-higienicznej. Zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci: poradnia dla matek, poradnia ,,Zdrowie Dziecka”, kuchnia mleczna, lampy kwarcowe, pomoc dentystyczna, dożywianie – pracują, borykając się z wielkimi trudnościami. Miasto subwencjonuje różne instytucje spełniające podobne zadania w znacznie skromniejszym zakresie, nie chce pamiętać o obowiązku pomocy dla naszego racjonalnie postawionego Ośrodka Zdrowia, odciążającego niemal całkowicie odpowiednią instytucję dzielnicową miejską. Postulat przeznaczenia na ten cel 50% normy wydatkowanej na Miejskie Ośrodki Zdrowia, nie może chyba być uznany za zbyt wygórowany, Łącznie z odpowiednią koordynacją pracy z Ubezpieczalnią Społeczną można stworzyć podstawy najwłaściwszej i najbliższej potrzeb użytkownika opieki zdrowotnej.

10. Żądamy równouprawnienia dla naszych instytucji wychowawczych i kulturalno-oświatowych. Przedszkole, szkoła powszechna, gimnazjum, najlepiej postawiona w Polsce biblioteka i czytelnia dziecięca, sale ciszy i świetlice, warsztaty i ogrody szkolne, boiska i place ćwiczeń, półkolonie i kolonie letnie, istniejące w naszych Osiedlach, nie korzystają prawie wcale z subwencji miejskich, choć rozdawane są one hojną ręką dla instytucji prowadzących poszczególne działy prac wyżej wyszczególnionych. Ta obojętność gminy musi się skończyć. Nie lepiej przedstawia się pomoc miasta w dziedzinie prac kulturalno-oświatowych. Pomoc społeczna ,,Szklanych Domów”, nasza biblioteka i czytelnia, kluby, nie wyłączając klubów wychowania fizycznego, kursy dokształcające, opierają się wyłącznie na własnych siłach i nie korzystają z żadnych świadczeń gminy (wyjątek stanowi drobna subwencja dla Teatru Kukiełek „Baj” w kwocie 1000 zł rocznie, a trzeba pamiętać, że działalność teatru „Baj” wykracza nie tylko poza Osiedle WSM, i dzielnicę żoliborską, ale obejmuje też całą Polskę i Polonię zagraniczną).

Formułując te postulaty wierzymy głęboko, że w swoich założeniach ogólnych dotyczą one wszystkich osiedli spółdzielczych i że taki właśnie stosunek gminy do spółdzielczości mieszkaniowej będzie wyrazem dobrze zrozumianych interesów przyszłościowych wszystkich obywateli miasta, całej ludności pracującej.

Marian Nowicki

_______________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Życie WSM”, nr 11/1938, listopad 1938 r. „Życie WSM” było miesięcznikiem wydawanym przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Warto przeczytać także:

Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa

Warunki pracy i działalność ogólna Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w 1938 r.

 

Marian Nowicki (1893-1960) – działacz społeczny, polityczny, związkowy i spółdzielczy. Jako 17-latek został członkiem PPS – Frakcja Rewolucyjna. Podczas I wojny światowej działał w PPS – Opozycja. Aresztowany i uwięziony przez władze carskie, uwolniony po trzech latach wskutek wybuchu rewolucji lutowej. Działał w Rosji w polskich strukturach socjalistycznych, wrócił do Polski jesienią 1918 r. Po odzyskaniu niepodległości działacz PPS, m.in. członek Rady Naczelnej przez całe międzywojnie, poseł na sejm, sekretarz utworzonego z inspiracji partii Związku Zawodowego Robotników Rolnych, redaktor naczelny PPS-owskiego dwutygodnika dla ludności wiejskiej – „Chłopska Prawda”, w roku 1933 współautor programu rolnego PPS. Działacz i teoretyk ruchu spółdzielczego, aktywny m.in. w robotniczej spółdzielczości spożywców, wybrany do 6-osobowej Sekcji Spółdzielczej Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. Od roku 1932 prezes zarządu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej – najbardziej znanego i udanego w międzywojniu projektu polskiej spółdzielczości mieszkaniowej, który łączył aspekt socjalno-bytowy z głęboką ideowością oraz konsekwentnym wcielaniem w życie idei demokratycznych i prospołecznych. Po zakończeniu okupacji hitlerowskiej zwolennik niezależności ruchu socjalistycznego od środowisk komunistycznych i sowieckich, współtwórca pomysłu Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej. Ostatecznie wstąpił jednak do „odrodzonej” PPS, został zastępcą przewodniczącego jej Rady Naczelnej. W latach 1947-1952 poseł na sejm. Na fali „odwilży” w 1956 r. został członkiem Komisji Gospodarki Komunalnej i Budownictwa przy KC PZPR oraz przewodniczącym Związku Spółdzielni Mieszkaniowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *