Stanisław Borczyk

Planowanie dobrobytu i planowanie ubóstwa

[1966]

Cechą dobrego planu gospodarczego jest zharmonizowanie produkcji z potrzebami ogółu, by prawa społeczne i polityczne obywateli nie doznały najmniejszego uszczerbku. Takie prawidła działają w krajach demokracji zachodniej.

Biegunowo odmienna jest, jak wiadomo, polityka gospodarcza państw komunistycznych. Ta nie jest kierowana żadną logiką. W systemie tym w większości wypadków zasady racjonalnej gospodarki stawia się na głowie, by tylko przez ucisk społeczny i nędzę ludzi pracy osiągnąć partyjne cele polityczne.

Istotę dzisiejszego systemu gospodarczego krajów Zachodu przedstawia A. Shonfield w książce pt. „Nowoczesny kapitalizm”. Wydaje mi się, że pożyteczne będzie choćby pobieżne i w dużych skrótach omówienie tej książki.

Wyraz „kapitalizm” nie brzmi mile, ani zachęcająco.

Program społeczno-gospodarczy obozu socjalistycznego obejmuje: podniesienie dochodu społecznego i uregulowanie jego podziału zgodnie z zasadami sprawiedliwości. By program ten został w pełni zrealizowany, konieczna jest likwidacja kapitalizmu.

Trzeba jednak stwierdzić, że nowoczesny kapitalizm, jak określa Shonfield dzisiejszy system gospodarczy w krajach Zachodu, miał w ciągu ostatnich kilkunastu lat duże osiągnięcia. Następujące po wzrostach upadki, które charakteryzowały stary kapitalizm, w ostatnich latach nie miały miejsca, a obecne koniunkturalne depresje są niczym w porównaniu ze zjawiskami tej nazwy w przeszłości.

Podkreślić przy tym trzeba, że planowanie w krajach zachodnich nie jest pozbawione pewnych zasad, które od dawna były składnikami programów demokratycznego i humanistycznego socjalizmu. Dzięki wprowadzeniu tych wartości do maszynerii ekonomicznej, można było, dokonując tak powszechnie zwanych cudów gospodarczych, dać zarazem ludziom pracy nieznany dawniej dobrobyt.

Shonfield zajmuje się głównie funkcjonowaniem tego nowego systemu w poszczególnych krajach, rozpatrywanych oddzielnie. Informacji o stronie międzynarodowej tego systemu trzeba szukać w innych książkach.

Na pierwszym miejscu stawia autor Francję, ponieważ tutaj występuje najwyraźniej zespolenie kapitalizmu i planowania i ponieważ planowanie jest tu stosowane w największej rozciągłości. Istotą systemu francuskiego jest gospodarka prowadzona przez fachowców („biurokratów”), którzy w oparciu o duży zasób wiedzy, lepiej niż przemysłowcy i przywódcy świata pracy ogarniają całość zagadnienia.

Perswazja i obietnica korzyści, jako bodziec do większego wysiłku w pracy, zastępują tu wszelkie środki nacisku. System francuski ukształtował się w oparciu o zasady podane w dziele socjalisty Monneta, lecz także pewne koncepcje organizacyjne, wiążące się już z ustrojem prezydenckim de Gaulle’a.

Francja Trzeciej Republiki była krajem kryzysów. Zawołaniem jej było: „Nie jest celem rządzić dobrze, celem jest rządzić możliwie mało”. Dziś wahadło dziejowe przesunęło się bardzo daleko w drugą stronę. Rządzi się dużo i planuje się dobrze, doktryna i praktyka idą ręka w rękę. Pełna wolność związków zawodowych i dzwonki alarmowe w postaci strajków, zabezpieczają ten system przed zatratą celu społecznego gospodarki, jakim jest dobrobyt ogółu obywateli.

O ile we Francji doktryna i praktyka są ściśle z sobą powiązane, o tyle w Niemczech te dwie strony działalności gospodarczej są od siebie wyodrębnione. Regulatorem życia gospodarczego jest tu też aparat kierowniczy („biurokracja”), innego jednak typu niż we Francji: nie państwowy, lecz bankowy. Właściwym dyrygentem synchronizacji życia gospodarczego nie jest, jak się powszechnie sądzi, dr Erhard, lecz Abs, kierownik Banku Niemiec. Ugrupowania polityczne, w których ręku w latach powojennych znajdował się ster rządów, pieją hymny pochwalne na cześć wolnej i nieskrępowanej interwencjami z góry przedsiębiorczości. Mija się to z prawdą, ponieważ wszystkim – przez kredyty na różnorodne cele gospodarcze – kierują w Niemczech banki. Ciekawa maszyneria tego oddziaływania nie jest osłonięta tajemnicą i została w książce Shonfielda omówiona bardzo szczegółowo.

Magia manipulacji pieniądzem, jako ważnym środkiem działalności gospodarczej – w połączeniu ze znajomością wszystkich zasad produkcji i eksportu – doprowadzona została przez wykonawców do perfekcji i stworzyła w wynikach tak zwany cud gospodarczy Niemiec.

Dużej fachowości i wiedzy ludzi z aparatu kierowniczego Francji i Niemiec przeciwstawia Shonfield amatorstwo brytyjskich urzędników państwowych oraz amerykańską wielokierunkowość w działaniu, która w pewnej mierze hamuje sprężystość. Lecz i w tych krajach nie brak sukcesów.

Wielka Brytania i Stany Zjednoczone mają swoje własne tradycje i doświadczenia. Niechętnie naśladują obce, choćby bardzo dobre wzory i wypracowują sobie własne systemy. Mają na tym polu do zanotowania osiągnięcia, które doprowadziły również i tutaj do tak zwanych cudów gospodarczych.

Wydaje mi się, że wielotorowość metod, zaobserwowana przez autora w krajach Zachodu, nie jest ich słabością, a raczej siłą koncepcyjną, prowadzącą w każdym wypadku do tego samego celu: dobrobytu, sprawiedliwie rozłożonego na wszystkich obywateli.

Ostatni rozdział książki rozpatruje z dużą wnikliwością polityczne skutki gospodarki planowanej. Autor rozważa tu, jak można ograniczyć „biurokrację”, kierującą życiem gospodarczym, w jej skłonnościach do ograniczania swobody jednostki, a także w zapędach do hamowania inicjatywy parlamentu. Co prawda, ta druga tendencja nie może dać większych rezultatów, gdyż parlament w każdym państwie demokratycznym dysponuje środkami, którymi może zniweczyć każdy zamach na swe prawa. Pozostaje jednak wymagający ochrony człowiek, jako jednostka, a także jako członek grupy społecznej, do której należy.

Kraje takie, jak Szwecja, w których działają instytucje obrony jednostki przed niewłaściwym stosowaniem istniejących praw, mają już w tym zakresie bogate doświadczenie.

Ochrona praw jednostki to postulat, z którym gospodarka planowa ma może najwięcej trudności. Zmuszona jest do stawania raz po raz przed czerwonymi światłami, których przekroczyć jej nie wolno.

Kraje takie, jak Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, przywiązują do tego postulatu szczególne znaczenie. System gospodarczy francuski, polegający na dużych wpływach centralnego aparatu kierowniczego, w obu tych anglosaskich krajach nie będzie możliwy do przyjęcia, dopóki nie powstanie w nich instytucja Ombudsmana [odpowiednik polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak zazwyczaj o nieco większych niż u nas możliwościach interweniowania na rzecz praw obywatelskich – przyp. redakcji Lewicowo.pl] i dopóki nie zostaną uchwalone prawa, które potrafią zniweczyć w zarodku wszelką tendencję do ograniczania praw wolnego człowieka.

Gospodarka planowana ma wiele dobrych stron, ale powinna być wprowadzana w życie tylko pod warunkiem, że człowiek w niej nie zatraci się.

***

Przenieśmy się teraz do krajów za tzw. żelazną kurtyną.

W Polsce po przełomie październikowym powołano do życia Radę Ekonomiczną, która miała stworzyć naukowe podstawy dla rozwoju gospodarczego kraju. Niestety, od lat pięciu Rada ta nie jest zwoływana, a rządzi Polską w zakresie gospodarczym doktryner o ciasnych horyzontach, Jędrychowski, który krok za krokiem prowadzi kraj nasz do paraliżu ekonomicznego. Jeżeli otrzeźwienie w sferach komunistycznych, rządzących Polską, nie przyjdzie już w najbliższym czasie, to za tę nieopatrzną politykę gospodarczą cierpieć będą musiały w przyszłości całe pokolenia.

Dla zobrazowania, do czego prowadzi gospodarka komunistyczna, niech posłużą następujące dane, dotyczące dóbr konsumpcyjnych, niezbędnych dla przeciętnego obywatela:

W Rosji było w roku 1913 więcej chleba, mięsa i cukru, niż dzisiaj po 50. latach istnienia systemu sowieckiego. A oto inny fakt, dotyczący Rosji. W kraju tym, przodującym w wyczynach komunistycznych, przypada 1/2 samochodu na stu mieszkańców, gdy w Stanach Zjednoczonych – 37, w Wielkiej Brytanii – 16, w Niemczech – 15.

Cyfry te dają miarę różnicy wyników planowania gospodarczego w dwóch różnych światach: zachodnim i komunistycznym.

Stanisław Borczyk

__________________________________________________

Powyższy tekst Stanisława Borczyka pierwotnie ukazał się w piśmie „Lewy Nurt”, zeszyt 1, lato 1966, wydanym przez Centralny Komitet Polskiej Partii Socjalistycznej w Londynie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *