PZL

Pierwsza programowa odezwa Polskiego Związku Ludowego

[1905]

Od Polskiego Związku Ludowego do braci włościan

My, grono chłopów i innych ludzi, szczerze sprawie ludowej oddanych, oświadczamy braciom chłopom na całej ziemi polskiej, że utworzyliśmy Polski Związek Ludowy.

Wpierw nim powiemy, po cośmy to uczynili, wyrażamy podziękowanie tym wszystkim, którzy nas do tego kroku popchnęli i, chcąc lub nie chcąc, w zrozumieniu tej potrzeby nam dopomogli.

Najpierw dziękujemy rządowi rosyjskiemu, który uciskiem i wyzyskiem podatkowym, gnębieniem i poniewieraniem nas na każdym kroku oraz tumanieniem i obałamucaniem przez komisarzy, naczelników i inne sługi carskie za pomocą szkół wiejskich i gazety „Oświaty” obudził nas z odwiecznej śpiączki, zmusił do myślenia mad samoobroną i nad tym, jak zdobyć lżejsze życie.

Potem dziękujemy panom, którzy „narodowymi demokratami” się nazywają, „Polaka” do czytania nam dawali i o powstaniu wiele mówili, za to, że pobudzili nas do myślenia o Polsce samej w sobie, chociaż o rządzie w tej przyszłej Polsce i o losie naszym w niej pary z gęby nie puścili. Dziękujemy im za to i oświadczamy, że pomimo wielkiego z ich strony starania o zdobycie naszego zaufania nie zdobyli go jednak, gdyż spostrzegliśmy w tym, co robią i w tym, czego nie chcą robić, że więcej o sobie myślą niż o nas.

Dziękujemy serdecznie wszystkim tym panom czy niepanom, którzy książki i gazety dla nas piszą i nad oświatą naszą pracują. Mniejsza, o co chodzi pracownikom nad oświatą naszą, jakie mają ku temu pobudki. Dla nas ważnym jest, że dają nam oświatę, która jest nam potrzebna i z której ciągniemy korzyści dla siebie. Wyrażamy im przeto wdzięczność i prosimy o dalszą podobną pracę.

Dziękujemy też robotnikom miejskim i tym wszystkim, którzy ,,socjalistami” się zowiąc, czy to w miastach pracują, czy też i nad nami pracować przychodzą.

Dziękujemy im, bo chociaż interesy, których oni, jako robotnicy i socjaliści, przede wszystkim bronią, są nieco inne, a nasze chłopskie znów inne, toć przecie nikt nie walczy tak śmiało i z takim poświęceniem z podłym rządem carskim, który nas wszystkich uciska, jak właśnie oni. Walka ich i nam odwagi dodaje, a to, co oni już walką swą zdobyli, wlewa w nas otuchę i przekonywa, jak wiele można zdobyć, wywojować gromadnym i dobrze urządzonym, czyli, jak mówią, zorganizowanym działaniem.

Teraz własnymi siłami zabieramy się do pracy, bo czas już wielki, aby chłop polski zamiast to temu, to tamtemu się przypochlebiać i wiadomości ino zbierać – wziął się sam do czynu, jak sam staje do pługa, jak sam staje ido siewu. Jak sam orzesz i zasiewasz, chłopie, swój zagon ojcowy – tak zoraj i zasiej swoje życie gromadzkie, społeczne i narodowe. Stań się obywatelem. To znaczy – otwórz swe oczy nie tylko na wieś, w której mieszkasz, ale szerzej, jak najszerzej.

Zobacz i rozważ, jakie są potrzeby wszystkich braci twych, chłopów polskich, jakie są potrzeby ludu całego, narodu polskiego. Rozważ i do roboty! Byle prędzej, bo już czas, wielki czas! Państwo cara już się wali, pożar buntu ogarnia wszystkie podległe mu narody. Zbliża się koniec rządów carskich, rządów niewoli, a początek wolności. „Zginie rząd bezprawia, carskiej samowoli, musi rządzić prawo! Najwyższa władza musi należeć do sejmu polskiego w Warszawie. Sejm zaś będzie się składał z posłów, czyli przedstawicieli, wybranych przez całą ludność na zasadzie prawa głosowania powszechnego i równego dla wszystkich. Co ci posłowie uchwalą, będzie święte. Nikt nie będzie mógł tego znieść ani zmienić, chyba tylko znów posłowie. Fabrykanci i panowie wybiorą posłów swoich, aby o nich myśleli. Robotnicy wybiorą swoich, aby ich od krzywdy bronili. A chłopi co? Kogo wybiorą? Jeżeli wybiorą posłów swoich, tj. takich, którzy by interesów chłopskich w sejmie dopilnowali i prawa potrzebne dla chłopów uchwalali, to będzie dobrze. Inaczej będzie źle. Co znaczy źle, może wróci pańszczyzna? Nie, to już nie wróci, to pogrzebane na wieki. Kto o tym baje, ten albo do cna głupi, albo ma złe zamiary.

Ale jak chłopi nieprzygotowani wybiorą posłów przez panów wskazanych, to ci posłowie uchwalą prawa dla panów dogodne, a dla chłopów albo nic nie warte, albo całkiem uciążliwe. Musimy zatem wybrać posłów swoich.

Któż jednak obmyśli, rozważy, czego nam potrzeba i jednym głosem o to zawoła? Kto przygotuje one wybory i przeprowadzi je tak, aby wyszły na dobre nam, chłopom? Ano, nikt inny, tylko my sami, ale kupą, gromadą, z obmyśleniem i rozwagą. Taka gromada chłopów polskich, którzy zjednoczą się do wspólnej pnący dla wspólnego dobra, to będzie stronnictwo ludowe. Stronnictwo to jest tak nam potrzebne, że stać się musi i stanie, wierzymy w to święcie.

Stanowiąc Polski Związek Ludowy, to przede wszystkim mamy na widoku, aby co rychlej utworzyła się taka samodzielna siła ludowa. A gdyby nam kto prawił, że w ten sposób działamy na szkodę jedności narodowej, to mu powiemy, że jest faryzeusz i kłamca. My chłopi, podobnie jak robotnicy, jak wszyscy i wszędzie, musimy łączyć się w imię naszych potrzeb i interesów. Takie połączenie da nam właśnie jedność i siłę.

Z tym więc hasłem jedności i samodzielności ludowej przychodzimy do was, bracia włościanie. Przed nami całe morze pracy. Wolność i lepsza dla nas dola nie spadnie nam z nieba. Wiele nam jeszcze o nią trzeba walczyć, nie ustając ani na chwilę, nie cofając się przed żadnymi ofiarami. Walkę tę już rozpoczęliśmy upominając się o polskie szkoły ludowe, żądając polskiego języka w gminach i sądach, swobodnego wyboru urzędników gminnych. Walkę tę nadal prowadzić należy i nie ustępować. Co zrobiło już kilkaset gmin, niechaj zrobią wszystkie i stoją twardo przy swoim. Walczmy na każdym kroku z samowolą urzędników carskich, nie dajmy się krzywdzić, poniewierać, obdzierać! Nie dość jednak tego! Wszędzie i we wszystkim musimy szkodzić rządowi, we wszystkim robić mu utrudnienia, w niczym mu nie ufać, wszystkiemu się opierać. I tego nie dość! Trzeba zdać sobie sprawę jasno, jakie są nasze potrzeby i domagać się tego śmiało ma zebraniach gminnych i nie gminnych, dozwolonych i zakazanych, które jak najczęściej zwoływać należy.

A potrzeba nam wielu, wielu rzeczy, szkół polskich, dobrych, dla wszystkich dostępnych i bezpłatnych, bo na to płacimy podatki, abyśmy wszystkie szkoły ludowe i wyższe darmo mieli. Potrzeba nam zupełnej wolności nauczania, zakładania czytelń, urządzania odczytów, uniwersytetów ludowych, słowem jak najwięcej wolnej, niczym nie skrępowanej oświaty!

Potrzeba nam samorządu jak najszerszego, zupełnie niezależnego od różnych naczelników, samorządu, do którego mieliby dostęp wszyscy pełnoletni mieszkańcy gminy na równych prawach. Potrzebne nam inne niż obecne sądy, na sprawiedliwości i uczciwości, a nie na ździerstwie, łapówkach i krzywdzie biedaka oparte.

Potrzeba nam wolności zakładania wszelkiego rodzaju spółek, stowarzyszeń handlowych i rolniczych, potrzeba nam szkół rolniczych, których wcale nie mamy, choć podatki srogie płacimy. Potrzebny nam kredyt tani i długoterminowy, wolność zakładania wszelkich kas, korzystania z wszelkich banków i towarzystw kredytowych, uczciwe i dogodne banki parcelacyjne itp.

Potrzebne mam są ułatwienia we wszelkich sprawach majątkowych, spadkowych i innych, zniesienie ograniczeń w sprzedaży gruntów ukazowych, zniesienie wszelkich opłat stemplowych, zabezpieczenie od łapówek, zniesienie mitręgi i poniewierki po różnych urzędach. Potrzebne nam ułatwianie, a nie utrudnianie emigracji i wędrówek letnich, zniesienie ograniczeń paszportowych, potrzebne biura, które by nam wszystko ułatwiały, abyśmy nie byli zmuszeni oddawać się na łaskę i niełaskę nieznanym agentom, którzy nas obdzierają, abyśmy nie byli narażeni na kule żołdaków granicznych.

Potrzeba nam, aby podatki nie były tak uciążliwe i szły na korzyść naszą: na dobre szkoły, dobre drogi, zabezpieczenie od powodzi i na wiele innych urządzeń, które nam są potrzebne, a nie ma szpiegów, żandarmów, urzędników i wojny mordercze.

Potrzeba nam, aby nie odrywano nas na lata od rodzin i ziemi naszej, aby nas nie pędzano po odległych stepach i górach dla carskich interesów, abyśmy nie służyli za żer psom mandżurskim w imię carskich zaborów, grabieży, rozbojów.

Potrzeba nam, abyśmy mogli pisać i mówić o wszystkim, co nam dolega, zbierać się na narady, aby była wolność słowa, wolność zebrań.

Potrzeba nam, abyśmy mogli zakładać wszelkie stowarzyszenia i związki, które za konieczna uznamy, nie wyłączając politycznych, mających na celu walkę polityczną, obronę naszych interesów chłopskich, ludowych.

Potrzeba nam wolności zmów, strajków dla robotników rolnych. Potrzeba nietykalności osobistej i mieszkania, aby mieszkanie nasze w dzień i w nocy nie stało otworem dla carskich żandarmów, szpiegów i policjantów, aby nas nie sadzano dowolnie do kozy za przekonania i działalność w obronie naszych praw lub naszych wspólnych interesów, jak to się obecnie np. dzieje za uchwały gminne i jak się dzieje u nas od dawna za tak zwane przestępstwa polityczne.

Potrzebna nam nieograniczona wolność sumienia, wolność wyznania i obrządków religijnych.

Bracia włościanie! Tylko niektóre z tych potrzeb i dolegliwości naszych rząd carski może zaspokoić zechce, i to wówczas jedynie, gdy śmiało i gromadnie żądać tego będziemy! Większość niedomagań naszych jest nieodłączna od rządów samowładnych, carskich i zginie tylko wraz z nimi, zginie wtedy, kiedy na miejsce bezprawia rządzić będzie prawo, kiedy na miejsce samowładztwa będzie sejm polski, w którym sami o potrzebach swoich stanowić będziemy.

A tego rząd nam nie da, to mu wydrzeć trzeba! Do walki więc śmiało i społem.

Niech żyje świadomość i jedność ludowa!

Niech żyje wolność!

Niech żyje sejm polski!

Niech żyją posłowie ludowi!

Niech żyje polski lud!

Niech żyje Polska Ludowa!

Polski Związek Ludowy

Warszawa, dnia 3 maja 1905

_______________

Powyższe wspomnienia zostały spisane w roku 1934 i złożone w zbiorach Stefana Juliana Brzezińskiego. Po latach opublikowano je w książce Stefan J. Brzeziński – „Polski Związek Ludowy. Materiały i dokumenty”, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1957. Przedruk za tym źródłem.   

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *