„Równość”

Partia socjalno-demokratyczna a mickiewiczowska uroczystość

[1898]

Krakowscy „patrioci”, jezuici i szlachta razem z moskalofilskimi młodoczechami i reprezentantami caratu urządzili dnia 29 czerwca br. w niedzielę swą uroczystość mickiewiczowską, na której czarne fraki i szumiące suknie miały przedstawiać „naród”. Lud roboczy, wykluczony przez „patriotów” od udziału w uroczystości, uczcił we środę 29 czerwca poetę-rewolucjonistę, który słowem i życiem dowodził, że „patriotyzm” i walka o wyzwolenie ludu roboczego to są dwa jednoznaczne pojęcia.

Władza krakowska jednak, która na uroczystość niedzielną i na pochód „patriotów” zezwoliła, zakazała robotnikom pochodu pod pomnik, a nawet obsadziła ulice wojskiem, by uroczystość przez proletariat urządzona nie zakłóciła przypadkiem „porządku publicznego”. Mimo jednak wysiłków Laskowskiego i Korotkiewicza Kraków dawno już nie widział tak wspaniałej demonstracji.

O godzinie 8 rano tłumy ludu zapełniły salę „Ujeżdżalni” i całą sąsiednią ulicę. Między obecnymi były delegacje robotnicze z całej Galicji i Śląska, przedstawiciele czeskiej socjalnej demokracji: posłowie tow. Berner i Cingr, imieniem „Prava Lidu” tow. Krejczy, delegacja niemieckich robotników – dalej delegaci Polskiej Partii Socjalistycznej spod zaborów rosyjskiego i pruskiego, socjalistyczni studenci ze Lwowa i Krakowa itd.

W sali na trybunie widniał wśród zieleni biust Mickiewicza, otoczony olbrzymim wieńcem cierniowym od socjalno-demokratycznego komitetu wykonawczego Galicji i Śląska. Zgromadzenie zagaił tow. Daszyński, wybrany na przewodniczącego. Na przewodniczących honorowych wybrano tow. Kozakiewcza i Hudeca ze Lwowa, tow. Krejczego z Pragi i tow. Cingra. Referent tow. dr Marek przedstawił naprzód trudności, z jakimi socjalni demokraci musieli walczyć, chcąc uczcić Mickiewicza, a następnie mówił o życiu, obywatelskiej i literackiej działalności Mickiewicza, który otwarcie przyznawał się do socjalistycznych przekonań i w obronie tychże walczył i cierpiał prześladowania. I chociaż klerykalno-szlachecka reakcja usiłuje z poety-rewolucjonisty zrobić agitatora swych wstecznych dążeń, to jednak pozostały jego pisma, które proletariatowi polskiemu drogę do wyzwolenia wskazują w międzynarodowej solidarności przeciwko klasom uprzywilejowanym.

Następnie przemawiali kolejno tow. Krejczy (po czesku), akademik Wyrostek i technik Frankowski, obaj imieniem lwowskiej młodzieży, akademik Bobrowski imieniem krakowskiego „Zjednoczenia”, Witold Reger imieniem robotników przemyskich, tow. Hudec w imieniu lwowskiego komitetu partyjnego, tow. Berner im. śląskiej i morawskiej socjalnej demokracji i poseł tow. Kozakiewicz. W końcu przemówił jeszcze tow. Daszyński, który napiętnowawszy obłudę szlachty i mieszczaństwa, usiłujących razem z klerykałami oszukać lud i pozbawić go wszelkich praw wezwał zgromadzonych, aby – nie zważając na prowokacje z jakiejkolwiek by one strony pochodziły – zachowali spokój i porządek.

Odśpiewaniem „Czerwonego Sztandaru” zakończyło się olbrzymie zgromadzenie, liczące przeszło 15 000 uczestników. Wobec zakazania pochodu udały się tylko same delegacje robotnicze pod pomnik, gdzie złożono 56 wieńców, które poświęcił wielkiemu szermierzowi za człowiecze swe prawa ubogi lud polski. Wszystkie wieńce zaopatrzone były w piękne czerwone szarfy z odpowiednimi napisami, jak np. „Poecie-rewolucjoniście”, „Wielkiemu poecie agitatorowi”, „Wrogowi klerykalizmu”, „Wrogowi caratu” itp. Ze Śląska nadesłano także kilka wieńców: z Bielska i Cieszyna z napisami polskimi i niemieckimi, z Trzyńca od hutników, od śląskich chłopów socjalistów, od górników itd.

Potężne wrażenie wspanialej tej demonstracji na długo pozostanie w pamięci ludzkiej, zarówno u swoich, jak i u wrogów. Socjalnodemokratyczny lud roboczy całej ziemi polskiej, spod wszystkich trzech zaborów – po raz pierwszy wystąpił tu na widownię polityczną jako jedna nierozerwalna i współmyśląca, współczująca i współdziałająca partia.

Aby pokazać, jakie wrażenie zrobiła ta demonstracja na towarzyszach naszych Czechach, którzy wzięli udział w uroczystości mickiewiczowskiej, przytaczamy słowa bratniego organu „Pravo Lidu” z Pragi: „Szczególne znaczenie polskiego ruchu socjalistycznego poznajecie z pstrego składu uczestników zgromadzenia. Zgodnie tłoczą się obok siebie proletariusze i ludzie z doktorskimi dyplomami, stary, długobrody robotnik obok gołowąsego studenta, chłop w długiej białej sukmanie obok elegancko strojnej damy. Inna ziemia, inne obyczaje!”. A bratnia „Rovnost” berneńska dodaje: „Wszyscy oni tam natchnięci rewolucyjnym duchem socjalizmu, śmiało garną się do idei międzynarodowego proletariusza”. Czysta, szlachetna idea międzynarodowego socjalizmu, jedynie ludowa, a więc i jedynie narodowa dawno już przygarnęła ku sobie wszystko, co dobre i niezakażone duchem caryzmu, klerykalizmu i podłego płaszczenia się przed reakcją w upośledzonym narodzie polskim; robotnicza uroczystość mickiewiczowska ujawniła ten fakt tak demonstracyjnie, jak nigdy przedtem. I dlatego wspomnienie o tym dodaje nam dzisiaj, wśród ciężkich dni prześladowań, odwagi i otuchy na przyszłość. Ale to samo właśnie wspomnienie musi być dla wrogów naszych jedną pobudką więcej do bezwzględnego ścigania i gniecenia polskiego ruchu socjalistycznego.

_________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Równość. Pismo poświęcone sprawom zawodowym, społecznym i politycznym ludu pracującego. Organ Polskiej Partii Socjalno-demokratycznej” nr 20/1898, 15 lipca 1898 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. „Równość” była jednym z kilku organów prasowych PPS-D, obejmując zasięgiem Śląsk Cieszyński i okolice. Tekst publikujemy w 159. rocznicę śmierci Adama Mickiewicza.

 
Warto przeczytać także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *