Adam Mickiewicz

Osiedla robotnicze

[1849]

Próbują budować w Paryżu osiedla robotnicze. Są to zakłady całkiem nowego dla Francji rodzaju. Zawdzięczamy je rewolucji lutowej i ideom, które ona zaczęła realizować. W tych zakładach zapewnia się robotnikowi możność oddychania zdrowym powietrzem, własny kąt i opał, korzyści, których proletariusz był dotychczas pozbawiony. Jako że nic się nie da zrobić bez kapitałów, są podobno bogacze, którzy zrzeszają się w celu budowania osiedli dla robotników. Z tego względu nie można dość zachęcać do budowania wspomnianych osiedli.

Ale oto wspólnicy i budowniczowie, choć pozornie podporządkowują się idei socjalnej, zmawiają się między sobą, aby się nią posłużyć dla interesu chwili. Stara to taktyka wyzyskiwaczy, żeby z idei w samej sobie doskonałej przyjmować tylko to, co im osobiście dogadza. Toteż reakcja czym prędzej wzięła osiedla robotnicze pod swą opiekę. Liczy na to, że posłuży się tą instytucją socjalną jako armią przeciwko socjalizmowi. Gdyby dawano wiarę reakcjonistom, ich właśnie należałoby uważać za wynalazców osiedli. Natomiast socjalizm – a przez nazwę socjalizm owi panowie rozumieją republikanizm – jest rzekomo nieprzejednanym wrogiem dobrobytu robotnika.

Mamy prawo zapytać urzędowych przedstawicieli reakcji, Thiersa, Foulda, obu Dupinów, dlaczego to w czasie, kiedy byli u władzy i kiedy głosili się dumnie zwycięzcami Republiki i zasady socjalnej, nie przyszło im na myśl przeznaczyć na budowę osiedli robotniczych tych olbrzymich kapitałów, które wydali na budowanie pasa fortyfikacji, więzień i innych urządzeń w tym rodzaju, mających na celu tylko dobrobyt królewski.

Uwagi te kierujemy do robotników, przyszłych mieszkańców osiedli. Niech będą przekonani, że to duch rewolucyjny i socjalny, że to duch lipca i lutego zmusił kapitalistów, by uznali konieczność zajęcia się nareszcie dobrobytem proletariusza. Pomoc, której kapitaliści użyczają klasie robotniczej, należy uważać za ustępstwo wydarte egoizmowi przez postęp ludzkości, a nie za akcję płynącą z miłości chrześcijańskiej.

Jest więc w interesie robotnika żywić w sobie i szerzyć na zewnątrz ducha, który stworzył osiedla: im potężniejszy stanie się ten duch, tym więcej znajdzie się środków do zapewnienia dobrobytu ludziom, którzy są jego przedstawicielami. Jeśliby robotnicy dali się znęcić obliczonymi na zysk ustępstwami materialistów, którzy ich biorą pod swą kuratelę; jeśliby zadowalając się nieznaczną choćby poprawą położenia odłączyli się od powszechnej sprawy proletariatu, w takim razie byliby podobni do owych ludzi z opozycji, co stawszy się płatnymi urzędnikami lub ministrami wypierają się uczuć i przekonań, które przyniosły im w nagrodę też same stanowiska, jakimi obecnie zdają się tak szczycić.

A zatem los osiedli robotniczych zależy od samych robotników. Niechajże jako obywatele zostaną tym, czym byli w dniach lutowych. Niech nie zapominają, że właśnie chwytając za broń dla położenia kresu powszechnemu cierpieniu i nędzy, że właśnie z okrzykiem: „Niech żyje Francja, niech żyją Włochy, niech żyje Polska!”, oni, którzy nie mieli gdzie złożyć głowy, zdobyli prawo do życia w osiedlach. Dopiero wtedy, gdy wstrząsnęli mocarstwami całej Europy, zmusili mocarzy Francji do zajęcia się losem robotników.

Adam Mickiewicz
__________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w redagowanym przez autora dzienniku „Trybuna Ludów” nr 41, 25 kwietnia 1849 r. Przedrukowujemy go za Adam Mickiewicz – „Trybuna Ludów”, tom XII „Dzieł” Mickiewicza, Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”, Warszawa 1955, przekład z francuskiego Leon Płoszewski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *