Stefan Jaracz

Otwórzcie chłopom drzwi do państwa

[1937]

Nikt nie może się dziwić, że wśród ciężkiej pracy aktorskiej znajduję czas na przemyślenia polityczne. Wszelkie ruchy społeczne interesują mnie jako przejawy nieprzerwanego i jakże nieraz bolesnego pochodu ludzkości ku szczęściu i lepszym formom bytu. Rozgrywające się w Polsce wydarzenia obserwuję pilnie i uważam, że mam prawo, jak każdy obywatel, wyrazić głośno swoją opinię o sytuacji politycznej w kraju.

Podziwiam genialną wizję wielkiego Norwida, który intuicyjnie przeczuł, że Polska wskrzeszona będzie państwem militarnym. Zrozumiała to reakcja pokoleń na bezsiłę i niemoc Polski upadającej. Ukochanie armii przez naród, ofiarność powszechna na cele obrony państwa, to jeden z największych kapitałów narodu, cementujących społeczeństwo w dążeniu do naczelnego celu, jakim jest utrzymanie niepodległości.

Trwonienie tego kapitału, narażanie wojska na utratę serca powszechności, byłoby lekkomyślnym działaniem na szkodę najwyższych interesów państwa. Dlatego przedsięwzięciem ryzykownym są wszelkie próby dyktatu politycznego ze strony członków korpusu oficerskiego. Dzisiaj, gdy całe narody stać muszą pod bronią, kasta wojowników jest absurdem. Istnieje co prawda zawodowy korpus oficerski, ale biada temu narodowi i tej armii, której korpus oficerski zamieni się w kastę. Politycy w mundurach oficerskich powinni patrzeć w jutro i unikać błędnych dróg i metod działania, wystawiających na szwank największy skarb narodu, jakim jest armia i powszechna do niej miłość.

W lecie minionego roku zwiedziłem różne strony kraju, zatrzymując się dłużej w rodzinnych okolicach Małopolski zachodniej i środkowej. To, co zobaczyłem, napełniło mnie obywatelską dumą. Zobaczyłem nowe pokolenie chłopów, obywateli świadomych swoich obowiązków wobec ojczyzny, ale także swoich praw, których nieopatrznie ich pozbawiono. Wyzucie chłopów z praw politycznych jest krzywdą wyrządzoną ludowi, ale przede wszystkim państwu polskiemu, którego lud jest podwaliną. Cóż to bowiem jest ojczyzna? Ojczyzna – to ziemia i lud.

Gdzieś, tu i ówdzie po miastach, spotykałem nieraz ludzi, zazwyczaj z inteligenckiej sfery, którzy robili na mnie wrażenie „zmęczonych wolnością”. Ludzie ci, nawiedzeni jakimś paraliżem woli, zatracili siły i ochotę do walki w obronie wolności i obywatelskich swobód. Działo się to często niestety z zatratą osobistej godności.

Nigdzie czegoś podobnego nie widziałem na polskiej wsi. Pod polską strzechą znalazła schronienie i twierdzę idea prawa, droższa od bogactwa, tam żywa jest i rośnie z dnia na dzień tęsknota do wolności, do restytucji praw politycznych i obywatelskich swobód, tam pulsuje głęboka troska o losy ojczyzny.

Małe przykre wspomnienie z przeszłości, która nigdy nie powróci. Przed jakimiś 30 laty stałem na pl. Kazimierz Wielkiego w Tarnowie pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Podszedł do mnie stary, siwy chłop, który długo przyglądał się pomnikowi, i zapytał: – Czyjeż to jest, pańskie czy żydowskie?

Na pytanie to, zawierające w sobie ogrom ciemnoty, odpowiedziałem obszernie, jak tylko umiałem, czyj to jest pomnik, dodając, że ten właśnie poeta marzył, aby jego książki zbłądziły pod strzechy. Odniosłem wrażenie, że objaśnienia moje nie bardzo były zrozumiane.

Jakiż inny świat zastałem teraz na polskiej wsi! Szli do mnie chłopi gromadnie, starzy, w sile wieku i całkiem młodzi i stawiali mi pytania, które napawały mnie dumą z dojrzałości obywatelskiej polskiego ludu i z jego przywiązania do ojczyzny. Rzecz ciekawa, prześlizgiwano się lekko po dolegliwościach i bolączkach codziennego życia, po wysokich cenach zapałek, cukru, nafty, trochę więcej mówiono o reformie rolnej, ale w masie zainteresowanie chłopów wybiegło daleko poza te sprawy niewątpliwie ważne i im wiadome, ale nie decydujące o wolności politycznej i obywatelskich swobodach.

Chłopi pytali mnie, kiedy zostanie im przywrócone prawo głosowania do parlamentu i wybierania swoich posłów, kiedy skończy się wszechwładza administracji państwowej, kiedy zostaną oni współgospodarzami w ojczyźnie. Pytano mnie z niepokojem o Gdańsk, o stosunki z Niemcami, interesowano się sojuszem z Francją i przyczynami zatargu z pobratymczą Czechosłowacją.

Rosło mi serce, gdy słyszałem chłopów zatroskanych o losy Polski, tak jak dobry gospodarz troszczy się o losy swego gospodarstwa.

– „Bo to widzi pan – mówił mi jeden z gospodarzy – my musimy troszczyć się o państwo. Panowie w rządzie nawarzą nie wiadomo co, ale to »co« wypić musimy zawsze my. Jak przyjdzie, nie daj Boże, niebezpieczeństwo, panowie sobie dadzą radę, jedni uciekną i skryją się w bezpiecznym miejscu, drudzy inną znajdą drogę ratunku, ale my musimy zostać na tej ziemi i trwać. Coraz więcej braci-chłopów rozumie to dobrze i dlatego wołamy i wołać nie przestaniemy:

»Otwórzcie przed nami drzwi do państwa, któreście zatrzaśli, przywróćcie nam prawa polityczne. My nie chcemy rządzić krajem, ale my chcemy sprawować kontrolę nad tymi, co rządzą. Przecież każdy rachunek rządu my płacić musimy mieniem i krwią«”.

Te proste słowa szybciej i prędzej, aniżeli najbardziej uczone wywody, oświetliły mi jak błyskawica rzeczywistość polską. Chłop polski jest źródłem siły i potęgi państwa. Na wsi bije krynica ożywczych mocy, idących na kraj w każdej dziedzinie życia. Bez chłopów nie można budować Polski silnej, nie podobna podciągać jej wzwyż.

Chłop polski nie chce żadnych eksperymentów politycznych, nie chce faszyzmu ani bolszewizmu, chłop pragnie demokracji parlamentarnej i swobód obywatelskich. Mnie się wydaje, że to jest właśnie ten złoty środek, przez zakłamaną propagandę opluty i znieważany, a mimo to gorejący jasnym światłem nadziei nad masami polskiego chłopstwa i całego świata pracy.

Ścigane wyrzutami sumienia dyktatury pędzą w nieznane, a za tę gonitwę płacić muszą narody. Kończę wezwaniem chłopa z ziemi krakowskiej:

„Otwórzcie chłopom wszystkie drzwi do państwa!”.

Muszą być otwarte drzwi do szkół, do handlu i rzemiosła, do rządów gromadą, gminą i powiatem, drzwi do parlamentu polskiego, wyposażonego w prawo kontroli.

Chłop polski jest gospodarzem i nie może być pasierbem na tej ziemi!

Stefan Jaracz

______________________

Powyższy tekst autorstwa jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, sympatyzującego i współpracującego w międzywojniu z ruchem ludowym (Stronnictwo Ludowe, Związek Młodzieży Wiejskiej RP) przedrukowujemy za „Młodą Myślą Ludową” („miesięcznik poświęcony sprawom ruchu ludowego”) nr 1/1937, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *