Justyna Budzińska-Tylicka

Otwarcie kursów dla pielęgniarek żłobków fabrycznych

[1927]

Ażeby wprowadzić jak najprędzej w życie tak potrzebne dla zdrowia, a nawet życia tysięcy niemowląt klasy pracującej prawo, które domaga się urządzania żłobków we wszystkich fabrykach i przedsiębiorstwach, gdzie pracuje więcej jak 100 kobiet – Centralny Wydział Kobiecy PPS dał inicjatywę zorganizowaniu kursów dla pielęgniarek takich żłobków. Chociaż ustawa o ochronie pracy kobiet została przez Sejm uchwalona już trzy lata temu, bo 2 lipca 1924 r., jednak tenże Sejm, pod naciskiem posłów klasy posiadającej, sprawę żłobków wstrzymał. Fabrykanci w dalszym ciągu przyczyniają się do wielkiej śmiertelności niemowląt tych matek, które swą pracę sprzedają w złych warunkach zdrowotnych, a swoje maleństwa pozostawiają w domu bez należytej opieki i należytego pożywienia.

Wydział kobiecy zrozumiał dobrze, że walcząc o jak najszybsze stworzenie żłobków fabrycznych, trzeba jednocześnie stworzyć odpowiednie siły, dobrze wykwalifikowane pielęgniarki, posiadające specjalną wiedzę i wielkie umiłowanie tych niewinnych malutkich istotek – tych przyszłych ludzi, którym w godzinach ciężkiej pracy matczynej trzeba zastąpić matkę.

Myśl Wydziału Kobiecego bardzo serdecznie poparło nasze „Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci”, a także Ministerstwo Pracy i Opieki Społecznej, i dnia 7 marca 1927 r. nastąpiło w Warszawie otwarcie kursów dla pielęgniarek żłobków. Zjechały się słuchaczki z całej Polski w liczbie 26, najwięcej z miejscowości fabrycznych, jak Dąbrowa Górnicza, Pabianice, Częstochowa, Radom, Wieliczka i inne. Młode te i dzielne kobiety z całym zapałem uczyły się przez 3 miesiące i chodziły na praktyczne zajęcia do różnych zakładów państwowych, miejskich i społecznych, które zajmują się opieką nad niemowlętami. Najdłużej pracowały w Domu Wychowawczym, gdzie jest przeszło 300 nieszczęśliwych podrzutków, sierot i nieślubnych maleństw pod kierunkiem specjalnych lekarzy i specjalnych opiekunek.

Na stacjach opieki nad matką i dzieckiem nowe pielęgniarki nauczyły się jak pouczać i wyjaśniać matkom umiejętność dobrego pielęgnowania niemowląt i zwalczania tej ogromnej masy szkodliwych przesądów, które przechodzą jeszcze od babek i sprowadzają tyle krzywdy, a czasem nawet są przyczyną wielu kalectw.

W szpitalach dla dzieci nasze pielęgniarki zetknęły się z chorymi maleństwami; pokazano im tam jak się trzeba obchodzić, gdy one są cierpiące, jak odróżniać różne choroby, a szczególnie zaraźliwe – jak odra, szkarlatyna, koklusz – jak nie wolno takich dzieci dopuścić do żłobków, żeby innych nie pozarażać.

Nasze pielęgniarki pracowały w żłobkach, choć ze smutkiem stwierdzam, że nawet w Warszawie jest ich bardzo mało, a magistrat ani jednego dotąd nie założył żłobka miejskiego w stolicy państwa, gdzie tyle tysięcy niemowląt w ciasnych norach i bez opieki matki jęczy i w brudzie leży!

Jako kierowniczka kursów pielęgniarek poznałam bliżej nasze słuchaczki i z radością stwierdzić muszę, że przedstawiają dobór bardzo dobrych ideowych pracownic, bo prawie wszystkie pochodzą z rodzin robotniczych lub rzemieślniczych i znają z bliska potrzeby ludu pracującego i bezsprzecznie ciężką dolę matki-robotnicy, która ze łzą w oku i z rozpaczą w sercu codziennie zostawia w kołysce swą dziecinę na długich 8 godzin, by parę złotych zarobić przy jakimś warsztacie pracy. Niechże jak najprędzej nadejdzie ta chwila – gdy biedna, matko-robotnico, będziesz mogła codziennie pod chustą nieść swe ukochane najmłodsze pisklę do czystego łóżeczka w żłobku, gdzie wykwalifikowana pielęgniarka codziennie je wykąpie, w czystą bieliznę przebierze i z troskliwością matki da dobrą opiekę.

Doniosłe więc mają znaczenie żłobki fabryczne i dlatego, zanim zdecydują się przemysłowcy i kapitaliści zakładać żłobki pod przymusem prawa, zakłady i przedsiębiorstwa państwowe i miejskie-samorządowe – powinny jak najprędzej organizować żłobki przy swych instytucjach, gdzie pracuje ponad 100 kobiet, i z naszego pierwszego zastępu kursów brać wyszkolone ideowe pielęgniarki, które z zamiłowaniem oddadzą swą wiedzę i swe serce sprawie opieki i ochrony zdrowia niemowląt, a matkom-robotnicom będą służyć radą i doświadczeniem z zakresu higieny.

dr Justyna Budzińska-Tylicka
______________________________
Powyższy tekst Justyny Budzińskiej-Tylickiej pierwotnie ukazał się w piśmie „Pobudka. Tygodnik socjalistyczny” (wydawca Rada Naczelna PPS, redaktor naczelny Ignacy Daszyński) nr 25/1927, Warszawa 19 czerwca 1927. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto przeczytać także:

Robotnicze Towarzystwo Przyjaciół Dzieci [1929]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *