„Pobudka”

Nasze zadanie

[1891]

Kosmopolici polscy, nie uznający praw narodu polskiego do niepodległości, zarzucają nam, stającym w obronie tych praw, iż nie jesteśmy prawdziwymi socjalistami, gdyż, jak twierdzą, polityczna walka o niepodległość narodową ma się nie zgadzać z zasadami socjalistycznymi. Wielokrotnie zabieraliśmy już głos w tej kwestii w celu zburzenia fałszywego tego dogmatu, przez polskich jedynie kosmopolitów wyznawanego, żaden bowiem z zachodnioeuropejskich socjalistów praw do niepodległości nam nie odmawiał. Kosmopolici ci jednak nie umieli znaleźć innych argumentów na usprawiedliwienie swej doktryny jak ten jedynie, iż nie jesteśmy socjalistami. Okazję do ponownego stwierdzenia słuszności naszych zapatrywań daje nam uchwalony na zjeździe erfurckim program socjalistycznej partii niemieckiej. Wygłoszone w programie tym zasady nie są wprawdzie nowe, lecz tak wyraźnie zostały sformułowane, iż do usprawiedliwienia kosmopolityzmu w socjalizmie naciągnąć się nie dają.

Oto co czytamy w tym programie: „Walka klasy robotniczej przeciw kapitalistycznemu wyzyskowi jest z samej konieczności walką polityczną. Bez praw politycznych klasa robotnicza nie może prowadzić walk swych ekonomicznych. Nie może ona oddać społeczeństwu w posiadanie środków produkcji, nie posiadając sama władzy politycznej”.

Ze słów tych wynika, że tam, gdzie robotnicy nie mają żadnych praw politycznych, jak np. w Polsce, pod zaborem moskiewskim, tam walk ekonomicznych prowadzić nie mogą. Potrzeba by więc było, ażeby robotnicy ci wywalczyli sobie pierwej jakieś prawa polityczne. Lecz czyż to pod jarzmem moskiewskiego despotyzmu jest lub będzie kiedykolwiek możliwe? Jakiej taktyki ma się trzymać robotnik polski wobec politycznego bezprawia? Czyż ma pozostać biernym narzędziem w ręku wyzyskującego go kapitalisty? Robotnik więc polski, chcący być socjalistą czynnym, musi chcieć przede wszystkim pewnych swobód politycznych; a ponieważ swobód tych ani car moskiewski, ani moskiewska burżuazja i jej niewolnicy mu nie dadzą, usiłowania więc swoje z natury rzeczy przeciw najazdowi skierować powinien.

Gdy przyjmiemy pod uwagę, iż socjalizm walczy nie tylko przeciw wyzyskiwaniu i niewoli najmitów, ale przeciw wszelkiego rodzaju wyzyskiwaniu i niewoli, spostrzeżemy wówczas, iż rzekomy antagonizm pomiędzy dążnościami skierowanymi ku zwaleniu ekonomicznego ustroju w danym narodzie a aspiracjami ku wyzwoleniu tegoż narodu spod przemocy obcych narodów jest złudzeniem tylko. Walcząc przeciw wszelkiego rodzaju wyzyskiwaniu i niewoli, nie możemy nie walczyć przeciw ujarzmieniu politycznemu jednego narodowego społeczeństwa przez drugie, tym bardziej że ujarzmianie to uniemożliwia wszelką walkę z klasami wyzyskującymi w ogóle. Walcząc z niewolą wewnętrzną, nie możemy nie walczyć z niewolą z zewnątrz narzuconą.

Proletariat polski nie tylko burżuazję zwróconą ma przeciw sobie, ale jednocześnie także burżuazję moskiewską, pruską i austriacką. Nie jednego zatem, ale czterech wrogów ma do zwalczenia, nie z jednym, ale z wszystkimi czterema jednocześnie walczyć musi, skoro chce, ażeby walka jego była skuteczną. Walcząc wyłącznie z burżuazją polską tam, gdzie walka taka jest możliwą, polski robotnik niewiele zyska, o pochwyceniu bowiem władzy politycznej nie może marzyć, gdyż władzy tej burżuazja nie posiada. Dążyć on zatem musi do rozbicia kajdan politycznych, do wyrwania władzy z rąk najazdu, ażeby móc wprowadzić w życie program socjalistyczny.

Rewolucja polityczna, mająca wyzwolić Polskę spod obcego jarzma, i rewolucja socjalna, mająca wyzwolić proletariat polski spod ucisku ekonomicznego, dokonać się musi jednocześnie. Jak pierwsza nie może być skuteczną bez drugiej, tak znowu druga bez pierwszej jest niemożliwą. Dopiero na ziemi krwią zlanej, zasłanej trumnami, gdy ster władzy z rąk zaborców w ręce polskiej partii socjalistycznej się dostanie, dopiero wtedy akt sprawiedliwości społecznej dokonanym być może. Nie straszną więc jest dla nas rewolucja, gdyż ona jedynie społeczeństwo nasze naprzód pchnąć zdolna, ona jedynie ku urzeczywistnieniu ideałów naszych nas przybliżyć jest w stanie, ona jedyną nadzieję zbawienia dla nas stanowi.

Nie oglądajmy się na pomoc zewnętrzną, jakiej zachodnioeuropejska rewolucja socjalna ma nam udzielić, gdy triumf jej nadejdzie, ale weźmy się sami wspólnie do pracy rewolucyjnej, aby w stanowczej chwili gotowymi być do walki i w ten sposób szeregi europejskiej armii rewolucyjnej powiększyć.

Wielką jest idea międzynarodowej solidarności ludów, najwłaściwiej jednak zrealizować ją możemy przez wyrabianie w sobie potęgi i gotowości do walki ze swymi ciemięzcami tak politycznymi, jak i ekonomicznymi, gdyż ci wspólnymi są wrogami uciśnionej ludzkości.

A. Z.
____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Pobudka (La Diane) – czasopismo narodowo-socjalistyczne. Organ Polskiej Narodowo-Socjalistycznej Partii” nr 10/1891, Paryż, luty 1891 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *