„Polska Ludowa”

Który z nich gorszy?

[1943]

Germański barbarzyńca odkrył pod Smoleńskiem groby polskich oficerów, pomordowanych masowo przez bestialskich oprawców bolszewickich. Puścił w świat wiadomość o tej potwornej zbrodni, która była dokonana przy jego współodpowiedzialności moralnej, bo tylko na skutek paktu niemiecko-sowieckiego z sierpnia 1939 r. oraz bandyckiego napadu na Polskę polscy oficerowie dostali się do niewoli bolszewickiej.

W tym wszystkim kryje się niezmierzona potworność i zezwierzęcenie wschodniego barbarzyńcy. Prasa niemiecka i polskie szmatławce podały nam drobiazgowe opisy zbrodni, od których zamiera myśl i serce uczciwego człowieka. Nie zamierzamy tego powtarzać. Lecz zastanówmy się nad tym, jaki sens istotny i wskazania wypływają z samego faktu zbrodni oraz z tego, że jeden zbrodniarz piętnuje tu drugiego. Który z tych zbrodniarzy jest większy? Z którego ręki grozi straszniejsza zagłada całego narodu polskiego?

Zbrodniarz germański ma na sumieniu w stosunku do nas wcale nie mniejsze ani mniej okrutne zbrodnie. Nie możemy w tej chwili rozkopywać grobów ani pod Palmirami, ani ofiar z Wawra. Nie możemy zbadać dokładnie, jakie dantejskie sceny towarzyszyły masowym morderstwom w Oświęcimiu czy Treblince. Nie możemy zliczyć dokładnie i odnaleźć zwłok tych ofiar chłopskich z Zamojszczyzny, które ułożone równo na śniegu setkami były rozstrzeliwane z karabinów maszynowych. Nie wiemy także dokładnie, co się stało ze zwłokami dzieci polskich z Zamojszczyzny, pomrożonych w wagonach w czasie transportów do Niemiec.

Nie nadszedł jeszcze czas odpowiedzialności za zbrodnie mordercy germańskiego. Lecz wiemy już dobrze, że bestia germańska była bardziej żarłoczna od bolszewickiej. Nie dziesiątki tysięcy oficerów, ale setki tysięcy ludzi niewinnych zostało pomordowanych lub umęczonych przez zwyrodnialców gestapowskich i żandarmskich. Wśród tych ofiar były jednostki najwartościowsze i najcenniejsze dla narodu. Byli tam wybitni profesorowie i uczeni polscy, artyści, mężowie stanu i ofiarni działacze społeczni. Najpiękniejszy kwiat przodowniczej inteligencji polskiej został zdeptany okrutnym butem teutońskim.

A jak się to działo? Czy w sposób bardziej kulturalny? Była ta sama „robota ręczna” – naganem w tył głowy, z bliskiej odległości. Barbarzyńca germański na usługi swych zbójeckich praktyk zaprzągł ponadto zdobycze kulturalne i udoskonalenia techniczne. Toteż w technice zbójeckiej teutonów szerokie zastosowanie znalazły komory gazowe, para sprężona i zabójcze zastrzyki. A przed mordem wyszukane i naukowo opracowane zadawanie strasznego bólu w miejsce najczulsze, o których średniowieczna inkwizycja nie miała jeszcze najmniejszego pojęcia. te wszystkie praktyki gestapowskich tortur nie są wymysłem laików. Zapewne pracowały nad ich wynalezieniem najtęższe mózgi hitlerowskich lekarzy.

I tym właśnie, ową zdolnością i umiejętnością zastosowania nauki i techniki do dzieła męczenia i unicestwiania człowieka oprawca germański góruje nad bolszewikiem. Przyjdzie czas, że ową wyższość zbrodniczości germańskiej będziemy mogli objawić światu, posiadając w ręku liczne na to dokumenty.

Tymczasem zaś notujemy te uwagi nie dla przesłonięcia zbrodni bolszewickiej, bo ta żadnymi okolicznościami osłabiona ani pomniejszona być nie może. Można by powiedzieć, że podobna zbrodnia nie ma sobie równej w dziejach cywilizowanego świata. Można by powiedzieć, że w swym wyrazie grozy i ohydy jest okazem największego zezwierzęcenia ludzkiego. Tak można by powiedzieć, gdyby bolszewików nie uprzedzili i nie prześcignęli w potwornościach zbrodniczych oprawcy hitlerowscy. Skoro więc jeden kat ręką, ociekającą jeszcze od krwi, wskazuje na drugiego kata, to nie możemy tu poddać się znanemu oszustwu, kiedy to osaczony opryszek, przypierany do muru, wskazuje na drugiego, wołając: łapać złodzieja.

Barbarzyńca germański, który bynajmniej nie wyrzekł się popełniania zbrodni nad uciemiężonymi narodami, został przyciśnięty do muru. Na frontach nie może się pochwalić żadnymi sukcesami. Siły państw sprzymierzonych zaciskają koło niego coraz ściślej śmiertelną obrożę. Narody podbite – nawet te, które chwilowo poddawały się ogłupiającej propagandzie hitlerowskiej – przezierają na oczy i dostrzegają niemiecką klęskę. Trzeba jednak od narodów parobczańskich wydobyć nowe mięso armatnie. Toteż główny sprawca i podżegacz germańskiej zbrodniczości wzywa do swej kwatery parobków jednego po drugim i układa im listę niewolniczych ofiar i posług. Trzeba przy tym pocieszyć niewolników obietnicą jakichś korzyści. Stąd mowa o takiej organizacji przyszłej Europy, że każdy nawet mały naród znajdzie w niej swoje miejsce, stąd zapowiada się hitlerowską kartę nowego porządku w świecie. A przede wszystkim główną rolę ma tu spełnić groźba i strach przed zniszczeniem całego dorobku cywilizacyjnego Europy przez niszczycielski młot i sierp bolszewicki. Niby w samą porę odkryli Niemcy groby polskie pod Smoleńskiem i starają się to wykorzystać.

My w odpowiedzi na to mamy nie tylko wskazanie na liczniejsze znacznie groby ofiar polskich z ręki niemieckiej, lecz także mamy prawo przypomnieć, co się to działo wiosną 1940 roku, gdy oficerów polskich po kolei przewożono na stracenie ze stacji Smoleńsk na Kozią Górę. Wtedy to, oprawcy bolszewiccy wykonywali swój zbrodniczy czyn przy wzajemnych umizgach i grzecznościach między Hitlerem a Stalinem oraz wzajemnej współpracy nad grzebaniem wolności narodów mniejszych, a przed wielkim skokiem na naród Francuzów. Już wówczas germański barbarzyńca odkrył całkowicie zamiary w stosunku do naszego narodu. Cały nasz dorobek kulturalny długich wieków barbarzyńsko był zdewastowany, już profesorowie uniwersytetów byli maltretowani w Dachau lub Oranienburgu, już setki tysięcy naszych rodaków z dzielnic zachodnich zostało wyrwanych z odwiecznych posiadłości ojczystych i rzuconych na pastwę losu.

I wtedy to doświadczyliśmy na nowo w sposób poglądowy, że germańscy barbarzyńcy byli od wieków i pozostaną na zawsze naszym śmiertelnym wrogiem nr 1. Skoro dzisiaj wróg nr 1 wskazuje zbrodniczą ręką na drugiego wroga, to nie zmienia w niczym orientacji zasadniczej. Możemy tylko powiedzieć: hic est digittus Dei (w tym jest palec Boży). Bo istotnie znane nam są takie zdarzenia w dziejach, że jedno zło zżerane jest przez drugie, że diabła przepędza się belzebubem.

Tak więc, gdy cały świat podlega urokowi walczącego barbarzyństwa wschodniego i odnoszącego sukcesy nad naszym wrogiem nr 1, to jest nad drugim barbarzyństwem, które w stosunku do nas było bardziej niszczycielskie i zabójcze – to my tylko taki obrót rzeczy możemy pobłogosławić. Lecz to nigdy nie zmyli ani naszej czujności, ani nie osłabi naszej zawziętości w stosunku do wroga głównego. Nie będziemy dla niego łaskawi, gdy nadejdzie chwila wyrównania krwawego z nim porachunku.

________________________________
Powyższy tekst, nie podpisany ze względów konspiracyjnych, pierwotnie ukazał się w podziemnym piśmie „Polska Ludowa” nr 2(36), maj 1943 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

„Polska Ludowa” była podziemnym pismem (okresowo miesięcznikiem, okresowo dwumiesięcznikiem) o profilu ideowo-programowy. Wydawana była przez konspiracyjne struktury ruchu ludowego – Stronnictwo Ludowe „Roch” i Centralne Kierownictwo Ruchu Ludowego. Ukazywała się od kwietnia 1943 r., pod redakcją Jana Deca, stanowiąc swego rodzaju kontynuację wcześniejszego pisma pt. „Przebudowa” (zachowała ogólną ciągłą numerację z tamtym pismem).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *