„Górnik”

Historia strajków

[1907]

Jakkolwiek wyraz „strajk” jest czysto angielskim – ojczyzną bezroboci, czyli strajków, bynajmniej nie jest Anglia. Albowiem w tym czasie, kiedy dzisiejsza Anglia była mało znaną prowincją państwa rzymskiego – na długo przed tym wybuchały już krwawe rozruchy niewolników w starożytnym Egipcie, a na Sycylii, będącej prowincją dawnego cesarstwa rzymskiego – dość często niewolnicy podnosili wielkie bunty. Te żywiołowe wystąpienia wyzyskiwanych w nieludzki sposób niewolników – państwo rzymskie topiło w potokach krwi. Dziś na skutek rozwoju techniki gospodarczej i wzrostu proletariatu roboczego strajk stał się potężną bronią w rękach wyzyskiwanego, ale już zorganizowanego karnie proletariatu pracującego. Późniejsza historia strajków przedstawia się mniej więcej w sposób następujący:

W wiekach średnich, kiedy to przemysł tkacki był bardzo rozwinięty – strajki w tym zawodzie były dość częste. I tak w czternastym wieku zmusili zorganizowani tkacze angielskich majstrów do uznania ich żądań. Delegaci czeladzi zasiadali w radzie majstrów i dozorowali robotę wespół z majstrami.

W niektórych miejscowościach pobierali czeladnicy oprócz zwykłego zarobku pewnego rodzaju dywidendę, czyli brali udział w czystym zysku. Nawet tam, gdzie rada zawiadowcza składała się z samych przedsiębiorców, nie zaprowadzono pierwej nowego przepisu, nie wysłuchawszy poprzednio czeladzi. W londyńskim przemyśle sukiennym zaprowadzano na żądanie czeladzi robotę akordową już w roku 1850. W tym samym roku zaprowadzono przepis w cechu sukiennym, z którego widzieć można, że czeladnicy posługiwali się przy sprzeczkach z majstrami złożeniem roboty, aby tych ostatnich zmusić do ustępstw.

Jak w Anglii, tak i we Francji, Holandii, Niemczech i Polsce zachodziły strajki już na początku XIV wieku. We Wrocławiu zachodzić musiały głęboko zakorzenione sprzeczności pomiędzy majstrami i robotnikami, bo zakończyły się złożeniem roboty. W roku 1329 stawili się majstrowie posamentowi przed radą miejską i oświadczyli, że „ponieważ czeladnicy postanowili przez cały rok u nich nie pracować, oni ze swojej strony powzięli uchwałę nie przyjmować żadnego z tych czeladników do pracy”. A zatem w roku 1329, sześćset lat temu, już istniał regularny strajk i jeszcze regularniejszy lokaut, pomimo że wówczas związków zawodowych nie było.

Jak na dawniejszej polskiej ziemi, Śląsku, tak i na zachodzie zachodziły bezrobocia od niepamiętnych czasów. W Speyer nad Renem złożyli tkacze robotę z powodu niskiego zarobku, oświadczając, że „zarobek za niski, aby na życie wystarczył, więc porzucili pracę”. Majstrowie pojednali się z nimi i aby wyrównać szkody wyrządzone przez złożenie pracy, ustanowili rodzaj taryfy zarobkowej, która miała „na wieki” być miarodajną. Czeladnicy tkaccy mieli zarobek otrzymywać tylko w postaci brzęczącej monety, w sądach procederowych na równi z majstrami brać udział.

W roku 1388 wydał zarząd miejski w Londynie proklamację, wedle której zakazał wszelkich połączeń robotników w obawie, aby robotnicy nie wywoływali strajków w celu osiągnięcia lepszych zarobków. A kiedy w roku 1387 trzech robotników połączyło się z pewnym mnichem żebraczym, aby tenże wyrobił im pozwolenie na zorganizowanie się u papieża, wówczas przyaresztowano ich, zanim mnich im pomóc zdołał.

W roku 1384 wprowadzili kowale (czeladnicy) w Amberg w Bawarii swoich majstrów w ciężkie tarapaty wskutek strajku.

W tym samym czasie, bo w roku 1389 zastrajkowali krawcy w Konstancji, ale strajk ten, jak podają kroniki, zakończył się klęską strajkujących. Dwóch przywódców strajku wsadzono do więzienia na pół roku.

Podobne zdarzenia podają kroniki ze Szwecji, Włoch, gdzie mianowicie złotnicy strajkowali, z Francji i Anglii. Wszędzie powtarza się to samo, przedsiębiorcy zwracają się do policji o pomoc przeciw – według ich mniemania – niesłusznym żądaniom robotników. Władze występują zazwyczaj ostro, mianowicie tam, gdzie robotnicy się pragną zorganizować.

Tak w Niemczech jak i we Francji istniały osobne przepisy dla robotników będących na wędrówce i szukających pracy. W Anglii zaprowadzono także pewnego rodzaju prawa dla robotników w przemyśle budowlanym. W prawach tych podanych przez rząd i gminy, wykluczony był strajk pod karą. Rząd, gminy, pracodawcy, wszystko to bało się spojenia sił robotniczych – organizacyjnego złączenia się robotników do walki.

Dziś jeszcze w niektórych krajach ruch robotniczy jest dopiero w powijakach, ale z dniem każdym postępuje naprzód – historia tej walki proletariusza z kapitałem jest najlepszym drogowskazem dla dzisiejszego robotnika. Tylko w organizacji robotniczej jest jego miejsce!

__________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Górnik. Organ Unii Górników w Austrii” numer 8/1907, Cieszyn, 20 marca 1907 r. „Górnik” był czasopismem ukazującym się na terenie Śląska Cieszyńskiego i okolic, skierowanym do polskich górników. Pismo było związane z Polską Partią Socjalno-Demokratyczną. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *