„Gazeta Ludowa”

Do Czytelników

[1902]

Bracia włościanie, rolnicy! Gazeta, której wydawnictwo rozpoczynamy, będzie Waszą Gazetą. Zadaniem jej jest służyć potrzebom i interesom rolniczego ludu wiejskiego, zarówno gospodarzy pracujących na własnym zagonie, jak i robotników służących po folwarkach.

Z gazet wydawanych w Warszawie dowiedzieć się można wiele pożytecznego, lecz o najważniejszych dla nas, włościan Polaków, sprawach gazety te pisać nie mogą. Cenzura moskiewska zabrania im pisać prawdę o tym, co nam najwięcej dolega. Naród nasz jest w niewoli. Moskal gnębi nasz język ojczysty i naszą religię. Urzędnicy carscy okradają nas i ciągłe nam gwałty czynią. Prawa, jakie rząd moskiewski wydaje, są złe i niesprawiedliwe, a i tych praw nawet rząd nie przestrzega. Tak na przykład ustawa gminna orzeka, że do zebrania gminnego należy wybór pisarza, pomimo to pisarza naznacza zawsze naczelnik powiatu, nie pytając się wcale gminy o zdanie. Podatki są ogromnie uciążliwe – my, Polacy, płacimy trzy razy tyle podatków, co Moskale, a spośród narodu polskiego największy podatek płacą włościanie. Zarobki na folwarkach są za małe, ażeby z nich mógł człowiek z rodziną przyzwoicie wyżyć. Car moskiewski wyciąga od ludu polskiego co roku 70 milionów rubli podatku. Ale to wszystko idzie tylko na utrzymanie urzędników Moskali, którzy do ziemi polskiej tysiącami z pracy naszej bogacić się przychodzą. Choć tyle płacimy, że aż nadto starczyć może na wszystkie potrzeby krajowe, to jak trzeba drogę naprawić, most zbudować albo szkołę postawić, musi gmina wszystkie koszty sama ponosić.

Krzywd tych dłużej cierpieć nie sposób. Ale, ażeby zaradzić niedoli, trzeba nasamprzód dokładnie poznać i zrozumieć swe położenie, trzeba następnie naradzić się nad tym, jak ze złem walczyć, ażeby nie iść po omacku, na chybił trafi, lecz działać na pewno.

Każdy wie o tym, co się w jego wsi, w najbliższej jego okolicy dzieje. Ale rzadko kto wie dobrze, jaką jest dola całego ludu polskiego. Każdy wie, jak urzędnicy w powiecie jego postępują Ale rzadko kto wie, jakie są prawa. Każdy wie, ile podatku płaci bezpośrednio. Ale wiele płaci rządowi pośrednio, kupując zapałki, tytoń, cukier, mąkę, kaszę od kupca, który już wprzód rządowi podatek zapłacił, a teraz go sobie ludziom każe zwracać – o tym mało kto wie. A jeszcze mniej takich, co wiedzą, na co te podatki idą. A wiedzieć to wszystko potrzeba. Więc „Gazeta Ludowa” będzie o tych sprawach przede wszystkim pisać, ażebyśmy dokładnie położenie nasze poznali. „Gazeta Ludowa” będzie także pisać o tym, jak tym krzywdom zaradzić, jak ze złem walczyć – co robić, ażeby się z jarzma niewoli i biedy wydobyć. Niejeden choć niby prosty człowiek na wsi, ale człowiek rozumny, rozumie dobrze, czego potrzeba, ażeby było lepiej. Ale nie ma on dziś gdzie jasno powiedzieć co myśli, tak, ażeby wszyscy go słyszeli.

Bracia włościanie, rolnicy, „Gazeta Ludowa” jest Waszą gazetą. Więc każdy, kto ma do powiedzenia coś ważnego o tym, jak żyjemy, jaka nasza dola i jak by ją poprawić można, posiada teraz „Gazetę Ludową”, ażeby w niej to, co wie, albo co myśli, mógł wyraźnie wszystkim opowiedzieć i wytłumaczyć.

„Gazetę Ludową” wydaje Polska Partia Socjalistyczna.

Polska Partia Socjalistyczna dąży do wolności i równej sprawiedliwości dla wszystkich. Walczy ona z niewolą i wyzyskiem. Pracuje nad wyzwoleniem narodu polskiego z jarzma niewoli moskiewskiej i nad poprawą doli ludu pracującego, nad wyrwaniem go z nędzy i biedy. Chce ona tego, ażeby każdy był wolnym naprawdę człowiekiem, ażeby więc każdy miał pełne owoce swej pracy i był gospodarzem w swoim domu, ażeby człowiek człowieka nie gnębił, nie wyzyskiwał owoców cudzej pracy sobie nie przywłaszczał.

Moskal na ziemi ludu polskiego się rządzi jakby we własnym kraju. A my w ojczyźnie naszej jak niewolnicy cudzych rozkazów słuchać musimy. Polska Partia Socjalistyczna dąży więc do zrzucenia jarzma niewoli moskiewskiej, do odzyskania niepodległości, ażeby lud polski był niezależnym gospodarzem na swojej ziemi, ażeby lud polski sam sobie prawa stanowił, sam swych urzędników wybierał.

W ojczyźnie naszej wiele biedy i niesprawiedliwości. I niesprawiedliwość ta nie tylko od Moskali przychodzi. Właśni rodacy także lud polski krzywdzą. Po folwarkach szlachta opływa w dostatki, a parobek, służący, komornik często nie ma za co dzieci wyżywić i przyodziać. To jest krzywda ludowi pracującemu. Bez pracy naszej nic by się nie urodziło. Ziemia bez pracy jest jałowa. Więc z tego, co ziemia rodzi, my, lud pracujący, powinniśmy mieć dość do wyżywienia nas i rodzin naszych.

Toteż Polska Partia Socjalistyczna żąda, ażeby praca była dostatecznie wynagradzana, ażeby każdy, co pracuje, miał pełny owoc swej pracy. Dziś tak nie jest. Dochody dziedziców dlatego są tak wielkie, że lud roboczy jest w nędzy. My uprawiamy rolę, my lud, chłopi, orzemy, siejemy, kosimy, zwozimy zboże do stodół, a właściciel ledwie nam czwartą albo trzecią część plonu w ordynarii i zarobkach wydaje, dwie trzecie sam sobie zabierając. To jest krzywda, to jest niesprawiedliwość. I krzywda ta dzieje się nie tylko parobkom i służbie dworskiej. Większość gospodarzy musi także dorabiać pracą na folwarkach i oni nie mniej od robotników folwarcznych z powodu niskich zarobków cierpią.

Więc gospodarze z parobkami, komornikami i całą służbą folwarczną powinni wspólnie się wziąć, w jedności i zgodzie, do pracy dla polepszenia zarobków, do zwalczenia nędzy i biedy, która rokrocznie wypędza tysiące ludzi z kraju za granicę dla szukania lepszego zarobku. Wspólna matka nasza, ziemia polska, dość rodzi, ażeby wszystkich swych synów wyżywić. Ale jak jedni zabierają wszystko, to drugim na życie nie staje i muszą w obcych krajach szukać zarobku i chleba.

„Gazeta Ludowa” będzie pisać o tym, jak tej biedzie zaradzić można, ażeby nikt nie zagarniał sobie owoców cudzej pracy.

W jednej chwili nie da się wszystkiego zrobić. Co nagle to po diable. Tak i z pracą naszą około polepszenia doli naszej. Trzeba nasamprzód dokładnie poznać położenie nasze, trzeba dobrze obmyślić co robić, a co najważniejsze, trzeba nam się wszystkim złączyć, ażeby cały lud polski, jak jeden człowiek, w zgodzie i jedności stanął do walki z niewolą, niesprawiedliwością i uciskiem.

Polska Partia Socjalistyczna dotychczas głównie po miastach pracowała. Najwięcej do niej robotnicy fabryczni należeli. I dzięki jedności, dzięki dokładnemu zrozumieniu swych potrzeb i swego położenia, w wielu fabrykach potrafili oni już zarobki swe powiększyć.

Lud wiejski mniej się dotąd do partii socjalistycznej garnął. Bo trzeba wszystko robić po kolei. Nasamprzód zaczęli się robotnicy miejscy łączyć, zmawiać, oświecać nawzajem i o polepszenie doli, o zrzucenie jarzma niewoli moskiewskiej walczyć. W miastach łatwiej bowiem się ludziom porozumieć. A kiedy dziś już po miastach wszyscy w zgodzie i jedności jesteśmy, kiedy wszyscy rozumiemy, czego nam potrzeba dla tego, ażeby wolność, równość i braterstwo na ziemi polskiej zakwitły, to się do Was, bracia rolnicy, zwracamy.

Polska Partia Socjalistyczna to partia polskiego ludu pracującego. A lud pracujący – to zarówno gospodarze i służba folwarczna, jak i robotnicy po miastach. Robotnik miejski to kość z kości, krew z krwi chłopskiej. Wszyscyśmy bracia, czy który na własnym zagorze pracuje, czy na folwarku służy, albo jako komornik pańskie role obrabia, czy też w mieście, w fabryce szuka zarobku. Wszyscy my żyjemy z pracy rąk naszych. Jednym jest trochę lepiej, drugim gorzej, a innym to już całkiem źle. Gospodarz na kilkunastu morgach ma się lepiej, taki, co ma wszystkiego 3 albo 4 morgi, ma się gorzej i musi chodzić do roboty na pańskie, i robotnik w fabryce ma się jeszcze gorzej, a najcięższa dola służącego na folwarku.

Aleśmy wszyscy razem jeden polski lud pracujący, co nikogo nie krzywdzi, owoców cudzej pracy nie pożąda, nikogo nie wyzyskuje, a przez innych, przez Moskali i panów jest wyzyskiwany i ciemiężony. Wszyscy my mamy jedne i te same wspólne niedole, potrzeby i interesy. Wszyscy jednakowo chcemy, ażeby każdemu człowiekowi była sprawiedliwość, ażeby każdy człowiek był wolny i miał to, co sam zapracuje. Wieleż to razy gospodarz na swym gruncie musi dzieci posyłać do służby albo i sam na wyrobki chodzić. Niejeden, co sam dziś jest u siebie gospodarzem, jak ma dużo dzieci, to ledwo jednego osadzi na roli, a reszta dzieci jego idzie do miasta, do roboty w fabrykach, albo szuka służby i zarobku na folwarku. Czy przez to, że jeden gospodarzy na ojczystym zagonie, a drugi służy, albo w mieście pracuje, to przestali oni być braćmi, dziećmi jednego ojca? Nie, przecież że nie!

Więc i my wszyscy pracujący jesteśmy jedną rodziną, jesteśmy braćmi i w jedności, razem, zgodnie powinniśmy dla poprawy doli, dla wolności, braterstwa i sprawiedliwości pracować. „Gazeta Ludowa”, którą wydaje Polska Partia Socjalistyczna, partia polskiego ludu pracującego zarówno na roli, jak po miastach, zarówno na własnym kawałku ziemi, jak po folwarkach i fabrykach – będzie pisać o naszej doli, będzie domagać się. sprawiedliwości, będzie wskazywać i nauczać, jak możemy los swój poprawić, wyzwolić się z biedy, nędzy i niewoli.

„Gazeta Ludowa” jest Waszą gazetą, Bracia rolnicy, i w niej naradzić się możemy, do niej pisząc możemy się wszyscy porozumieć, co robić, ażeby biedzie i niewoli kres położyć, lepszy byt uzyskać, zarobki nasze podnieść i Ojczyznę z niewoli wyswobodzić własnymi naszymi – ludu polskiego – siłami. Bo tylko my sami, my, lud polski, to jest chłopi i robotnicy polscy, wolność Ojczyźnie dać możemy i sprawiedliwość na ziemi polskiej zaprowadzić. Szlachta Polskę zgubiła, bo o sobie jeno, a nie o Ojczyźnie myślała – bo lud pańszczyzną gnębiła, niepomna, że wszystko, co ziemia polska daje, z pracy naszej powstało. Dziś my się weźmiemy do pracy o własnych naszych siłach. Własnym naszym chłopskim rozumem naradzimy się i obmyślimy, jak Ojczyznę z niewoli wyswobodzić, a z ziemi polskiej biedę i niesprawiedliwość usunąć. A naradziwszy się, sami własnymi dłońmi naszymi wolność Ojczyźnie przywrócimy i taki w niej zaprowadzimy porządek, ażeby matką, a nie macochą synom swym, ludowi pracującemu była. Trzeba nam tylko jedności, zgody i oświaty, a żadna siła nam się nie ostoi i wkrótce ujrzymy się wolnym w wolnym ojczystym kraju, w wolnej naszej Ojczyźnie, ukochanej Polsce. Wtenczas to nie będzie panów, nie będzie chamów, nie będzie stanów. Będą tylko Polacy, wierni synowie Ojczyzny swej, Polski.

Z wiarą tą i nadzieją przychodzimy do Was, Bracia rolnicy, niosąc Wam dobrą nowinę wyzwolenia z niewoli, ucisku i wszelkiej niesprawiedliwości.

Redakcja
_________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Gazeta Ludowa – organ Polskiej Partii Socjalistycznej”, nr 1, 1902 r. „Gazeta Ludowa” była PPS-owskim czasopismem skierowanym do chłopów i robotników rolnych. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *