„Prawo Ludu”

Czego chce socjalna demokracja?

[1907]

„Kto nie pracuje – ten jeść nie powinien”.

Wstańcie, wy wszyscy, którzy mozolicie się od wczesnego ranka do późnej nocy, a nie zdołacie osiągnąć tyle nawet, abyście wraz z waszymi rodzinami mogli uczestniczyć w zdobyczach postępu i cywilizacji! Prawem człowieka jest możność pełnego rozwoju jego cielesnych i duchowych właściwości. Czemuż się to dzieje, że tysiące milionów ludzi pozbawionych jest tego prawa? I jaka jest droga do zdobycia dla tych milionów bytu godnego ludzi? Przede wszystkim jakim jest ten ludzki byt? Jest nim współudział we wszystkich zdobyczach cywilizacji.

Wy wszyscy, którzy w mieście lub na wsi, w warsztacie lub na polu, w kopalni lub w fabryce, na wodzie lub na lądzie, ciężko pracować musicie na utrzymanie waszego życia – wy możecie sami sprowadzić polepszenie waszego położenia, jeśli nie chcecie zostawić dzieciom swym w dziedzictwie teraźniejszej waszej męki. W interesie rodzin waszych i waszym własnym musicie wszyscy wystąpić do walki – pokojowej, ale energicznej i nieustannej walki o zdobycie lepszych warunków życia. Wstańcie do walki przeciw zgnębieniu waszych praw, przeciw przewadze kapitału, pysze przedsiębiorców, przeciw dalszemu trwaniu dzisiejszych stosunków i przeciw ich niesprawiedliwości – oto wezwanie, które coraz głośniej i szerzej między robotnikami wszystkich krajów się rozchodzi, które ich jednoczy. Mało – może jednostka; wszystko – planowe i nieustające współdziałanie wszystkich uciśnionych. Sztandar w tej walce dzierżyć wysoko, walczyć przeciw niesprawiedliwości w każdej postaci – oto dążenie socjalnej demokracji.

Nie jednostki czynimy odpowiedzialnymi za stosunki obecne – urządzenia społeczne zależą od sposobu produkcji, od historycznego biegu warunków i stosunków społecznych. I dlatego właśnie one nie są wieczne ani stoją na jednym miejscu: zmieniają się ciągle. Przyspieszanie tych zmian, planowe sprowadzenie innych stosunków społecznych jest możliwym. Socjalna demokracja nie tworzy utopii (pomysłów nie do spełnienia) ani nieziszczalnych snów, ona dąży do tego, co jest potrzebnym dla zapewnienia ludziom ludzkiego bytu – to jest niezbędne i możliwe historycznie.

Pragniemy społeczeństwa, w którym nie je się, aby coś pracować, lecz przeciwnie, pracuje się, aby móc jeść. „Kto nie pracuje, niech nie je”, mówi biblia. Spojrzyjcie dokoła siebie: miliony dzielnych i pracowitych ludzi wlecze swój żywot w mozole i nędzy, a kilka tysięcy pracuje mało lub wcale nie, a stają się coraz to bogatszymi.

Jakże się to dzieje?

Oto do nich, do tych nielicznych, należą narzędzia pracy, fabryki, kopalnie, ziemia – a bez tego na nic się nie zda najpracowitszemu nawet robotnikowi jego siła i ochota do pracy! Czyż może więc on być wolnym człowiekiem? Tak, wolnym jest według litery prawa, ale także wolnym jest od wszelkich środków produkcji, co go zmusza do sprzedawania swej pracy innym dla ich zbogacenia. Na pracy wszystkich polega dzisiejsza kultura – czyż zdobycze jej nie do wszystkich należeć mają? Czy wiecznie ma tak pozostać, że wykształcenie i duchowe rozkosze nie będą udziałem mas? Nie, i jeszcze raz nie! To nie jest konieczne i nie powinno tak być, jeśli ludzka natura nie ma spaść do poziomu bydlęcej!

Ale jak osiągnąć to, do czego dążymy? Przede wszystkim brak jeszcze należytego uświadomienia masom, jeszcze ogromna ilość pracującego ludu stoi z dala od tej wielkiej walki, która wre i która zakończy się zwycięstwem pracy! Trzeba nam te masy doprowadzić do jasnego zrozumienia naszego celu: osiągnięcia człowieczego bytu dla wszystkich!

Przeciwnicy socjalnej demokracji, przeciwnicy pracy, wrogowie cywilizacji, postępu i sprawiedliwości usiłują lud, a zwłaszcza lud wiejski otumanić kłamstwami i utrzymać go sztucznie w nieświadomości jego własnego położenia. Ale na próżno! Lud ma prawo prawdy słuchać, prawdę poznać – on tęskni do prawdy, do tej niefałszowanej wiedzy, bez której nie masz zwycięstwa.

Możni tego świata prześladują socjalistów, do więzień wtrącają, kierują przeciw nim wszelką posiadaną władzę. Ludzi, którzy nigdy nic innego nie czynią, jak tylko szerzą swe przekonania, chcą sprowokować do gwałtownych wystąpień – a przecież robotnik dobrze to wie: nie gwałt, lecz uświadamianie jest naszą bronią! Ale nic nie zabije idei – i tym prześladowaniom my przeciwstawiamy jedyną naszą broń: dążenie do prawdy i szerzenie prawdy we wszystkich warstwach ludu pracującego. I zwyciężymy, gdyż po naszej stronie prawda, sprawiedliwość, interes społeczeństwa i postępu.

Jak osiągniemy swój cel?

Przede wszystkim spokojnie rozpatrujemy przyczyny dzisiejszego zła i znajdujemy: ani jeden z was, co ciężko pracujecie od rana do nocy, nie jest winien swemu położeniu, ono jest następstwem warunków, które nie wy wywołaliście. Co winien biedak temu, że się nie w bogatej kołysce urodził; co winien robotnik, że środki produkcji nie należą do niego; co winien rzemieślnik, że mu potęga wielkiego kapitału gasi światło życia; co winien rolnik, że mimo ciężkiej pracy nic z ziemi swej wyciągnąć nie może? Czy winni oni temu, że byt ich zrujnowany?

Nie, po tysiąc razy nie!

Wielki kapitał, czy to w fabrykach, czy w ziemi, czy w papierach, na giełdzie lub gdzieindziej złożony – ma tę własność w dzisiejszym porządku społecznym, że wchłania w siebie mały kapitał. Tak jak krople wody łączą się w strumienie rzeki i razem do morza wpadają, tak spływają dziś krople potu ludzkiego, na złoto i srebro przemienione, do wielkiego oceanu kapitalizmu, na korzyść tych niewielu, których hasłem jest: każdy dla siebie.

Socjalna demokracja stawia zamiast tego hasła inne, hasło solidarności: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Z tą zasadą walczymy o prawa człowieka, o równe prawa dla każdego, kto ludzką twarz posiada.

Nie dążymy do ziemi obiecanej, gdzie by pieczone gołąbki leniwcom same do ust wpadały. Bez pracy nie ma dobrobytu; ale ma to być praca dla dobrobytu wszystkich, a nie dla wyróżnienia niewielu.

Dążymy do państwa pracy, gdzie nie będzie wyzysku jednych, a przywileju innych dzięki workowi złota lub urodzeniu, gdzie każdy będzie mógł wieść pełne, prawdziwie godne człowieka życie. Walczymy za wolność i równość!

Krok za krokiem, powoli zdobywać musimy naszą pozycję. Nie dziś ani nie jutro osiągniemy nasz cel. Chcemy rewolucjonizować głazy, uświadamiać z dala od nas stojących. Zwyciężymy mimo wszelkich wysiłków sfer rządzących. Historia świata całego zwycięstwo nam obiecuje! Męstwu należy się palma zwycięstwa – a my mamy odwagę lata, setki lat cierpieć, ponosić ofiary i niewzruszenie pracować dla złotej, wymarzonej przyszłości. Wszystkich pracujących, lud cały wzywamy: „do broni!”. Nasza broń – to broń duchowa, broń uświadamiania, to rozmowy, zgromadzenia, stowarzyszenia, odezwy, pisma. Broni tej nie wolno nam składać ani na chwilę, zawsze musi być ona dobrze wyostrzoną bronią ducha, która ma przebić ciemnotę mas i złamać złą wolę wrogów naszych. Im więcej walczących, tym prędsze zwycięstwo. Kto pragnie końca panowania bezprawia, komu drogie ludzkie szczęście, ten niech nie zakłada rąk, lecz w swoim i dzieci swych interesie niech wstępuje do zawodowych i politycznych stowarzyszeń socjalnej demokracji.

Organizujmy się, łączmy się!

_________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „Prawo Ludu. Organ Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej” nr 39, 27 września 1907 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

„Prawo Ludu” było czasopismem wydawanym w Krakowie przez Polską Partię Socjalno-Demokratyczną od roku 1896 – początkowo nieregularnie, później jako dwutygodnik i tygodnik. Z założenia skierowane było do ludności wiejskiej (do mieszkańców miast skierowany był „Naprzód”), jednak cieszyło się sporą popularnością – z powodu swego prostego języka i przystępnej formy – także wśród mieszkańców niewielkich miejscowości oraz wśród gorzej wykwalifikowanych środowisk proletariackich.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *