Lidia Ciołkoszowa

Zapomniany pionier [Stanisław Barański]

Patrząc wstecz na dorobek ideowy polskiego ruchu socjalistycznego, warto powrócić pamięcią do Stanisława Barańskiego. Był on w latach osiemdziesiątych [XIX wieku] głównym obok Bolesława Limanowskiego pionierem, budującym pomost pomiędzy dążeniami socjalistycznymi i narodowo-niepodległościowymi. Stał się jednym z ojców duchowych Polskiej Partii Socjalistycznej.

Urodził się w roku 1859 w Sławkowie. Do socjalizmu przylgnął wcześnie i już jako uczeń gimnazjalny za zakładanie kółek socjalistycznych zapłacił wydaleniem ze szkoły i aresztowaniem. Zamieszany w procesie socjalistów w roku 1880, skazany był na trzy miesiące twierdzy, które odsiedział w cytadeli warszawskiej. Gdy powstała partia socjalistyczna „Proletariat”, zbliżył się do niej, ale szybko też się odsunął, gdyż jego zdecydowanie niepodległościowe poglądy nie znalazły w niej zrozumienia.

Na uniwersytecie warszawskim studiował medycynę; uznany za jednego z przywódców młodzieży akademickiej, protestującej w roku 1883 przeciwko znanemu rusyfikatorowi, kuratorowi okręgu warszawskiego, Apuchtinowi, został z uniwersytetu relegowany i osadzony ponownie w cytadeli. Po ośmiu miesiącach przewieziono go wraz z innymi kierownikami „schodki” Apuchtinowskiej do więzienia w Petersburgu, skąd po sześciu tygodniach wyszedł na wolność.

Musiał jednak opuścić kraj i w roku 1884 wyjechał do Paryża na dalsze studia medyczne. Lecz – jak wspominał po latach bliski współpracownik Barańskiego, późniejszy znany krytyk literacki Jan Lorentowicz – „temperament rewolucyjny, oswobodzony z oków knutowej legalności, parł go w jednym wyłącznie kierunku: pracy społecznej. Widziano go na wszelkich wiecach polskich. Wszędzie zabierał głos śmiały, jasny i wybitny. Polemistą był wyjątkowo zręcznym i zdolnym; czujnie podchwytywał słabe strony przeciwnika, własne zaś argumenty wysuwał gładko, roztrząsał logicznie, konkludował mocno. Jego nadzwyczajnie piękna, uduchowiona twarz, okolona czarną czupryną, płonęła ogniem, kiedy mówił publicznie… Wybitny dialektyk, świetny, pełen temperamentu mówca, pisarz polityczny pierwszorzędny, wywierał on wielki wpływ na kolegów…”. W domu przy ulicy de la Glacière 20, gdzie mieszkał Barański i jego najbliżsi przyjaciele polityczni, tworzył się ośrodek nowych poczynań socjalistycznych. „W grupie glacierskiej – pisał Lorentowicz – Barański był niemal prorokiem. Podziwiali go nawet tacy, których drażniła jego bezwzględność”. Przebywająca wówczas w Paryżu i związana z tym środowiskiem Gabriela Zapolska, która wkrótce wyrośnie na wielką pisarkę, odtworzyła je później w powieści „Zaszumi las”. Z wielkim zrozumieniem i współczuciem, a nawet z podziwem przedstawiła ona Stanisława Barańskiego w osobie głównego bohatera powieści – Grzegorzewskiego.

Dwoma torami potoczyła się działalność Barańskiego w Paryżu. Jeden, to powołanie do życia – w ramach Związku Narodowego Polskiego we Francji – „Grupy imienia Stanisława Worcella” w Paryżu. Samo nazwisko patrona grupy wskazywało, w jakim kierunku zmierza Barański. Toteż nic dziwnego, że statut wskazywał jako cel „przyczynienie się do odbudowania Rzeczypospolitej Polskiej, opartej na najszerszej wolności politycznej oraz społecznej i ekonomicznej równości”, oraz podkreślał, że szczególnym usiłowaniem grupy będzie „skierowywanie działalności Związku Narodowego Polskiego ku obronie interesów narodowych i społeczno-ekonomicznych pracującego ludu, jako ogromnej większości narodu polskiego”. Z Grupą imienia Worcella związany był ideowo i osobiście Bolesław Limanowski. Pozyskał go Barański. Młodszy od Limanowskiego o dwadzieścia cztery lata, zawiązał z nim Barański bliskie stosunki; w pamiętnikach swych Limanowski z wdzięcznością wspomina życzliwość i serdeczność, z jako Barański i jego przyjaciele odnieśli się do niego w Paryżu. Limanowski też przewodniczył na obchodzie rocznicy powstania kościuszkowskiego, zorganizowanym przez Grupę w kwietniu 1890 roku w Paryżu. Na obchodzie tym wystąpili jako mówcy: Stanisław Barański, Kazimierz Janowicz i Maria Szeliga, a – jak czytamy w sprawozdaniu – wiersz deklamowany przez Gabrielę Zapolską „wywołał prawdziwy entuzjazm”.

Drugi tor, to założona przez Barańskiego z końcem 1888 roku w Paryżu – Gmina Narodowo-Socjalistyczna; w początkach następnego roku weszła ona w całości do konspiracyjnej Ligi Polskiej „jako najwyższej instytucji narodowo-rewolucyjnej”. Pertraktacje w tej sprawie prowadzili z ramienia Gminy Barański i Kazimierz Janowicz, z ramienia Ligi – Zygmunt Balicki. We władzach Ligi zasiadał wtedy Limanowski. Autorem programu Gminy, później znanego jako program Polskiej Narodowo-Socjalistycznej Partii, był Stanisław Barański. Był to program socjalizmu rewolucyjnego, głosił bowiem, że ustrój dzisiejszych społeczeństw, oparty na sile brutalnej i przywileju własności, winien być zniesiony i zastąpiony przez ustrój oparty na zasadach ekonomicznej równości, politycznej wolności i narodowej niepodległości, a wobec ucisku rządów, egoizmu i zaślepienia klas uprzywilejowanych ustrój ten może być osiągnięty jedynie drogą rewolucji. Jako cel dążeń wysuwał odzyskanie niepodległości Polski oraz radykalny przewrót panujących w Polsce społeczno-ekonomicznych stosunków, opartych na wolnym najmie i własności prywatnej. W uwagach do programu czytamy: „Kwestię niepodległości Polski i kwestię socjalną uważamy za nierozdzielne; niezależnie jedna od drugiej do rozstrzygnięcia za niemożliwe”. A więc oba dążenia nie związane mechanicznie, lecz zespolone w jednej syntetycznej całości; synteza ta stała się kamieniem węgielnym późniejszego programu paryskiego.

Powyższy program „Gminy” ukazał się w pierwszym numerze założonego przez Barańskiego w Paryżu miesięcznika „Pobudka”, z dnia 25 stycznia 1889 roku. „Pobudka”, „czasopismo narodowo-socjalistyczne” wychodziło w czerwonej okładce z dużym białym orłem, na znak przekonań republikańskich – bez korony. Na okładce widniało hasło „Wolność – Równość – Niepodległość”, te same słowa, które w czasie ostatniej wojny stanowiły kryptonim PPS pod okupacją niemiecką. Po półrocznym wydawaniu pisma, redakcja ogłosiła, że „Pomimo prześladowań carskiej, królewskiej i cesarsko-królewskiej policji Pobudka zjednała sobie sympatię szerokich kół polskiej rewolucyjnej publiczności”, oraz że „z czujnością zaborczych rządów wzmogło się zapotrzebowanie na nasze pismo”. Dlatego też dla ułatwienia przemytu „Pobudki” za kordony rozbiorowe usunęła ozdobną okładkę z transportów przeznaczonych do Polski. W roku 1890 drukowano „Pobudkę” dla kraju w edycji specjalnej, na cienkim papierze i wysyłano ją w kopertach listowych. Od roku 1891 „Pobudka” wychodziła tytularnie jako organ Polskiej Narodowo-Socjalistycznej Partii, w dużym formacie gazetowym, w bardzo urozmaiconym układzie i z wielu stałymi rubrykami z kraju i ze świata, które ogromnie pismo to ożywiły. „Pobudka” wychodziła do roku 1893 włącznie. Przeżyła swego twórcę – Stanisława Barańskiego.

„Pobudkę” redagował aż do swej przedwczesnej śmierci Barański, po jego zgonie – Jan Lorentowicz. Głównymi publicystami pisma byli Stanisław Barański i Bolesław Limanowski. Wśród współpracowników znajdujemy Kazimierza Dłuskiego, marksistę i do niedawna jednego z najgorliwszych przeciwników tendencji niepodległościowych w polskim ruchu socjalistycznym, dalej – Stanisława Krakowa, dra Henryka Gierszyńskiego (z postyczniowej emigracji powstańczej), Mariana Abramowicza, Władysława Grabskiego, Jana Wacława Machajskiego, dra  Antoniego Złotnickiego, Tadeusza Jaroszyńskiego, poetę Antoniego Langego, Marię Sulicką, Marię Szeligę i Gabrielę Zapolską. Wszyscy oni pisywali do „Pobudki” pod pseudonimami, jedynie Bolesław Limanowski pod swoim nazwiskiem. Wielu z tych ludzi odnajdziemy w szeregach Polskiej Partii Socjalistycznej u progu jej działalności.

Współpracownikiem „Pobudki” w pierwszym roku jej istnienia był w Londynie Jan Lucjan Tolkemit, uczestnik polskich organizacji socjalistycznych, które działały tu w latach pięćdziesiątych: Towarzystwa Emigracji Polskiej zasad gminowładno-społecznych i Gromady Rewolucyjnej Londyn; w latach siedemdziesiątych należał on do Związku Ludu Polskiego, skupionego wokół generała Walerego Wróblewskiego. W jednej ze swych korespondencji, po otrzymaniu pierwszych trzech numerów „Pobudki” pisał Tolkemit: „Zupełnie podzielam wasz program, a chociaż może różnimy się cokolwiek w zasadzie, wyciągam do was jednak braterską dłoń, bo widzę, że zamiarem Waszym jest działać na kraj i że program Wasz obejmuje całą Polskę, wszystkie bez różnicy warstwy jej społeczeństwa. Nie słyszeliśmy nic podobnego na Emigracji od dawna, bodaj czy nie od czasu zniknięcia Towarzystwa Demokratycznego Polskiego oraz Gromad Grudziąża i Pragi”. Jak widzimy, „Pobudka” podejmowała tradycje „Ludu Polskiego”, dając świadectwo nieustannej żywotności i rozwoju polskiej myśli socjalistycznej od chwili jej narodzin.

Dwie manifestacje, w których Gmina Narodowo-Socjalistyczna przejawiła swe istnienie, wiążą się z okresem, w którym przewodził jej Barański. W lipcu 1889 roku, w setną rocznicę zburzenia Bastylii, odbyły się w Paryżu równocześnie dwa międzynarodowe kongresy socjalistyczne. Z kongresów tych wywodziła się tak zwana Druga Międzynarodówka. Gmina Narodowo-Socjalistyczna wysłała swego delegata na kongres posybilistów w osobie Bolesława Limanowskiego. Gorąco przyjmowany przez uczestników kongresu, zgłosił on rezolucję: „Kongres uważa, że obowiązkiem wszystkich narodów jest starać się o to, aby każdy naród w Europie posiadał niepodległość narodową i wolność polityczną”. Na wniosek delegacji angielskiej, rezolucję Limanowskiego przyjęto przez aklamację.

W czerwcu roku następnego, gdy przewożono zwłoki Mickiewicza z Francji do Krakowa na Wawel, Gmina Narodowo-Socjalistyczna wzięła udział w uroczystościach na cmentarzu w Montmorency. Pomimo trudności, stawianych przez organizatorów, w jej imieniu przemówił Bolesław Limanowski, a od redakcji „Pobudki” Stanisław Barański. Wśród wieńców, złożonych na trumnie poety, wyróżniały się: wielki czerwony wieniec od Socjalistów Narodowych, ozdobiony czarną poprzeczną wstęgą ze słowami Mickiewicza: „Każdej gminie rola gromadna pod opieką narodu” oraz wieniec cierniowy oksydowany z orłem srebrnym w czerwonym polu i napisem: „Pielgrzymowi polskiemu redakcja Pobudki”.

Na pamiętnym zjeździe paryskim w listopadzie roku 1892, gdzie pod przewodnictwem Bolesława Limanowskiego rzucono programowe fundamenty pod Polską Partię Socjalistyczną, nie było Stanisława Barańskiego. Zmarł on w Paryżu na kilkanaście miesięcy wcześniej, w dniu 30 czerwca 1891 roku. Ale w zjeździe tym brali udział inni przedstawiciele grupy „Pobudki”, której twórcą był Barański. Jego ofiarna i entuzjastyczna praca nie poszła na marne.

Osobę Barańskiego charakteryzuje najlepiej notatka odnaleziona w jego papierach pośmiertnych: „Całe życie płynąc przeciw prądowi, całe życie toczyć syzyfowy kamień rewolucji, upadając pod jego ciężarem w proch codziennego życia, całe życie wołać na puszczy wśród niemych głazów, o które pustym echem odbija się krzyk zbolałej duszy – oto los dzisiejszego rewolucjonisty. Za wiele kochamy, za silnie nienawidzimy, aby wołanie nasze mogło odnaleźć oddźwięk w cenzurowanej duszy społeczeństwa, któremu wszelkie silniejsze wzruszenia są przez policję surowo wzbronione”. Te gorzkie słowa Barańskiego przytoczyła „Pobudka” we wspomnieniu po jego zgonie.

I rzeczywiście – socjaliści polscy owych czasów płynęli przeciw prądowi. Lecz z biegiem czasu Polska Partia Socjalistyczna odegrała rolę historyczną, przewodząc klasie robotniczej i nadając kierunek wielkiemu prądowi wyzwolenia społecznego i narodowego. Przygotowali ją do tej roli i tego zadania pełni poświęcenia ludzie, tacy jak Stanisław Barański.

Lidia Ciołkoszowa

_________________________________________

 Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Lewy Nurt”, zeszyt 1, lato 1966, wydanym przez Centralny Komitet Polskiej Partii Socjalistycznej w Londynie.

 

 

Lidia Ciołkoszowa (1902-2002) – dr nauk historycznych, publicystka, działaczka ruchu socjalistycznego. Od 1920 r. członkini PPS, od 1934 r. wchodziła w skład Rady Naczelnej tej partii, mocno zaangażowania w prace Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. Po wybuchu wojny na emigracji w Londynie, gdzie była członkinią Komitetu Zagranicznego PPS. Nigdy nie uznała władz komunistycznych w Polsce i nie wróciła do kraju po wojnie. W latach 1948-1960 wchodziła w skład Centralnej Rady PPS, po rozłamie w partii działaczka Centralnego Komitetu PPS. Po połączeniu struktur emigracyjnych PPS w roku 1987, wybrana przewodniczącą Centralnej Rady Partyjnej. Po upadku PRL-u, na XXV Zjeździe PPS w roku 1990 w Warszawie wybrana dożywotnio Honorową Przewodniczącą PPS. Autorka wielu tekstów publicystycznych, audycji radiowych i opracowań naukowych, z których najważniejsze są napisane wspólnie z mężem Adamem dwa tomy pracy „Zarys dziejów socjalizmu polskiego” (planowane kolejne tomy nie powstały z powodu śmierci A. Ciołkosza). Odznaczona Krzyżem Polonia Restituta przez Prezydenta Lecha Wałęsę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *