„Metalowiec”

Zadania państwa wobec związków zawodowych

[1919]

Wolność stowarzyszeń jest jednym z najważniejszych punktów programu socjalistycznego. Jest to właściwie postulat nie socjalizmu, a demokracji, jest jednym z tych żądań, których spełnienie niezbędnym jest do rozwoju życia społecznego. Dawne rządy feudalne nie znały wolności stowarzyszeń. Wprawdzie i wówczas istniały stowarzyszenia, jednak pod policyjną kontrolą władz, od których zależało zezwolenia na otwarcie, na odbywanie zebrań, które miały u siebie spisy członków, kontrolowały ich działalność itd. W rzeczywistości jednak zezwalały władze jedynie na stowarzyszenia lojalne, służalcze. Rewolucje zeszłego stulecia wysunęły hasło wolności stowarzyszeń jako jedną ze swobód konstytucyjnych.

Swobody te były reakcją przeciw długoletniemu naciskowi ze strony szlachty, królów i kleru, a właściwie były one odbiciem ideowym dążenia burżuazji do zagarnięcia władzy ekonomicznej i politycznej w swoje ręce. Ustrój kapitalistyczny właśnie potrzebuje, zwłaszcza w początkach swych, tej swobody ruchów: chłop związany węzłami pańszczyźnianymi nie może się stać przedmiotem wyzysku kapitalistów, muszą oni mieć „wolnego najmitę”, aby go potem zamienić w niewolnika kapitału. Muszą mieć na usługi swe wolny handel, by łatwo dostać surowca i maszyny i wywozić swe towary. Toteż w początkach w miodowych miesiącach rewolucji burżuazja nie tylko sama korzystała ze swobód obywatelskich, a zatem i ze swobody zrzeszania się, ale też pozwalała i proletariatowi na to.

Rychło spostrzegli się kapitaliści, że robotnicy z tej wolności słowa skorzystać mają jako z oręża w walce z nową formą ucisku. Toteż już wkrótce po swoim zwycięstwie zabrali się przez usłużnych prawodawców swych do skarykaturowania tego prawa.

Tak było w państwach, które rozebrały Polskę. Zakładanie stowarzyszeń uzależniono od zezwolenia władz administracyjnych. Co najmniej uzależniono powstanie stowarzyszenia od tego, że władza administracyjna w terminie określonym ustawą nie zaprotestuje przeciw zamierzonemu założeniu. Rozciągnięto ścisłą kontrolę nad działalnością stowarzyszeń, żądano podania nazwisk członków stowarzyszenia, a co najmniej członków zarządu, zabroniono odbywania zebrań, odczytów i wszelkich imprez bez poprzedniego uwiadomienia władzy.

W ten sposób ograniczono wolność stowarzyszeń w interesie burżuazji i skrępowano robotników w wykonywaniu tego prawa, które jest nieodzownym warunkiem rozwoju klasy robotniczej. Partie socjalistyczne musiały więc dążyć do rozszerzenia tych praw, do zniesienia tych wszystkich ograniczeń.

Na tych jednak żądaniach zorganizowany proletariat długo poprzestać nie mógł. Musiał on żądać, by państwo nie tylko nie przeszkadzało robotnikom w pracy organizacyjnej, ale też by pracę tę popierało. Skoro państwo popiera związki przemysłowców, kupców, ziemian i dostarcza im środków do urzeczywistnienia ich celów, to tym bardziej jest ono obowiązane opiekować się organizacjami robotników, zwłaszcza ich związkami zawodowymi. Robotnicy bowiem utrzymujący podatkiem krwi i mienia państwo, a nie mający tej siły ekonomicznej, co kapitaliści, tym bardziej tej opieki potrzebują.

Na czym opieka ta polegać winna?

Chcąc na to pytanie odpowiedzieć, przypatrzmy się głównym zadaniom związków zawodowych. Najważniejszym zadaniem związków jest dążenie do poprawy bytu klasy robotniczej, do podniesienia jej stopy życiowej. Drogą do tego celu jest zbieranie funduszu zapomogowego, pertraktacje z przedsiębiorcami, zawieranie umów strajkowych, względnie kierownictwo strajkami ekonomicznymi. Oczywiście czynności te spełniać musi związek własnymi siłami. Byłoby nawet niepożądanym, by państwo mieszało się do tego – bo osłabiałoby to energię i samodzielność akcji i mogłoby nawet wpłynąć na samą treść roboty w sposób dla robotników szkodliwy. Państwo dzisiejsze jest bowiem oparte na kapitale, chociażby najbardziej demokratyczną miało formę.

Mimo to jednak możemy żądać od państwa i jest ono obowiązane ułatwiać wykonanie zadań związków i użyczyć im swej władzy wykonawczej. Uczynić to może, uznając związki jako reprezentację zawodu, mającą prawo imieniem tych robotników zawierać układy z pracodawcami, względnie ze związkami pracodawców i to w ten sposób, by te umowy zbiorowe miały moc obowiązującą. Dalej mają organa egzekucyjne rządu wykonywać umowy te i wprowadzać je w życie. Państwo powinno uznać swobodę strajkowania i zakazać pod surową karą wszelkich prześladowań robotników za strajk. Wreszcie może ono popierać związki w ściąganiu składek członkowskich, w uzyskaniu lokalu itd.

Poparcie to ze strony państwa nie jest nawet dla samego państwa obojętnym. Jasnym jest bowiem, że w interesie ładu społecznego, w interesie unikania ostrych form konfliktu między pracą a kapitałem, obowiązkiem państwa jest być pośrednikiem i rozjemcą między klasami społecznymi na obszarze państwa się znajdującymi. Spełnienie zaś tego zadania ułatwione będzie państwu tam, gdzie istnieją organizacje zawodowe. Akcja rozjemcza pójdzie wówczas sprawniej, skutki jej będą bardziej widoczne, spory prędzej zostaną załatwione i mniej hamować będą życie gospodarcze.

Dalszym zadaniem związków jest pośredniczenie w uzyskaniu pracy, a mianowicie utrzymywanie w tym celu biur pośrednictwa. I tu wspólny interes robotników, przedsiębiorców i państwa winien skłonić państwo do popierania tych biur. Dają one bowiem większą rękojmię solidności i sumiennością niż biura prywatne obliczone na zysk. Związki zysku z tych biur czerpać nie będą, a w interesie własnym będą się starały spełnić swe zadanie należycie.

Również i inne zadania związku, jak pomoc prawna, pomoc na wypadek choroby, podniesienie poziomu oświaty ogólnej i zawodowej, wszystko to winno państwo popierać w interesie rozwoju tej klasy, która pracą swą utrzymuje państwo i społeczeństwo, i dlatego przede wszystkim na opiekę zasługuje.

Zrozumiały to państwa zachodnie, bo też państwa te w ogóle inaczej zapatrują się na stosunek klasy robotniczej do państwa niż obecne czynniki rządzące polską. Państwa te nie z miłości do robotników to czynią. Wszak są to państwa kapitalistyczne i dlatego w pierwszym rzędzie interes klasy kapitalistów mają na oku. Jeżeli mimo to uprawiają politykę społeczną, to widocznym jest, że uważają to za konieczne. Niestety, nasze sfery rządzące zanadto tkwią jeszcze w światopoglądzie, odziedziczonym po caracie, wszędzie widzą tylko czerwoną płachtę komunizmu i uprawiając strusią politykę, odwracają oczy od organizacji robotniczych. Sądzą, że represjami, ograniczeniami zduszą ruch robotniczy. Postępowaniem swym jednak zaszkodzą tylko sobie, a ruchu tego, wypływającego z konieczności dziejowej, nie stłumią, skierują go tylko na drogę ostrej, niepożądanej ani dla jednej, ani dla drugiej strony formy walki.

________________________
Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w czasopiśmie „Metalowiec. Organ Polskiego Związku Metalowców” nr 27/1919, Kraków 16 sierpnia 1919 r. „Metalowiec” był pismem przeznaczonym dla pracowników przemysłu metalurgicznego, związanym ze środowiskami galicyjskiej lewicy niepodległościowej. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł. Jako ilustrację wykorzystano grafikę Mitchella Siporina pt. „Workers family” z roku 1937.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *