„Krytyka”

Z ruchu kobiecego

[1909]

Zamierzona reforma ordynacji wyborczej do Sejmu i rad gminnych w Galicji oraz spodziewany w Królestwie samorząd wywołały w naszych kołach kobiecych wzmocnioną akcję w kierunku zdobycia pełni praw w przyszłym przedstawicielstwie.

We Lwowie i w Krakowie „czasowe” – jak chce ustawa – „Komitety Równouprawnienia” zorganizowały w ubiegłych miesiącach tłumne wiece, uchwalające rezolucje w duchu równouprawnienia płci. Obok akcji agitacyjnej prowadzono rokowania „dyplomatyczne” z przedstawicielami różnych grup politycznych. P. Maria Dulębianka, jedna z liderek ruchu, dowodzi w artykule drukowanym w „Reformie”, iż rokowania zdawały się wróżyć sprawie pomyślne rezultaty. Działaczka lwowska powołuje się między innymi na słowa prezydenta miasta Lwowa, p. Ciuchcińskiego, który oświadczył delegacji kobiet, iż: „wraz z reformą wyborczą wejdą do rad gminnych. – Wszyscy uznajemy to za słuszne – dodał – i sądzę, że nie będzie co do tego żadnej w całym kraju opozycji”.

Podobne poglądy wypowiadały podczas ostatnich wyborów do Rady Miejskiej Lwowa wszystkie kluby radnych, nie wyłączając centrum i katolicko-narodowego. W odezwach wyborczych, liczących się widocznie z wpływem kobiet, uzasadniano: „dojrzałą potrzebę przyznania obywatelkom głosu, na razie przynajmniej w rozstrzyganiu spraw gospodarki miejskiej”. Tymczasem obecnie, gdy nadchodzi chwila przejścia od słów do czynów, horyzont się zaciemnia…

W Krakowie sprawa przybiera w projekcie opracowywanym przez komisję statutową niekorzystny obrót. Reforma ograniczyć się ma na zniesieniu systemu pełnomocnictw dla przedstawicielek kurii uprzywilejowanych.

Z nowej kurii powszechnej wykluczono kobiety.

Przeciw podobnemu pokrzywdzeniu szerokich warstw ludności protestuje energicznie krakowski „Komitet Równouprawnienia”, domagając się w liście otwartym: „praw zupełnych bez żadnych ograniczeń”.

Czy postulaty te mają szanse doraźnego urzeczywistnienia?

Pewne światło na sytuację rzuciły dyskusje rozwinięte podczas ostatniego wiecu kobiet w Krakowie. Na interpelację referentki p. Bujwidowej radny miejski dr Gertler oświadczył imieniem Polskiego Stronnictwa Demokratycznego, iż uważa żądania kobiet za słuszne, wątpi jednak, czy będą one mogły być w całości zrealizowane. Prawo wyborcze bierne kobiet (nawet zaprojektowane przez radnego) spotkałoby się w Sejmie i u rządu z silną opozycją. „Rzecz wymaga – zdaniem mówcy – dłuższego przygotowania terenu i zmiany pojęć ogółu”. Podobne poglądy wyrażał poseł i radny dr Gross, zapewniając ze swej strony „sympatycznej dlań sprawie” poważne poparcie. W toku obrad uwydatniła się konieczność oparcia ruchu na organizacji nieuświadomionych mas kobiecych, w celu wytworzenia siły, z którą by się liczono.

Do „zespolenia usiłowań w tym kierunku, bez względu na partyjność” nawoływała dr Daszyńska-Golińska. Sprawa powinna poruszyć najszersze warstwy, ponieważ na plan pierwszy wysunięto żądanie: „praw nie z tytułu własności, ale w imię godności ludzkiej i obywatelskiej”. Zainteresowane są w niej bezpośrednio wszystkie kobiety, nie wyłączając wyborczyń na razie uprawomocnionych. Wraz z demokratyzacją ciał przedstawicielskich upadają bowiem wszelkie cenzusy, a co za tym idzie, i przywileje kobiet i klas „posiadających”. Tą drogą szły reformy odnośne do parlamentu. Hr. Badeni nadając przed 18 laty kurię powszechną, pominął w niej również kobiety. Przy dalszym rozwoju reformy, to jest przy zniesieniu kurii, kobiety całkowicie utraciły prawa. Groźba podobnej ewentualności powinna zjednoczyć rozproszone siły w imię zasady, iż: „wyzwolenie kobiet musi być dziełem kobiet”.

W trudniejszych i bardziej skomplikowanych warunkach rozgrywa się pokrewna kampania w Królestwie.

Dzieje jej streszcza p. Bojanowska w ostatnim zeszycie ,,Steru”. Starania o dostęp do instytucji samorządnych rozpoczęło około r. 1905 ,.Koło Pracy Kobiet” przez opracowanie odnośnego memoriału, wydanie odezwy (opatrzonej 4000 podpisów) i zwołanie pierwszej w tej sprawie konferencji.

W okresie wolnościowym na wszystkich niemal wiecach i zgromadzeniach o zabarwieniu postępowym, a przede wszystkim na Walnym Zjeździe Kobiet Polskich, domagano się swobód dla wszystkich obywateli bez różnicy płci. W tym duchu wypowiedziało się nawet na ogół konserwatywne „Koło Ziemianek”. Z żądaniami tymi nie liczyła się jednak tak zwana Komisja Obywatelska. Opracowana przez nią w r. 1906 ustawa samorządu pozwalała głosować osobiście jedynie właścicielkom kamienic lub zakładów. Drobne te ustępstwa uległy obecnie dalszym obostrzeniom w „Głównym Zarządzie Praw Gospodarstwa Lokalnego”. Według brzmienia zmienionych paragrafów ograniczono kategorie wyborczyń, a dla szczupłej garstki uprzywilejowanych przywrócono zarzucony obecnie w Galicji system pełnomocnictw, wzorując się na prawach ziemstw z 1863 r. Przepisy te, wraz z całokształtem ustaw samorządnych, poddane być mają niebawem pod obrady Dumy, która rozpatrywać je będzie z punktu widzenia ogólnopaństwowego.

Jakim będzie ten punkt widzenia odnośnie do omawianej przez nas kwestii?

Odbyty przed paru miesiącami w Petersburgu Zjazd Kobiet wykazał, iż rozwijający się żywotnie pomimo przeszkód formalnych ruch kobiecy posiada na całym obszarze państwa szeroko rozgałęzione organizacje, zjednoczone obecnie w „Narodową Radę Kobiet Rosyjskich”. Ruch ten posiada w sferach postępowych poważnych sprzymierzeńców. W obradach Zjazdu przyjmowali udział wybitni członkowie dawnych Dum i obecnej, a w tej liczbie prof. Petrażycki, Karejew, Szyngarew i oficjalny przedstawiciel Rady Miasta Petersburga – Bruzew. Życzenia pomyślnych rezultatów wyrażali Kongresowi przedstawiciele Partii Odrodzenia, Kadetów, Trudowików, muzułmańskiej, ukraińskiej Hromady; program równouprawnienia płci wyznaje cała lewica. A choć żywioły te nie są w okresie panującej reakcji czynnikiem rozstrzygającym, tym niemniej wpływ ich zaznaczył się ostatnio w przeprowadzeniu lub zaprojektowaniu pewnych reform.

Ustanowienie np. oddzielnych paszportów dla mężatek, opracowanie wniosku dotyczącego uregulowania spadkobrania odnośnie do kobiet, wniesienie do Dumy projektu ustawy wyższych kursów politechnicznych żeńskich nadające wychowankom prawo inżynierów itp., stwierdzają, iż pośród reprezentacji Dumy i sprawa kobieca ma pewne grono faktycznych obrońców.

Czy posiada ich i u nas – w kraju pośród obecnych przedstawicieli Koła Polskiego? Poseł Grabski w referacie wygłoszonym w Warszawie w „Towarzystwie Popierania Pracy Społecznej”, zapowiedział, iż „najbliższa akcja Koła polegać ma na wniesieniu do Dumy wniosków prawodawczych w sprawie samorządu”. Czy uwzględnią one i prawa wyborcze kobiet – nie wiadomo. A jednak nie żadne „hasła przewrotowe” (tak niemiłe naszej reprezentacji), ale racja stanu obowiązującej Koło polityki realnej wymaga liczenia się z rzeczywistością, a co za tym idzie, dążenia do przystosowania norm prawnych do wytworzonych przez życie stosunków.

Faktem jest, iż w naszych nienormalnych warunkach funkcje wchodzące w zakres gospodarki gminnej wykonywały wśród najcięższych przeciwności instytucje i zrzeszenia prywatne przy wybitnym współudziale kobiet. Otóż krzywdą i niekonsekwencją jest ograniczanie pracy kobiet w dziedzinach, w których trudem ofiarnym zdobyły faktyczne równouprawnienie, w chwili, gdy cały niemal zakres tej pracy przejść ma pod opiekę organizacji samorządnych.

Nie zapominajmy, iż udział kobiet w przedstawicielstwie obywatelskim nie byłby nowością ani „ryzykowną próbą”. Kobiety korzystały z praw czynnych i biernych w „Macierzy”, „Uniwersytecie dla Wszystkich”, „Towarzystwie Analfabetów” – zasiadają w radach i zarządach „Zjednoczenia Postępowego”, „Towarzystwa Kultury”, Towarzystwa Higienicznego”, „Kółek Staszicowskich” [Kółka rolnicze im. S. Staszica] i tym podobnych. Czy nasi działacze postępowi, uprawniający kobiety w swych szeregach, nie uważają chwili obecnej za odpowiednią do wywołania sprawy udziału kobiet w przyszłym samorządzie przed forum opinii i zwrócenia na nią uwagi społeczeństwa, jako na jedną z kwestii aktualnych, domagających się uregulowania w duchu czasu i istotnych potrzeb całej ludności?

Doniosłość zagadnienia tego zrozumiano w innych krajach.

Po Anglii i Norwegii, Dania powołała do instytucji samorządnych szeregi kobiece. Odbyte przed paru tygodniami w Danii wybory zadały kłam rozpowszechnionym uprzedzeniom, jakoby udział kobiet wzmacniał wpływy reakcji. Wszystkie stronnictwa utrzymały dotychczasowy stan posiadania i we wszystkich obozach znalazły się współtowarzyszki pracy.

Sprawie badania rozwoju sprawy kobiecej i jej związku, z całym splotem zagadnień i przejawów współczesnych, oddać może usługi utworzona przed trzema miesiącami w Paryżu instytucja pod nazwą: Nieustający Kongres Spraw Kobiecych.

Na miesięcznych zebraniach Towarzystwa przedstawiciele różnych narodowości zdają sprawę bądź osobiście, bądź też w nadsyłanych korespondencjach z przebiegu przeprowadzanych reform w ich stronach. Wytwarza się stąd stałe środowisko wzajemnej wymiany poglądów, informacji i wskazówek, którego brak dawał się odczuwać niejednokrotnie rzecznikom równouprawnienia. Przy Kongresie czynne jest Centralne Biuro Informacji. Dział polski znajduje w pracach Zjazdu szerokie uwzględnienie. Członkiem-korespondentem z Galicji jest p. Kazimiera Bujwidowa, sekretarką p. J. Orka, do której zgłaszać się można po bliższe informacje, Paryż, rue de Penthièvre 38.

Skiba
_____________
Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Krytyka”, zeszyt VI (czerwiec) 1909 r., w stałej rubryce pt. „Ruch kobiecy”. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł, ze zbiorów Remigiusza Okraski. „Krytyka” była postępowo-lewicowym czasopismem społeczno-kulturalno-literackim, sympatyzującym z niepodległościowym nurtem polskiego ruchu socjalistycznego.

Warto przeczytać także:

Dora Kłuszyńska: Walka o polityczne prawa kobiet [1911]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *