„Głos żołnierza”

Wojsko a strajk rolny

[1919]

Byliśmy niedawno świadkami strajku robotników rolnych oraz faktu, że w kilku miejscowościach w obronie obszarników używano żołnierzy armii polskiej. Zastanówmy się nad pytaniem, czy w wypadkach, gdzie robotnik walczy o poprawę bytu przeciw obszarnikowi czy fabrykantowi, żołnierz polski powinien się mieszać. Gazety burżuazyjne narobiły wrzasku, że ostatni strajk rolny był skierowany przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, przeciw żołnierzowi polskiemu, że wskutek tego strajku nie byłoby czym żywić żołnierzy. Było to kłamstwo w wysokim stopniu, albowiem zboże już dawno obszarnicy mieli w stodołach, większość kartofli była wykopaną. Zaznaczyć należy, że armia i miasta nie tylko zaopatrywane są przez obszarników, ale i w wielkim stopniu przez włościan, wśród których strajku nie było. Zobaczmy jednak przyczyny strajku, a wtedy zrozumiemy, kto zawinił i kogo ukarać należało. Strajk wybuchł wskutek tego, że dziedzice podpisawszy umowy o wynagrodzeniu robotników swoich, nie chcieli w większości tych zobowiązań spełniać. Pomimo ustaw sejmowych, wedle których i obszarnika można by do odpowiedzialności pociągnąć, rząd nie śmie i nie chce karać tych ostatnich, mszcząc się na robotnikach, którzy raz są poszkodowani przez niedotrzymanie umowy obszarników zaś drugi raz przez to, że za winę dziedzica ich pakują do więzienia, i po trzecie, że, aresztując, biją w najokrutniejszy sposób. A teraz, Towarzysze broni, zastanówmy się dobrze. Robotnik rolny raz jest poszkodowany, że obszarnik nie daje mu wynagrodzenia do jakiego się zobowiązał, drugi za porzucenie pracy, do której go zmusza obszarnik, biorąc go do kozy – trzeci podlega biciu, katowaniu i poranieniu. Więc robotnik zamiast obszarnika trzy razy jest ukarany, kiedy samemu głównemu winowajcy dziedzicowi nie tylko że nic nie jest, ale władze rządowe pomagają mu w jego bezprawiu, przeciw robotnikowi. I oto na dobitkę w to bezprawie wciąga się żołnierza polskiego, tego żołnierza, którego zadaniem jest bronić Rzeczpospolitej Polskiej, nie zaś stawać w obronie bezprawia obszarników. W wielu miejscowościach oddziały złożone z żołnierzy polskich, ma się rozumieć na rozkaz oficerów, aresztowały i biły robotników. Reakcja polska – obszarnicy wyzyskiwacze – starali się z żołnierza polskiego uczynić narzędzie dla gwałtów czynionych w ich interesie – dla obszarniczej kieszeni. Kiedy trzeba kupić pożyczkę państwową, kiedy trzeba pieniędzy na ubranie i żywność dla armii, to obszarnicy zamykają swoje kabzy, ale kiedy idzie o napełnianie ich kieszeni, kiedy trzeba wykonać represje nad wyzyskiwanym przez nich robotnikiem, używa się do tego żołnierzy polskich. A oto dalszy ciąg tragedii. Żołnierz robotnik lub włościanin katuje takiego samego jak i on robotnika i włościanina dla przyjemności obszarnika, który będzie wyzyskiwał dzisiejszego żołnierza, gdy ten mundur zdejmie i zmuszony zostanie u takiego czy innego wyzyskiwacza pracować.

Żołnierz polski, katując w czasie strajku rolnego strajkujących robotników, stawał nie w obronie Rzeczpospolitej, lecz w obronie paskarzy obszarników, którzy nie tylko do dziś dla Rzeczpospolitej nic uczynić nie chcą, ale żeby mogli zaprzedaliby ją na nowo.

Żołnierz polski, bijąc aresztowanych robotników, plamił swój honor żołnierza niepodległościowego i rewolucjonisty; krzywdził tych, którzy jako klasa społeczna od setek lat walcząc o niepodległość Polski oddawali życie w ofierze wtedy, kiedy większość magnatów i szlachty na zdradzie własnej Ojczyzny stała. A dziś w szeregach naszych co się dzieje?

Wczorajszy parobek czy fornal wywalcza do reszty na wszystkich frontach Niepodległość dla Polski, zaś syneczkowie obszarników i sami panowie zajmując stanowiska różnych wyższych oficerów, starają się po miastach siedzieć, szabelkami brząkać i samochodami w towarzystwie pewnych kobiet rozbijać się. Kiedy w 1914 roku robotnicy, włościanie oraz lepsza część inteligencji polskiej chwyciła za broń, by walczyć o niepodległość Polski – większość dzisiejszych obszarników biła pokłony przed carem i kajzerami. Dziś dawniejsi wyznawcy obcych królów używają żołnierza polskiego dla znęcania się nad tymi robotnikami, którzy pierwsi chwycili za broń. Dziś dla napchania pieniędzmi własnych kieszeni panowie używają nas żołnierzy do aresztowania i bicia tych, co w pocie czoła pracują na wyzyskiwaczy, a których bracia w podartej odzieży dzień i noc strzegą granic Rzeczypospolitej Polskiej, tam w okopach Koledzy Towarzysze broni! Nie chcemy i nie będziemy łamać subordynacji i karności w naszych szeregach, ale musimy oświadczyć głośno, że żołnierz polski nie da się używać za narzędzie gwałtu przeciwko swoim współbraciom, przeciwko robotnikom, wtedy, kiedy ci, doprowadzeni wyzyskiem do rozpaczy, schwycili się ostatniego środka jakim rozporządzają – strajku. Wedle naszego żołnierskiego rozumu nie robotnik winien, że nie dostał tego, co mu się należy, ale obszarnik; i ten ostatni powinien być ukarany. Protestujemy z powodu używania nas przeciwko strajkującym, zwracamy się do tych kolegów żołnierzy, którzy dali się użyć za narzędzie gwałtu przeciwko wyzyskiwanym robotnikom, a w obronie wyzyskiwaczy, aby zrozumieli że naszym, żołnierzy polskich obowiązkiem jest bronić nie kieszeni zdrajców magnatów, ale granic Ojczyzny naszej, że żołnierz polski powstał z rewolucji, z walki o Niepodległość i dlatego użyć się za narzędzie ani obszarnikom, ani w ogóle wyzyskiwaczom bogaczom przeciw ludowi nie powinien.

Kapral
________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Głos żołnierza (Żołnierz i Lud). Organ Związku Republikańskiego Armii Polskiej”, będącego kontynuacją pisma „Żołnierz i Lud”, w numerze 1(4), Warszawa, listopad 1919 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *