Stanisław Dubois

W czerwonym Borysławiu

[1931]

Jeśli ktoś w Polsce mówi o zmniejszeniu się przywiązania klasy robotniczej do czerwonych sztandarów, jeśli ktoś opowiada o zaniku wiary proletariatu w socjalizm, jeśli kto zwątpił o siłach klasowych organizacji – niech jedzie do Borysławia lub innej miejscowości przemysłu naftowego.

Spędziłem wśród was, robotnicy borysławscy, trzy niezapomniane dni. Wyjechałem nie tylko oczarowany, ale i podniesiony na duchu. Zetknąłem się z siłą drzemiącą w proletariacie, z wiarą niezłomną a mocną, z uświadomieniem, jakiego nie powstydziłyby się stare, wypróbowane organizacje robotnicze Zachodu.

***

Pięknie wygląda Borysław w nocy. Robi wrażenie jakiegoś potężnego miasta. Gdy pociąg zbliża się do stacji, czarują oczy tysiące migoczących świateł i tam w dolinie, i tam na górach.

To w oświetlonych jasno szybach wre praca – wydobywają ropę.

Lecz gdy przyjdzie ranek, w blasku słońca ginie imponujące wrażenie. Wyłania się brudna, tonąca w błocie osada. Domy robią wrażenie nędznych bud, posklecanych byle jak z drzewa, pełnych dziur i obdrapań. Ulice pełne wybojów, zabłocone, brudne. Chodników bądź nie ma, bądź z wyjątkiem głównej ulicy są drewniane, przegniłe, dziurawe. Widok przygnębiający i jak wiele mówiący.

Przecież z tej borysławskiej ziemi wydobywa się nafty za miliony i miliony. Przecież tu kapitał z bogactwa ziemi i z pracy ludzkiej czerpał i czerpie olbrzymie zyski. I widać tu naocznie egoizm i rabunkowość gospodarki kapitalistycznej, nie dbającej zupełnie o zdrowie i życie, o warunki mieszkania i bytowania ludzi, z których pracy czerpie zyski.

***

Przez piękną drogę, wijącą się serpentyną ku górze przez gęsty las, pędzimy autem ku Schodnicy.

Zapadła dziura. Górami odcięta od świata, wiele kilometrów od kolei. Zdawałoby się – koniec świata.

A jednak jest tu silny, ogromną większość robotników obejmujący związek górników, jest TUR, jest robotnicza biblioteka, lokal ze sceną i teatrzyk robotniczy, jest sprężyście działająca kooperatywa.

Rozmawiamy z towarzyszami. Podziwiam ich orientację polityczną, uświadomienie, wysoki poziom ideowy, sprawność organizacyjną, obszerną skalę zainteresowań, duch solidarności i braterstwa. Byłem głęboko wzruszony, kiedy mówiąc na wiecu o Brześciu, usłyszałem poważny i mocny, z setek piersi idący okrzyk: „Brześcia nie zapomnimy, nie pozwolimy go powtórzyć!”.

A w słowach tych była wiara i siła.

***

Uboga jest gmina Schodnica. Jej ludność – to źle opłacani, wyzyskiwani robotnicy. Główny dochód gminy to 1% od obrotu prosperującego tu przemysłu naftowego.

Ale ten przemysł, który zgarnia miliony zysku, na potrzeby gminy i ludności nie chce płacić. Skarży się, że jest biedny, że nie ma z czego płacić.

Urobiono sobie wybranych w kurialnych wyborach radnych i rada gminna zrzekła się owego l% od obrotu. Ale sejmik powiatowy, zgodziwszy się na rezygnację gminy, nie zgodził się sam na podarunek dla kapitalistów i zabrał dla siebie to, co należy się gminie. Kapitaliści nie osiągnęli swego celu, ale gmina straciła pokaźny dochód.

Chodzą teraz delegacje po starostwie i proszą o zwrot owego l%.

***

Potężna, solidarna, świadoma organizacja zawodowa górników wywalczyła sobie od przemysłowców l% od wszystkich zarobków robotniczych na rzecz budowy domów robotniczych. Z zebranych w ten sposób pieniędzy zakupiono lub wybudowano, względnie rozpoczęto budowę pięknych domów robotniczych we wszystkich ważniejszych ośrodkach przemysłu naftowego. Piękny domek w Drohobyczu jest ośrodkiem ruchu zawodowego, politycznego i oświatowego klasy robotniczej tego miasta. Tak jest w innych miejscowościach. W Borysławiu stoi już jedno skrzydło potężnego, nowoczesnego domu robotniczego. Liczne sale zebrań, biuro partii, TUR, związku, sala biblioteczna, czytelnia, bufet – wszystko to pięknie urządzone, ładnie, kulturalnie utrzymane. Jedyny europejski ośrodek w Borysławiu.

A co będzie, gdy cały dom stanie? Nie powstydzimy się przed Europą. Toteż nic dziwnego, że robotnicy borysławscy z miłością patrzą na swój dom, wysiłek własnej pracy i walki.

***

Jakże komicznie i haniebnie zarazem na tle tej wielkiej pracy organizacji klasowej i rzetelnego wysiłku obrony interesów robotniczych wygląda rola i działalność BBS [szyderczo zmieniony skrót nazwy rozłamowej, prosanacyjnej grupy z PPS, działającej pod nazwą PPS – dawna Frakcja Rewolucyjna; z racji jej wejścia w skład BBWR była przez socjalistów nazywana BBS-em – przyp. redakcji Lewicowo.pl].

Są oni tu jawną ekspozyturą przemysłu, służącą do rozbijania organizacji socjalistycznych. Nie udaje im się to. 1 maja zgrupowali kilkudziesięciu ludzi, gdy pod naszymi sztandarami manifestowały tysiące. Ale sam fakt istnienia rzekomo dwóch organizacji robotniczych jest przemysłowcom wygodny. Mogą żonglować, zwłóczyć, wykręcać się, wprowadzać zamęt.

Tak było teraz z plebiscytem w sprawie budowy domów, o którym pisaliśmy w ,,Robotniku”. BBS bał go się, bo wiedział, że już nie otrzyma tych 23%, jakie otrzymał przed rokiem, wiedział, że nie osiągnie nawet 20% głosów, a więc w myśl regulaminu nie będzie uczestniczył w rozdziale sum powstałych z l% od zarobków robotniczych, wypłacanych przez przemysł.

Tempo budowy domów ludowych dzięki większym wpływom przyspieszy się, a to nie idzie w smak kapitalistom. BBS zaś, nie uczestnicząc w podziale, nie będzie miał pieniędzy na agitację i swych działaczy.

***

Nad sprawą strajku o plebiscyt obradowała Rada Robotnicza Borysławia. Rzadko widywałem tak poważne zgromadzenie. Ani cienia demagogii w przemówieniach, każde słowo ma swą wagę, staje się argumentem, jest przemyślane. Zabiera głos wielu robotników. Mówią krótko, do rzeczy, jasno. Głosowanie rozstrzyga jednomyślne postanowienie: o ile przemysłowcy nie ogłoszą plebiscytu – strajk.

***

Starali się usilnie BBS-owcy, popierani przez przemysłowców, by plebiscyt się nie odbył. Solidarna jednak postawa robotników naftowych, którzy zagrozili strajkiem, odniosła zwycięstwo. Plebiscyt się odbędzie. A wynik jego zakończy ostatecznie okres żerowania BBS w Zagłębiu Naftowym.

***

Starą, silną, wypróbowaną w bojach organizację zawodową i polityczną mają nafciarze borysławscy. Z pietyzmem odnoszą się do swych tradycji. Rozumieją znaczenie organizacji, wiedzą, że w niej jest siła. Toteż należą do niej masowo i darzą ją zaufaniem i miłością.

I nie zawodzą się. Gdy pod batutą rządu fala obniżek zalała kraj, to i przemysłowcy naftowi sięgnęli chciwą ręką po zarobki robotnicze. Długo upierali się przy 14-procentowej obniżce płac, motywując ją rzekomo obniżką cen. W obronie płac stanęła organizacja zawodowa, stanęli robotnicy solidarnie.

I wyszli jeszcze obronną względnie ręką: płace obniżono o 4%, gdy w innych przemysłach obniżki są o wiele, wiele większe.

Organizacja i solidarność zwyciężają.

***

I tu jak w całej Polsce gnębi proletariat koszmar bezrobocia. PUPP [Państwowy Urząd Pośrednictwa Pracy] wykazuje 8000 bezrobotnych w Drohobyczu. Jest ich ze 3 tysiące w samym Borysławiu. A wierceń nowych prawie nie ma. Kapitał nie chce ryzykować, nie chce wkładać pieniędzy. Nafty coraz mniej. Zwłaszcza Borysław zamiera.

Ponuro patrzą oczy robotnicze, na twarzach bezrobotnych głód kładzie swe piętno.

***

Ale w sercach robotniczych tli niezniszczalny płomień wiary, że przyjdą dni lepsze, że padną mury kapitalizmu, że socjalizm zwycięży.

Z jakim entuzjazmem śpiewają „Czerwonego”, ileż nadziei i pewności łączą ze słowami pieśni: ,,Co złe, to w gruzy się rozleci”.

Jakoś bardziej żywo niż w Kongresówce, bardziej zwarcie, bardziej bojowo śpiewają nasz stary hymn.

Nie ma w nim jęku ni skargi, jest żywiołowy, zwycięski, twórczy bunt silnych, świadomych ludzi.

Tacy są, gdy śpiewają, z takim samym, żywiołowym odruchem wznoszą okrzyki lub reagują, gdy referent starostwa usiłuje wtrącać się do przemówienia mówcy na wiecu.

W odruchach tłumu, w rozmowach z jednostkami widać, czuć, że nastrój jest mocny, zdecydowany.

Stanisław Dubois
______________________________
Powyższy tekst Stanisława Dubois pierwotnie ukazał się w PPS-owskim dzienniku „Robotnik”, 4 czerwca 1931 r. Przedruk za Stanisław Dubois – „Artykuły i przemówienia”, Książka i Wiedza, Warszawa 1968.

Warto przeczytać także inny tekst o robotnikach z Borysławia:

Kazimierz Jaroszewski: Spółdzielczość wśród robotników naftowych 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *