PPS

Uchwała o sytuacji w międzynarodowym ruchu komunistycznym

[1977]

Ruch komunistyczny nie jest już monolitycznym blokiem politycznym i ideologicznym, jakim zostawił go Stalin. Zapoczątkowane przez Titę ruchy odśrodkowe przybrały na sile. Chiny są mocarstwem niezależnym od Moskwy i przeciwstawiają się jej w polityce światowej. Stworzyły też własny model ustrojowy, przeznaczony także na eksport. Wietnam, Korea Północna i Kambodża nie zerwały z Kremlem, ale ich polityka zdąża do własnych celów. Różne republiki socjalistyczne w Afryce i Azji oraz Kuba powiązane są ze Związkiem Sowieckim więzami gry politycznej, korzystają z różnych form jego pomocy, ale niewiele w nich komunizmu typu sowieckiego, który nie potrafił rozwiązać ich problemów. Zresztą te więzy łatwo są zrywane – wystarczą świeże przykłady Sudanu, Somalii i Egiptu. Wojskowe dyktatury w tych krajach lawirują między ZSSR i Stanami Zjednoczonymi. W Ameryce Łacińskiej partie komunistyczne nie stały się i nigdy w pełni nie były centrum kierowniczym walki przeciw lokalnym dyktaturom.

Nie można jednak lekceważyć wpływów Moskwy w krajach Trzeciego Świata. Są to wpływy mocarstwowe w grze przeciw Stanom Zjednoczonym i Chinom. Partie komunistyczne nie mają tam większych wpływów, mimo że marksizm typu leninowskiego uformował i formuje kadry przywódców, młodzież i inteligencję krajów Trzeciego Świata.

Inaczej przedstawia się sytuacja w Europie i Japonii. W krajach bloku, dokąd Stalin przyniósł komunizm na bagnetach Czerwonej Armii, partie komunistyczne trzymają się kurczowo władzy i przeprowadzają gospodarczą i polityczną integrację w ramach RWPG (Komekon) i Układu Warszawskiego. Partie i uprzywilejowana biurokracja są wierne Moskwie i stosują (z odchyleniami w Polsce i na Węgrzech) jej model, ale jest to stosunek wasala do suzerena. Ideologia i teoria nie rozwija się i zakrzepła, społeczeństwa w biernym oporze realizują narzucone zadania gospodarcze, demoralizując się w dążeniu do zapewnienia sobie wszelkimi środkami wyższego poziomu życia w źle funkcjonującym modelu. Bunty przeciw temu modelowi stały się chroniczne. Berlin 1953 roku, październik 1956 w Polsce i na Węgrzech, wiosna praska, marzec 1968, grudzień 1970 i czerwiec 1976 roku w Polsce są tego typowymi przykładami. Partie i ich przywódcy wraz z aparatem i biurokracją walczą o utrzymanie się przy władzy. Wywoływało to w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych protest młodych komunistów głównie ze sfer inteligenckich. Protest został złamany represjami policyjnymi. Cały twórczy narybek komunizmu przeszedł z dążeń do poprawy błędów komunizmu na pozycje obce komunizmowi – przeważnie zbliżone do demokratycznego socjalizmu. Wspomnijmy przykładowo nazwiska Kołakowskiego, Michnika, Kuronia, Modzelewskiego, Brusa i tylu innych w Polsce, całego zespołu „wiosny w Pradze” z Otą Szykiem na czele, Hegedusa na Węgrzech, Havemanna w NRD. Poza tym ostatnim, wszyscy chcą nie reformować komunizm, ale go odrzucaj.

Podobną ewolucję przeszedł komunizm w krajach włączonych do ZSSR. Po próbach reformy w latach sześćdziesiątych, stłumionych przez KGB, nie ma już (poza Miedwiediewem) reformistów komunizmu, są tylko nacjonaliści ukraińscy, litewscy, łotewscy itd., albo też dysydenci walczący o wolność dla „inaczej myślących” w ramach obowiązujących, formalnie liberalnych przepisów konstytucji sowieckiej.

Inną drogą idą ruchy odśrodkowe w krajach Europy Zachodniej, zwłaszcza we Włoszech, Francji i Hiszpanii, a także w Japonii. Istniejące tam silne partie komunistyczne zajęte są jednym problemem: jak dojść do władzy, a raczej do współudziału w niej z innymi stronnictwami. Tak więc mamy zbliżający się do celu „kompromis historyczny” komunizmu z chrześcijańską demokracją we Włoszech, wspólny program rządzenia komunistów i socjalistów we Francji, platformę hiszpańską.

Togliatti pierwszy stwierdził, że w warunkach zachodnich i w ramach ustroju parlamentarnego partie komunistyczne nie mogą przełamać swej izolacji i uzyskać symbolicznych 51% ogółu wyborców. Muszą więc szukać współpracy z socjalistami i lewicą katolicką. Ale to wymagało dwóch rzeczy: wykazania w praktyce niezależności od Moskwy (nie być „ekspozyturą obcego mocarstwa”) i zapewnienia, że przejście na pozycje pluralizmu politycznego nie jest czysto taktyczne w okresie dochodzenia do władzy. Berlinguer poszedł jeszcze dalej. Po obaleniu rządu Allende w Chile przez juntę wojskową, rządu, który właśnie uzyskał 35% w wyborach, Berlinguer stwierdził, że 51% nie może nigdy przebudować od podstaw społeczeństwa: potrzebna jest większość znacznie poważniejsza. W tym celu Berlinguer wysunął dwie propozycje: cała chrześcijańska demokracja chce utrzymać się za wszelką cenę u władzy, współpraca tylko z jej lewicą nie wystarcza, dlaczego więc nie zaproponować jej pozostania u władzy w oparciu o głosy komunistyczne w parlamencie, a następnie uzyskać zaufanie Kościoła, usuwając ze statutu partii obowiązek realizowania przez członków doktryny marksizmu-leninizmu; jednocześnie celem zapewnienia współpracy socjaldemokratycznych i chadeckich związków zawodowych uwolnić także komunistyczny ruch zawodowy od powiązań organizacyjnych z Moskwą. Podobnie i świat nauki i kultury.

I tak powstał eurokomunizm.

Eurokomunizm wywołał nowy zamęt w ruchu komunistycznym w Europie. Moskwa boi się oddziaływania eurokomunistów nie tylko na ruchy dysydentów oraz praw ludzkich w bloku, ale i na rządy i partie. Kadar lawiruje jako pośrednik między eurokomunistami i Moskwą. Eurokomuniści sprawili, że na konferencji 29 europejskich partii komunistycznych w czerwcu 1976 roku w Berlinie Wschodnim uznano – przynajmniej formalnie – prawo każdej partii do kroczenia własną drogą do komunizmu i odrzucenia modelu sowieckiego jako wzoru. Eurokomuniści zwracają się do partii socjalistycznych, aby przystąpiły do wspólnej z nimi przebudowy socjalistycznej swoich krajów. Ukuli nawet dla nich nowy termin „eurosocjalistów”. Jedni i drudzy mieliby razem szukać „trzeciej drogi” poza komunizmem moskiewskim i kapitalizmem zachodnim. Projekt ten wysunął Salinas, czołowy działacz najbardziej dziś aktywnej ideologicznie partii komunistycznej na Zachodzie – hiszpańskiej, w wywiadzie dla włoskiego dziennika „II Giornale Nuovo”, z 16 października 1977 r. „Trzecia droga” nie miałaby być – zastrzega się Salinas – drogą socjalistyczną, lecz miałaby wprowadzić element wolności do partii komunistycznych, zaś „prawdziwej walki o przebudowę społeczną i gospodarczą” do partii socjalistycznych, Salinas uważa bowiem, że podobnie jak komuniści „przesadzili” z „centralizmem demokratycznym”, który sprawił, że nie można dziś uznać ustroju sowieckiego za „socjalistyczny” – tak samo socjaliści zgrzeszyli tym, że gdzie byli u władzy, tam „uratowali kapitalizm”.

Jak socjaliści winni odnieść się do tych propozycji komunistycznych, które będą teraz coraz częstsze, choć są tak bardzo sprzeczne z tradycjami komunizmu i Moskwy? Nie odwołując się do rzeczywistości powojennej we wschodniej Europie, gdzie część socjalistów, która poszła na współpracę z rządzącymi partiami komunistycznymi, została zmuszona do realizowania programu komunistycznego bez możliwości wniesienia doń niczego ze swych tradycji – mamy teraz bardziej aktualne przykłady we Francji. Sojusz Mitterranda z Marchais rozpada się. Dzieje się to z dwóch przyczyn: komuniści coraz bardziej interpretują go na swój sposób, tak że przestaje być wspólnym. Natomiast aktywni socjaliści francuscy coraz bardziej odbierają wpływ komunistom w terenie, odzyskują utraconą wiarę w siebie, tracą kompleks niższości wobec komunistów, o czym tyle mówił Saragat, i zaczynają dążyć do zostania „hegemonem klasy robotniczej” i całej lewicy (jak stwierdził Salinas, mówiąc wręcz o odwróceniu się tendencji ostatnich dziesięcioleci na Zachodzie). Socjaliści wschodnioeuropejscy mają poza tym inne, bliższe sobie przykłady. Jak już wspomnieliśmy, twórczy komuniści wschodnio-europejscy, z Kołakowskim, Michnikiem, Otą Szykiem, Hegedusem na czele, przeszli na pozycje socjalistyczne, utraciwszy wiarę w możliwość reformowania komunizmu, który jest dziś dla nich narzędziem imperializmu sowieckiego czy rosyjskiego. Kołakowski powiedział w wywiadzie z okazji udzielenia mu nagrody pokojowej Związku Księgarzy NRF, że dobrymi komunistami są dziś tylko Breżniew i Honnecker, innego typu dobrych komunistów nie ma i być nie może.

Zresztą – jak stwierdził Salinas – partie komunistyczne noszą w sobie sprzeczność, którą odstraszają socjalistów od wejścia na wspólną z nimi „trzecią drogę”. Komuniści są bowiem nadal na wewnątrz partią „centralizmu demokratycznego”, czyli po prostu totalną – choć na zewnątrz przybierają formy liberalnej organizacji masowej i głoszą pluralizm. Jednak na istnienie zorganizowanych frakcji w partii komunistycznej nie zgadza się sam Salinas, gdy wysuwa ofertę współpracy. Jak wiemy, totalizm jest niepodzielny: nie można być totalistą na wewnątrz, liberałem na zewnątrz. Podobnie Lombardo Radice zapytany, czy jeśli komuniści włoscy, już będący u władzy, przegrają wybory – oddadzą władzę nowym zwycięzcom, odpowiedział: „Tak, ale nie sądzę, aby taka sytuacja mogła nastąpić”.

Socjaliści powinni uważać tendencje odśrodkowe i liberalne w komunizmie za wyraz zrozumienia przez komunistów zmian, które zachodzą w społeczeństwach rządzonych przez nich a pod wpływem nacisków robotników i inteligencji, dążących do wolności narodowej i osobistej, jak mówi deklaracja Ruchu Demokratycznego w Polsce. Na Zachodzie tendencje te są wyrazem poszukiwania nowych dróg do władzy. Jakie by były pobudki tych przemian, są one pozytywne. Ale na końcu tej ewolucji może stać tylko zerwanie z leninizmem, którego – jak na razie – nie chcą się wyrzec eurokomuniści. Gdy się go wyrzekną, będzie to z jednej strony oznaczało, że zerwali z komunizmem, z drugiej, że wracają do źródła, z którego wyszli: do socjalizmu.

Komunizm i socjalizm wyłączają się wzajemnie.

_________________________

Powyższy tekst to uchwała VII Zjazdu PPS (grupa Adama Ciołkosza), który odbył się w dniach 29-30 października 1977 r. w Londynie. Projekt uchwały przedłożył Włodzimierz Sznarbachowski. Tekst przedrukowujemy za broszurą „Zasadnicze uchwały i wyniki VII Zjazdu Polskiej Partii Socjalistycznej na obczyźnie (Londyn 29-30.X.1977) oraz niektóre materiały zjazdu PPS w Niemczech (Kolonia 23-24.IV. 1977)”, Wydawnictwo Komitetu Głównego PPS w Niemczech, Monachium 1978. Tekst na potrzeby Lewicowo.pl udostępnił Grzegorz Ilka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *