Ksiądz Piotr Ściegienny

Trzeba tylko chcieć. Volenti nihil difficile

[1844]

Już czternasty rok upływa, jak siedzimy w wilczej jamie pod łapą północnego niedźwiedzia, a jednak ani pomyślimy wyjść, uwolnić się, ale z założonymi rękami wyglądamy zmiłowania boskiego, czekamy na jakiego tygrysa, który by odstraszył niedźwiedzia, a nas pożarł.

Chociaż jesteśmy w jamie, biją jednak na nas ze wszech stron mroźne, dokuczliwe wiatry i burze, ciężar łapy nas gniecie – my się tylko kulimy, stękamy, jęczymy, narzekamy, a środków zasłonienia się, wyswobodzenia się nie przedsiębierzemy. Wielu nawet mówi: dobrze nam tak, a wszyscy – trudno. Przekonać, że nam tak źle, tych, którym dobrze, którzy lubo uciśnieni, ale uciskają, to jest trudno, niepodobna. Wyjść jednak z jamy, wydobyć się spod łapy, oswobodzić się – to nie jest trudno. Volenti nihil difficile – trzeba tylko chcieć. Chcieć to trudno. Chciejmy, chciejmy tylko, przyrządźmy mocną drabinę, oprzyjmy ją na tęgim gruncie, a po szczeblach z największą łatwością, bez najmniejszej nawet szkody, jeżeli ostrożnie i nie pijano postępować będziemy, na otwarte i miłe powietrze wyjdziemy.

Łapa niedźwiedzia składa się z palców, których środki, kości (magnaci, dowódcy) najbardziej gniotą, ale między jednym a drugim palcem jest słabizna (wojsko). Odważmy się, a niezawodnie po tej słabiźnie na wierzch się wydobędziemy. Po twardym i ogładzonym drzewie trudno jest dostać się na wierzchołek, jeżeli jednak drzewo czym miękkim, np. słomą, okręcone będzie – z największą łatwością dostać się po nim można na szczyt szczęścia i wiekuistej sławy. Twardym, ogładzonym drzewem są panowie. Kamienne, ogładzone ich serca wszystko, co drugim szczęście zapewnia, odbijają, a dobro tylko własne przyciągają, ssą; w wyszlifowanym zaś uczuciu, ludzkości nic – prócz siebie samych – nie widzą.

Ową silną drabiną do wydobycia się z jamy jest lud, a gruntem – demokratyczna zasada, której prawem miłość Boga i bliźniego, a duchem i dążnością – uszczęśliwienie ogółu. Po tej tylko drabinie i tylko po tej drabinie oswobodzić się możemy. Wszelka inna dźwignia, wszelki inny grunt będzie jak krótka a cienka tyka na śliskim oparta lodzie.

Lat dziesięć przeszło budują drabinę, a wystawić jej nie mogą, podobno już wystawioną nie będzie!

Budujący używają na drabinę drzewa kruchego (panów), przeto się pod postępującymi łamie. I jedni z wysoka spadając giną w kopalniach sybirskich, drudzy – z niżej, na wygnaniu kaleczeją, inni – z najniżej, chromieją. A patrzący z ziemi na skutki przestraszają się i albo czekają, aż się znowu kto odważy pozaciągać szczeble, postąpić po nich, pociągnąć innych za sobą i znowu… upaść (!), albo zamiar opuszczają. Ostatnich jest najwięcej, bo na nich równie jak przestrach silnie działa okazałość, znaczenie, zabawy, bogactwa bez pracy i inne świata powaby. Spadli z owej nieszczęsnej drabiny Ehrenberg, Wężyk, Konarski, Levittoux, spadli ich towarzysze, spadają dziś odważni młodzieńcy! Nieszczęście to nie powinno nas odstraszać, owszem, zachęcać do silniejszego, ale ostrożniejszego postępowania, a nade wszystko do użycia na drabinę drzewa ciągłego, giętkiego, mocnego, dębowego (ludu).

Krasicki kochaną naszą ojczyznę i jej stan porównał z narożną przechodnią kamienicą w Kukorowcach. Dziś by dodał, że ją groźny sąsiad posiadł i w licznych a wygodnych izbach sług swoich osadził. Właścicieli zaś po części wypędza, pozostałym dla swej korzyści, przyjemności pozwala tylko nosić klucze od zamków, sypiać w sieniach, tułać się po kątach, umiatać i porządkować.

Właściciele chcieliby kamienicę odzyskać, ale się boją, bo nieprzyjaciel groźny, silny liczbą, a co najgorsza, dzieci właścicieli są przeciw swym rodzicom. Ja bym właścicielom do odzyskania kamienicy taką podał radę. Mają klucze – niech drzwi przechodowe z jednej do drugiej izby i wschody na górę zamkną, a wszedłszy do izby od tyłu, aby ludzie z ulicy nie wiedzieli, co się w kamienicy dzieje, wtenczas kiedy ich dzieci śpią, niech zwiążą najstarszego w tej izbie przywódcę, zatkają mu gębę, aby nie wrzeszczał, a potem, budząc po jednemu swych synów, należy przypomnieć im obowiązki, jakie ku swym rodzicom mają. Rodzice zbłąkane swe dzieci łatwo na swą stronę nakłonią. Z nimi wejdą cicho do przyległej izby i toż samo uczynią. I tak następnie wyjdą aż na piętro i nieproszonych gości precz wyrzuciwszy posiądą swą własność. Pomyślny tej czynności skutek zależy na szybkim działaniu i na cichości, aby w przyległych nawet izbach nie wiedziano, co się obok dzieje. Nie utrzyma się, powiedzą, tajemnica. Ja powiadam: kto chce, a przy tym stara się, potrafi wszystko. Volenti nihil difficile. Trzeba tylko chcieć, a tajemnica się utrzyma.

Sposób odzyskania własności

A. Przygotowania

Gdyby się zebrało stu, a przynajmniej pięćdziesięciu młodzieńców, którzy by poświęceniem się postanowili uszczęśliwić cały niemal ród ludzki, a osobliwie wydźwignąć z grobu naszą kochaną ojczyznę, uwolnić współziomków z jarzma ciężkiej niewoli, tak bym im radził postępować:

Po pierwsze: Mają sobie wystawić, że ich najwyższy czeka zaszczyt, najgłośniejsza, bo prawdziwa sława. Uwolnili z niewoli ojczyznę polską! Uszczęśliwili ród Słowian Polaków  [1] – dziś i za tysiąc wieków [2] nad Wisłą i u Hotentotów z uwielbieniem mówić będą. Sława Aleksandra Macedońskiego, Cezara, Napoleona nawet byłaby niczym, jako na pożogach, zabójstwach i mordach zasadzona, w porównaniu ze sławą oswobodzicieli Słowian, bo ta na ocaleniu prawej własności, na zabezpieczeniu wolności i równości, na wprowadzeniu braterstwa, na zbawieniu ludu wzniesiona by była. Tej sławy, tego zaszczytu żadną i najgorliwszą nawet usługą despocie ani skarbami świata, niczym nabyć nie można – tylko poświęceniem się dla dobra ogółu. Dotąd Chrystus przez założenie fundamentów, Robespierre, Marat, Saint-Just [3], Towarzystwo Demokratyczne Polskie przez przysposabianie i usposabianie materiałów – są i będą [sławni], a oswobodziciele przez odwagę użycia tychże materiałów do wystawienia na fundamentach Chrystusa świątyni szczęścia rodu ludzkiego staną się sławnymi.

Po wtóre: Mają się wyrzec wszelkich zabaw przez czas pracy i wpisać się do towarzystwa wstrzemięźliwości.

Po trzecie: Obrać najstosowniejsze do rozpoczęcia działań miejsce; ja bym uważał Kielce jako środkowe między Krakowem i Sandomierzem, między lasami, w bliskości fabryk, a lud krakowski energiczniejszy od innych.

Po czwarte: Poznać okolice Kielc, puścić między lud wiejski i miejski „List papieża” i „Historię rodu ludzkiego” [dwie rozprawy ks. Ściegiennego: „Złota książeczka, czyli historia rodu ludzkiego” i „List ojca świętego Grzegorza papieża do rolników i rzemieślników z Rzymu przysłany” – przyp. redakcji Lewicowo.pl], a między panów i księży „Głos do Polek i Polaków”, między żołnierzy i oficerów energiczną odezwę, wystawiając im nieszczęśliwe położenie.

Po piąte: Dać się poznać po wsiach najbliższych Kielc pod odzieżą podróżnego – szczególniej dowodzić mający oddziałami w swoich przestrzeniach kraju.

Po szóste: Wybrać spomiędzy siebie pięciu i im w imieniu ludu oddać rząd i kierunek powstaniem, a przyjąwszy od nich przysięgę zlać na nich władzę dyktatorską, której wszelką uległość na dobro ogółu przyrzec. Ci pięciu mają składać jedność [gwarantowaną] jednością dążności pod nazwą Rada Najwyższa.

Po siódme: Zatrudnienia Rady Najwyższej podzielić na 5 wydziałów – oświecenia, wojny, żywienia, bezpieczeństwa i skarbu narodowego. Członek Rady będzie Naczelnikiem Wydziału.

Po ósme: Naczelnik Oświecenia przygotuje naukę i sposób nauczania ludu w szkole zasad demokratycznych. Tu obrońcom wolności i własności ma być wyłożone, jak mają postępować, za co i za kogo mają walczyć, jaka ich nagroda, jaka chwała, jaki zaszczyt czeka; [należy ich] nakłonić do zapisania się w grono Towarzyszów Wstrzemięźliwości przynajmniej na dwa miesiące. Nauka ta ma być przez Radę Najwyższą potwierdzona.

Po dziewiąte: Naczelnik Wojny zrobi plan działań rewolucyjnych, przypisze dowódcom i dowodzącym kierunek i postępowanie w podróży. Wskutek tego:

a) Podzieli kraj na 5 części: część pierwsza obejmować ma przestrzeń między gościńcem z Kielc do Częstochowy a rzeką Nidą, oznaczona linią A; część druga rozciąga się między rzeką Nidą a gościńcem z Kielc do Zawichostu, oznaczona linią B; trzecia – między pomienionym gościńcem a drogą z Kielc do Radomia, stąd zaś do ujścia Wieprza, oznaczona linią C; czwarta – od tej drogi do linii z Kielc przez Końskie do ujścia Wolborki, oznaczona linią D; część piąta na koniec – od ujścia Wolborki do gościńca z Kielc do Częstochowy, oznaczona linią E (zobacz kartę geograficzną).

Części te mają być znowu podzielone na mniejsze – i tak przestrzeń A można podzielić na trzy: I – między gościńcem do Częstochowy a linią od Małogoszczy przez Szczekociny do Czeladzi poprowadzonej; II – między tą linią a szosą do Krakowa; III – między szosą a rzeką Nidą. Przestrzeń B: I – między Nidą a gościńcem z Kielc do Stopnicy; II – między tym gościńcem a rzeką Czarną; III – między rzeką Czarną a gościńcem z Kielc do Zawichostu itd.

Na każdej przestrzeni większej i mniejszej ma być po dwóch dowódców, po dwóch dowodzących, po dwóch kapelanów – to jest dowódców 10, dowodzących 30, kapelanów 30, razem osób 70.

Wybrani przez Naczelnika Wydziału Wojny dowódcy i dowodzący, a przez Naczelnika Oświecenia – kapelani mają być przez Radę Najwyższą potwierdzeni.

Do każdego oddziału Naczelnik Żywności po dwóch liwerantów [dostawców] przydzieli, do których należeć ma opatrywać oddział w żywność i odzież.

Każdy oddział ma mieć po trzech przewodników.

b) Dowódca ma kierować całym ruchem na linii sobie powierzonej, pilnować, aby dowodzący równo i energicznie działali, aby kapelani powinność swą święcie wypełniali, dawać pomoc w miejsca potrzebne, być obecnym przy zajmowaniu miejsc ważniejszych.

Przewodnicy mają się bryczką przed oddziałem udawać do miasta lub wsi i dokładną powziąć wiadomość, wiele stoi żołnierzy, jakiej broni, czy są po kwaterach, czy się musztrują i gdzie; czy wyszli do innej wsi, czy z oficerem, gdzie ten mieszka, czy jest obecny; jakie jest postępowanie dziedzica, ekonoma i innych. Jeden z przewodników uwiadomi o tym przybywającego z oddziałem dowodzącego i doprowadzi, gdzie będzie potrzeba; dwóch innych udadzą się dalej.

Dowodzący mają jak najspieszniej dzień i noc działać; mogą więc użyć furmanek i koni pod wierzch, zabierając wszystkie konie – osobliwie dworskie. Uwiadomieni o stanie wsi lub miasta od przewodnika, stosownie do tego postępować mają: ostrażyć [wystawić straże] wieś, wziąć oficera i nieprzychylnego pana, ekonoma, nawet księdza i tych pod strażą od siebie daną – powiększoną, jeśli to być może, zebranymi strzelcami – prześlą na wskazane miejsce. Dowodzący rozbroi oddział nieprzyjacielskich żołnierzy przemocą lub podstępem, gwałtowniejszych zwiąże, armaty jako niepożyteczne zniszczy, inną broń odeśle.

Gospodarzy i gospodynie, żołnierzy i dzieci nawet w jedno miejsce zgromadzi.

Tu kapelan ubrany w komżę, stułę, z krzyżem w ręku do zgromadzonych tak by się mógł odezwać: „Przestraszeni jesteście, kochani bracia, i pytacie się, co to znaczy? Nie bójcie się. Czynność nasza wprowadza do was i dla was szczęście. Oto w imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w imię Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego ogłaszamy wam, że grunt, dom, obora, stodoła, bydło, sprzęty rolnicze, które teraz macie, stają się od dnia dzisiejszego waszą własnością, że ani pańszczyzny i darmoch robić, ani czynszu, ani od chrztu, ślubu i pogrzebu płacić, ani dziesięcin i danin dawać, ani na rzemiosła i handel nałożonych podatków składać nie będziecie, wasze dzieci darmo się uczyć będą Pana Boga chwalić. Nie na panów więc już, kochani bracia, ale sami na siebie pracować będziecie. Już się nad wami panowie znęcać nie będą. Wy zaś, kochani bracia żołnierze, bądźcie naszymi przyjaciółmi. Dotąd byliście bardzo biednymi, bili was, z miejsca na miejsce głodno i chłodno przepędzali – odtąd staniecie się szczęśliwymi. Nie bójcie się, nie będziecie w niewoli, puścimy was na wolność, jeżeli się spokojnie zachowacie. Wiedzcie, że i w waszych stronach toż samo się dzieje. Już wasi ojcowie, wasi bracia, krewni od dziś dnia może albo od jutra nie będą poddani dziedzicowi, nie będą na pana robili. Pójdźcie raczej z nami, kochani bracia; dopomagajcie nam niszczyć nieprzyjaciół naszych i waszych. Pójdźcie z nami wszyscy i słuchajcie, co wam w imię Boga dla waszego dobra robić każemy. Kto z nami pójdzie – ten będzie nagrodzony, kto nie pójdzie – ten będzie ukarany, temu zaraz odbierzemy dom, grunt i poddamy go panu, aby robił pańszczyznę pod batem ekonoma. Mam nadzieję, że tego już nie zechcecie, ale pójdziecie z nami wypędzać nieprzyjaciół, bronić siebie, żony, dzieci i swych bliźnich od złych ludzi” itp.

Po skończonej odezwie kapelana dowodzący nakaże pod karą śmierci, aby nikt przez dni dwa nie wychodził ze wsi, a kto by się obcy pokazał, aby go przytrzymano i pod strażą do N odesłano. Uwolni [z oddziału] z najodleglejszej wsi starszych wiekiem ludzi, a innych nowych na to miejsce weźmie i jak najspieszniej do następnej uda się osady.

Uwaga. Działanie ma być jak najspieszniejsze. Dlatego na każdej linii, przy każdym oddziale ma być po dwóch przywódców, aby gdy jedni znużeni i wysileni pracą spoczynku zapotrzebują, inni równie energicznie działali. Zabrany zaś lud z jednej osady może bez wypocznienia 30 godzin działać, a w tym przeciągu czasu się zmieni; np. przybywamy do wsi A, zabieramy mężczyzn i idziemy do wsi B; ludzie ze wsi A i B idą do wsi C, ludzie ze wsi A, B i C idą do D; we wsi D uwalniają się starsi ze wsi A, a lud ze wsi B, C, D idzie do wsi E itd.

Kiedy kapelan mówi do ludu, liweranci odbierają od dziedzica, dzierżawcy i księdza oświadczenia następującej treści: „Ja niżej podpisany oświadczam, iż z największą usilnością pomagać będę do zaprowadzenia wolności, równości i braterstwa. Wszelką powolność rozkazom rządu z wszechwładztwa ludu wypływającego przyrzekam, a za niedotrzymanie poddaję się najsurowszej karze”. Albo:

„Ja niżej podpisany, obojętnie, ale najspokojniej czekać będę wypadków powstania, a za oddalenie się z domu lub dowiedzione przeszkadzanie [powstaniu] ja i moi domownicy najsurowszej poddajemy się karze”. (Podpisy).

Składy gorzałki i araku albo zniszczyć, albo opieczętować należy.

Liweranci na wzięte od dworu bydło lub zboże wydadzą rewersy, a skóry [będą] oddawać lub za rewersem zostawiać.

Żydom zapewnić wolny handel i prawo obywatelstwa, jeżeli dopomagać będą, a śmierć za przeszkadzanie lub oddalanie się z miejsca.

Dowódcy, dowodzący, kapelani – wszyscy jak najusilniej starać się mają, ażeby za okrąg działania żadna wiadomość o powstaniu nie przedarła się; do tajemnicy kogo wypadnie przysięgą obowiązywać należy.

B. Działanie

Kto nie z nami, ten przeciwko nam

Po przysposobieniu wszystkiego, co widzieć będą potrzebnym, w miesiąc np. po rozrzuceniu pisemek, kiedy żołnierze stoją po kwaterach, w pierwszych, przypuśćmy, dniach maja oswobodziciele mają się zebrać w okolicach Kielc, a przybrawszy z każdej wsi okolicznej po kilkunastu włościan wiadomych zamiaru otoczą Kielce. Naczelnik bezpieczeństwa urządzi straż około miasta. Powinnością tej straży będzie pilnować, aby nikt z miast nie wyszedł.

Dzień I

Po rozstawieniu straży (tu i ówdzie z dubeltówką) Naczelnik Wojny podzieli swoich na tyle oddziałów, ilu jest znakomitszych członków rządu i wojskowych. Po trzech lub czterech udadzą się do mieszkań gubernatorów i dowódców [nieprzyjacielskich] i tych wezwą na radę do gmachu rządu gubernialnego. Uskutecznić to mają o jednej godzinie, np. o siódmej rano.

Ponieważ w tej stanowczej chwili wszelkie rozmowy nie przyniosłyby korzyści, ale stratę – przeto radzę uczynić wezwanie na piśmie następującej treści:

„Ostrzeżenie: wszelki krzyk i opór śmierć za sobą pociąga.

Wszechwładztwa Sławian

Rada Najwyższa

w imię wolności, równości i braterstwa

wzywa N. do gmachu rządu Leonard zwanego [budynek w Kielcach, siedziba zaborczych władz gubernialnych – przyp. redakcji Lewicowo] na Radę o godzinie wpół do szóstej rano rozpocząć się mającą. Będziesz powolny – ocalejesz…, dopomożesz – uszczęśliwisz się…, opór i nieprzychylność zgubi cię… Jak najspokojniej masz się z nami udać na miejsce wezwania”.

Wyjścia na ulicę mają być strzeżone.

Po wzięciu i osadzeniu pod strażą członków rządu gubernialnego i dowódców wojska zająć się rozbrojeniem żołnierzy.

Po uskutecznieniu tego uderzeniem we dzwony na gwałt zebrać mieszkańców miasta, urzędników, żołnierzy, rzemieślników, sług do kościoła, a straż około miasta wzmocnić.

Naczelnik Oświecenia w kościele uwiadomi lud, o co idzie, wystawi korzyści i błogi stan w wolności, wezwie do wspólnego działania. Zawiadomi, że wszystko zależy od szybkiego i wspólnego działania, że nie tylko w Kielcach, ale w całej Polsce, a nawet w zabranych prowincjach jest powstanie.

Należy ułożyć mowę do pojęcia ludu zastosowaną.

Najwyższa Rada jak najspieszniej wyda postanowienie następującej treści:

„Wszechwładztwa Sławian

Rada Najwyższa

w imię wolności, równości i braterstwa

usuwa narzuconą władzę rządową, w miejsce której Rada Najwyższa z pięciu członków złożona. Członkowie ci są N, N, N, N, N;

– zapewnia każdemu mieszkańcowi bez różnicy stanu i religii wolność, równość i braterstwo, zapewnia własność gruntową, własność domu, obory i stodoły; zabezpiecza użycie płodów naturalnych ziemi – słowem, czyni wszystkich obywatelami, dziedzicami kawałka ziemi teraz posiadanego lub nadać się mającego, zaręcza zupełną wolność handlu i opiekę nad rzemiosłami;

– znosi wszelkie pańszczyzny, czynsze, daniny, darmochy, dziesięciny, kanony, procedery, kwaterunki, monopole, cła, stemple, opłaty od chrztu, ślubu, pogrzebu, wszelkie podatki, a w miejsce ich zatwierdzi składkę narodową przez kontrybuentów [podatników] stosownie do potrzeb miejscowych i krajowych ustanowić się mającą” (Podpisy).

Na skutek powyższego postanowienia ma być wydane wezwanie:

„Wszechwładztwa Sławian

Rada Najwyższa

w imię wolności, równości i braterstwa

wzywa wszystkich zdolnych broń nosić, aby bez zwłoki czasu zaciągali się pod chorągiew powstającej Ojczyzny w celu wybicia się spod władzy przemożnych, ubezpieczenia własności, zapewnienia sobie i dzieciom, całemu rodowi Sławian – wszystkim pomyślnego bytu i wiecznotrwałego szczęścia. Każdy zatem mężczyzna od lat 18 do 50 ma stanąć w szeregach obrońców Ojczyzny.

Jak za spieszne wykonanie niniejszego wezwania czeka Was, Obywatele, nagroda i sława, tak za ociąganie się – wyrzucenie z obywatelstwa i hańba” (Podpisy).

Postanowienia te mają być między lud rozdane, ogłaszane w kościołach i po rogach ulic, po drzwiach kościelnych poprzylepiane.

Naczelnik Wojny otworzy biuro do zapisywania wchodzących w szeregi powstańców. Księgi mają być przygotowane. Przysięga na wierność narodowi mogłaby być odebraną. Albo:

Z okolicznych Kielc wsi zebrać w niedzielę włościan do kościoła w Kielcach, co łatwo można dokazać puściwszy między nich wieść, że np. biskup z Warszawy w Kielcach będzie wielkie odpustowe odprawiał nabożeństwo, szczególniej gospodarzom rolnikom i rzemieślnikom będzie dawał zbawienia nauki, będzie im pieniądze rozdawał itp.

Zebrawszy do 500 włościan i mieszczan w kościele umieścić pomiędzy nimi tu i ówdzie sprzysiężonych, aby się, jeżeli tego będzie potrzeba, za chłopów odzywali. Członkowie Rady Najwyższej mają się także w kościele znajdować, a na zewnątrz kościoła przy drzwiach po sześciu postawić, aby nikogo z kościoła nie puszczali.

Naczelnik Oświecenia ma z ambony zebranym otworzyć oczy – wystawić im ich nieszczęśliwy stan, oddać na własność grunt, wezwać do obrony, nauczyć, jak mają w obronie postępować, wskazać członków Rady, dowódców, zapewnić, że wszędzie dziś jest powstanie itd.

Z kościoła wyszedłszy przed rozpoczęciem działania ostrażyć miasto silnie i pewnie, a potem mieszkańcy Kielc przy pomocy włościan pod przewodnictwem dowódców zabiorą członków despotycznego rządu, dowódców wojska i tych pod mocną i pewną strażą w Leonardzie osadzą, wojsko rozbroją; żołnierzy także nauczyć.

Po dopełnieniu czego, po zaprowadzeniu nowego rządu i przywróceniu porządku, obywatele (chłopi i mieszczanie) podzieliwszy się na 7 części udadzą się do 7 okolicznych wsi. Reszta jak wyżej.

Oddział ku Warszawie idący ma być najsilniejszy, bo tam tylko niebezpieczeństwo może nam zagrażać.

Naczelnik Skarbu powinien zająć i obrachować gotowiznę w kasach, wyznaczyć każdemu powstańcowi 2 złote na dzień i żołd wypłacić.

Po wyjściu oddziałów Naczelnik Bezpieczeństwa otworzy biuro. Ponieważ wszelkie czynności narzuconego rządu nie mogą ustać, ale jak przed, tak i w powstaniu – osobliwie z Warszawą – ułatwiane być mają, Naczelnik przeto Bezpieczeństwa ma przeglądać wszelkie rata [dokumenty] i ze swego biura takowe ekspediować.

Poczta jak najregulamiej odchodzić i przychodzić ma. Pocztylion tylko zaprzysiężony, że tajemnicy nie zdradzi.

Naczelnik Bezpieczeństwa ma urządzić policję, która by nieprzychylnych powstaniu wyśledzała. Ma ustanowić sądy rewolucyjne, które sądzić i śmiercią karać mają nieprzychylnych, nieposłusznych i paraliżujących sprawę.

Naczelnik Żywności ma wydać polecenia przyrządzania wszelkiej żywności i odzieży, dostawiania jej na wskazane miejsca.

Uwaga. Przy zajmowaniu większych miast można by się w mundury rosyjskie przebierać.

Żołnierze rosyjscy oświeceni, nauczeni, mają być wezwani w szeregi obrońców. Tych, którzy się z chęcią zapiszą, odsyłać do działającego koła – Litwinów ku Warszawie, Wołynian i Ukraińców ku Lublinowi. Niechętnych zatrzymać, uczyć, przekonywać, zachęcać, a zupełnie nie chcącym pomagać – odjąć możność szkodzenia.

Dołączona karta okazuje postęp działań rewolucyjnych. Przypuszczam, że dnia dziewiątego otoczoną będzie Warszawa, jak koło ujścia Pilicy pokazuje (koło to nazwijmy zakazane). Dowódcy, Rada Najwyższa, a wyłącznie [szczególnie] Naczelnik Bezpieczeństwa mają się najgorliwiej zająć pilnowaniem zakazanego okręgu – zaufanym więc tylko bezpośrednią straż poruczać mają.

Dnia dziesiątego zbliżą się ku Warszawie i coraz ścieśniać ją będą; obsadzać mają celnymi strzelcami pierwsze straże, nie dopuszczać dowozu żywności, drogi psuć, rowy prowadzić, aby pochód nieprzyjaciołom utrudnić. Tu może przyjść do bitwy. Będziemy jednak mieli kilkakroć sto tysięcy kos, które zaraz po wzięciu fabryk żelaznych robić kazano, i broń palną. Należy przecież usposobionych rosyjskich, dawniej wziętych [do niewoli], żołnierzy, przekonanych o dobrej naszej sprawie, wysyłać do obozu nieprzyjacielskiego. Ci, niby zbiegi, niechby swym kolegom opowiadali, o co idzie, namawiali do opuszczenia miejsca, niechby się z nami nie bili. Bitwy jednak unikać należy, niepokoić tylko wypada. Można by wszystkich ludzi od Warszawy z bydłem i majątkiem przewieźć za okrąg [zakazany], aby Warszawę ogłodzić. Warszawska młodzież i lud nie będą obojętnymi.

Dnia trzeciego doprzemy do granicy austriackiej od Koszyc do Zawichostu. Dnia piątego do granicy pruskiej od ujścia Przemszy ku Kaliszowi. Dnia ósmego do Bugu, a dnia dziesiątego do granicy Prus od północy. Działać wypada na wszystkie strony z równą energią, z równym pośpiechem, z równym poświęceniem się, na tychże samych zasadach zajmować miasta i wsie, ogłaszać wolność, równość i braterstwo. Spoczniemy na Karpatach i brzegach Dniestru, na brzegach Dniepru i Dźwiny; Ryga, Królewiec i Gdańsk staną się polskimi. Prawy brzeg Odry oddzieli nas od Zachodu. Uwolnimy Litwę, Żmudź, Podole, a Sławianie pod berłem austriackim i pruskim pewno się z nami połączą.

Zaraz [należy] stanić sól, żelazo i inne wiktuały.

NB. Można by na wszelki wypadek mieć i za kołem działania znanych z poświęcenia ludzi, którzy by w czasie występowania nieprzyjaciół przeciwko działającym od Kielc zbierali się i siły ich rozrywali.

Wiemy, ile myśleli sławni ze sztuki zabijania ludzi wodzowie, bohaterowie prawie ciągle czuwali, aby podejść i pobić [nieprzyjaciela]. Wiemy, ile trudów i niewczasu ponosić musiało wojsko, aby swego bliźniego z musu zniszczyć, zranić, zamordować – dlaczegóż by oswobodziciele Sławian, obrońcy wolności i własności nie mieli z przekonania myśleć, czuwać, pracować nie nad zabijaniem, nie nad zemstą, ale nad utrzymaniem spokojności i cichości.

Lud nasz z natury jest dobry i wdzięczny, będzie słuchał i najświetniej wykona to, co mu dla jego szczęścia nakazanym będzie.

Ksiądz Piotr Ściegienny

_________________

Powyższy tekst przedrukowujemy za: Piotr Ściegienny – „Ewangelia i rewolucja. Wybór pism”, wyb. Adam Sikora, Książka i Wiedza, Warszawa 1981. Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Piotr Kuligowski.

 

 

Przypisy:

1. Otarli milionom uciemiężonym łzy nędzą i utrapieniem w tak dawnej arystokratyczno-despotycznej niewoli wyciskane.

2. Dopóki ziemia ziemią, ludzie ludźmi, Bóg Bogiem w każdej chacie wieśniaka, w każdym warsztacie rzemieślnika.

3. Zasługi wielkich w rewolucji francuskiej ludzi oceniali panowie – zrobili ich więc krwiożerczymi mordercami. Dziś z innej strony na nie patrzą i oddają im poniewczasie słuszność. Prawda, leciały głowy spod gilotyny – my jednak sami wezwani do cierpiącego człowieka, którego węże obsiadły i swym jadem zatruwają, proszeni o radę i pomoc, cóż byśmy uczynili, gdyby od ciała nie chciały odczepić się, a cierpiący wzywali litości i zmiłowania, cóż byśmy robili? Pozabijali węże. Czyżbyśmy byli nazwani i uważani jako krwi chciwi mordercy?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *