„Tydzień Robotnika”

Tom Mooney – niewinnie skazany socjalista po 22 latach odzyskał wolność

[1939]

Przed 22 laty cała Ameryka śledziła z ogromnym zainteresowaniem proces przywódcy socjalistów kalifornijskich Toma Mooneya. Reakcyjna prasa amerykańska zgodnym chórem okrzyczała go sprawcą zamachu bombowego w Sacramento na maszerujący legion hiszpański.

Tragiczny finał rewii

Okoliczności sprawy są następujące: 22 lipca 1916 r. odbyła się w San Francisco rewia starego hiszpańskiego legionu w Kalifornii. Tom Mooney, jeden z najbardziej szanowanych przywódców socjalistycznego i syndykalistycznego ruchu w Ameryce, prowadził namiętną kampanię przeciwko udziałowi Ameryki w wojnie. Właśnie zakończony został kierowany przezeń strajk pracowników tramwajowych i nazwisko jego było niezmiernie popularne.

Krytycznego dnia na ulicach San Francisco zebrały się tłumy ludzi, które urządzały owacje na cześć legionu hiszpańskiego na całej trasie rewii. Nagle w pochód rzucona została bomba, która spowodowała śmierć 10 osób i raniła 40.

Łatwo sobie wyobrazić wybuch oburzenia, jaki nastąpił w całym kraju. Część prasy rozpoczęła gwałtowną kampanię przeciwko Tomowi Mooneyowi, oskarżając go o przygotowanie i zorganizowanie zamachu. Do sprawy wtrąciły się władze sądowe. Mooney i jego przyjaciel Billings zostali aresztowani i po kilku miesiącach śledztwa postawieni przed sąd. Sprawa była rozpatrywana w styczniu 1917 roku. Ogólna atmosfera była rozpalona do ostateczności.

Wyrok: kara śmierci

Znaleźli się liczni świadkowie, którzy na „własne oczy” widzieć mieli jak mr Mooney i mr Billings położyli ciężki pakiet na jezdni przed przejściem pochodu. Inni znowu widzieli Mooneya, gdy stał na warcie przed domem, przed którym eksplodowała bomba. Nic więc dziwnego, że był on pupilem prokuratora przez cały czas trwania procesu. Nie pomogła obrona oskarżonego, który przez swych adwokatów przedstawił sądowi szereg fotografii, które przedstawiały Toma Mooneya i jego żonę w chwili zamachu na trasie znajdującej się w odległości mili od miejsca, gdzie wybuchła bomba. Wybuch nastąpił o godzinie 14 i – minuta. Jedna fotografia była zrobiona o godzinie 14 m. 6. Mooney siedział pod zegarem ściennym, który dokładnie szedł i wskazywał wyraźnie tę godzinę.

Wyrok był nieubłagany: kara śmierci dla Toma Mooneya, dożywotne więzienie dla Billingsa.

Znalazł się jednak człowiek, który nie miał sumienia posyłać Mooneya na śmierć na podstawie dowodów dostarczonych przez sąd. Był nim prezydent Wilson. Dzięki niemu wyrok uchylono. Sprawa była ponownie rozpatrywana w innym sądzie, który skazał Toma Mooneya na dożywotnie więzienie. Po upływie roku sędzia Grifin ustalił ponad wszelką wątpliwość, że farmer Oksman był krzywoprzysiężcą i zeznawał fałszywie. W dniu zamachu znajdował się on w odległości 100 mil od San Francisco i jadł śniadanie u innego farmera w jego rancho. Ale żaden z gubernatorów, zmieniających się od owej pory, nie chciał ułaskawić niewinnie skazanego. Po raz pierwszy od 15 lat gubernatorem stanu wybrany został demokrata i pierwszym jego krokiem po objęciu władzy w dniu 1 stycznia br. było ułaskawienie skazanego przywódcy socjalistów.

„Tomie Mooney, jest pan wolny”

Zwolnienie miało przebieg niezwykły. Przed gmachem sprawiedliwości w Sacramento, dokąd przywieziono niedawnego więźnia Toma Mooneya, zebrał się tłum liczący 250 tys. osób. Przybył też i gubernator Olson, który pierwszy uwierzył w niewinność Mooneya. Tłum czekał na chwilę, gdy z głośników popłyną słowa gubernatora. Cisza zaległa plac. Nagle zabrzmiał głos Olsona:

– Tomie Mooney, ogłaszam uroczyście, że padł pan ofiarą omyłki sądowej i niesprawiedliwie przesiedział pan w więzieniu 22 lata. Jest pan wolny!

Trudno opisać, jaki entuzjazm rozpętał się w tłumie, który przez głośniki słyszał słowa gubernatora. Chciał on wygłosić przemówienie przez mikrofon, ale ze wzruszenia nagle stracił przytomność i upadł. Gubernator Olson został natychmiast przewieziony do szpitala, gdzie stan jego został uznany za bardzo poważny. Lekarze obawiają się o jego życie.

***

Sprawa Toma Mooneya przypomina sprawę Dreyfusa we Francji. Dreyfus, Żyd z pochodzenia, był kapitanem w głównym sztabie armii francuskiej. Został on oskarżony niewinnie o szpiegostwo i skazany na dożywotnie ciężkie roboty.

Demokracja francuska przez szereg lat domagała się rewizji procesu w imię sprawiedliwości.

Rewizja procesu ostatecznie ujawniła bezpodstawność oskarżenia. Dreyfus po długich latach pobytu na zesłaniu został uniewinniony.

___________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku „Tydzień Robotnika” nr 5/1939, 5 luty 1939 roku. Był to wysokonakładowy tygodnik wydawany przez Polską Partię Socjalistyczną. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *