Edward Szturm de Sztrem

Samorząd miejski w Polsce

[1920]

Przez długie lata niewoli Polska była prawie pozbawiona dobrodziejstw samorządu lokalnego, bo pomijając samorządy gminne, wiejskie, samorząd miejski i powiatowy na terenie b. Królestwa Kongresowego, nie istniał wcale, a w dwóch innych zaborach prawo wyborcze było tego rodzaju, że władzę w samorządzie całkowicie oddawało w ręce nielicznych grup uprzywilejowanych. O udziale proletariatu w zarządzie chociażby gmin miejskich nie było mowy. Okupanci powprowadzali wprawdzie na obszarze b. Kongresówki surogaty samorządu: dla miast okupacji niemieckiej został zastosowany nieco zmodyfikowany kurialny system pruski, z podziałem ludności na grupy według stopnia zamożności i zawodów i z udzieleniem największej wagi, a więc i największych praw grupom najwięcej posiadającym, jednakże to dało zaledwie cień udziału przedstawicieli ludu w rządach. Dopiero upadek rządów okupacyjnych i przewrót listopadowy w Polsce otworzyły dla przedstawicieli warstw pracujących drogę do rządu w kraju i specjalnie do udziału w samorządach. Dekret Rządu Ludowego tow. Moraczewskiego, ustalający powszechne prawo wyborcze do samorządów miejskich, odpowiednio wyzyskany, otworzył przed proletariatem polskim szeroką drogę dla wpływania na zarząd gmin miejskich z jednej strony i dla szkolenia, przygotowywania robotników do objęcia w przyszłości rządów w kraju z drugiej strony.

Proletariat Polski zrozumiał korzyści stąd płynące i w większości miast, gdzie się odbywały wybory, licznie stawił się do urny wyborczej i energicznie poparł kandydatury robotnicze – listy wystawione przez miejscowe organizacje PPS – nie bacząc na prowadzoną w niektórych miejscach przez komunistów agitację za bojkotem wyborów. W rezultacie wybory dały w niektórych samorządach miejskich władzę całkowicie w ręce robotników, w wielu zaś radach miejskich frakcje PPS stanowią tak znaczną siłę, że poważnie wpływają na bieg spraw i bez głosów robotniczych nie mogą być przeprowadzane żadne uchwały.

Jednym słowem przy wyborach klasa pracująca osiągnęła zwycięstwo na całej linii. Trzeba było wyzyskać to zwycięstwo. Otóż w lipcu br. na mocy uchwały kwietniowego zjazdu PPS zaczął się tworzyć Centralny Wydział Samorządowy PPS, który zajął się przede wszystkim pomocą w organizowaniu klubów i frakcji w poszczególnych radach miejskich, a także przygotowaniem do ogólnego Zjazdu Radnych i członków magistratów. Przed tym ogólnym zjazdem odbyły się najprzód w poszczególnych okręgach zjazdy lokalne, jak na przykład w Zagłębiu Dąbrowskim. Pabianicach, Radomiu, Lublinie, Warszawie, Włocławku, zaś 4 października w Warszawie zebrali się delegaci radni i członkowie magistratów w liczbie 112 na ogólny zjazd samorządowy. Zjazd trwał dwa dni; po wysłuchaniu szeregu referatów tow. tow. Luksemburga, Uziembły, Kopcińskiego, Klimaszewskiego, Goldberga, Fabera, Baryki, Hempla uchwalono wnioski dotyczące bieżących zagadnień polityki komunalnej.

Co do samej działalności towarzyszy naszych w radach miejskich i magistratach, to można powiedzieć pokrótce, że w tych radach, gdzie PPS jest w mniejszości, cała działalność sprowadza się do przeciwdziałania zakusom burżuazji i w miarę możności przeforsowywania poszczególnych uchwał, mających wartość dla mas robotniczych, lub też odpowiedniego ich modyfikowania. Co innego w tych radach, gdzie PPS jest w większości; gdzie towarzysze nasi objęli i magistraty, tam rzeczywiście klasa robotnicza musi kierować gospodarką miejską. Tu jednakże spotyka się ona z wściekłym sabotażem burżuazji i obecnego rządu. Miasta te muszą toczyć ciężką walkę ze zjednoczoną reakcją, która nie wyrzeka się żadnych sposobów dla obalenia nienawistnej władzy uświadomionych robotników i ucieka się nawet miejscami do podburzania przeciw działaczom samorządowym klasy robotniczej ciemnych, nieuświadomionych i głodnych tłumów. Jednakże nie można powiedzieć, aby praca naszych towarzyszy w tych warunkach była bezcelową, bo z jednej strony udaje się często wywalczyć różne korzyści dla mas pracujących, z drugiej strony zdziera się z burżuazji naszej obłudną maskę rzekomej dbałości o dobro powszechne i piętnuje się jej niecne postępowanie na każdym kroku. Tworzy się wreszcie cały zastęp ludzi odpowiednio wyrobionych do pracy, gdy władza przejdzie do rąk proletariatu.

Niżej postaram się przytoczyć niektóre szczegóły statystyczne co do siły PPS w samorządach miejskich. Liczby te nie są zupełnie kompletne i ścisłe, jednakże już na podstawie tych danych wnioskować poniekąd możemy o ustosunkowaniu się sił na terenie samorządów miejskich.

Spośród miast na obszarze b. Kongresówki, gdzie już się odbyły wybory według powszechnej ordynacji, mam zgrupowane dane o 48 miastach posiadających w składzie rad miejskich frakcje socjalistyczne. W 34 miastach towarzysze nasi wchodzą i do magistratów. Te 48 miast posiada 400 radnych PPS. W magistratach zaś jest 70 towarzyszy, a mianowicie 49 ławników, 11 prezydentów-burmistrzów i 10 wiceprezydentów-wiceburmistrzów. Razem w samorządach miejskich pracuje 465 towarzyszy tylko na obszarze b. Kongresówki, oprócz tych miast, gdzie się wybory jeszcze do chwili, gdy to piszę, nie odbyły, jak na przykład wszędzie na obszarze b. etapów i w niektórych innych miastach.

Do tej liczby dochodzi jeszcze 4 pepeesowców w radzie miasta Białegostoku. Śmiało więc można powiedzieć, że po dokonaniu wyborów wszędzie i zebraniu ściślejszych liczb będziemy mieli w miastach b. zaboru rosyjskiego powyżej pół tysiąca radnych i członków magistratów należących do PPS.

W b. zaborze austriackim, jak już zaznaczyłem, nowa ordynacja wyborcza nie była zastosowana i wybory się nie odbyły. Tam działają dotychczas stare rady miejskie, częściowo wybrane systemem kurialnym, częściowo mianowane. Jednakże z chwilą przewrotu w Polsce stare rady miejskie nieco się zdemokratyzowały, kooptując do swego składu między innymi przedstawicieli organizacji robotniczych. W ten sposób, chociaż galicyjskie rady miejskie daleko nie odtwarzają faktycznego układu sił, jednakże mają w swym składzie sporo naszych towarzyszy. Niestety nie mam w tej chwili dostatecznych danych co do miast b. zaboru austriackiego. Mam wiadomość tylko o 7 miastach (Borysław-Tustanowice, Kraków, Lwów, Nowy Sącz, Przemyśl, Rzeszów i Wieliczka), w których jest 94 przedstawicieli klasy robotniczej zasiadających w radach miejskich, i w dwóch z nich (Lwów i Przemyśl) zajmujących stanowiska wiceprezydentów. Naturalnie z chwilą przeprowadzenia wyborów ilość ta znacznie się zwiększy i klasa pracująca w radach miejskich b. zaboru austriackiego zajmie należne jej stanowisko.

Na ziemiach kresowych w Wilnie klasa robotnicza uzyskała w nowej radzie miejskiej dwóch przedstawicieli. Absolutnie biorąc, znikoma to ilość, ale mając na uwadze trudne tamtejsze warunki, wściekłą agitację kleru i burżuazji, nie należy i tej małej liczby bagatelizować.

Poniżej podaję liczby radnych pepeesowców w tych miastach, co do których posiadam dane:

Aleksandrów Kujawski – 2, Błonie – 13, Będzin – 3, Brześć Kujawski – 7, Czeladź – 8, Ciechanów – 8, Częstochowa – 6, Chełm – 7, Dąbrowa – 7, Grodzisk – 12, Grójec – 5, Kielce – 5, Kalisz – 13, Kutno – 8, Łowicz – 7, Łódź – 25, Koło  2, Lublin – 15, Łęczyca –7, Mińsk Mazowiecki – 10, Nasielsk – 8, Nowy Dwór – 4, Opatów – 4, Ostrowiec – 8, Olkusz – 5, Puławy – 7, Pruszków – 6, Pabianice – 11, Piotrków – 13, Płock – 12, Rypin – 6, Radom – 15, Sosnowiec – 13, Skarżysko – 4, Sieradz – 5, Skierniewice – 9, Siedlce – 5, Tomaszów Mazowiecki – 8, Wierzbnik – 2, Wyszków – 6, Włocławek – 7, Warszawa – 23, Zgierz – 9, Zamość – 6, Zawiercie – 8, Zduńska Wola – 13. W Białymstoku do Rady Miejskiej weszło 7 przedstawicieli Polskiego Komitetu Robotniczego, z nich 4 należy do PPS.

Dla b. zaboru austriackiego posiadane dane przedstawiają się jak następuje: Borysław-Tustanowice – 6, Kraków – 18, Lwów – 27, Nowy Sącz – 6, Przemyśl – 15, Rzeszów – 10, Wieliczka – 12.

Z wyliczonych miast b. Kongresówki zarząd faktycznie znajduje się w rękach naszych towarzyszy w następujących większych miastach: Łódź, Radom, Płock, Kalisz, Tomaszów Mazowiecki, Zduńska Wola, Grodzisk.

Na tym zakończę swój krótki szkic, przypominając, że szarą niewidoczną pracę w samorządach miejskich naszych towarzyszy musimy uznać za bardzo ważny czynnik w pracy nad zbliżeniem do nas nowego ustroju społecznego i ich warsztaty jako kuźnie, gdzie wespół z licznymi innymi kuźniami kujemy nowy świat.

Edward Szturm de Sztrem
________________________________
Powyższy tekst Edwarda Szturm de Sztrema pierwotnie ukazał się w „Kalendarzu Robotniczym PPS na rok 1920”, Wydawnictwo PPS, Warszawa 1920. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię według obecnych reguł.   

 

Na podobny temat warto przeczytać także:
•    Teodor Toeplitz: Polityka a samorząd [1925]
•    Emil Bobrowski: Robotnicy a gmina [1918]
•    Józef Brzoza: Socjalizm gminny [1900]
•     Stanisław Leśniewski: Moje burmistrzowanie w Ostrowi Mazowieckiej 1927-1929

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *