Kazimierz Kelles-Krauz

Rynki rosyjskie a Finlandia

[1901]

Jednym z „najsolidniejszych” i najprawowierniejszych argumentów przeciwko programowi PPS był „argument” rynków rosyjskich. Na próżno się wielokrotnie wykazywało, że argument ten nie ma ani racji, ani nawet sensu; że jeżeli przemysł polski będzie szkodliwie konkurował z rosyjskim, to rząd będzie go szykanował i przy należeniu Polski do Rosji, a jeśli na rynkach wschodnich będzie dość miejsca dla obydwóch, to i pomimo niepodległości Polski nie zamknie przed nim granicy ze względu na interesy skarbu i kolei żelaznych; że w każdym razie rzeczą będzie polskiego przemysłu umieć wyzyskać rozszerzony przez fakt niepodległości i poprawę ogólnego bytu rynek wewnętrzny i wyszukać sobie inne rynki zewnętrzne; że wreszcie niepodległe państwo polskie daleko skuteczniej będzie mogło bronić interesów swego przemysłu względem Rosji i innych państw niż w niewoli trzymana, zakneblowana prowincja. Nic to wszystko nie pomagało. Jeszcze niedawno, na jednym z wieców paryskich, pewien uczeń pani Luksemburg bajdurzył: „proletariat jest dzieckiem burżuazji, nie może być obojętnym na rozwój przemysłu, a co się stanie, jak stracimy rynki wschodnie…” itd.

Dotychczas z obydwóch stron operowano hipotezami; ale właśnie świeżo wydane dziełko znanego ekonomisty fińskiego K. Palména pt. „Apercu général du développement de l’activité industrielle en Finlande” (Helsingfors 1900) daje nam sposobność poparcia słuszności poglądów, wypowiadanych w tej sprawie ze strony PPS, żyjącym współczesnym przykładem. Ci, co mają uszy w każdym razie nie po to, aby słuchać, oczywiście i potem nie przestaną powtarzać swych lamentów nad przyszłym tragicznym losem przemysłu polskiego po utracie rynków wschodnich; ale też – nie dla nich piszemy.

A przykład Finlandii jest doprawdy bardzo przekonywający, bo mamy tam we wszystkim analogiczne warunki, choć naturalnie w miniaturze. Mamy przede wszystkim kraj należący do państwa rosyjskiego, ale nie dążący nawet wcale (przynajmniej do niedawna) do niepodległości, jak najbardziej wiernopoddańczo i lojalnie zadowalający się autonomią, i to taką autonomią, która może chyba nawet w programach Socjaldemokracji Królestwa Polskiego stanowić tylko minimum autonomii, żądanej dla przyszłej autonomicznej prowincji polskiej konstytucyjnego państwa rosyjskiego. Mamy dalej kraj, w którym przemysł rozwinął się dopiero od czasu, jak kraj ten należy do Rosji, a nawet do pewnego stopnia pod wpływem względnie życzliwej polityki Aleksandra II (dawniejsza polityka celna, nadanie miastu Tammerforsowi prawa sprowadzania maszyn i materiałów surowych bez opłacania ceł, zniesienie zakazu zakładania tartaków parowych i ograniczenia ich produkcji etc.) – polityki, która była zresztą tylko niezupełnym jeszcze naprawieniem całkiem niezasłużonej a ciężkiej szkody, poniesionej przez Finlandię dzięki samemu faktowi nominalnej choćby przynależności państwowej do Rosji, bo podczas wojny krymskiej angielska flota zniszczyła na Morzu Bałtyckim całą handlową flotę fińską – jako rosyjską. Wreszcie w kraju tym cały prawie rozwój przemysłu w najważniejszych jego gałęziach: żelaznej, szklanej, tkackiej, a przede wszystkim papierowej i drzewnej, opartych na naturalnym bogactwie leśnym i naturalnej sile ruchowej – potokach, obliczony był na wywóz do Rosji.

I cóż się dzieje? Oto naraz na wiernych poddanych, nie uprawiających żadnych „marzeń”, których zbrodnią jest tylko przywiązanie do skromnej autonomii i skuteczna, ale cicha i spokojna praca „organiczna” nad oświatą i dobrobytem ogółu, spada widoczne, tendencyjne, bezwzględne prześladowanie ekonomiczne. W r. 1885/6 ustanowione, w r. 1897 poprawione jeszcze zostały dla wywozu towarów fińskich do Rosji cła bardzo wysokie, niektóre wprost z charakterem prohibicyjnym; a żeby ten charakter jeszcze bardziej uwydatnić, dla pewnych produktów oznaczono prócz tego maksimum, którego wywóz roczny przekraczać nie może. Tak mianowicie: dla żelaza lanego ustanowiono w r. 1885 maksimum 400 000 pudów; na żelazo w sztabach nałożono w r. 1886 cło 15 kop. od puda, podwyższone w r. 1897 do 20 kop.; wywóz maszyn do Rosji, ograniczony do 2129 ton, obciążono w r. 1886 cłem 20 kop. od puda, w r. 1897 podniesiono cło to do 40 kop; wyroby fajansowe płacą 30 kop. cła od puda, i nie mogą przekraczać 491 ton wywozu, butelki płacą 5 kop. od puda od r. 1897; tkaniny wytworniejsze od r. 1897 płacą 3 ruble od puda, zamiast dawniejszych 75 kop., i ulegają maksymalnemu ograniczeniu do 50000 pudów; tkaniny lniane, choć wyrabiane z lnu przeważnie rosyjskiego, płacą na granicy carstwa 25 kop. od puda i ulegają także powyższemu maksimum; tkaniny wełniane wcale nie mogą być wwożone do Rosji; w końcu przemysł papierowy (papier, tektura, celuloza) w 3/4 obliczony na wywóz do Rosji, spotkał się w r. 1886 z cłem od 9 do 80 kop. od puda (zależnie od gatunku), a w r. 1897 cło to jeszcze zostało trochę zwiększone.

Teraz pytanie, jakże oddziałały te środki na rozwój przemysłu fińskiego? Ogólnie biorąc, nie widać, aby na nich wiele ucierpiał. Ilość większych przedsiębiorstw przemysłowych wzrosła z 5615 w r. 1882 do 7787 w r. 1898; ilość robotników z 43 085 na 91 055, wartość produkcji z 113,5 do 283,5 milionów marek. Jeżeli się przypatrzymy każdej z wymienionych wyżej, a dotkniętych szykanami rządu rosyjskiego, gałęzi poszczególnie, to także nie ujrzymy obrazu nędzy i rozpaczy. Jednak nie obyło się naturalnie bez szkód chwilowych, nieraz dość dotkliwych. Produkcja żelaza lanego (która ma dla Finów dość duże znaczenie, bo materiał surowy, zwany limonitem, wydobywają oni z dna jezior, gdzie osadza się on z wód podziemnych) po pierwszym ustanowieniu maksimum wywozu w r. 1885 spadła dość nawet znacznie, ale już w r. 1889 powróciła do cyfry z r. 1884 i potem wzrastała z roku na rok, choć już nie mogła liczyć na zbyt do Rosji; a w r. 1897 maksimum podniesione zostało nagle do 1,5 miliona pudów: widocznie zapotrzebowanie żelaza w Rosji silniejsze było od politycznej dążności prześladowania przemysłu fińskiego. Nałożenie cła na żelazo w sztabach zmniejszyło na razie produkcję o połowę; pomimo podniesienia jeszcze tego cła po upływie dziesięciolecia, produkcja się potroiła – wskutek coraz większego użycia produktu w samej Finlandii. Tak samo rzecz się miała z maszynami i fajansami: pomimo ograniczenia wywozu do Rosji produkcja szybko wzrasta i ma jeszcze wielkie pole przed sobą, bo wielka ilość towaru wwozi się jeszcze z zagranicy i wwóz ten także wzrasta. Ogromne powiększenie cła na tkaniny lepsze na bardzo krótko tylko powstrzymało nieco sam ich wywóz do Rosji i wywóz ten znów stale wzrasta; nie dosięgnął jeszcze oznaczonego maksimum, a gdy dosięgnie, to wobec tego, że tkaniny te są bardzo poszukiwane, może się zdarzyć tak, jak z żelazem lanym: maksimum będzie może odsunięte. Jeżeli nie, to stanie się to, co z wyrobami przemysłu papierowego: po dotkliwym ocleniu ich w r. 1886 produkcja nie zatrzymała się jednak ani na chwilę, a tylko zdobyła dla siebie i rozszerzyła rynek wewnętrzny, poszukała innych dróg wywozu (do Niemiec, do krajów skandynawskich – w ogóle od pewnego czasu kraj troszczy się niezmiernie o rozwój żeglugi handlowej i uprzystępnienie portów w każdej porze roku), a wreszcie i wywóz do Rosji, który się był o 25% na razie zmniejszył, znowu się zwiększył, i to prawie trzykrotnie. Jedyną nienaprawioną dotychczas szkodę widzimy w przemyśle szklanym, należącym do ważnych, ale nie najważniejszych gałęzi przemysłu. Wywóz do Rosji spadł po nałożeniu cła na butelki o 1/4; na wzroście produkcji odbiło się to zresztą bardzo mało, a przy tym – to datuje się dopiero od roku 1897, więc można śmiało na zasadzie analogii wnosić, że w dalszym ciągu i ta gałąź, jak inne, powróci do normalnego wzrostu.

Jakiż z tego wszystkiego wniosek? Oto przede wszystkim, że nie potrzeba bynajmniej oderwania się od Rosji na to, aby ulec prześladowaniom celnym z jej strony – możemy w ogóle powiedzieć i prześladowaniom ekonomicznym, które wszak w różnych mogą się odbywać formach. Jeżeli tu wystarczyła po prostu chęć barbarzyńska powstrzymania kulturalnego rozwoju kraju, ośmielającego się mieć sejm i wolną prasę o kilka godzin drogi od stolicy carów, to prześladowanie mogłoby nastąpić tym bardziej, gdyby do politycznego motywu – chęci powstrzymania rozwoju, który, wzmagając socjalizm w prowincji pogranicznej, Królestwie Polskim, musi być solą w oku każdemu rządowi rosyjskiemu, przyłączyło się poważne zagrożenie konkurencją przemysłowi rosyjskiemu. Gdyby Finlandia posiadała coś w rodzaju naszej „Socjaldemokracji” i kogoś w rodzaju p. Luksemburg, niewątpliwie nie zabrakłoby jej rad, aby dla uratowania swego przemysłu zaniechała nie tylko dążenia do niepodległości, ale nawet „inteligenckiego”, „burżuazyjnego” upierania się przy autonomii. Na szczęście Finowie postąpili inaczej. Zamiast wykorzeniać uczucie przywiązania do kraju i jego samodzielności, oparli się na nim i przyśpieszyli pracę nad oświatą i dobrobytem szerokich warstw ludowych, nad rozszerzeniem skali potrzeb ogółu. Było to równoznacznym z rozszerzeniem rynku wewnętrznego dla najrozmaitszych gałęzi przemysłu krajowego, bo w gospodarstwie publicznym wszystko jedno drugiego się trzyma. To był najważniejszy i najskuteczniejszy środek ich obrony. Prócz tego jednak zakrzątnęli się koło zdobycia innych rynków zbytu na miejsce rosyjskiego, co ułatwiło im porządny sposób wytwarzania. Wreszcie w tych gałęziach, gdzie wywóz do Rosji odpowiadał rzeczywistym potrzebom rynku rosyjskiego, rząd rosyjski sam widział się zmuszonym cofnąć lub złagodzić wymyślone przez siebie szykany.

I jeszcze jeden wniosek pouczający: któż nie widzi, że gdyby Finlandia była państwem niepodległym, to ta cała obrona byłaby dla niej bez porównania łatwiejsza? Finlandia wwozi dziś z Rosji zboże, buraki cukrowe, len, tkaniny tanie etc. w znacznych ilościach i na bardzo korzystnych dla Rosji warunkach? Gdyby Finlandia była państwem niepodległym, to mogłaby na wojnę celną odpowiedzieć Rosji takąż wojną, zamknąć dla jej wyrobów granice, sprowadzać je skądinąd (zboże, len), albo u siebie wytwarzać (tkaniny tanie). Mogłaby zamiast np. do Niemiec znajdować się w stosunku handlowym takim, jaki określi Rosja, a dla niej zupełnie nieodpowiednim, zawierać traktaty handlowe na własną rękę, a zawierając traktaty polityczne z sąsiednimi i pokrewnymi państwami skandynawskimi, zdobyć obie i jaki taki, odpowiedni do swego znaczenia, głos w koncercie dyplomatycznym i w końcu skłonić i Rosję do zmiany postępowania.

Wszystko to, tylko w daleko większym stopniu, na daleko większą skalę stosuje się i do Polski. Może się to komu wyda paradoksem, ale ja sądzę, po części na zasadzie doświadczenia Finlandii, że właśnie jeżeli Polska nie zdobędzie sobie niepodległości, to prędzej czy później czeka jej przemysł przymusowe uwstecznienie ze strony Rosji, choćby w formie środków prowadzących do przeniesienia przedsiębiorstw, kapitałów i robotników wraz z nimi z tej pogranicznej prowincji, gdzie jak najbardziej zależy na ciszy i spokoju, gdzieś w głąb państwa, gdzie niespokojny element utonie w obcym, chłopskim morzu…

Kazimierz Kelles-Krauz
_________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w jednym z organów Polskiej Partii Socjalistycznej – piśmie „Przedświt” nr 6, 1901. Następnie wznowiono go w: Kazimierz Kelles-Krauz – „Wybór pism politycznych”, „Życie” – wydawnictwo dzieł społeczno-politycznych, Kraków 1907. Od tamtej pory nie był wznawiany. Przedruk za tym ostatnim źródłem, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

 

Warto przeczytać także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *