S. J.

Prawda o Sowietach

[1937]

O Rosji sowieckiej długi czas wiedzieliśmy niewiele. Wszystko, co nas dochodziło, podawane było mocno tendencyjnie: albo zbyt pięknie brzmiało, albo przedstawiane było w fantastycznie upiornych barwach. W największym bodaj stopniu sąd o Sowietach zaciemniała reakcja – „narodowa” i klerykalna. Prasa prawicowa mało kiedy potrafiła zdobyć się na obiektywną ocenę bądź jakiego wydarzenia dziejącego się w Rosji sowieckiej. Operując straszakiem „piekła bolszewickiego”, tumaniła opinię publiczną, rzadko kiedy przyznając, że, jak w każdym państwie, tak i w Rosji są jakieś pozytywne osiągnięcia. To ciągłe pisanie o Rosji sowieckiej niestworzonych banialuk i to nieustanne zakłamywanie opinii polskiej nierzadko ułatwiało robotę agitacyjną działaczom partii komunistycznej. Rosja sowiecka ma dużo rzeczy do ukrycia, a w powodzi zakłamania i nieznajomości prawdy rzeczywistej – najłatwiej to uczynić.

Z drugiej znów strony agenci Kominternu snuli o Sowietach misterną legendę.

Oto Związek republik sowieckich od pierwszych dni jego powstania ogłoszono za „ojczyznę ludu pracującego całego świata”. Jakże tu zaprzeczyć, że w Sowietach nie rządzi władza ludu? Przecież czołowi bolszewicy odczuli na sobie straszny ucisk gwałtu i upodlenia, stosowanego przez carat. Przecież ci ludzie całe swe życie poświęcili dla sprawy proletariatu. Za sprawę ludu cierpieli w więzieniach i szli na wygnanie. I ci ludzie, zdobywszy władzę, mieliby oprzeć swoje rządy na przemocy? I oni, bolszewicy, mieliby dziś gnębić lud pracujący?

A wczujmy się teraz w położenie robociarza, wyzyskiwanego przez fabrykanta, lub w dolę bezrobotnego. Jakie widoki mają przed sobą? Nędza zagląda w oczy. Nie ma wyjścia i nie ma rady. Rodzi się w duszy rozpacz i chęć zemsty. „Niech zginie cały świat, kiedy ja zdycham z głodu” – ta myśl dominuje u nędzarza. I tutaj wzrok tego nędzarza pada na Sowiety. Właśnie w Sowietach nędza ludzka dała ujście uczuciom zemsty w krwawej rewolucji. Co dalej, co po rewolucji, mniejsza z tym, dość że zemsta została nasycona i sprawiedliwość wymierzona.

Dochodziły też do uszu człowieka w dołach społecznych żyjącego, że przeciwko Sowietom wystąpiły z krucjatą wszystkie państwa kapitalistyczne. Kto? Państwa kapitalistyczne, które żyją z nędzy szerokich mas społecznych. Co znaczą te krucjaty? Ano, rozumuje ten człowiek deptany codziennie przez życie, chce się zgnieść to jedyne państwo ludowe. Bo kłuje ono w oczy kapitalistów, bo swoim istnieniem dodaje proletariatowi całego świata sił do walki o wyzwolenie społeczne.

A wreszcie idzie po świecie wieść stugębna, że w związkowym państwie sowieckim rozpoczęła się gigantyczna budowa. Czego tam nie robią? Powstają nowe miasta, „Wołga wpada do Morza Kaspijskiego”, rozbudowuje się przemysł, kraj się motoryzuje, rosną Giganty, Dnieprostroje – i to wszystko dla ludu!

Jak tu nie ulec entuzjazmowi. Trzeba mieć krew zastygłą w żyłach, żeby ze wzruszeniem nie mówić o tym wielkim, dokonującym się dziele. Trzeba nie czuć zaduchu i zgnilizny rozkładającego się ustroju kapitalistycznego, by z radością nie witać twórczego rozmachu, jakim żyje „ojczyzna proletariatu”.

***

Oto z grubsza naszkicowane przesłanki, które mogły w oczach proletariatu państwo sowieckie stawiać bardzo wysoko. Z tych zapewne względów niektóre odłamy demokratycznej myśli socjalistycznej darowały Sowietom „dyktaturę proletariatu” w przekonaniu, że ta dyktatura przyczynia się do gruntowania państwa ludowego. Tutaj również, zdaje się, należy szukać źródła powstania myśli w niektórych środowiskach ludowych o „dyktaturze chłopskiej”.

Jakże prawdziwa rzeczywistość sowiecka zakpiła sobie z dobrej wiary tych wszystkich, którzy mieli złudzenia co do istotnego stanu rzeczy w państwie Sowietów. Wszystkie złudzenia musiały prysnąć. Obserwujemy i na terenie polskim, jak rozwiewa się legenda o „państwie proletariatu”. Jesteśmy świadkami moralnego załamania licznych komunistów, oczywiście tych, którzy szczerze wierzyli, że w Rosji dokonują się wielkie przemiany na korzyść szerokich warstw ludowych. Wielu z tych ludzi, ideowych komunistów, po kilka lat przecierpiało w więzieniach. Dziś odchodzą od partii komunistycznej, przeżywając wielką tragedię, tym większą, że częstokroć, jako karani za komunizm, mają zamkniętą drogę do istniejących organizacji społecznych.

***

Czymże dziś jest Rosja sowiecka?

W prasie polskiej bodajże „Wici” [tygodnik, organ Związku Młodzieży Wiejskiej RP – przyp. redakcji Lewicowo.pl] pierwsze nazwały obecny ustrój sowiecki czerwonym faszyzmem. Nazwa ta trafnie określa istotę rzeczy. Bo rzeczywiście, w metodach rządzenia „dyktatura proletariatu” niczym się nie różni od dyktatury hitleryzmu i faszyzmu włoskiego. Jak w państwach totalno-faszystowskich, tak i w Sowietach człowiek-obywatel jest zdeptany. Każdy niezależny odruch i wszelka myśl swobodniejsza w zarodku jest duszona. Władza nie uznaje żadnej krytyki. Przekonali się o tym ostatnio i komuniści polscy, przebywający w Rosji, na czele ze znanym pisarzem Jasieńskim, którzy za nie dość lojalną postawę wobec reżimu ulegli „czystce”.

A przecież w tej Rosji mówi się o demokracji. Owszem, ale jest to swoista demokracja, „demokracja sowiecka”, kubek w kubek podobna do „demokracji” faszystowskiej. Zgodnie z obowiązującą w Rosji „demokracją” wolno jest np. skląć od sukinsynów kucharza w stołówce kolektywnej, gdy nie dogotuje grochu. Wolno o tym kucharzu „podać w gazety”, że tak on jest szkodnikiem ludu, bo twardy groch podał, na żołądek to niezdrowe, ludzie do roboty słabi i „piatiletka” może na tym ucierpieć. Ale biada już pisnąć słowo krytyki o „piatiletce”, bo „generalna linia” partii krytyce nie podlega. Tutaj już bezwzględnie obowiązuje pokorne posłuszeństwo i uwielbienie dla genialnego towarzysza Stalina. I dlatego nigdy i nigdzie chyba nie były tak zgięte głowy do ziemi, jak w dzisiejszej Rosji – pisze w ostatniej swej książce, po powrocie z Sowietów, znany pisarz francuski Andre Gide, pisarz, który zawsze z sympatią odnosił się do Sowietów.

***

Tak jest w Sowietach i inaczej – zdaniem naszym – być nie może. Nawet rewolucja, stanowiąca tak ogromny wstrząs psychiczny, nie mogła z dnia na dzień znieść tego wielowiekowego ugniotu niewolniczego, jaki narósł w psychice ludów Rosji.

Przypatrzmy się przez chwilę tym olbrzymim przestrzeniom państwa Sowietów i tym ludziom, którzy tam żyją. Czyż jest w możliwościach ludzkich, żeby te 150 milionów ludzi, wiele wieków będących tylko niewolnikami, tak zaraz po rewolucji poczuło się ludźmi i potrafiło rządzić się demokratycznie?

A dalej: Rosja była krajem szalenie opóźnionym w rozwoju. Gdy w Europie kapitalizm rozbudował miasta, tworzył przemysł, uprzemysławiał rolnictwo, tworzył olbrzymi postęp techniczny, to wówczas Rosja żyła sobie jak kraj króla Ćwieczka. A dodajmy, że nadto uległo zniszczeniu w czasie rewolucji to, co już było.

Tak więc: nie było w Rosji wykształconej kultury społecznej i nie było tych wszystkich zdobyczy cywilizacyjnych, jakie zdobyła Europa Zachodnia. Jakże w tych warunkach można było zrealizować państwo społeczne, rządzące się demokratycznie i zapewniające dobrobyt szerokim masom ludowym? W zetknięciu się z rzeczywistością komunizm zrezygnował ze wszystkich idealistycznych założeń, jakie głosił walcząc z caratem. Zrezygnował Stalin, będąc człowiekiem trzeźwym i praktycznym. Wszystkich romantyków, tych starych bolszewików, co nie rezygnowali z idei przez sobie głoszonych, jako szkodników – Stalin zlikwidował w krwawych procesach. Upodobniwszy się do cara Piotra Wielkiego, Stalin w gorączkowym tempie usiłuje podciągnąć Rosję do poziomu krajów zachodnich. Jakie będą rezultaty tych wszystkich „piatiletek”, wzbudzających tak duże zainteresowanie w świecie – trudno z góry przesądzać. Jak dotąd, osiągnięte rezultaty są raczej mierne. Jak widać z głosów prasy sowieckiej, żywione nadzieje na usprawnienie techniczne kraju – w dużym stopniu okazują się zawodne.

Tak więc kolejnictwo wciąż jest w stanie anarchii. Przeróżne „Giganty” pracują mało wydajnie, produkując w większości towar nienadający się do użytku. Kołchozy wciąż jeszcze nie mogą wyżywić kraju. Zachwalane i szeroko reklamowane rekordy „stachanowskie” – jak wyczytać można w prasie sowieckiej – splajtowały całkowicie. A tymczasem zarządzona została nowa „piatiletka”. Lud pracujący ma uwierzyć, że właśnie po tej „piatiletce” – poprawi się…

W jednym z ostatnich numerów „Epoki” znający zdaje się nieźle system dzisiejszych rządów w Rosji, Władysław Kowalski, autor książki pt. „W Grzmiącej” – pisze: „Masy nie zaprzestaną walki z faszyzmem, który nie jest jakąś nową formą rozwiązania zagadnień społecznych, lecz jest chorobą wyrosłą na gruncie starego organizmu gospodarczego. Rujnujący system faszystowski odejść musi. Ale to wcale nie znaczy, że zastąpić go powinien despotyczny system sowiecki. Masy ludowe i ten system odrzucą… Masy robotników i chłopów żądają samodzielnego i wolnego życia, bez którego – jak to widzimy na ponurym przykładzie rosyjskim – nie ma również oświaty i chleba”.

A Trocki, jeden z twórców państwa sowieckiego, już dziś nawołuje „proletariat świata do rewolucji przeciw despotyzmowi Stalina”!

Tak kończy się legenda o demokratycznym państwie ludowym, jakim miał być związek republik radzieckich.

S.J.
________________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Młoda Myśl Ludowa” („miesięcznik poświęcony sprawom ruchu ludowego”) nr 5/1937. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. „Młoda Myśl Ludowa” była pismem młodzieżowego, radykalnego i lewicującego środowiska w łonie ruchu ludowego.


Więcej tekstów o systemie sowieckim i jego krytyce z pozycji lewicowych można znaleźć tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *