„Robotnik Śląski”

Powstanie w Polsce

[1905]

Strajk powszechny w Warszawie

Po nadejściu wiadomości o rewolucji w Petersburgu zawrzało i zakotłowało w szeregach uświadomionych proletariuszy polskich. Powszechnie domagano się energicznej akcji, czynów. We wtorek 24 stycznia uchwalił Centralny Komitet Robotniczy Polskiej Partii Socjalistycznej wezwać ludność polską do walki z caratem. W tym celu zabrano się gorączkowo do agitacji i organizowania strajków. Przede wszystkim tedy utworzono szereg komitetów strajkowych. W piątek 27 stycznia stanęły pierwsze koła fabryczne. W sobotę strajk był już powszechny. Grupy strajkujących, pod dowództwem zorganizowanych towarzyszy, obchodziły od rana po kolei wszystkie fabryki i warsztaty, nie opuszczając nawet najmniejszej pracowni gdzieś na poddaszu lub w suterynach, i wzywały do przyłączania się do szeregów walczących. Wszędzie natychmiast i z otuchą żądaniu temu czyniono zadość. Tym sposobem stanęły w krótkim czasie nie tylko wszystkie zakłady przemysłowe, lecz nawet w piekarniach, cukierniach, kawiarniach i w wielu sklepach zaprzestano pracy. Około południa stanęły tramwaje, a nieco później znikły z miasta także dorożki. Przy sposobności spędzania z ulic dorożek wygarbowano skórę kilku oficerom i czynownikom rosyjskim.

Zamiast strajku – rewolucja!

Do południa stanęło wszystko! Dziesiątki tysięcy odświętnie ubranych robotników przechadzały się przez kilka godzin spokojnie po ulicach miasta. Wrażenie tej demonstracji było wspaniałe i imponujące. Policja z obawy o swą skórę, pokryła się. Nigdzie nie było widać ani jednego policjanta.

Wtem nagle dano hasło do rozpoczęcia akcji rewolucyjnej. W pierwszym rzędzie porozbijano wszystkie latarnie w całym mieście; następnie zabrano się do zdemolowania „monopolów”. W Rosji wódka jest monopolem rządowym, którą rząd sprzedaje w specjalnych sklepach. Otóż wszystkie te sklepy lud zburzył, a wódkę wylał na ulicę; w wielu miejscach podpalono „monopole”. Nie był to więc rabunek, lecz akt zemsty rewolucyjnej na znienawidzonym rządzie, któremu w ten sposób wyrządzono olbrzymie szkody. Obok tego celu, chodziło także o to, by zniszczyć alkohol, aby go przez czas walki ludowej nikt nie pił. W wielu miejscach porozbijano także sklepy rosyjskie. Nigdzie jednak – w tym pierwszym dniu rewolucji – lud nie tknął cudzej własności i nie zabrał nic ze sobą. Oczywiście, że starcie z wojskiem i z policją stało się nieuniknionym. W wielu miejscach wojsko strzelało do tłumu. który jednak bronił się zaciekle, czym kto mógł. Zaczęto budować barykady, stawiając zbrojny opór. Wielu zorganizowanych robotników było uzbrojonych w browningi, to jest rewolwery magazynowe. Po obydwu stronach padło mnóstwo trupów i rannych.

Za przykładem robotników zastrajkowali wszyscy uczniowie i studenci szkół średnich i wyższych zakładów naukowych. Inteligencja zawodowa przyłączyła się również do strajku.

Krwawy tydzień w Warszawie

W niedzielę była Warszawa świadkiem olbrzymiej demonstracji robotniczej. W wielu miejscach przyszło do krwawych walk z wojskiem, podczas których robotnicy budowali barykady. Ofiarą tych walk padło do 160 zabitych i rannych ze strony robotników, ale też wojsko, policja i kozacy mają liczne straty. Walki te powtarzają się odtąd codziennie. Szczegółów niepodobna opisywać, zaznaczamy tylko, że strajk powszechny nie tylko nie ustaje, lecz szerzy się coraz bardziej. Wszelka praca ustała, połączenia kolejowe i telefoniczne przerwane, druty telegraficzne pozrywane, tory kolejowe uszkodzone, pociągi nie kursują. W mieście zapanował wskutek tego dokuczliwy brak żywności: drożyzna straszna. Komitet PPS wydał szereg odezw, w których bądź to omawiane są żądania strajkujących, bądź też znajdują się wezwania do utrzymania karności i porządku i zachęta do wytrwania. Rząd ściąga do Warszawy coraz większe masy wojska, lecz wobec karności strajkujących stoi bezwładny i bezsilny.

Zaprowadzony już od niedzieli stan „wzmocnionej ochrony” również okazuje się bezcelowym. Z nakazu policji stróże domów muszą trzymać cały dzień bramy zamknięte, a otwierania okien zakazano pod karą trzymiesięcznego aresztu i 500 rubli grzywny.

Powstanie na prowincji

W Łodzi, w Częstochowie, w Piotrkowie, w Radomiu. w Kaliszu, w Zgierzu, we Włocławku, w Zawierciu, w Żyrardowie, w Pabianicach itd., a zwłaszcza w zagłębiu węglowym sosnowiecko-dąbrowskim wszędzie dzieje się to samo, co w Warszawie: wszędzie strajk generalny od tygodnia, wszędzie bohaterskie walki z carskim żołdactwem, wszędzie masowe demonstracje z czerwonymi sztandarami! I wszędzie też robotnicy na salwy karabinowe lub razy kozackich nahajek albo szabel odpowiadają salwami rewolwerowymi i bombami dynamitowymi. Zdarzyło się już także, że całe oddziały wojska lub policji rozbrajano, a broń, odebraną żołdakom, obracano na służbę rewolucji. Władze rosyjskie wystraszone kryją się i nie maja odwagi zabrać się do tłumienia buntu. Zwłaszcza w Zagłębiu Dąbrowskim i w Częstochowie socjaliści są panami nieograniczonymi. W zagłębiu podobno cała 50000 masa strajkujących jest dobrze uzbrojona w strzelby myśliwskie i w rewolwery. Nawet ludność czysto wiejska zaczyna się już ruszać i zbroić do powstania. Znakomita organizacja, energia i wytrwałość, z jaką olbrzymi ten ruch jest prowadzony, dają chlubne świadectwo pracy naszych towarzyszów z Polskiej Partii Socjalistycznej.

Precz z caratem! Niech żyje niepodległość! Niech żyje socjalizm!

Oto hasło, w imię którego polski lud roboczy powstał i walczy. W odezwie, wydanej 28 stycznia br. przez Warszawski Komitet Robotniczy PPS zawarta jest deklaracja polityczna, wyjaśniająca do czego dąży ten imponujący ruch. Deklaracja ta żąda pod względem politycznym: Wolności słowa, prasy i sumienia; równych praw obywatelskich dla wszystkich bez różnicy wyznań i pochodzenia; swobody stowarzyszeń i zgromadzeń: nietykalności osób i mieszkań; ludowego samorządu w miastach i gminach: bezpłatnego i obowiązkowego szkolnictwa; nieograniczonej wolności życia narodowego: języka polskiego we wszystkich bez wyjątku instytucjach publicznych, usunięcia cudzoziemców od rządów krajowych itp.; zapewnienia ludności żydowskiej i innym mniejszościom narodowym swobodnego rozwoju kulturalnego. Pod względem ekonomicznym zaś żąda ona: 8 godzin pracy, minimum płacy, wolności koalicji, ochrony robotniczej, ubezpieczenia na wypadek choroby, kalectwa i na starość, inspektorów przemysłowych wybieranych przez robotników. Deklaracja ta kończy się zdaniem: Wolność musimy zdobyć sami przez zwycięskie obalenie caratu, a uchwalimy tę wolność we własnym sejmie, wybranym przez sam lud na zasadzie powszechnego, równego, tajnego i bezpośredniego głosowania.

Z tym hasłem ludowego sejmu polskiego w Warszawie występuje dziś lud robotniczy przy strajku powszechnym.

_______________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Robotnik Śląski – organ Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej” nr 4/1905, 10 lutego 1905 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *