Wiktor Alter

Państwo wolnościowe czy biurokratyczne?

[1938]

Przyszliśmy poprzednio do wniosku:

„Każdy ustrój społeczny jest kompromisem między instynktem wolności a instynktem społecznym. Wszelka polityka jest świadomym kształtowaniem tego kompromisu”.

Tę samą myśl można by wyrazić w ten sposób: jedną z najistotniejszych cech każdego ustroju jest jego stosunek między społeczeństwem (którego legalnym wyrazem jest państwo) a jednostką.

Dwie tendencje dają się ustalić w tej sprawie.

Pierwsza dąży do jak najszerszego i najbardziej wszechstronnego reglamentowania życia jednostki przez państwo. Wszystko powinno być przewidziane przez odpowiednie prawo, rozporządzenie, regulamin. Słowem, państwo policyjno-biurokratyczne.

Druga tendencja dąży do wyłączenia spod ingerencji kolektywnej decyzji tych wszystkich dziedzin życia jednostki, które dają się wyłączyć bez większej szkody dla całości. Więc jak najmniej wtrącania się państwa do spraw osobistych obywatela. Słowem, państwo wolnościowe.

Obie tendencje są swego rodzaju kompromisami. Ale w pierwszej bierze górę instynkt społeczny, a w drugiej – wolności.

Wszyscy twórcy teorii socjalizmu nienawidzili państwa policyjnego i opowiedzieli się za państwem. wolnościowym. Engels przypuszcza, że w ustroju socjalistycznym państwo jako aparat gwałtu nad jednostką będzie stopniowo obumierać! Vandervelde pisał, że wszystkie dotychczasowe państwa są rządzeniem ludźmi, zaś państwo socjalistyczne będzie wyłącznie rządzeniem rzeczami. Nawet Lenin, którego praktyka państwowa niejednokrotnie przeczyła głoszonym przez niego zasadom, podzielał teoretycznie opinię Engelsa.

Inaczej zresztą być nie mogło. Moralną inspiracją socjalizmu jest humanizm, dla którego podstawową wartością jest człowiek i który ujmuje społeczeństwo  w funkcji jednostki a nie na odwrót. Tabakiera dla nosa, a nie nos dla tabakiery. Najwyższa forma społeczeństwa jest ta, która daje swym obywatelom maksimum wolności i szczęścia.

Ale jak pogodzić tę tendencję z wzrastającym niewątpliwie wpływem i znaczeniem państwa w różnych dziedzinach życia społecznego? A przede wszystkim z podstawową tezą socjalizmu, przekazującą społeczeństwu jako całości dominującą rolę w organizowaniu życia gospodarczego?

Sprzeczność ta jest tylko pozorna. Przede wszystkim zagadnienia gospodarcze bynajmniej nie wyczerpują treści życia ludzkiego. A w miarę rozkwitu gospodarki socjalistycznej – zaspakajającej najważniejsze potrzeby ludności – będą sprawy chleba codziennego odgrywały dla jednostki coraz mniejszą rolę.

Po wtóre nawet w tych dziedzinach, gdzie interwencja społeczna (państwowa) jest konieczną, można stosować jedną tendencję lub drugą. W państwie policyjnym główną rolę odgrywać będzie biurokracja, pozbawiona bezpośredniego kontaktu z ludnością i nie podlegająca jej bezpośredniej i stałej kontroli. Zaś w państwie wolnościowym, wolne zrzeszenia obywateli będą spełniać znaczną część funkcji społecznych,  ograniczając do minimum kompetencję państwa jako takiego.

Dwa przykłady dla poparcia powyższego twierdzenia.

Pierwszy z dziedziny powszechnego szkolnictwa, które od dziesiątków lat stało się w większości krajów jakby monopolem państwowym. Tym ciekawszą jest opinia przywódcy socjalistów belgijskich i wieloletniego przewodniczącego Międzynarodówki Socjalistycznej, Emila Vanderveldego, który w następujący sposób formułował (w r. 1923) punkt widzenia socjalizmu w tej sprawie:

„Belgijska Partia Robotnicza domaga się szkoły powszechnej zorganizowanej jako autonomiczna służba publiczna; ma to być nauczanie uspołecznione, pojęte w ten sposób, że państwo lub gminy oddają do dyspozycji wszystkich szkoły i materiały szkolne, ustalają warunki uzdolnienia i moralności przy werbunku sił nauczycielskich, organizują inspekcję i kontrolę tych szkól i zatwierdzają program nauczania, który nie obraża niczyich przekonań religijnych lub filozoficznych.

Ale poza tym, nie należy naszym zdaniem dążyć, by państwo lub gminy same kierowały szkołami. I w tej dziedzinie chcemy, by zarządzanie społeczne zastąpiło zarządzanie biurokratyczne. Uważamy, że szkoły winne być administrowane przez komitety szkolne, obrane drogą demokratycznych wyborów rodziców obu płci, oczywiście z udziałem przedstawicieli władz i ciała nauczycielskiego.

W tych warunkach nic nie stoi na przeszkodzie, by dana jakaś szkoła została powierzona grupie rodzin, która by mogła dodać do obowiązującego programu specjalne wykłady o treści religijnej lub filozoficznej, odpowiadającej tej grupie.

Słowem, społeczeństwo zapewniłoby wszystkim obywatelom chleb duszy. Ale uważamy za słuszne, by pozostawić zainteresowanym prawo posmarowania tego chleba – według ich uznania – konfiturami z porzeczek lub marmoladą z pomarańczy”.

Dodajmy lojalnie, że stanowisko Vanderveldego, podyktowane prawdziwie socjalistyczną tolerancją i szacunkiem dla cudzych przekonań, napotkało na krytykę niektórych jego towarzyszy, którym bardziej przemawia do przekonania kapralskie (lub biurokratyczne – jak kto woli) ugniatanie wszystkich mózgów dziecięcych na jedną modłę pod komendą państwa. Nie tylko w Belgii zresztą znajdą się socjaliści, dla których socjalizm oznacza, że oni będą wreszcie komenderować innymi. Natomiast ci, co widzą w socjalizmie braterstwo ludzi, przyłączą się niewątpliwie do tezy Vanderveldego.

Drugi przykład weźmiemy z dziedziny gospodarczej.

Prymitywny pogląd na gospodarkę socjalistyczną sprowadzał się do wszechogarniającego etatyzmu. Państwo jako jedyny przedsiębiorca, a cała ludność to jeden w drugiego urzędnicy państwowi. Dzisiaj taka koncepcja została kategorycznie odrzucona przez teoretyków socjalizmu. Państwu pozostawiono niezmiernie ważną i doniosłą funkcję budowania szkieletu organizmu gospodarczego, tworzenia ram gospodarki planowej, kontroli całości i zużytkowania niewykorzystanych sil produkcyjnych. Ale nic ponad to. Należy odciążyć państwo jako takie od wszystkiego, co się da, przerzucając jak najwięcej na samorządy wszelkiego typu, spółdzielnie, korporacje użyteczności publicznej (nie mieszać z korporacjami faszystowskimi) itd. Centralizacja ogólnego kierownictwa przy decentralizacji wykonania szczegółów planu.

A ostatnio posunięto się jeszcze dalej. Jako ważny i dodatni czynnik budowy gmachu gospodarczego przyjęto nie tylko wolne i samorządne zrzeszenia obywateli, ale również i – jednostki. Takim jest sens zrehabilitowania drobnomieszczaństwa, jakie się ostatnio dokonało w doktrynie i praktyce socjalizmu. Walory gospodarcze tego elementu, zapobiegliwość, skrzętność, inicjatywa dostosowania się do indywidualnych zapotrzebowań rynku mogą i powinny być wykorzystane jak najszerzej w gospodarce planowej.

Słowem, w gmachu tym państwo buduje szkielet, samorządne zrzeszenia wykończają budowę, zaś jednostki meblują mieszkania wedle swego upodobania.

Oba przykłady daleko odbiegają od szablonowego i fałszywego ujęcia gospodarki socjalizmu jako koszarowego etatyzmu. Ta rozbieżność odpowiada podstawowej tendencji:

Przesunąć kompromis między instynktem wolności a instynktem społecznym jak najdalej w kierunku instynktu wolności.

Społeczeństwo jutra, jeśli zechce dać swej ludności maksimum szczęścia, winno z jak największą energią tępić tendencję ku stworzenia państwa policyjnego lub biurokratycznego. Winno przeciwstawić się dążeniom do powszechnej niwelacji jednostek, do nieznośnego i bezpłodnego konformizmu.

Niegdyś cieszyła się popularnością karykatura przedstawiająca szereg czystych upasionych owieczek stojących rzędem w schludnej oborze i na komendę zginających głowy ku żłobowi napełnionemu smacznym sianem. A na dole podpis: socjalizm. Karykatura to złośliwie identyfikowała tendencję państwa policyjnego z socjalizmem, przedstawiając ten ostatni jako zaprzeczenie indywidualizmu ludzkiego.

W rzeczywistości rzecz się ma inaczej. Socjalizm tylko dlatego zdobył sobie serca najświetniejszych umysłów naszych czasów, gdyż widzi harmonię w różnobarwności a nie w monotonii jednego koloru. Gdyż opiera się na wszechstronnym rozwoju każdej indywidualności, znajdującej w wolnościowym ustroju społecznym oparcie dla swych twórczych odrębności. Gdyż widzi ład społeczny nie w naginaniu wszystkich do jednego szablonu, a w kultywowaniu zarówno społecznych, jak i indywidualnych cech jednostki. Gdyż oznacza wyzwolenie ducha i fantazji ludzkiej z oków trosk materialnych i ucisku społecznego. Gdyż winien być realizacją pełnego humanizmu, tej syntezy wolności i solidarności wszechludzkiej.

I znowu: i w tej dziedzinie nie ma absolutu, a wszelka praktyka musi być kompromisem. Ale tendencja wolnościowa socjalizmu jest niewątpliwą realnością, jedną z najważniejszych – choć nie jedyną – składowych części doktryny i działania socjalistycznego. Kto ignoruje, neguje lub dławi tę tendencję, ten przecina więzy łączące go z socjalizmem.

Wiktor Alter

__________________________________________

Powyższy tekst jest rozdziałem książki Wiktora Altera pt. „Człowiek w społeczeństwie”, Wydawnicza Spółdzielnia Czytelników Książki „Światło”, Warszawa 1938, od tamtej pory nie wznawianej, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

 

Wiktor Alter (1890-1943) – działacz i publicysta socjalistyczny. Urodził się w żydowskiej chasydzkiej rodzinie w Mławie. Ukończył w Belgii studia jako inżynier-mechanik. Po powrocie ze studiów do Polski zaangażował się mocniej niż dotychczas w działalność w żydowskiej partii socjalistycznej Bund (jej członkiem był od roku 1905), za co został aresztowany i zesłany na Syberię. Uciekł stamtąd najpierw do Belgii, a po wybuchu I wojny światowej do Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do Labour Party. Po wybuchu rewolucji lutowej wyjechał do Rosji, w marcu 1917 r. jako członek Piotrogrodzkiej Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich był autorem deklaracji opowiadającej się za prawem Polski do pełnej i bezwarunkowej niepodległości. W grudniu 1917 r. został członkiem Komitetu Centralnego Bundu. Po odzyskaniu niepodległości powrócił do Polski, kontynuując działalność polityczną w Bundzie, do którego głównych liderów należał obok Henryka Ehrlicha. Początkowo zwolennik współpracy partii socjalistycznych (Bundu i PPS) z komunistami, w miarę narastania terroru w ZSRR zmienił stanowisko i sprzeciwiał się forsowanej przez komunistów idei „frontów ludowych”, był także przeciwnikiem wstąpienia Bundu do Międzynarodówki Komunistycznej i przeforsował ideę przynależności partii do Międzynarodówki Socjalistycznej (wszedł w skład jej władz centralnych). W międzywojniu kilkakrotnie wybierany radnym Warszawy, w latach 1921-1939 był reprezentantem żydowskich socjalistów w Komisji Centralnej Związków Zawodowych. Od roku 1936 zasiadał wskutek wyborów w zarządzie warszawskiej Wyznaniowej Gminy Żydowskiej, z której próbowano go usunąć pod pretekstem, iż jako osoba krytyczna wobec tradycji żydowskiej nie dokonał obrzezania swego syna. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się na terenach objętych okupacją sowiecką, 29 września 1939 aresztowało go NKWD. Został skazany na śmierć, karę zamieniono jednak na 10 lat więzienia. Po podpisaniu układu Sikorski – Majski objęła go amnestia. Wraz z Ehrlichem zostali zwolnieni na mocy pomysłu Berii, by objęli funkcje liderów Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego – było to uzależnione od ich zgody na współpracę z NKWD, jednak zaraz po uwolnieniu odmówili wszelkich kontaktów z sowiecką bezpieką. Zajęli się m.in. próbą wyjaśnienia sowieckiego mordu na polskich żołnierzach w Katyniu, Charkowie i Miednoje. 4 grudnia 1941 został wraz z Ehrlichem aresztowany przez NKWD, następnie przetrzymywany w więzieniu (towarzyszyły temu liczne protesty środowisk żydowskich, socjalistycznych i związkowych w państwach alianckich), a później zamordowany (data nie jest znana) – władze sowieckie w 1943 r. wydały komunikat, iż Alter został skazany na śmierć za „szpiegostwo na rzecz Hitlera”, co było oczywiście zarzutem całkowicie fałszywym. Jego symboliczny grób powstał w roku 1988 na cmentarzu żydowskim w Warszawie przy ul. Okopowej. W międzywojniu był bardzo aktywnym publicystą prasy socjalistycznej i związkowej oraz autorem kilku książek: „Socjalizm walczący”, „Gdy socjaliści przyjdą do władzy…”, „Jedność i plan”, „O problemie żydowskim w Polsce”, „Antysemityzm gospodarczy w świetle cyfr”, „Hiszpania w ogniu”, „Comment Réaliser Le Socialisme”, „Der emes vegn Palestine”, „Grund-printsipien fun der proletarisher kooperatsye”, „Człowiek w społeczeństwie”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *