Adam Próchnik

O własnych siłach

[1934]

Warunki bytowania współczesnej Polski odbiły się również w silny sposób na ruchu oświatowym klasy robotniczej. Rezultatem panującego położenia ekonomicznego, bezrobocia, zmniejszonych zarobków, katastrofalnego skurczenia się budżetu rodziny robotniczej jest fakt, że klasa robotnicza może coraz mniej łożyć na utrzymanie swych organizacji. Organizacja oświatowa cierpi więcej od innych, bo zrozumienie potrzeby tej formy ruchu robotniczego jest w klasie pracującej w Polsce z różnych powodów mniejsze niż świadomość organizacyjna, istniejąca w stosunku do innych dziedzin tego ruchu. Większy jeszcze wpływ wywarły warunki polityczne, które w ostatnich latach w Polsce się ustaliły. Klasa robotnicza, zorganizowana pod sztandarami socjalistycznymi, została pozbawiona wszelkiego udziału w funduszach publicznych, przeznaczonych na wzmożenie ruchu oświatowego. Akurat teraz, w okresie, kiedy własne możliwości klasy robotniczej znacznie się zmniejszyły, kiedy statystyka stwierdza niezbity fakt, że robotnik jest zmuszony niemal cały swój uszczuplony dochód społeczny oddawać na cele konsumpcyjne, uznano za wskazane pozbawić robotniczy ruch oświatowy wszelkiej pomocy z funduszów, które płyną wszak z ciężarów nakładanych na całe społeczeństwo, a więc których źródłem jest praca samej klasy robotniczej. Za przykładem rządu poszły samorządy. Obecne warunki polityczne odbiły się nie tylko na funduszach. Zostaliśmy także pozbawieni prawie zupełnie pomocy intelektualnej ze strony sympatyzującej dawniej z nami inteligencji, a zwłaszcza nauczycielstwa. Jedni przeszli na drugą stronę. Inni boją się przestąpić próg naszej organizacji. Każdy obawia się narazić. Znamy aż zanadto dobrze warunki, które spowodowały załamanie się tej grupy społecznej. Nie będziemy się więc teraz nad nimi rozwodzić. Faktem jest, że zabrakło nam wielu z tych, którzy pracowali w naszym ruchu oświatowym jako prelegenci, kierownicy kursów dokształcających, chórów i teatrów robotniczych, doradcy bibliotek robotniczych.

Pozostaliśmy zdani na własne siły. Nie jest to powód do rozpaczy. Toczymy wszak walkę. A w walce może się różnie zdarzyć i trzeba być na wszystko przygotowanym. Trudności i przeszkody nas nie złamią, ale zahartują. Oświatowy ruch robotniczy daleki jest od załamywania rąk z powodu pozbawienia go pomocy finansowej lub dezercji grupy dawnych sympatyków i przyjaciół. Praca oświatowa jest nieodzowną potrzebą klasy robotniczej. Klasa robotnicza znajduje i nadal znajdować będzie sposoby, aby potrzebie tej zadośćuczynić. Ruch nasz przystosowuje się do każdych warunków walki i każdej sytuacji i nie cofa się przed pracą o własnych siłach. Jest trochę trudniej, ale damy sobie radę. Pierwszą zasadą naszą winno być, aby nigdzie, na żadnym terenie nie wstrzymywać pracy z powodu ciężkich warunków. Prowadzimy ją w sposób skromniejszy, jeżeli inaczej nie można, ale nie ustępujemy z żadnej placówki. Jeżeli praca nasza wymaga stałego, płatnego pracownika, a na to nas nie stać, oprzyjmy chwilowo robotę na pracy bezpłatnej, zastąpmy funkcjonariusza pracą zbiorową kilku osób. Jeżeli nie mamy za co opłacać lokalu, korzystajmy z lokalu bratniej organizacji lub nawet zbierajmy się w prywatnych mieszkaniach. Tylko w żadnym wypadku nie przerywać pracy, nie zakładać rąk, nie rezygnować. Nie zawieszajmy czasowo pracy i nie zadowalajmy się złudną pociechą, że może potem będzie lepiej. Nic trudniejszego nad ponowne rozpoczęcie pracy raz zarzuconej i zaniedbanej.

Musimy być na to przygotowani, że środków materialnych nie będzie nam się przelewać, bo klasa pracująca jest dziś uboższa niż kiedykolwiek, i musimy prowadzić odpowiednio oszczędną gospodarkę, ale musimy też z drugiej strony żądać, aby klasa robotnicza w zrozumieniu konieczności i pożyteczności pracy oświatowej dostarczyła w dostępnym dla siebie zakresie środków na tę robotę. Nie wolno nam zwłaszcza tolerować zasady, że wobec szczupłości naszych środków trzeba w pierwszym rzędzie zaspokoić potrzeby ruchu zawodowego czy politycznego. W praktyce oznaczałoby to likwidację robotniczego ruchu oświatowego. Mówimy to otwarcie, bo nie chcemy ukrywać, że wielu z naszych towarzyszy, czynnych w ruchu zawodowym i politycznym, nie zdaje sobie sprawy z tej sytuacji i nie docenia znaczenia pracy oświatowej, traktując ją jako luksus w obecnej ciężkiej sytuacji. Sądzimy, że sprawę tę należy postawić na zdrowej i uczciwej podstawie.

Ruch robotniczy jako całość dysponuje w tej chwili pewną uszczuploną ilością dochodów na swe cele organizacyjne. Tę sumę, jaka ona jest, należy odpowiednio podzielić między wszystkie formy ruchu robotniczego, żadnej nie pomijając. Jeżeli trzeba, wszyscy będziemy ograniczać nasze wydatki i zastępować, gdzie się da, pieniądze zapałem i ofiarnością, ale od tego wspólnego stołu żadnej z organizacji robotniczych odpędzać nie wolno. Muszą to w pierwszym rzędzie zrozumieć te organizacje, które z natury rzeczy dysponują środkami ruchu masowego. Kardynalnym warunkiem przezwyciężenia przez klasę robotniczą olbrzymich trudności obecnego okresu przejściowego jest ścisła współpraca wszystkich form ruchu robotniczego i wzajemne zrozumienie swych potrzeb.

Nie zrażajmy się tym, że tu i ówdzie brak nam prelegentów lub tzw. inteligentów do prowadzenia trudniejszych działów pracy. Są bowiem i takie placówki organizacyjne, gdzie są wyłącznie robotnicy. Po pierwsze więc ci towarzysze-inteligenci, którzy są, muszą robić więcej niż dawniej, za siebie i za tych, którzy ubyli. Po drugie, robotnicy mogą sobie doskonale sami dać radę i własnym wysiłkiem poprowadzić robotę. Będzie to nawet pożyteczne, bo przyczyni się niewątpliwie do wyrobienia dzielnych działaczy z szeregów samej klasy robotniczej. Nie ma takiego działu pracy, którego robotnicy sami zorganizować nie potrafią. Robotnik może być doskonałym prelegentem, mającym tę wyższość nad inteligentem, że rozumie i odczuwa dobrze psychikę słuchacza robotniczego, że zna najlepiej jego potrzeby i bóle. Trzeba tylko popracować nad sobą. Referaty można ułożyć na podstawie książek i broszur naszych bibliotek, na podstawie artykułów naszej prasy, na podstawie specjalnych wzorowych odczytów lub konspektów, które opracowuje organizacja. Za pierwszym lub drugim razem będzie może ciężko, potem pójdzie już gładko.

Robotnik może doskonale sam prowadzić bibliotekę robotniczą. Trzeba na to poświęcić trochę czasu, korzystać z instrukcji, których dostarczy organizacja, i co najważniejsze, ukochać książkę. Musimy postawić sobie za punkt honoru, aby mimo trudnych czasów biblioteki nasze wciąż wzrastały w książki pożyteczne dla klasy pracującej.

Nie ugniemy się zatem przed wzmożonymi trudnościami. Są one dla nas podnietą do tym bardziej ożywionej pracy, opartej na własnym wysiłku. W ogniu tej walki wyrobimy i wzmocnimy w sobie pierwiastki niezbędne w wielkim dziele budownictwa socjalistycznego, które stoi przed nami.

Adam Próchnik
_______________________
Powyższy tekst, pod pseudonimem Henryk Swoboda, pierwotnie ukazał się w PPS-owskim dzienniku „Robotnik” 14 I 1934, nr 17. Następnie wznowiono go w książce Adam Próchnik – „Wybór publicystyki”, Książka i Wiedza, Warszawa 1971. Przedruk za tym ostatnim źródłem.

 

 
Warto przeczytać także:

 

Adam Próchnik (1892-1942) – działacz socjalistyczny i spółdzielczy, oficer Wojska Polskiego, poseł na Sejm RP, ideolog polskiego ruchu socjalistycznego, doktor nauk historycznych. Nieślubny syn wybitnego działacza socjalistycznego, Ignacego Daszyńskiego. W młodości działacz Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, członek Związku Walki Czynnej, w czasie I wojny światowej walczył w armii austriackiej, a następnie organizował we Lwowie niezależne polskie struktury wojskowe, za co został aresztowany, groziła mu kara śmierci. Brał bohaterski udział w walkach w obronie Lwowa, otrzymując stopień podporucznika. W niepodległej Polsce działacz Polskiej Partii Socjalistycznej, pracował jako historyk-archiwista, szykanowany przez władze sanacyjne. W latach 1925-31 przewodniczący rady miejskiej Piotrkowa Trybunalskiego, w roku 1928 wybrany posłem na Sejm z listy PPS. Przez pewien okres członek władz Związku Nauczycielstwa Polskiego. W latach 30. związał się z Warszawską Spółdzielnią Mieszkaniową, będąc jednym z liderów intelektualnych tego środowiska, m.in. sprawował funkcję przewodniczącego stowarzyszenia lokatorów WSM „Szklane Domy”. W roku 1939 wybrany radnym Warszawy. W latach 1934-39 członek Rady Naczelnej PPS. Początkowo zwolennik współpracy z komunistami, po procesach moskiewskich zmienił stanowisko w tej sprawie na negatywne. Uznany publicysta polityczny oraz badacz dziejów polskiego ruchu socjalistycznego i demokratycznego, autor m.in. książek „Demokracja kościuszkowska”, „Bunt łódzki w roku 1892”, „Pierwsze piętnastolecie Polski niepodległej”, „Ideologia spółdzielczości robotniczej”, „Idee i ludzie”. Po wybuchu wojny działał w konspiracji politycznej, najpierw w środowisku WSM, później w grupie związanej z pismem „Barykada Wolności”, następnie jako lider Polskich Socjalistów. Brał udział w pracach na rzecz zjednoczenia PS z PPS-WRN i krakowską grupą PPS Zygmunta Żuławskiego. Zmarł na zawał serca 22 maja 1942 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *