Augustyn Wróblewski

O moralności

[1907, 1909]

Ruch etyczny

Nowoczesny ruch etyczny jest objawem odrodzenia ludzkości. Tworzy się on pod wewnętrznym napięciem instynktu życia ludzkości, instynktu zachowania gatunku człowieka na ziemi. Instynkt ten przeciwdziała instynktowi śmierci, tj. bezwiednemu dążeniu ludzkości do własnej zagłady, zguby, zwyrodnienia, które się wytwarza pod wpływem wrogich gatunkowi ludzkiemu sił otaczającej przyrody.

W ostatnich czasach mnożą się coraz bardziej objawy zrzeszenia się całej cywilizowanej ludzkości w jedną całość. Wprawdzie elementy, z których się jej budowa tworzy, tj. narody, kształtują się, organizują, ujmują się za swe prawa, sławią swe cechy indywidualnie, zabezpieczają ich rozwój i nakreślają sobie dalsze szlaki samodzielnego, indywidualnego rozwoju. Litwini, Łotysze, Rusini, Żydzi i inne drobne narodowości upominają się o swe prawa. A wszystek ten ruch różniczkowania ogarnięty jest jednym ogólnym dążeniem demokratycznego uspołecznienia. Rosja i Persja zaprowadzają konstytucję, w Chinach rodzi się ruch odrodzenia. Despotyzm bezpowrotnie upada na całej kuli ziemskiej.

Ta epoka indywidualizacji narodów, to pozorne rozdzielenie się ludzkości na wyodrębnione grupy, jest jednak niczym innym, jak przygotowaniem do zrzeszenia ludzkości z silnych indywidualnych elementów składowych – w jedną integralną całość, wspólnie zagospodarowaną i wspólnym życiem żyjącą, zorganizowaną na podstawie ogólnych, powszechnych, bardziej równych praw i obowiązków. Wówczas dalszy rozwój pójdzie daleko szybciej. Rozmyślając nad tym, pamiętajmy o ogólnym przyrodzonym prawie rozwoju, prawie dyferencjacji i integracji, rozdrabniania i sumowania rozdrobnionych części w całość.

Jesteśmy więc w przededniu nadzwyczaj szybkich przemian ewolucji społecznej ludzkości. Różnić się one będą od rewolucji chyba tylko tym, że pławić się nie będą we krwi, oraz że sprowadzą transformacje społeczne daleko szybsze, niż wszelkie rewolucje dotychczasowe. Zobaczmy, jakie przemiany w dziedzinie życia społecznego, obyczajów i w dziedzinie ducha przygotowują się w najbliższej przyszłości.

1. Powszechne zniesienie zwyczaju picia i używania silnych narkotyków w rodzaju alkoholu, haszyszu, opium, morfiny, eteru i powszechne zreformowanie współczesnej rodziny w istotnie monogamiczną rodzinę ze zwyczajem do małżeńskiej czystości życia dla obu płci i ze zniesieniem prostytucji. Te reformy znakomicie zabezpieczą ludzkość od zwyrodnienia i przygotują ją do porządnego zorganizowania się w swym społecznym bycie.

2. Powszechne zniesienie militaryzmu, a więc ustanie wojen. Będzie to wielki i podstawowy przewrót, który może przyjść daleko wcześniej, niż zmiana ustroju ekonomicznego i stanie się jednym z głównych warunków ułatwiających jego nastanie.

3. Wprowadzenie w stosunki ludzkie prostoty i prawdziwości, wykorzenienie kłamstwa i obłudy, co ogromnie dopomoże do zorganizowania się nowego duchowego życia i do ułożenia się nowych stosunków.

4. Wprowadzenie w sumienie społeczne poszanowania cudzej własności materialnej i duchowej, poszanowanie cudzych spraw, cudzej indywidualności. Wzbudzanie instynktownego wstrętu do wyzyskiwania innych i do pozwalania na wyzyskiwanie siebie. Dążenie do zniesienia przywilejów i wprowadzenie równych praw i obowiązków. Na tym tle rozwiną się nowe stosunki ekonomiczne, w wytworzeniu których ruch spółdzielczy pierwszorzędną będzie miał zasługę.

5. Na tle powyższych reform obyczajów, oraz przemian sumienia społecznego, wytworzy się spontanicznie wysoka etyczność czynna w walce o własny byt i własny rozwój, o przekonania, o rozkład stanu posiadania i używania. Spotężnieje instynkt zachowania gatunku i roznieci w sercach żądzę ofiarności i miłość społeczną. I wytworzy się nakaz etyczny, powszechny, zabezpieczenia i szanowania tych, którzy zapominają o sobie, dają wszystkie swe siły w ofierze społeczeństwu z ofiarnością i miłością.

6. Wytworzy się ogólna, powszechna dla całej ludzkości religia, zarówno zgodna z wiedzą, jak też i z wiarą, uczuciem, instynktem i uniesieniem mistycznym całej ludzkości. Będzie to najsilniejszy łącznik między najróżnorodniejszymi grupami ludzi, bo ułatwi im wspólność myśli, uczuć i dążeń, współczucie wzajemne, wspólne zachwyty i uniesienia. Będzie to jedna dla wszystkich kategoria myślenia, czucia i życia, której nam brak, często bowiem zupełnie niemożliwym jest porozumienie wzajemne nawet w jednym narodzie, nawet w jednej rodzinie. Ludzie czują i myślą w rozmaitych kategoriach i niszczą bezwiednie wzajemne swoje najlepsze wysiłki.

Więc ta nowa powszechna religia wieczności, to panowanie wszechludzkiego kościoła, który ogarnie sobą świat cały i nawą swoją przykryje ołtarzyki poszczególnych wierzeń, będących tyko z imienia powszechnymi – będzie prowadzić ludzkość po prostej drodze istotnego postępu.

Religia ta przedstawia – darzącą istną rozkosz i jaśniejącą wszechwiecznie – syntezę wiedzy, wiary i sztuki.

Wszystkie te reformy muszą się zespolić w jedno i rozwinąć w postaci instynktu zachowania gatunku homo i instynktu rozwinięcia pierwiastka dobra we wszechświecie, który powinien zapisać się w sumieniu ogólnospołecznym jako prawodawstwo etyczne, podwalina postępowania i całego życia ludzi.

Te dążenia i walka o te reformy są właściwie tym ogromnym ruchem etycznym, który jak wicher powstał w łonie ludzkości i dmie swym gorącym powiewem z zachodu na wschód, rozpłomieniając serca i przeobrażając całokształt

Dotychczas mieliśmy oficjalne tylko etyki religijne, przedstawiające całą sumę prawideł życia w związku nie tyle ze szczęściem i łatwością życia ludzkiego na ziemi, ile z metafizycznym poglądem na świat i bytem pośmiertnym. W pokawałkowanej i poseparowanej ludzkości mieliśmy wiele religii i wiele etyk różnorodnych, a każda z nich mieściła się nie w sumieniu społecznym, lecz w rękach kast duchownych, które ją, zaprawioną przyprawami, wydzielały po kropelce w sumienia pasionej trzody. Tak było wszędzie: w Chaldei i Judei, w Egipcie, Grecji i Rzymie, w Indiach i w Chinach, w katolicyzmie i protestantyzmie.

Ruch etyczny wydziera z rąk kapłanów, z rąk kast duchownych, berło przewodnictwa moralnego i oddaje je w szerokie masy. Zaczynaj poprawę od siebie samego! Tylko ten ma prawo być apostołem prawdy, kto prawdę tę w swym sercu nosi i w swych czynach przejawia.

Dotąd mówiono o polityce, o stosunkach prawnych i ekonomicznych, jako o rzeczach koniecznych takimi, jakie są i dążono do ich zmiany tylko pod wpływem interesów grup społecznych, układu wzajemnego sił społecznych z jednej i nakazów etyczno-religijnych z drugiej strony. Ruch etyczny dąży do wytworzenia prawdziwie niezależnej etyki, jakiej nie było, etyki samodzielnej i samorzutnej, na wiedzy i poznaniu opartej, lecz jak i one ewolucji podległej, a więc zmiennej stosownie do przemijających po sobie epok, a jednak ogólnej dla wszystkich współczesnych i wyrażającej charakter swego rozwoju w dostępnej formule rozwojowej.

Ruch etyczny powinien sobą objąć przeobrażenie całokształtu życia ludzkiego i uwzględnić całość potrzeb natury ludzkiej. On jeszcze się nie rozwinął w swej syntezie i nie przejawił w swej pełni. Dopiero organizują się oddzielne jego rozgałęzienia, a przede wszystkim walka z alkoholizmem i abolicjonizm, które już wielkie zwycięstwa święciły i mają przed sobą niedalekie osiągnięcie swych celów. We wszystkich rozgałęzieniach ruchu etycznego panuje jednaki system: zaczynanie poprawy od siebie samego, działanie przykładem, radykalizm żądanych i przeprowadzanych reform, unikanie kompromisów i nieubłagana konsekwencja prawdy etycznej.

Niewątpliwie zleją się w tym ruchu wszystkie reformatorskie dążenia ludzkości, kroczące po linii kierunkowej historii.

Obecnie ta pełnia ruchu etycznego, ta jego synteza, dopiero kiełkuje w szkołach etycznych Ameryki. Ale rozwinąć się w silny ruch etyczny, wybujać i zajaśnieć wielkim blaskiem może i powinna dopiero tam, gdzie zwątpień i nieszczęść wiele, gdzie gleba sumień wstrząśnieniami spieniona i gdzie pracuje żądza jak najprędszej reformy stosunków, tj. u nas, w Polsce. I najbliższe wypadki mogą ogromnie przyspieszyć te przejawy, każdy więc człowiek szlachetny powinien u nas popierać wszelkimi siłami ruch etyczny i ułatwić jego wybuch i pełny jego rozlew, aby Ojczyzna nasza stała się tym narodem, który przed ludzkością poniesie kaganek światła odrodzenia i za tę cenę okupi u ludów świata wolność swoją.

~~~~~~~~

Nasz program życia i czynu

Przyszliśmy, aby „ogień miotać”, ogień wielkiej miłości dla ludzi i wielkiego poświęcenia, aby siać skarby istotnego postępu i prawdy istotnej wiedzy życia. Szukamy prawd, a znalazłszy je siejemy czysty siew jutrzejszych dni.
Podajemy nasz program, program tych, którzy pragną być ludźmi „czystych rąk”, „czystego serca”, „czystych uczuć”, „czystej myśli” i „czystych czynów”.

Podstawa naukowa. Uznajemy, że moralność, jako wartość wewnętrzna czynów ludzkich (większa lub mniejsza ich korzystność dla rozwoju) zawiera się w istocie życia osobnikowego i społecznego, żyje w treści postępowania jednostek, pracy społecznej i życia politycznego. Stoimy na gruncie naukowej moralności ludzkiej, rozumiejąc, że moralnym jest każdy czyn, świadomie skierowany do podtrzymania i rozwoju bytu jednostki i gatunku ludzkiego. W razie sprzeczności interesów osobnika i społeczeństwa – rozstrzyga dobro społeczne. Dlatego też idziemy konsekwentnie drogą moralnego życia i moralnego czynu, i to stanowisko moralne jest naszą główną różnicą od wszelkich innych kierunków społecznych. I stąd nasze słowa, postulaty, hasła, nabierają pełnej, prawdziwej treści – te same zwykłe słowa, nie puste już jednak frazesy, lecz czynem brzemienne słowa-czyny.

Praca nad sobą. Wychodząc z tej zasady naukowej i rozwijając się w tym kierunku, zaczynamy poprawę od siebie samych, staramy się kształcić wolę, zbroić się w silny i sprawny charakter, dbać o podtrzymanie godności osobistej, nie odurzać się (odrzucenie narkotyków), zwalczać kłamstwo i rozpustę, być dbałymi o higienę fizyczną i moralną. Staramy się być zupełnie etycznymi w stosunkach prywatnych i publicznych. Zwalczamy nie klasy, nie partie, nie ludzi, a tylko same objawy zła, przede wszystkim w sobie samych… w swym otoczeniu. Zadaniem naszym – wprowadzenie w realną rzeczywistość czystej, etycznej polityki nadpartyjnej, dążącej do prawdziwego odrodzenia narodu polskiego i ludzkości.

Drogowskazem naszym: Miłość-Wolność-Równość.

Miłość istotna wszystkich ludzi, składających społeczeństwo polskie i ludzkość całą, miłość, wykluczająca czyją bądź krzywdę, wykluczająca zazdrość i nienawiść, podsycająca czynne napięcie dążeń, produkcyjność pracy ofiarnej, dająca szlachetną odwagę płomienną i siłę mistycznego namaszczenia w potrzebie, bohaterskie, proste i bezpośrednie wykonanie dobrego czynu.

Wolność rzeczywista w nieskrępowaniu jakimi bądź więzami złych nałogów, wolność rycerzy, dla których nie ma nic mogącego do poczucia niewoli i upadku doprowadzić, chyba zło, rodzące się w nas samych i upadek moralny.

Równość dla wszystkich, równe traktowanie wszystkich. Wytworzenie opinii, że społeczeństwo klasyfikować należy nie podług klas i wysokiego lub niskiego stanowiska jednostek, lecz podług podniosłości i czystości ich charakteru.

Szanujemy przede wszystkim istotny dobry czyn.

Dążenia społeczne. Rozumiemy niezbędność zaspokojenia najelementarniejszych potrzeb człowieka: istnienia, żywienia się, płodzenia się, społecznego współdziałania, rozwijania się.

Uważamy prawo do życia za najelementarniejsze prawo człowieka, które najgorszemu nawet nie może być odjęte, i z tego powodu potępiamy zabójstwa wszelkiego rodzaju. Uważamy za konieczne, aby każdy miał zaspokojone minimum swych potrzeb, szczególniej aby dostawał najniezbędniejszą ilość pożywienia, bez względu na osobiste zasługi lub winy. Potępiamy wyzyskiwanie innych, jak również i pozwalanie na wyzyskiwanie siebie. Potępiamy prostytucję. Dążymy do zreformowania małżeństwa, przede wszystkim przez wpojenie w zwyczaje obu płci domałżeńskiej zupełnej wstrzemięźliwości płciowej, przez nadanie równych praw mężczyźnie i kobiecie w małżeństwie oraz przez uznanie obopólnej miłości, jako dominującego czynnika w urządzeniu spraw dotyczących małżeństwa. Dążymy do wprowadzenia ślubów cywilnych.

Dążymy do rozwinięcia samorzutnej pracy społecznej, osobliwie wśród ludu wiejskiego i miejskiego. Dążymy do solidaryzmu i do uspołecznienia mas na drodze etycznej.

Dążymy do reform, wynikających z potrzeb życiowych szerokiego ogółu. Stoimy w sprawach społecznych i politycznych na stanowisku ogólnych interesów ludzkości i całego narodu polskiego, wraz z współżyjącymi z nim innymi narodowościami, na stanowisku szczerze nadpartyjnym, zachowując wyrozumiałość dla poszczególnych poglądów społecznych i politycznych, o ile one nie przeczą moralności naukowej. Pod względem religijnym stoimy na stanowisku nadwyznaniowym, zgodnym z wiedzą ogólną, uznając poczucie ogólnoreligijne, poczucie łączności z wszechbytem, tolerując poszczególne wyznania i poglądy filozoficzne, o ile one są zgodne z moralnością naukową.

~~~~~~~~

Czy można żyć nie kłamiąc?

Sprawa walki z kłamstwem interesuje wszystkich i postawienie tego tematu do dyskusji wzbudza zapał polemiczny, ale też i ogromną sprzeczność zdań. W początku 1905 r. postawiłem wyraźnie na publicznych zebraniach zasadę życia bez kłamstwa. Był to u nas pierwszy krok do podniesienia sztandaru tej głównej sprawy ruchu etycznego. Utworzyło się w Krakowie Towarzystwo „Prawda”, liczące 40 członków, zalegalizowane z trudnością przez ministra. Zadaniem „Prawdy” było pielęgnowanie prawdziwości życia oraz zwalczanie kłamstwa. Utworzone było przy tym Towarzystwie kółko dzieci, celem którego było żywienie w młodocianych główkach idei prawdziwości życia i odwagi. Miało wychodzić pismo periodyczne, specjalnie tej idei poświęcone, pod tytułem „Prawda”, ale praca szła wątłym trybem i wkrótce upadła, równolegle z tym, jak upadały rozmaite inne nowe poczęcia ideowe epoki wolnościowej.

Ale myśl nie upadła i kiełkuje w polskich umysłach. Z powodu początku niniejszego artykułu, zamieszczonego w numerze 13 br., otrzymałem z wielu stron, od prenumeratorów, domaganie się drukowania dalszego ciągu. Pragnęli rozwiązania tej, tak ważnej, sprawy nie tylko ludzie dojrzali, ale i dorastające pacholęta. Idea prawdziwego życia świeci tak wspaniałym, pięknym blaskiem, że nęci ona każdy szlachetny charakter. I wciąż pytają: czy tylko można? I jak to osiągnąć?

Każdy, kto się zastanawia nad pytaniem, czy można żyć nie kłamiąc, powinien przede wszystkim pomyśleć o tym, czym jest to życie bez kłamstwa. Życie bez kłamstwa – to kult Prawdy, to kierowanie się we wszystkim, w uczuciach swych i postępkach, jedynie nakazem wewnętrznym z głębin sumienia płynącym, to zharmonizowanie całej naszej istoty na tych pojęciach, uczuciach, pobudkach życia, celach, ideałach i ideach, które jako prawdę przewodnią poznajemy. Życie bez kłamstwa – to ukochanie Prawdy, jako ideału najszczytniejszego, przedstawiającego sobą wszystko to, co za najszlachetniejsze, najlepsze, najistotniejsze i najbardziej godne ofiar i poświęcenia uznajemy. A czyż możemy zaliczyć kłamstwo do ideałów naszych?

Tego rodzaju rozmyślania dadzą człowiekowi możność pogłębić swe pojęcia o życiu bez kłamstwa, ukażą mu je jako piękną i nadzwyczaj prostą drogę, przy której widnieją drogowskazy: „Żyj podług własnego sumienia i podług własnych ideałów!”. „Jedność myśli, uczuć i czynów na drodze najszczytniejszego dobra, które jak bóstwo opanowuje istotę człowieka, to życie bez kłamstwa”. „Bądź bohaterem w życiu codziennym, miej tyle odwagi, aby iść prostą drogą, tj. aby nigdy nie kłamać”.

Do tego, aby nowy ogólny zwyczaj kulturalny mógł być wprowadzony, trzeba podniesienia poziomu kultury społeczeństwa tak wysoko, aby przygotowanym był grunt dla reform. W stosunku do pewnych epok z pewnością powiedzieć możemy, że ludzkość nie dorosła do zmiany tego lub innego obyczaju i dopiero po upływie wieków nadchodzi czas, gdy reforma w danej dziedzinie staje się możliwą, a nawet konieczną. Dzieje się to pod wpływem wielu różnorodnych, nie tylko ekonomicznych, ustosunkowań. Etyka ludzka nie jest stałą, lecz podlega ewolucji. Co dziś jest Złem bezwzględnym i niedopuszczalnym, to było w epokach dawniejszych tolerowane, a nawet uważane jako dobre i istotnie, mogło przynosić pewne korzyści dla podniesienia kultury i rozwoju społeczeństwa. Otóż widzimy, że w niektórych społeczeństwach, norweskim, fińskim, nastały już takie czasy, że można nie kłamać. U nas jeszcze nie, ale nasze pragnienie Prawdy i wiara w Przyszłość zniewalają spodziewać się, że czasy takie i dla nas już wkrótce nastać muszą, a w stosunku do wyjątkowych, najodważniejszych jednostek, już nastały. W życiu współczesnym, przejściowym, mogą się zdarzać sytuacje, gdy stosunki nie dorosły do możności niekłamania, gdy się okażą tak brutalnymi, że kłamstwo będzie jedyną samoobroną przeciw wstrętnemu złu, do żywiołu podobnemu, które człowieka przygniata jak napaść tygrysa lub lawina górska. Przeciw mordercy napastującemu nas albo naszych najbliższych ukochanych, kłamstwo może się zjawić jedynym środkiem obrony. Ale dla tych bardzo rzadkich i nielicznych wyjątków, gdy kłamstwo zostanie zastosowane intuicyjnie wobec ogromnego nieszczęścia i gdy się go żałować nie będzie, nie ma powodu odrzucać stałego nakazu w życiu, że nigdy nie trzeba kłamać.

Najważniejszą podwaliną życia etycznego jest prawda – prawda w mowie i uczynkach.

Człowiek, który nigdy nie kłamie, ani w słowie, ani w czynie, stoi już na tak silnym fundamencie moralnym, że jeżeli stale dąży do kształcenia własnego charakteru, to zapewnione ma powodzenie na tej drodze. Główną podstawą odrodzenia moralnego jednostki jest wstrzemięźliwość od kłamstwa.

Towarzystwa etyczne powinny starać się o to, aby w każdym ich czynie, w każdej ich publikacji, w całej ich robocie, panował wysoki ton wstrzemięźliwości od kłamstwa. Gdy się przejmą tą zasadą, to będą tak wysoko górować ponad ogółem społeczeństwa, zagrzęzłym w bagnie kłamstwa i obłudy, będą jaśnieć tak silnym blaskiem wyższości moralnej, że samym swym istnieniem pokonywać będą zło z tego bagna wyrastające.

Powiadają, że Prawda oślepia. Tak, ale oślepia ona tylko tych, którzy się jej boją. Człowiek prawdziwy psuje swój wzrok, gdy ma przed sobą bagniska kłamstwa i poprawia go patrząc w oblicze Prawdy. Podobnie też mówią, że słońce oślepia tych, którzy się ośmielą na nie oczy swe zwrócić i ogół się odwraca od słońca lub zamyka oczy pod jego bezpośrednim blaskiem. Ale są ludzie, którzy mogą bez szkody dla siebie patrzeć wprost w tarczę słoneczną. Mają odwagę i ruch ku źródłu światła i życia na ziemi, które Św. Franciszek nazywał swym „kochanym Braciszkiem”.

Znałem kilku ludzi, którzy spróbowali i mogli wprost w słońce patrzeć, w południowe wiosenne słońce. Byli to wszystko odważni ludzie. Wszak zwierzęta patrzą wprost w słońce. Widziałem kociaka, który przypatrywał się słońcu z wielką uwagą i zaciekawieniem. Wszak orzeł, szybując w przestworzach, często popatruje w słońce dla zaczerpnięcia energii. Wszak fotografowano wzlot orłów i poznano, że przed wzlotem przysiądzie, rozpuści skrzydła, rzuci mocne spojrzenie w samo słońce i dopiero leci. Aby patrzeć wprost w słońce – trzeba mieć odwagę.

Kto wie, może bardzo wielu ludzi mogłoby patrzeć w słońce… gdyby mieli odwagę.

Tak samo rzecz się ma i z Prawdą. Ona nie oślepia tych, którzy mają odwagę powiedzieć Prawdę i wysłuchać Prawdę.

Wstrzemięźliwość od kłamstwa podnosi wysoko godność osobistą człowieka, daje mu tę jasność promienną, której zaćmić nie może ani nalatujący postrach i upokorzenie, ani przyznanie się do błędu i grzechu, ani śmieszność położenia, ani kpina lub szyderstwo otoczenia.

Niechże idea wstrzemięźliwości od kłamstwa krzewi się najpierw na ziemi polskiej, niech przetwarza i uszczęśliwia nasz naród, przenikając wszystkie objawy jego życia, kładzie podwalinę istotnego Odrodzenia Narodu Polskiego, wynosząc go tą drogą ponad inne narody.

Augustyn Wróblewski
__________________________
Powyższe teksty Augustyna Wróblewskiego pierwotnie ukazały się: Ruch etyczny, „Ruch Etyczny” (dodatek do „Czystości”), 1907; Nasz program życia i czynu, „Czystość. Tygodnik Etyczny”, 1909, nr 26; Czy można żyć nie kłamiąc, „Czystość. Tygodnik Etyczny”, 1909, nr 26. Przedrukowujemy je za Augustyn Wróblewski: „Anarchista z rozpaczy. Wybór pism”, w opracowaniu dr. Radosława Antonowa, Ośrodek Myśli Politycznej, Kraków 2010. Opatrzyliśmy je wspólnym tytułem, wzorowanym na tytule jednej z części źródła przedruku. Na potrzeby Lewicowo.pl przygotował Wojciech Goslar.

Publikowaliśmy już dwa inne teksty Augustyna Wróblewskiego:

Bojkot monopolów w Królestwie
Manifest człowieczeństwa

Jeden komentarz nt. “O moralności

  1. Pingback: Biochemik, anarchista i bojownik o trzeźwość (Augustyn Wróblewski) | Filozoficzny Kraków

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *