Feliks Gross

O miejsce dla ludu

[1946]
Demokratyzacja nauki i aparatu

Państwo staje się instytucją coraz to bardziej funkcjonalną i skomplikowaną. Ciągła specjalizacja czynności państwowych prowadzi do wyszczególniania, oddzielania się coraz to bardziej wąskich zakresów działalności. Specjalne te zakresy wymagają najczęściej wiedzy fachowej i kierowane są przez urzędników fachowych, którzy uzyskują coraz większą władzę w swych resortach. Bez dostatecznej wiedzy, coraz trudniej kontrolować te przeróżne dziedziny działalności.

Są też dziedziny istotne dla losu ludności, często zupełnie usunięte od kontroli ludowej. Polityka zagraniczna opiera się dzisiaj w dalszym ciągu na starej technice tajnej dyplomacji. Obecny porządek świata, który zadecydować przecież może o losach życia milionów, przygotowany został w gabinetach dyplomatycznych, przy zachowaniu tajności postępowania. W czasie trwania wojny tajność była uzasadniona, ale w pewnych, nie we wszystkich dziedzinach.

Wzrost władzy zawodowej inteligencji w Europie, monopol jej w niektórych dziedzinach, wreszcie proces tworzenia nowej, uprzywilejowanej klasy społecznej, biurokracji, może być zatrzymany przez wzrost oświaty dorosłych i równoczesną rozbudowę naszego systemu demokratycznego.

Upowszechnienie oświaty dorosłych i wyposażenie szkolnictwa dla dorosłych w odpowiednie środki, może mieć dla dalszego rozwoju naszej kultury znaczenie podobne, jak wprowadzenie przymusu powszechnego nauczania.

Dzięki postępowi technicznemu czas pracy staje się coraz krótszy, możliwości oświaty i kultury mas coraz większe. Sześciogodzinny dzień pracy i pięciodniowy tydzień roboczy nie jest dzisiaj wcale utopią.

Skrócenie czasu pracy rodzi zagadnienie użytkowania wczasów robotniczych. Problem zapełnienia wolnego czasu mas robotniczych i chłopskich staje się więc zagadnieniem społecznym. Długi czas pracy był zawsze jednoznaczny z mniejszym lub większym ujarzmieniem mas pracujących, a sposób użytkowania wczasów przez lud był oznaką upadku lub postępu i kultury.

Za czasów Nerona lud rzymski miał wiele wolnego czasu. Część tego czasu spędzali Rzymianie ówcześni w cyrku, przypatrując się mordowaniu niewinnych, rozkoszując się widokiem walk gladiatorów i bardziej jeszcze wyrafinowanym okrucieństwom. Hasło „panem et circenses” – „chleba i cyrku”, było hasłem ludowym, było też oznaką degeneracji Rzymu i upadku moralnego mas ludowych. W czasie św. Inkwizycji palono też ludzi publicznie na stosie. W tych ponurych „widowiskach” – przypominających żywo właśnie widowiska Nerona z czasów Rzymu antychrześcijańskiego – były też podobne znamiona. Była i gawiedź, która bawiła się tym widokiem. W nudnym mieście europejskim szesnastego stulecia „Santa Fe” – palenie heretyków, było sensacją nie byle jaką, przerwą „nudy i monotonii” życia owych rzekomo „poczciwych” mieszczan i pobożnych mieszczek. Hitler w ruch nazistowski wyzyskał krótki czas pracy dla zmilitaryzowania mas. W czasie wolnym od pracy odbywały się zjazdy i ćwiczenia hitlerowskich organizacji militarnych.

Samo skrócenie czasu pracy nie jest wystarczającym środkiem dla rozwoju kultury mas ludowych. Jeżeli wolny czas od pracy ludzie użytkować będą na rozrywki podobnie jak za czasów rzymskich czy hitlerowskich, to oczywiście skrócenie czasu pracy doprowadzi do dalszej barbaryzacji mas. Jeżeli wolny czas i zainteresowania ludu w niektórych krajach w takich pójdą kierunkach, to czeka nas przyszłość ponura i wcale nie zabawna. Na szczęście wiele jest oznak wskazujących na prawdziwie kulturalne zainteresowania mas ludowych. Głęboko wierzę, że te zainteresowania się upowszechnią i zadecydują o nowym okresie kultury ludowej.

Część wolnego czasu oczywiście zużytkowana zostanie na różne formy wypoczynku – a więc sport, wychowanie fizyczne, prace ogrodnicze czy domowe, życie towarzyskie. Pozostanie jednak jeszcze dość czasu wolnego. Ludzie pracy interesują się żywo wiedzą i kulturą. Czytelnictwo wśród robotników Europy, mimo trudnych warunków w niektórych krajach, było zadziwiające. Teatr cieszył się wśród robotników znaczną popularnością. W organizacjach robotniczych było zawsze wielkie zrozumienie dla prawdziwej kultury. I w tym właśnie leży przyszłość naszej kultury. Jeżeli oświata dorosłych zajmie w świecie szkolnictwa właściwe miejsce, miejsce w hierarchii równe z uniwersytetami i szkołami średnimi, to wówczas dopiero powstaną nie tylko warunki wielkiej kultury ludowej i kultury powszechnej, ale także i warunki prawdziwej demokracji. Bo rządzić bez wiedzy dzisiaj się nie da; po to, żeby rządzić, trzeba mieć znaczny zasób wiadomości. Nauki społeczne i przyrodnicze, teatr, muzyka, nawet badania techniczne mogą w przyszłości zająć w kategorii zainteresowań ludzi pracy miejsce znacznie wyższe niż sport i wyścigi konne. Nauka i sztuka stać się mogą przedmiotami bardziej interesującymi niż wynik walk bokserskich. Jest to kwestia uprzystępnienia, „podania” w odpowiedni sposób nauki i sztuki, kwestia ułatwienia korzystania z wiedzy jak najszerszym masom. Oświata dorosłych powinna zająć w budżetach państwowych i samorządowych miejsce równorzędne z uniwersytetami i szkołami średnimi. Na razie ciągle jeszcze oświatę dorosłych uważa się za coś powiedzmy dodatkowego, mniej istotnego niż zwykła, tradycyjna szkoła. Jest to pogląd zgoła błędny i fałszywy.

Przez oświatę szersze masy zaznajomią się lepiej z funkcjonowaniem państwa. Przedmiotem oświaty dorosłych winna być – i to w zakresie szerokim – także i polityka zagraniczna, technika utrzymania trwałego pokoju, problemy organizacji międzynarodowych. Ekonomia, nauki społeczne – podobnie jak i nauki państwowe, wchodzą w zakres oświaty dorosłych. Oświata dorosłych wyposażona w wyższe szczeble nauczania prowadzi do tworzenia licznej rzeszy wykształconych ludzi pracy, którzy będą mogli po przejściu odpowiednich egzaminów, przejść z szkolnictwa wyższego dla dorosłych do szkół akademickich, do uniwersytetów. W ten sposób stały przypływ ludzi pracy do zawodów inteligenckich i do zawodowego życia akademickiego ograniczy proces kostnienia biurokracji i umożliwi przenikanie wpływów ludowych, demokratycznych, do tych dziedzin, które mają znaczenie decydujące w polityce, gospodarce i nauce. Ulegamy zawsze fetyszowi jeszcze, że do uniwersytetów dopuszczać można tylko tych, którzy przeszli regularny system szkolnictwa średniego. Ta zasada jest istotą antydemokratycznego charakteru uniwersytetów. Dostęp do uniwersytetów ułatwiony winien być także i dla tych, którzy nie mieli w Europie możliwości ukończenia zwykłej szkoły średniej, a mają dość talentu i wiedzy, by na uniwersytecie studiować. Odpowiednio rozbudowany system średniego szkolnictwa dla dorosłych zmienić może zupełnie system selekcji studentów uniwersyteckich. Dopuszczanie do uniwersytetów uczestników odpowiednich szkół dla dorosłych, po uprzednich egzaminach, wpłynie na demokratyzację systemu selekcyjnego. Oczywiście, nie można dopuszczać do uniwersytetów ludzi bez odpowiedniego przygotowania, ale zagadnienie właśnie leży w tym, by możliwość takiego przygotowania stworzyć nie tylko w dziennej, zwyczajnej szkole średniej, ale także dla ludzi pracy, poza zwyczajną, dotychczasową szkołą.

Poza demokratyzacją systemu uniwersyteckiego i zawodów inteligenckich, dalszym środkiem wstrzymania biurokratycznych tendencji rozwojowych jest wprowadzenie najszersze demokracji i samorządu. W miejsce mianowanych wojewodów i starostów wprowadzić więc należy, tak jak w Stanach, obieralnych, w miejsce centralistycznego ustroju administracyjnego, który zapewnia władzę biurokracji – ustrój zdecentralizowany, wybieralne sejmiki wojewódzkie, sejmiki powiatowe i wybieralnych naczelników władz wykonawczych. Wprowadzenie samorządu i szerokiej demokracji prowadzi oczywiście do ograniczenia i redukcji mianowanego aparatu administracyjnego a więc do ograniczenia, liczebnego biurokracji. Tego rodzaju system demokratyczny możliwy jest jednak tam, gdzie dostateczna jest liczba ludzi wykształconych, gdzie robotnicy i chłopi mają możność kształcenia się, by stanowiska obieralne zająć. I tu znowu system oświaty dorosłych prowadzi nas do urzeczywistnienia tych możliwości. Poza tym oświata dorosłych, szeroko rozbudowana, upowszechniona, zmniejszy rozdział społeczny między wykształconą zawodowo inteligencją a masą robotniczą. Zmniejszy się różnica wykształcenia, a to ludzi zbliża, przesądy klasowe usuwa.

Oczywiście z istoty naszej koncepcji humanistycznej wynika, że w wychowaniu mas elementy etyczne zajmować winny miejsce poczesne. Postęp etyczny jest warunkiem prawdziwie demokratycznego społeczeństwa, warunkiem urzeczywistnienia równości politycznej i warunkiem celowej działalności oświatowej i kulturalnej.

Sojusz robotników, chłopów i inteligentów

Upowszechnienie oświaty i kultury przy pomocy oświaty dorosłych, demokratyzację szkolnictwa i zastosowanie jak najszersze demokratycznych form administracji, samorządu i decentralizacji uznać należy za ważne etapy na drodze do równowagi społecznej, na drodze wzmocnienia wpływów mas ludowych w ważnych ośrodkach współczesnego państwa, gospodarki i nauki.

Nie wyczerpuje to jednak całego zagadnienia. Pozostaje bowiem nadal problem wzrastającej warstwy inteligenckiej. Demokratyzacja nauki przyczyni się niezawodnie do wzmocnienia wpływów elementu ludowego, podobnie jak demokratyzacja administracji; nie należy jednak zapominać, że część „inteligencji ludowej” wsiąknie w drugim czy trzecim pokoleniu w warstwę inteligencką.

Bodajże ważniejszym jeszcze zagadnieniem jest trwałe związanie inteligencji pracującej z robotnikami i chłopami. Wzrost wpływów i liczby inteligencji zawodowej, wpływy polityczne i gospodarcze mas chłopskich w Europie Wschodniej, nakazują stworzenie ruchu, który by objął wszystkie te grupy dla walki o najszerszej pojętą demokrację polityczną i gospodarczą i humanizm. Machajszczyzna dziś, a więc walka między grupami inteligenckimi a robotnikami, jest koncepcją groźną i prowadzi do totalizmu lub anarchii. Dla kierowania aparatem państwowym, gospodarczym, dla postępu technicznego i moralnego konieczny jest udział inteligencji zawodowej, bez niej nie da się w ogóle prowadzić państwa ani też gospodarki. Inteligencja zawodowa w niektórych krajach w znacznej części poszła za faszyzmem, w wielu wypadkach dała się po prostu kupić. Kupić też mogą inteligencję nowe totalizmy. Zadaniem ruchu robotniczego dzisiaj jest skupienie wszystkich kierunków demokratycznych i postępowych, pozyskanie wszystkich produktywnych grup społecznych. Pozyskanie inteligencji jako sprzymierzeńca w walce o lepszy, sprawiedliwy i demokratyczny świat, jest wielkim zadaniem, które stoi przed nami. Robotnicy, chłopi i inteligenci razem, w jednym obozie politycznym stanowią siłę tak wielką, że zapewnić mogą trwałość i stabilizację rządom demokracji. Światu potrzeba wielkich postępowych zmian, ale potrzeba nam też stabilizacji stosunków. Rewolucji nie można urządzać co rok na Sylwestra. Wojna była też wielką rewolucją. Zmiany w naszym gospodarowaniu, zmiany ewolucyjne prowadzić winny do stabilizacji życia gospodarczego, do unormowania i spokoju wewnętrznego.

Zespolenie sił postępowych w Europie byłoby wielkim krokiem w kierunku prawdziwego postępu i demokracji. Nie jest bynajmniej rzeczą konieczną, by robotnicy, chłopi i inteligenci znaleźli się w jednej i tej samej partii. Różnic ideowych nie da się uniknąć i dwie, trzy partie demokratyczne w jednym i tym samym państwie mają swoje uzasadnienie. Oczywiście nie są to różnice zasadnicze.

Dzisiaj wszystko przemawia za stworzeniem trwałego sojuszu tego właśnie typu. Inteligenci przez zbliżenie i zespolenie z ludem uzyskaliby wielkie pole dla swej działalności. Rozwój oświaty pozaszkolnej da zatrudnienie, a co jest równie ważne, szerokie rzesze prawdziwie wdzięcznych i zainteresowanych słuchaczy – nauczycielom, naukowcom, badaczom i artystom. W wielu dziedzinach, którymi dzisiaj interesują się tylko jednostki, przez spopularyzowanie rozszerzyć by się mógł krąg czytelników i słuchaczy. Upowszechnienie oświaty i demokratyzacja nauki otworzyłyby nowe, wielkie możliwości dla pracowników naukowych i nauczycieli we wszystkich niemal dziedzinach. Co więcej, wyrosłaby użyteczność społeczna badaczy i nauczycieli wielu bardzo dziedzin, które dzisiaj pociągają ludzi niewielu, nierzadko jednostki tylko. Zbliżenie robotników, chłopów i inteligentów usunie też przedziały między tymi warstwami, zmniejszy możliwość konfliktów, przyczyni się do spokoju wewnętrznego a także do sympatii w szerokich masach dla pracy inteligentów i intelektualistów. A ma to także znaczenie materialne. W ustroju demokratycznym masy te pośrednio decydują o budżecie, życzliwość ludu oznacza życzliwość posłów.

Przez zbliżenie to i oświatę powszechną, łatwo by można pozyskać sympatię i poparcie organizacji robotniczych i chłopskich dla inicjatywy naukowej, dla określonych projektów badawczych. Robotnicy i chłopi chętniej popierać będą wydatki.

Zmiana struktury społecznej pociąga za sobą konieczność rozszerzenia platformy ruchu demokratycznego i socjalistycznego w wielu kierunkach. Koniecznym się staje w Europie rozszerzenie zasięgu ruchu socjalno-demokratycznego – a więc wciągnięcie szerokich rzesz inteligenckich bezpośrednio do ruchu lub też stworzenie trwałej współpracy z naprawdę postępowymi i demokratycznymi organizacjami inteligenckimi. Współpraca z organizacjami chłopskimi jest oczywista; w Polsce, w szeregach socjalistycznych nie brakło też i licznych rzesz chłopskich. Ponadto, koniecznym jest dynamiczny program kulturalno-oświatowy oraz daleko idące zmiany w strukturze administracji państwowej, w kierunku demokratyzacji tej administracji i szerokiego zastosowania samorządu. Te ostatnie reformy są szczególnie istotne na terenie Europy kontynentalnej, gdzie przeważał system centralistyczno-biurokratyczny.

Robotnik, chłop, inteligent – oto trzy zasadnicze elementy demokratycznego postępu społecznego i politycznego.

Feliks Gross

_______________________

Powyższy tekst jest rozdziałem książki Feliksa Grossa „Socjalizm humanistyczny”, Nakładem Związku Socjalistów Polskich, Nowy Jork 1946, od tamtej pory nie wznawianej, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

Feliks Gross (1906-2006) – profesor socjologii, doktor prawa, badacz kultury robotniczej, działacz ruchu socjalistycznego. Przed wojną pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz krakowskiego Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, kierował jego Szkołą Nauk Społecznych. Był wówczas autorem pracy naukowej „Proletariat i kultura” (1938) oraz inicjatorem i wydawcą – wraz z Z. Mysłakowskim – książki „Robotnicy piszą”, będącej zbiorem autobiografii robotników. W trakcie wojny wyjechał do USA, skąd nie wrócił do Polski. Związany z niepodległościowym, antysowieckim emigracyjnym ruchem socjalistycznym, nie uznawał legalności władz komunistycznych. Był pracownikiem naukowym kilku uniwersytetów, m.in. Columbia, badał społeczności rezerwatów indiańskich. Wszedł w skład jednego z ciał doradczych prezydenta Lyndona B. Johnsona. Współpracownik paryskiej „Kultury” i londyńskich „Wiadomości Literackich”, autor wielu rozpraw naukowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *