Lidia i Adam Ciołkoszowie

Międzynarodówka a Polska i Polacy

[1972]

Należy teraz przejść do omówienia udziału i roli Polaków oraz znaczenia sprawy polskiej w Pierwszej Międzynarodówce. W Radzie Centralnej, późniejszej Radzie Generalnej Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, zasiadało w różnych okresach czasu dziewięciu Polaków: Jan Emil Edward Holtorp, Franciszek Rybczyński, kapitan Konstanty Bobczyński, pułkownik Ludwik Oborski, Józef Michał Werecki, Jan Kryński, Antoni Żabicki, generał Walery Wróblewski i pułkownik Józef Rozwadowski. Były i takie okresy, jak w roku 1866, że w Radzie Generalnej zasiadało jednocześnie czterech Polaków (Bobczyński, Kryński, Oborski i Żabicki). Sekretarzami korespondentami na Polskę byli kolejno Holtorp, Bobczyński, Żabicki i Wróblewski.

Chronologicznie pierwszy był Holtorp, kolejno – członek Gromady Grudziąż, Towarzystwa Emigracji Polskiej zasad gminowładno-społecznych i Gromady Rewolucyjnej Londyn. W sprawozdaniu ze zgromadzenia inauguracyjnego Międzynarodówki w „Bee-Hive” nazwisko jego zostało przez omyłkę pominięte, podobnie jak nazwiska Odgera i Della, tym niemniej Holtorp brał udział już w pierwszym posiedzeniu Rady Centralnej w dniu 5 października 1864 roku i został na tym posiedzeniu wybrany sekretarzem korespondentem na Polskę, a ponadto członkiem Podkomitetu, któremu powierzono wypracowanie „deklaracji zasad” (później zwanej adresem inauguracyjnym) i statutu. Na wniosek Holtorpa i Foxa, na posiedzeniu w dniu 11 października 1864 roku dokooptowano do składu Rady Centralnej również Rybczyńskiego. Rybczyński pojawił się tylko na dwóch posiedzeniach: 22 listopada i 29 listopada tegoż roku, po czym nazwisko jego znika z protokołów. Holtorp w ciągu dwunastu miesięcy obecny był tylko na 10 posiedzeniach na ogólną liczbę 50, wreszcie na posiedzeniu w dniu 10 października 1965 roku Cremer, a razem z nim wielu innych członków Rady Centralnej wyraziło zdanie, że Holtorp jest sekretarzem na Polskę tylko z imienia. Było to wyraźne „consilium abeundi”, toteż na następnym posiedzeniu Holtorp zadeklarował gotowość ustąpienia; wziął go w obronę Le Lubez; skończyło się pozostawieniem sprawy wyznaczenia sekretarza polskiego do rozstrzygnięcia Towarzystwu Demokratycznemu Polskiemu. Na posiedzeniu Rady Centralnej w dniu 8 sierpnia 1866 roku postanowiono – na marginesie debaty nad nowym wydaniem adresu inauguracyjnego i statutu – skreślić nazwisko Holtorpa z listy członków. Holtorp zjawił się jeszcze na końcowym posiedzeniu konferencji Międzynarodówki w Londynie w dniu 27 września 1866 roku, lecz od tej pory znika z kronik Międzynarodówki całkowicie. Określając jego pozycję w życiu wewnętrznym Międzynarodówki, natrafiamy na ślad antagonizmu pomiędzy nim a Towarzystwem Demokratycznym Polskim. Śladem tym jest protest, założony przez Holtorpa na posiedzeniu Rady Centralnej w dniu 10 stycznia 1865 roku przeciwko obecności kapitana Bobczyńskiego i jego towarzyszów „w charakterze przedstawicieli Demokratów Polskich czy też polskiego Rządu Narodowego” [1]. Na posiedzeniu w dniu 4 kwietnia 1865 roku Holtorp wyjaśniał różnice, zachodzące pomiędzy nim a Żabickim i Bobczyńskim [2]. Tym bardziej więc uderza, że na posiedzeniu w dniu 17 października tegoż roku ten sam Holtorp proponował powołanie nie kogo innego jak właśnie Bobczyńskiego na swe miejsce jako sekretarza na Polskę (tak się zresztą stało, ale dopiero w dniu 8 maja 1866 roku). Wyraźne ślady wskazują, że Holtorp był członkiem rewolucyjno-jakobińskiego odłamu masonerii, „filadelfów”, że na członka ciał kierowniczych rodzącej się Międzynarodówki Robotniczej upatrzył Holtorpa filadelf francuski Le Lubez i że Holtorp wchodził w skład bloku taktycznego, łączącego filadelfów i mazzinistów [3]. W pierwszym składzie Rady Centralnej, wybranym na zgromadzeniu w St. Martin’s Hall, zasiadało 6 filadelfów i mazzinistów na ogólną liczbę 35 członków Rady, w dwa miesiące później na ogólną liczbę 58 członków Rady (po kooptacjach) należało do tego bloku 18 członków Rady, czyli trzecia jej część [4]. Organizatorem i przywódcą bloku na terenie londyńskim był Le Lubez, łącznikiem na terenie paryskim był Lefort. Sekcja francuska Międzynarodówki w Londynie (Le Lubez, Denoual, Vesinier, Jourdain, Bocquet, Talandier) z jednej strony, sekcja paryska Międzynarodówki (Tolain, Fribourg, Limousin, Varlin) z drugiej strony zwalczały się zaciekle; w gruncie rzeczy był to konflikt pomiędzy kierunkiem kładącym nacisk na metody spiskowe i rewolucyjne w walce o obalenie cesarstwa, ustanowienie republiki i swobody polityczne (sekcja londyńska) a kierunkiem kładącym nacisk na masowość i jawność ruchu robotniczego w walce o poprawę bytu, reformy społeczne i wyzwolenie gospodarcze drogą spółdzielczości wytwórców, bez wywieszania sztandaru republikańskiego (sekcja paryska). Walka ta obfitowała w momenty dramatyczne; w kwietniu 1865 roku Lefort wystąpił z Międzynarodówki w ogóle, co pociągnęło za sobą wystąpienie sześciu mazzinistów włoskich i dwóch filadelfów francuskich z Rady Centralnej (Le Lubez zresztą wkrótce potem powrócił do niej z innego tytułu, już nie jako sekretarz korespondent na Francję). W kilka miesięcy później, 19 września 1865 roku Rada Centralna dokonała reorganizacji swego Komitetu Stałego, powołując do niego 5 Anglików i 5 przedstawicieli innych narodowości (Marks, Dupont, Jung, Eccarius i Bobczyński), wśród których nie było ani jednego członka bloku. Kongres w Genewie dokonał reszty, usuwając Le Lubeza z Rady Generalnej na żądanie Tolaina i Fribourga jako winnego zwalczania sekcji paryskiej niedopuszczalnymi metodami kalumniatorskimi. Blok mazzinistów i filadelfów był w swej działalności niezbyt zwarty, wspólne mu było tylko przywiązanie do metod spiskowych i centralistycznych, a już Holtorp w ogóle przejawiał niewielką troskę o Międzynarodówkę i niewielką troskę o zachowanie solidarności z przyjaciółmi z bloku; na posiedzeniu w dniu 4 kwietnia 1865 roku głosował za przyjęciem do wiadomości ustąpienia włoskich i francuskich członków bloku z Rady Centralnej [5]. Faktycznie blok tak czy owak rozpadł się z chwilą usunięcia się mazzinistów włoskich z Międzynarodówki, w dalszym ciągu trwała tylko walka kierunków i koncepcji w łonie francuskiego ruchu robotniczego i socjalistycznego, co miało znaleźć sobie szczególnie dobitny wyraz w roku 1871 w końcowym okresie Komuny Paryskiej.

Bardzo harmonijnie układała się natomiast współpraca następnych po Holtorpie i Rybczyńskim członków Rady Centralnej (Generalnej). Bobczyński wybrany został na posiedzeniu w dniu 19 września 1865 roku członkiem Rady na wniosek Marksa i Cartera – jednomyślnie. Na tymże posiedzeniu po raz pierwszy pojawiła się wzmianka o sekcji polskiej Międzynarodówki, a mianowicie Bobczyński został jako jej przedstawiciel wybrany do Komitetu Stałego. Wkrótce potem, na posiedzeniu w dniu 10 października złożył Bobczyński oświadczenie tej treści, iż Towarzystwo Demokratyczne Polskie nie ma statutowej możliwości przystąpienia do Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego, pragnie jednak w nim uczestniczyć i mieć w Radzie Centralnej swych przedstawicieli. Tak też należy rozumieć poprzednią wzmiankę o polskiej sekcji Międzynarodówki; sekcji takiej właściwie nie było, jej rolę pełniła Sekcja Przedstawiająca Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Gdy zaś jesienią 1866 roku Sekcja Przedstawiająca przeobraziła się w Gminę Centralną Londyńską Zjednoczenia Emigracji Polskiej, gmina ta przejęła zarazem rolę i zadania polskiej sekcji Międzynarodówki.

Bobczyński brał aktywny udział w pracach Rady Centralnej (Generalnej), interweniując przede wszystkim – co zrozumiałe – w sprawach związanych z życiem polskiej emigracji i z kwestią polską w ogólności, ale także i w innych sprawach. Na uwagę zasługuje dyskusja przeprowadzona na posiedzeniu Rady Centralnej w dniu 26 czerwca 1866 roku; w toku obrad nad wojną prusko-austriacką Bobczyński zgłosił razem z Carterem projekt uchwały, który został po wprowadzeniu do niego poprawek przyjęty jednomyślnie na posiedzeniu w dniu 24 lipca w następującym brzmieniu: „Rada Centralna Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego uważa obecny konflikt na kontynencie za konflikt pomiędzy rządami i radzi robotnikom zachować neutralność i łączyć się pomiędzy sobą celem nabycia siły jaką daje jedność i użycia tak nabytej siły dla osiągnięcia swego wyzwolenia społecznego i politycznego” [6]. Pierwotny projekt Bobczyńskiego –Cartera był ostrzejszy, gdyż mówił o konflikcie pomiędzy tyranami, zaś jako cel jedności i siły robotniczej wskazywał „zadanie ostatecznego ciosu wszystkim tyranom Europy i proklamowanie swej własnej wolności” [7]. Zmiany w tym projekcie podyktowane były chęcią skonsumowania innych zgłoszonych projektów, co wymagało zgody wnioskodawców i co zostało uzyskane. Przedstawicielstwo polskie w Radzie Centralnej uległo wzmocnieniu, gdy członkami Rady Centralnej na posiedzeniu w dniu 17 października 1865 roku na wniosek Bobczyńskiego i Marksa wybrani został pułkownik Oborski, zaś na posiedzeniu w dniu 31 października tegoż roku na wniosek Bobczyńskiego także i Werecki i Kryński, wszyscy trzej – czołowi przywódcy Sekcji Przedstawiającej Towarzystwa Demokratycznego Polskiego w Londynie. Lecz sam Bobczyński w listopadzie 1866 roku przeniósł się do Birmingham i bywał od tego czasu na posiedzeniach Rady Generalnej tylko sporadycznie, a w rok później powrócił do Galicji, gdzie się osiedlił w Hłudnie koło Dynowa.

W miejsce Bobczyńskiego wszedł do Rady Generalnej jako sekretarz na Polskę Żabicki; wniosek o jego powołanie w skład Rady postawił Bobczyński jeszcze w dniu 17 października 1865 roku, lecz na skutek sprzeciwu Le Lubeza sprawę odroczono; na posiedzeniu w dniu 6 listopada 1866 roku Żabicki przedłożył pismo Gminy Centralnej Londyńskiej Zjednoczenia Emigracji Polskiej, domagające się wybrania go sekretarzem na Polskę w miejsce Bobczyńskiego, co – na wniosek Duponta, następcy Le Lubeza na stanowisku sekretarza korespondenta na Francję – uchwalono. Ze sprawozdania Rady Generalnej na kongres Międzynarodówki w Lozannie wynika ponad wszelką wątpliwość, że w okresie lat 1866 i 1867 sekcja polska Międzynarodówki w Londynie była identyczna z Gminą Centralną Londyńską Zjednoczenia Emigracji Polskiej; jej liczebność możemy dokładnie ustalić na podstawie wpłaconej składki, która za dwa lata wyniosła 4 szylingi 10 pensów, była to zatem składka od 58 członków. Żabicki udzielał się w pracach Międzynarodówki bardzo pilnie, dopiero od lipca 1870 roku przestał się pojawiać na posiedzeniach, powrócił bowiem do Lwowa, pozostawił jednak Radzie Generalnej prawo rozporządzania swym podpisem na jej dokumentach; z prawa tego Rada Generalna korzystała, po raz ostatni podpis Żabickiego pojawił się na liście z dnia 11 lipca 1871 roku do Centralnego Komitetu sekcji Międzynarodówki w Stanach Zjednoczonych w sprawie prowokacyjnego postępowania ambasadora amerykańskiego Elihu Benjamina Washburne’a w czasie Komuny Paryskiej [37a]. W przededniu wojny francusko-pruskiej sekcja polska Międzynarodówki w Londynie przestała istnieć, co było konsekwencją przeorganizowania się emigracji, a w szczególności połączenia się Zjednoczenia Emigracji Polskiej z Towarzystwem Demokratycznym. Nowa sekcja polska powstała po przybyciu do Londynu generała Wróblewskiego i innych uczestników Komuny Paryskiej. Faktycznie była ona identyczna z Trzecim Ludem Polskim. Generał Wróblewski dokooptowany został do Rady Generalnej Międzynarodówki i wybrany sekretarzem korespondentem na Polskę na posiedzeniu w dniu 10 października 1871 roku, pułkownik Józef Rozwadowski zasiadał w Radzie Generalnej poczynając od 9 kwietnia 1872 roku jako przedstawiciel sekcji polskiej w Londynie. Obaj brali bardzo pilnie udział w pracach Rady Generalnej. Szczególnie wielki był w Międzynarodówce autorytet Wróblewskiego, co wynikało z roli odegranej przez niego w Komunie Paryskiej. W protokołach Rady Generalnej zaznaczono także, że czterej polscy uczestnicy walk Komuny byli obecni na posiedzeniach Rady Generalnej jako goście, a to Włodzimierz Rożałowski w dniu 4 lipca, Klemens Wierzbicki, Eugeniusz Kompański i Aleksy Pląskowski w dniu 8 sierpnia 1871 roku. Należy podkreślić, że tak Rożałowski, jak i Wierzbicki oraz Pląskowski reprezentowali swym życiem zarówno powstanie styczniowe, jak i udział Polaków w walkach Komuny Paryskiej.

Udział Polaków w zjazdach Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego ograniczył się w pierwszym jego okresie do konferencji w Londynie w 1865 roku, w której uczestniczył Bobczyński jako członek Stałego Komitetu i do kongresu w Genewie w 1866 roku, w którym uczestniczył Ćwierciakiewicz jako jeden z dwóch przedstawicieli genewskiej sekcji francuskiej. Ćwierciakiewicz został wybrany jednym z czterech sekretarzy kongresu i odegrał w jego obradach dużą rolę. Brał żywy udział przede wszystkim w dyskusji nad sprawą polską oraz w dyskusji nad walkami społecznymi pomiędzy kapitałem i pracą. Podobnie jak delegaci paryscy, Tolain i Remy Zepherin Camelinat, Ćwierciakiewicz potępił w zasadzie strajk jako „środek barbarzyński, utwierdzający system pracy najemnej, który pragniemy znieść. Powinniśmy zalecać kooperację, organizuje ona bowiem klasę robotniczą, zapewnia jej korzystanie z owoców jej pracy i rozwija jej inteligencję”. Uwzględniając obiekcje delegatów z Londynu, którzy bronili strajków jako środka walki, samoobrony przed wyzyskiem pracodawców, Ćwierciakiewicz i Tolain złożyli wniosek następujący: „Kongres oświadcza, że w obecnym stanie przemysłu, będącym stanem wojny, należy okazywać sobie pomoc wzajemną w obronie płac robotniczych, tym niemniej uważa za swój obowiązek oświadczyć, że istnieje cel wyższy do osiągnięcia, a jest nim zniesienie pracy najemnej w ogólności i zaleca studiowanie poczynań ekonomicznych, opartych na sprawiedliwości i wzajemności”, przez co należało rozumieć robotnicze stowarzyszenia wytwórcze. Kongres wniosek ten przyjął [8]. Wprawdzie sekcja polska, to jest Gmina Centralna Londyńska zawiadomiła listownie Radę Generalną (posiedzenie w dn. 30 lipca 1867 roku), że wyznaczy polskiego uchodźcę zamieszkałego w Szwajcarii jako swego delegata na kongres w Lozannie, lecz skończyło się na zapowiedzi. Na kongresach w Lozannie, Brukseli i Bazylei nie było polskich delegatów, chociaż łamy genewskiego „Le Peuple Polonais” świadczą o zainteresowaniu, jakie zwłaszcza te dwa ostatnie kongresy budziły wśród Polaków. Także na konferencji w Londynie w roku 1871 Polacy nie byli reprezentowani, dopiero na kongresie w Hadze w roku 1872 był obecny generał Wróblewski i to z dwóch tytułów: imieniem sekcji polskiej w Londynie oraz imieniem Rady Generalnej. W nieudanym kongresie w Genewie w roku 1873 i w konferencji likwidacyjnej w Filadelfii w roku 1876 Polacy znowu nie brali udziału, z czego jednak nie wynikła żadna szkoda, gdyż były to zjazdy zgoła bez znaczenia.

Sprawa polska jako wielkie zagadnienie międzynarodowe pojawiła się na porządku dziennym Międzynarodówki trzy razy; po raz pierwszy, w obradach Rady Centralnej nad projektem adresu Foxa; po raz drugi, w obradach konferencji Międzynarodówki w Londynie; po raz trzeci, w obradach kongresu Międzynarodówki w Genewie.

Na posiedzeniu Rady Centralnej, odbytym pod przewodnictwem Odgera w dniu 29 listopada 1864 roku, w rocznicę powstania listopadowego, jeden z angielskich członków Rady Peter Andre Fox (?-1869) przedłożył następującej treści rezolucję: „Polska wojna o niepodległość prowadzona była w powszechnym interesie narodów Europy; jej klęska była poważnym ciosem dla sprawy cywilizacji i postępu ludzkiego; 2o, Polska ma nieposzlakowane roszczenie do czołowych narodów Europy, by przyczyniły się wszelkimi możliwymi środkami do przywrócenia jej suwerenności narodowej” [9]. Wniosek poparł formalnie George William Wheeler, ponadto przemawiali za wnioskiem Holtorp i Marks, przyjęto go jednomyślnie. Fox zaproponował również, by sekcja brytyjska Rady Centralnej wypracowała i wystosowała adres do narodu polskiego. Wygotowanie adresu powierzono Podkomitetowi. W dniu 6 grudnia Podkomitet przedyskutował projekt opracowany przez Foxa. Fox wykazywał, że popieranie niepodległości Polski należało do tradycji w polityce zagranicznej Francji. Marks uznał za konieczne podnieść zastrzeżenia. Wprawdzie – zdaniem Marksa – rzecz była nieźle napisana, .jednak zbyt bezkrytyczny pociąg do Francji sprawił, że Fox wyszedł w swej ocenie polityki francuskiej poza właściwą miarę. Marks uważał, że winien wystąpić przeciw takiemu ujęciu, rozwinął więc pogląd, wedle którego francuskie klasy panujące, poczynając od Ludwika XV aż po czasy Napoleona III, demagogicznie wykorzystywały w swych własnych egoistycznych interesach walkę o niepodległość Polski i systematycznie Polaków zdradzały, by tym interesom zadość uczynić [10]. Podkomitet przyjął projekt Foxa pod warunkiem dokonania zmian w końcowej jego części po myśli propozycji Marksa. Na posiedzeniu Rady Centralnej 13 grudnia powtórzyła się rozległa dyskusja, szereg punktów w projekcie Foxa uległ surowej krytyce i Foxowi nie udało się zjednać Rady dla poglądu, jakoby „tradycyjna polityka zagraniczna Francji sprzyjała odbudowaniu i niepodległości Polski”. Dalsze obrady odroczono dla zbadania szczegółów historycznych. Na następnym posiedzeniu, w tydzień później, Fox usiłował znowu przekonać Radę Centralną o trafności swej oceny polityki francuskiej w stosunku do Polski, ale po krótkiej dyskusji całą sprawę znowu odroczono. Odroczono ją raz jeszcze 29 grudnia, aby nie dyskutować w nieobecności Marksa, który mógł przybyć dopiero na posiedzenie 3 stycznia 1865 roku. Marks podjął dyskusję na nowo, wywodząc – jak mówi protokół – „w bardzo udatnym resume historycznym, że tradycyjna polityka zagraniczna Francji nie była życzliwa odbudowaniu i niepodległości Polski”. „Przemówienie dra Marksa – mówi dalej protokół – było brzemienne w doniosłe fakty historyczne, których opublikowanie byłoby cenne” [11]. Fox oświadczył na to, że nie bronił polityki zagranicznej Francji nowożytnej, utrzymywał jedynie, że polityka Francji dawnej była życzliwa dla sprawy niepodległości Polski, lecz Jung przedłożył wniosek, żądający – skoro historyczne fakty nie potwierdzają poglądów wyrażonych w adresie – by go przerobić zgodnie z prawdą historii [12]. Wniosek przyjęto jednomyślnie. O dalszym ciągu wydarzeń w tej sprawie milczą protokóły. Należy przyjąć, że zamierzony adres do polskiego Rządu Narodowego w żadnej postaci nie doszedł do skutku, zresztą Rządu Narodowego już w owym czasie nie było, jego członkowie zginęli na szubienicy.

Pozostał tylko manuskrypt referatu wygłoszonego przez Marksa na posiedzeniu Rady Centralnej 3 stycznia 1865 roku. Manuskrypt ów opracować mógł Marks pomiędzy 2 grudnia 1864 roku, kiedy po raz pierwszy zetknął się z projektem Foxa, a 3 stycznia 1865 roku, kiedy wygłosił swój referat o stosunkach polsko-francuskich. Wprawdzie manuskrypt jest niedokończony, jednakże przyjąć można, i należy, że Marks część referatu odczytał, część zaś wygłosił posługując się swymi notatkami chronologicznymi. Referat obejmuje w manuskrypcie 16 stron, ponadto 52 strony materiałów chronologicznych za lata 1716-1848, zgromadzonych przed przystąpieniem do pisania referatu. Marks posługiwał się również materiałami chronologicznymi za lata 1805-1863, zgromadzonymi (7 stron) w trakcie przygotowywania broszury „Polska, Prusy i Rosja”. Manuskrypt nie ma tytułu, ale przez analogię do manuskryptu poprzedniego właściwy byłby tytuł „Polska i Francja”. Także i ten manuskrypt ukazał się drukiem dopiero w roku 1961, w opracowaniu Wernera Conze i Dietera Hertz-Eichenrode, w ramach zbioru pism Marksa, pt. „Manuskripte über die polnische Frage”, nakładem domu wydawniczego Mouton & Co w Hadze [13]. Także i tutaj zastosowana została ta sama metoda edytorska, z interpolacjami zaczerpniętymi z obu wyżej przytoczonych zbiorów materiałów. W roku 1971 ukazało się nakładem „Książki i Wiedzy” w Warszawie pełne wydanie rękopisów Marksa w tekście oryginalnym angielskim i równoległym przekładzie polskim, a to najpierw szkic przemówienia Marksa o stosunku Francji do Polski, następnie zaś materiały chronologiczne do polemiki z Foxem, wszystko to w ramach zbioru „Przyczynki do historii kwestii polskiej – Beitrage zur Geschichte der polnischen Frage” [14]. Do obu edycji odnoszą się uwagi, które wypadło nam poczynić na temat pracy Marksa „Polska, Prusy i Rosja”, z tą tylko różnicą, że tym razem nie ma wątpliwości co do tego, którą wersję uważał Marks za ostateczną, gdyż zachowała się tylko jedna wersja. Jej sens dziejopisarski sprowadza się wyłącznie do negacji tezy Foxa. Jeśli chodzi o dawną Francję, wykazał Marks, że Francja zawierała przymierza z Polską, która w XVI i XVII stuleciu była jeszcze potężnym państwem, nie przeciw Rosji, aby bronić przed nią Europy, lecz przeciwko Austrii i przeciwko Rzeszy Niemieckiej, „w celu powiększenia potęgi, wpływów i terytorialnych posiadłości Francji” [15]. Epoką, w której francuska polityka zagraniczna „była jak najbardziej przychylna dla Polski i jak najbardziej wroga wobec Rosji”, były czasy Ludwika XV [16] i tutaj Marks zgadzał się z Foxem. Rządy Ludwika XV – przyznawał Marks – ze wszystkich rządów francuskich najwięcej uczyniły dla Polski i były może najbardziej bona fide w swych deklaracjach broniących interesów Rzeczypospolitej Polskiej [17]. Wojna lat 1733-1736 pomiędzy Francją z jednej strony a Rosją i Austrią z drugiej, kiedy to Ludwik XV stanął po stronie Stanisława Leszczyńskiego, była „jedyną wojną, jaką Francja kiedykolwiek prowadziła w obronie Polski” [18], lecz wojna ta zakończyła się upokorzeniem Polski i wzrostem potęgi Rosji, mimo że tym razem Anglia nie paraliżowała dobrych intencji rządu francuskiego w stosunku do Polski. Bezpośrednie zaś wyniki polityki francuskiej w czasie wojny lat 1756-1763, tak zwanej wojny o sukcesję austriacką, kiedy to Francja sprzymierzała się z Austrią i Rosją przeciwko Prusom i Anglii, były takie, że „wyczerpały się zasoby materialne Polski, Rosja ugruntowała swą supremację w Niemczech, Prusy przekształcone zostały w jej niewolnika, Katarzyna stała się najpotężniejszą władczynią w Europie i nastąpił pierwszy rozbiór Polski” [19]. Później rewolucja francuska i wojna antyjakobińska posłużyła Rosji za pretekst do wymazania Polski z mapy, lecz i rewolucyjna Francja okazała się obojętna na nieszczęścia Polski, co więcej, spostrzegła, że dzięki Polsce uwalnia się od szczególnie niebezpiecznego wroga – króla pruskiego; Prusy trzykrotnie wycofały swe wojska z powodu Polski i dzięki Polsce rewolucja francuska miała „okres wytchnienia” [20]. Zawierając w roku 1795 pokój z Prusami, przyznający królowi pruskiemu posiadanie zagrabionych prowincji polskich, „republikańska Francja faktycznie zdradziła Polskę” [21]. O Napoleonie I mówił Marks w słowach bezwzględnych: „Nigdy jeszcze żaden człowiek nie przyczynił się w większym stopniu do wywyższenia potęgi rosyjskiej niż Napoleon w latach 1807-1812” [22]. Także wojnę w 1812 roku przeciw Rosji wszczął Napoleon bynajmniej nie ze względu na Polskę, lecz o system blokady kontynentalnej przeciwko Anglii” [23]. Gdy Napoleon wkroczył do Wilna i w sejmie warszawskim proklamowano odbudowanie Polski skonfederowanej z Litwą i wojnę narodową, cesarz oświadczył posłom z Warszawy, że nie chce wojny narodowej” [24]. Na tych słowach urywa się rękopis referatu. Zbiór materiałów chronologicznych sięga dalej w czasie, uwzględnia powstanie listopadowe i postępowanie Ludwika Filipa, które określa jako „haniebne” [25]. „Polska zginęła nie od broni rosyjskiej, lecz od obietnic Francji” [26]. Francja lipcowa czołgała się przed carem „z psią służalczością” [27], Marks odnotowuje specjalnie „wydalenie Lelewela z Francji” [28]. Kilkakrotnie powołuje się na zdanie Sawaszkiewicza, wedle którego Polacy walczyli na obczyźnie wyłącznie w interesie Francji, natomiast Francja „nigdy nie przedsięwzięła jednej chociażby wojny w interesie Polski, przeciwnie zawsze poświęcała swego sojusznika dla własnych, źle pojętych interesów” [29]. Należy jeszcze przytoczyć ocenę Napoleona III, która zamyka wypisy chronologiczne Marksa: „Podczas rewolucji Francuzi poświęcają Polskę, ponieważ uważają za głównego przeciwnika Anglię a nie Rosję; Francuzi po 1830 roku czynią to samo, ponieważ nie ośmielają się działać bez pozwolenia Anglii. Dotyczy to Ludwika Bonapartego zupełnie tak samo, jak Ludwika Filipa” [30]. Sens polityczny wywodów Marksa był jasny: Polacy nie mogli i nie mogą w swej walce o utrzymanie i odzyskanie niepodległości liczyć we Francji ani na dynastię burbońską, ani też na dynastię orleańską, ani na Napoleona I, ani na Napoleona III, ani na monarchię, ani na republikę, mogą liczyć jedynie i wyłącznie na francuską rewolucyjną partię robotniczą. Marks notuje: „Blanqui – i za panowania Ludwika Filipa ludzie z ulicy Transnonain – byli szczerymi przyjaciółmi Polski. Jednakże ich czyny nie należą do tradycji francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych” [31]. Na tej notatce urywają się materiały chronologiczne Marksa do polemiki z Foxem.

Nastąpiła potem kampania przygotowań do pierwszego kongresu .Międzynarodówki; w szczególności chodziło Marksowi o powzięcie przez ten kongres odpowiedniej uchwały w sprawie polskiej. Marks, pochłonięty pracą nad wykończeniem „Kapitału”, sam na ten kongres nie zamierzał pojechać, tym bardziej więc troszczył się o należyte jego przygotowanie. Wedle uchwały zebrania założycielskiego w St. Martin’s Hall, pierwszy kongres Międzynarodówki miał się zebrać w Brukseli za rok, tj. we wrześniu 1865 roku. Marks sądził, że ta data jest przedwczesna z uwagi na wymagający opanowania chaos myślowy we francuskim ruchu robotniczym. Przekonał więc Radę Centralną, że trzeba odwlec zwołanie kongresu i zamiast niego odbyć małą konferencję w Londynie. Jakoż konferencja taka obradowała w dniach 25-27 września 1865 roku w sali Reform League przy Adelphi Terrace 8 na Strandzie. Obecne były delegacje z Anglii, Francji, Belgii i Szwajcarii, poza tym – emigranci różnych narodowości, przebywający w Londynie, m.in. zaproszono Sekcję Przedstawiającą Towarzystwa Demokratycznego Polskiego [32]. Konferencja zajmowała się głównie kwestiami organizacyjnymi i finansowymi bardzo jeszcze słabej, stawiającej pierwsze kroki Międzynarodówki. Ponadto miała ona ustalić porządek dzienny przyszłego kongresu. Oprócz szeregu zagadnień socjalnych, jak skrócenie czasu pracy, praca młodocianych i dzieci obojga płci, praca spółdzielcza, związki zawodowe, podatki bezpośrednie i pośrednie, kredyt międzynarodowy – porządek dzienny miał obejmować również dwa zagadnienia polityczne, a mianowicie: armie stałe i ich wpływ na interesy klas wytwórczych oraz (sformułowanie Marksa) „najazd moskiewski na Europę i odbudowanie Polski niepodległej i integralnej” [33].

Walka o polski punkt proponowanego porządku dziennego rozegrała się w dwóch etapach, najpierw – w dniu 27 września po południu na wspólnym posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Centralnej z delegatami z kontynentu, potem – tegoż dnia wieczorem na posiedzeniu plenarnym konferencji [34]. Na naradzie popołudniowej Francuzi i Szwajcarzy założyli formalny sprzeciw przeciwko wniesieniu kwestii polskiej na porządek dzienny kongresu, utrzymując, że kwestia ta jako polityczna nie powinna figurować na kongresie czysto socjalistycznym. Przegrali w dwóch kolejnych głosowaniach; jedyna koncesja, jaką im uczyniono, polegała na dodaniu wyrazów „demokratycznej i socjalnej” do pierwotnej formuły Marksa [35]. Wniosek postawił Bobczyński, poparł go Wheeler. W takim też brzmieniu: „Konieczność zniweczenia najezdniczego (invading) wpływu Rosji w Europie przez zastosowanie do Polski »prawa każdego narodu do stanowienia o sobie« i odbudowanie tego kraju na podstawie socjalnej i demokratycznej” – jak podaje protokół obrad – przedłożył go Marks wieczorem na początku posiedzenia plenarnego, w ramach sprawozdania z narady co do spraw, które mają być wniesione pod obrady kongresu. Po sprawozdaniu Marksa delegaci z Francji i Szwajcarii nie zabierali już głosu, przeciwko wnioskowi w sprawie polskiej wypowiedzieli się natomiast dwaj emigranci francuscy zamieszkali w Londynie, Wiktor Le Lubez i F. Lassassie. Ten pierwszy zaproponował, by z wniosku pozostawić tylko „prawo każdego narodu do stanowienia o sobie”, nadając mu charakter uniwersalny; ten drugi nalegał, by szukać nędzy i tyranii bliżej, nie tak daleko i domagał się uwolnienia Irlandii spod jarzma angielskiego. Le Lubeza poparł Anglik Weston, wypowiadając się przeciwko rozpatrywaniu jakichkolwiek kwestii pozasocjalnymi. Belg De Paepe zażądał zdjęcia całej sprawy z porządku dziennego, wywodząc, że z odbudowania Polski mogłyby odnieść pożytek tylko trzy klasy: arystokracja, szlachta i kler, ale nie chłopi pańszczyźniani. „Chcecie ukrócić wpływ rosyjski – mówił De Paepe – jaki wpływ? rządu? w takim razie domagam się ukrócenia wpływu wszystkich rządów w Europie. Czyżby wpływ rządu pruskiego, austriackiego, angielskiego i francuskiego był mniej zgubny, niż rosyjskiego? Nie sądzę. Lecz jeśli macie na myśli ukrócenie wpływu ludu rosyjskiego, twierdzę, że jest on taki sam jak wszelki inny lud. Wśród chłopów pracujących szerzy się ruch, drogą którego żądają »ziemi i wolności«. A dalej jest tyle narodów cierpiących, że niemal niesprawiedliwością jest wymienić tylko jeden”. Za rezolucją wypowiedzieli się trzej mówcy angielscy: Wheeler mówił, że Rosja była zawsze zaporą na drodze postępu; despotyzm jest okropny wszędzie, lecz w Rosji jest najokrutniejszy. Odger przypomniał, że francuscy i angielscy robotnicy po raz pierwszy spotkali się po bratersku na zebraniu na rzecz Polski w St. James’s Hall; musimy popierać Polskę, jest ona dla nas typowym narodem uciskanym. Carter powiedział, że zajmować się kwestiami socjalnymi i nie ruszać kwestii politycznych, to tak jak mieć do czynienia z ciałem bez duszy lub duszą bez ciała; nie wiadomo, gdzie despotyzm się zatrzyma, jeśli się przeciw niemu nie podniesie głos ludzkości. Przemawiał również Bobczyński. Jego przemówienie streszcza protokół w sposób następujący: „Kapitan Bobczyński w bardzo udatnym i wymownym przemówieniu odpowiedział na zarzuty podniesione przeciwko rezolucji. Polska – mówił on – walczyła najdłużej, była też dłużej uciskana, jej synowie przelewali swą krew na każdym polu bitwy, gdzie tylko słuszna sprawa walczyła przeciwko przemocy. Polska jest kluczem do wolności w Europie – musi ona być demokratyczna i wypowiada się za wolnością dla wszystkich” [36]. W głosowaniu za zdjęciem sprawy z porządku dziennego padło głosów 7, przeciw 10; za poprawką Le Lubeza głosów 10, za początkowym wnioskiem głosów 23; wniosek został przyjęty ogromną większością głosów. Już po głosowaniu Piotr Vesinier zażądał, by do imienia Polski dodać Rzym, Wenecję, Węgry, Francję, Irlandię, Meksyk i inne kraje, lecz Odger, który przewodniczył obradom, odmówił, oświadczając, że sprawa została rozstrzygnięta.

Prasa angielska – jak utrzymuje Jaeckh – celowo pominęła milczeniem całą konferencję [37], natomiast we wszystkich gazetach paryskich – liberalnych, quasi-liberalnych i republikańskich – ukazały się szpaltowe sprawozdania z przebiegu konferencji, a zarazem program kongresu. „Nasi paryżanie – pisał Marks do Engelsa – są nieco zaskoczeni, że największą sensację wywołuje właśnie paragraf dotyczący Rosji i Polski, przeciw któremu występowali” [38]. Jeszcze po wielu, wielu latach Marks z zadowoleniem powoływał się na entuzjastyczny komentarz, którym Henryk Martin, sławny historyk francuski, zaopatrzył w swym artykule [39] cały program kongresu, a szczególnie ten paragraf. Fox zapowiedział na posiedzeniu Rady Centralnej w dniu 28 listopada 1865 roku, że przygotowuje na kongres w Genewie dokument w języku angielskim i przekładzie francuskim, odnoszący się do Polski (9 punkt programu kongresu), w którym zamierza wniknąć w meritum sprawy i wykazać konieczność jej podtrzymania jako jednego z celów Stowarzyszenia. Miał ten elaborat przedstawić Radzie Centralnej na pierwszym posiedzeniu w kwietniu 1866 roku, jednak tego nie uczynił. Zamiast Foxa, wziął Marks sprawę w swoje ręce.

Natychmiast po konferencji londyńskiej przeciwnicy powziętej na niej uchwały w sprawie Polski przystąpili do kontrakcji. Przywódcy francuskiej sekcji Międzynarodówki w Londynie, Le Lubez i Vesinier rozpoczęli kampanię przeciwko Radzie Centralnej, pomawiając ją o to, iż wyrodziła się „w komitet narodowości na smyczy bonapartyzmu” [40], co przejawić się miało zwłaszcza w deklaracji w obronie Polski, przeciw Rosji. Vesinier pisał w „Echo de Verviers”, iż szczególnie niewłaściwe byłoby mówić o Polsce właśnie w chwili, gdy Rosja oswobodziła rosyjskich i polskich chłopów, wówczas gdy szlachta i duchowieństwo polskie stale się opierały wyzwoleniu swoich chłopów. „Należałoby porównać – pisał Vesinier – błędy i zbrodnie popełnione przez rządy, aby przekonać się, że nie godzi się potępiać przed ludzkością jakiegokolwiek narodu za zbrodnie jego ciemięzców, że obowiązkiem Komitetu Centralnego [Rady Centralnej] byłoby głosić solidarność wszystkich narodów, nie zaś potępiać wobec Europy jeden jedyny naród” [41].

Szukając źródeł oporu przeciwko wypowiedzeniu się Międzynarodówki za niepodległością Polski, znajdujemy je w bardzo różnych i wykluczających się wzajemnie motywach. Jedni utożsamiali sprawę polską z „zasadą narodowości”, zaś „zasadę narodowości” z bonapartyzmem, który na gruncie francuskim zwalczali z całą zaciekłością. Inni obawiali się, że podnosząc sprawę polską odsuną na dalszy plan kwestie innych narodów ujarzmionych i podzielonych, np. kwestię włoską. Inni wreszcie – i ci byli najliczniejsi – nie chcieli angażować ruchu robotniczego w zagadnienia polityczne, pragnęli go ograniczyć do zagadnień postępu ekonomicznego i społecznego. Główne źródło oporu Francuzów, Belgów i Szwajcarów romańskich przeciwko opowiedzeniu się za Polską znajdziemy w naukach Proudhona. Alarmując Engelsa, iż uknuto intrygę przeciwko Międzynarodówce, pisał Marks: „Istotnym nerwem polemiki jest sprawa polska. Draby, wszyscy oni powiązali się z proudhonowsko-hercenowską moskiewszczyzną… Panowie Rosjanie znaleźli w sproudhonizowanym odłamie »Jeune France« najświeższych sprzymierzeńców”… [42]. Marks domagał się od Engelsa pomocy i nakłonił go do napisania serii artykułów pt. „Klasa robotnicza a kwestia polska”, które ukazały się w wychodzącym w Londynie tygodniku „The Commonwealth”, ówczesnym oficjalnym organie Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego. W artykułach tych Engels odrzucał „zasadę narodowościową”, lecz czynił to dla innych niż Proudhon przyczyn. Proudhon był jej przeciwny, albowiem prowadziła ona do rozbioru (démembrement) Prus, Austrii i Rosji, „takich jak je ukształtowały wojny, traktaty i długie już posiadanie” [43], Engels był jej przeciwny, albowiem prowadziła ona do odbudowania Polski małej, słabej i nie mogącej spełnić swej historycznej roli.

W pierwszym z tych artykułów przypominał Engels, że „gdziekolwiek klasy robotnicze wzięły samodzielny udział w ruchach politycznych, tam – od samego początku – ich polityka wyrażała się w tych dwóch słowach: Odbudowanie Polski”. Klasy robotnicze Europy jednogłośnie wysuwają żądanie odbudowania Polski jako nieodłączną część ich programu politycznego, jako najbardziej dobitny wyraz ich polityki zagranicznej. Z klasą robotniczą rzecz ma się inaczej niż z mieszczaństwem, które co prawda również darzyło i darzy nadal Polaków „sympatiami”, u steru rządów stawiało jednak najgorszych wrogów Polski, takich jak lord Palmerston, którzy w rzeczywistości pomagali Rosji. Jak w przeszłości, tak i dziś, klasy robotnicze chcą interwencji, nie zaś neutralności; chcą wojny z Rosją, ilekroć Rosja ma do czynienia z Polską. Niedawno Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze dało najpełniejszy wyraz temu powszechnemu, instynktownemu dążeniu klasy robotniczej, za której przedstawiciela się ono uważa i wypisało na swym sztandarze hasło: „Opór rosyjskim zakusom w Europie – odbudowanie Polski”.

W tej jednomyślności zachodzi wyjątek; stanowi go drobna mniejszość francuskiej klasy robotniczej, należąca do szkoły nieboszczyka Proudhona. Proudhoniści wydają wyrok na uciemiężoną Polskę: „Dobrze jej tak, zasłużyła na to!”. Uwielbiają oni Rosję jako potężne państwo przyszłości, jako najbardziej postępowy kraj na ziemi, obok którego taki marny kraj jak Stany Zjednoczone niewart jest wzmianki. Oskarżenia te są identyczne „z tym, co mają w sprawie Polski i Rosji do powiedzenia skrajni wstecznicy wszystkich krajów”.

Prawdą jest – pisał dalej Engels – że nie tylko Rosja, ale także dwa mocarstwa niemieckie: Austria i Prusy, wzięły udział w rabunku, ciemiężą części Polski i na spółkę z Rosją dążą do stłumienia wszelkiego polskiego ruchu narodowego. Całokształt polityki rządu austriackiego jest nie do usprawiedliwienia, Austria wykazywała dość często, że ciemiężenie słabszego narodu leży w charakterze jej władców. Lecz instynkt samozachowawczy nakazywał jej przeciwstawiać się rosyjskim i pruskim planom rozbioru Polski, a potem deklarować kilkakrotnie swą zgodę na odbudowanie niepodległej Polski i na wyrzeczenie się swego działu Polski, a nawet na wojnę w tym celu w wypadku, gdyby Anglia i Francja skłonne były do wspólnego z Austrią działania (nb. Engels wypowiedział się w następnym artykule za całkowitym rozbiciem monarchii austriackiej, nie wolno go więc posądzać o sympatie dla Habsburgów). Co do Prus, łup zabrany przez nie w trzech rozbiorach Polski, ciąży na nich jak zmora, przywiązał je bowiem do tryumfalnego rydwanu Rosji, a to w konsekwencji wypaczyło cały mieszczański ruch liberalny, który ze strachu przed utratą kilkuset mil kwadratowych nad granicą wschodnią pozwolił rządowi nie liczyć się względem Polaków z żadnym prawem, co potem umożliwiło rządowi wprowadzenie takich samych metod w pozostałych częściach Prus. Robotnicy nie tylko Prus, ale całych Niemiec mają większy interes niż robotnicy jakiegokolwiek innego kraju – w odbudowaniu Polski, „odbudowanie Polski jest dla nich uwolnieniem własnego kraju z lenniczej zależności od Rosji” [44].

W artykule drugim polemizował Engels z twierdzeniem proudhonistów, jakoby żądanie niepodległości Polski było uznaniem „zasady narodowości”, rzekomego wynalazku bonapartystowskiego, wykoncypowanego dla dodania sił despotyzmowi napoleońskiemu we Francji. W rezultacie podzielenia w traktatach wiedeńskich Polski, Niemiec, Włoch i wielu drobnych narodowości południowo-wschodniej Europy, a potem także uciemiężenia Węgier, każdy ruch polityczny tych ludów stawał się zaczątkiem dążeń do odbudowania jedności narodowej, bez której życie narodowe byłoby tylko złudzeniem. Co więcej, wyzwolenia i zjednoczenie uciemiężonych i rozdzielonych narodów stało się hasłem, wspólnym im wszystkim.

Istotnie, prawo każdego z wielkich narodowych działów Europy do rozporządzania sobą samym, niezależnie od swych sąsiadów, o ile to nie naruszało swobody innych, było jednym z podstawowych warunków swobody wewnętrznej w ogóle. Prawo to, uznane przez demokrację europejską, musiało tym bardziej znaleźć uznanie u klas robotniczych. Było ono w gruncie rzeczy przyznaniem innym wielkim, o niezaprzeczonej żywotności organizmom narodowym tego samego prawa do indywidualnego bytu narodowego, którego robotnicy każdego poszczególnego kraju wymagali dla siebie. Francja, Hiszpania, Anglia, Skandynawia nie były ani rozdzielone, ani podporządkowane cudzoziemskiej kontroli, były więc tylko pośrednio zainteresowane w tej sprawie; co do Rosji, można o niej mówić tylko jako o „składzie olbrzymiej ilości rzeczy nakradzionych, które będzie musiała zwrócić w dniu obrachunku”; uznanie i sympatie dla dążeń narodowych ograniczały się tedy do wielkich i dokładnie określonych historycznych narodów Europy: Włoch, Polski, Niemiec, Węgier.

Po zamachu stanu z roku 1851 Ludwik Napoleon wypisał na swym sztandarze „zasadę narodowości”. Niech każda narodowość wyrokuje o swych własnych losach, pozwólmy każdej oddzielnej cząstce każdej narodowości przyłączyć się do wielkiego szczepu macierzystego – co mogło być bardziej liberalnym? Nie było tu już jednak mowy o narodach, lecz o narodowościach. „Zasada narodowości” wcale nie porusza wielkiej kwestii prawa historycznych narodów Europy do narodowego bytu, a jeżeli nawet to czyni, to tylko po to, by w niej wprowadzić zamieszanie. Nie jest bynajmniej ta koncepcja wynalazkiem bonapartystowskim, mającym na celu wskrzeszenie Polski, przeciwnie – „jest to po prostu wynalazek rosyjski, uknuty na zgubę Polski”. Rosja pochłonęła większą część dawnej Polski pod pretekstem zasady narodowości. Zastosowaniem zasady narodowości przez Rosję i w interesie Rosji jest panslawizm [45].

W artykule trzecim przedstawił Engels doktrynę narodowościową w zastosowaniu do Polski. Polska – pisał Engels – jak prawie wszystkie inne kraje Europy, zasiedlona jest przez ludy różnej narodowości, aczkolwiek główna masa ludności, jądro jej siły, składa się bez wątpienia z właściwych Polaków, mówiących po polsku. Ludzie, którzy uważają, że żądać odbudowania Polski znaczy odwoływać się do zasady narodowości, dowodzą tylko, że nie wiedzą, o czym mówią; „odbudowanie Polski znaczy bowiem przywrócenie państwa, składającego się co najmniej z czterech różnych narodowości”. Po krótkim przeglądzie dziejów Rosji oraz dziejów złamania potęgi i upadku Polski, przeszedł Engels do rozpatrzenia sposobu, w jaki dokonano rozbioru Polski. „Tolerancja religijna – to właśnie było słowo potrzebne do złamania Polski. Polska zawsze była nadzwyczaj liberalna w kwestiach religijnych, czego dowodem jest schronienie, jakie żydzi znaleźli w Polsce, gdy prześladowano ich we wszystkich innych krajach Europy… Otóż ten sam rząd rosyjski, który u siebie w domu nie tolerował żadnej religii innej prócz wyznania greckiego [prawosławnego], który karał zmianę wyznania jako zbrodnię, który na wszystkie strony podbijał obce narody i zabierał obce prowincje i który właśnie w tym czasie u siebie silniej jeszcze zakuwał w kajdany chłopów-poddanych – ten sam rząd rosyjski napadł wkrótce na Polskę w imię tolerancji religijnej, twierdząc, że Polska ciemięży wyznawców kościoła greckiego – w imię zasady narodowości, ponieważ mieszkańcy owych wschodnich prowincji byli Małorusinami, a więc powinni być zaanektowani przez Wielkorosję, i w imię prawa rewolucji, uzbrajając poddanych przeciwko panom… gdy podboju dokonano, ci sami żołnierze rosyjscy znów zapędzili poddanych do jarzma pańskiego”. Zauważywszy, że „Rosja bynajmniej nie jest wybredna w wyborze środków”, przeszedł Engels do sedna rzeczy. Pisał w dalszym ciągu: „Wszystko to zrobiono w imię tolerancji religijnej, ponieważ zasada narodowości nie była jeszcze wtedy modna w zachodniej Europie. Lecz za to zasadą narodowości ćmiono wówczas chłopów małoruskich, a następnie także odgrywała ona wielką rolę w kwestii polskiej. Pierwszym i najsilniejszym dążeniem ambicji rosyjskiej jest zjednoczenie wszystkich plemion rosyjskich i rusińskich pod berłem cara, który sam się nazywa »samowładcą rosyjskim« (samodierżec wsierosijskij), a do nich Rosja zalicza Białoruś i Małoruś. Ażeby dowieść, iż jej roszczenia dalej nie idą, Rosja w ciągu trzech rozbiorów wystrzegała się aneksji czegokolwiek innego, prócz prowincji białoruskich i małoruskich i zostawiła kraj zaludniony przez Polaków, a nawet część Rusi (wschodnią Galicję) swym wspólnikom”. Lecz teraz sprawy stoją inaczej. Większa część prowincji zabranych w rozbiorach przez Austrię i Prusy, popadła pod panowanie rosyjskie; co pewien czas Rosjanie rozsiewają między Polakami nadzieje na to, iż jeśli tylko uznają oni zwierzchnictwo Rosji i zrzekną się wszelkich pretensji do dawnych prowincji polskich, to mogą spodziewać się zjednoczenia wszelkich innych prowincji polskich i odbudowania Polski z carem rosyjskim jako królem polskim. „Jeśliby zaś w chwili obecnej przyszło do starcia między Austrią a Prusami, to możliwym jest, że ostatecznie nie będzie to wojna o przyłączenie Szlezwiku-Holsztynu do Prus lub Wenecji do Włoch, lecz raczej Polski austriackiej i – przynajmniej części – Polski pruskiej do Rosji” [46]. Prognoza powyższa okazała się mylna, wojna o Szlezwik i Holsztyn i błyskawiczny tryumf Bismarcka nad Austrią zaniepokoił Rosję, lecz wojnę Rosji z Niemcami i Austrią historia odroczyła jeszcze o lat pięćdziesiąt. Tym niemniej artykuły Engelsa „wywołały sensację” – pisał Marks do autora, wzywając go jednocześnie do ich kontynuowania [47]. Seria artykułów Engelsa pozostała jednak niedokończona [48]. Mimo to ich sens zarówno historyczno-retrospektywny jak i programowo-polityczny był wyraźny, Engels wypowiadał się w kwestii polskiej przeciwko Proudhonowi i przeciwko Napoleonowi III, za odbudowaniem państwa polskiego, złożonego co najmniej z czterech narodowości: Polaków, Litwinów, Białorusinów i Małorusinów (tj. Ukraińców) [49].

W lipcu 1866 roku napisał Marks instrukcję dla delegatów Rady Centralnej na pierwszy kongres Międzynarodówki, w której to instrukcji przedstawił wszystkie argumenty przemawiające za powzięciem przez kongres uchwały w sprawie polskiej. Instrukcja ta jest dokumentem wielkiej wagi, potwierdza ona bowiem tę analizę sytuacji międzynarodowej, którą już znamy z manuskryptu „Polska, Prusy i Rosja”, a mianowicie wysuwa na naczelne miejsce groźbę, jaką Rosja stanowi dla ruchu robotniczego. Zarówno arystokracja, jak i burżuazja widzi w Rosji, „tym ponurym, odległym mocarstwie azjatyckim” ostatnią ucieczkę przed wzmagającą się falą ruchu robotniczego. „Mocarstwo to może być naprawdę obalone jedynie w drodze odbudowania Polski na podstawach demokratycznych” (Marks pominął tu wyrazy „i socjalnych”, które dodano na konferencji londyńskiej). Stąd też „robotnicy Europy podnoszą tę kwestię”. Bez Polski niepodległej – czytamy dalej w instrukcji – Niemcy staną się forpocztą Świętego Przymierza. Istnienie demokratycznej Polski jest konieczne bardziej niż kiedykolwiek właśnie wobec zmiany sytuacji w Europie środkowej, a zwłaszcza w Niemczech (Marks miał tutaj na myśli rozgromienie wojsk austriackich przez wojska pruskie, wyrzucenie Austrii ze Związku Niemieckiego i uzyskanie przez Prusy hegemonii w tym Związku). Po zaistnieniu demokratycznej Polski, Niemcy będą współpracowały z republikańską Francją. Jeszcze jedna przyczyna, by powiedzieć, że dopóki kwestia polska, to wielkie zagadnienie europejskie, nie zostanie rozwiązana, „dopóty ruch robotniczy będzie stale narażony na przeszkody, hamulce i opóźnienia”. I wreszcie końcowe pouczenie: „Podjęcie inicjatywy w tej sprawie jest szczególnie obowiązkiem klasy robotniczej Niemiec, Niemcy bowiem są jednym z rozbiorców Polski” [50].

Instrukcja Marksa została omówiona i przyjęta przez Komitet Stały na posiedzeniach 28 lipca i 11 sierpnia oraz przez Radę Centralną na posiedzeniach 31 lipca, 7 i 14 sierpnia i bez jednego słowa zmiany wprowadzona w całości do memorandum Rady Centralnej, przedłożonego kongresowi Międzynarodówki, który obradował 3-8 września 1866 roku w Genewie (a nie w Brukseli, jak pierwotnie zamierzano; zmianę postanowiła konferencja londyńska) [51]. Z kongresu tego istnieją dwa źródłowe i obszerne sprawozdania, jedno – ogłoszone w „Courrier International”, tygodniku wydawanym w języku francuskim w Londynie przez Józefa Colleta i drugie – ogłoszone w roku 1866 w Genewie jako broszura przez Józefa Carda (Ćwierciakiewicza) [52]. Jeśli chodzi o sprawę polską, nie ma między nimi sprzeczności, uzupełniają się one wzajemnie. Wynika z nich, że delegacja paryska przedłożyła swe stanowisko na piśmie. Memorandum paryskie w rozdziale X pod nagłówkiem „W sprawie odbudowania Polski” wypowiadało się w sposób następujący: „Jako bojownicy wolności, oświadczamy, że protestujemy przeciw wszystkim despotyzmom; potępiamy energicznie organizację despotyzmu rosyjskiego i jego tendencje społeczne jako prowadzące nieuchronnie do najbardziej ogłupiającego komunizmu; lecz jako delegaci na kongres ekonomiczny sądzimy, że nie mamy nic do powiedzenia w sprawie politycznego odbudowania Polski” [53]. Pod memorandum widniały podpisy 11 delegatów z Paryża; położyli pod nim swe nazwiska nawet Tolain, Perrachon i Murat, którzy w latach 1863 i 1864 uczestniczyli w deputacjach z Paryża do Londynu na zgromadzenia w sprawie pomocy dla powstania w Polsce. Po zapoznaniu się z memorandum paryskim, czterej delegaci z Lyonu zrzekli się głosu i przyłączyli się całkowicie do delegatów paryskich. To samo uczynił delegat z Rouen, wobec czego dokument otrzymał nazwę „memorandum delegatów francuskich na kongres genewski” [54]. Natomiast delegaci angielscy wypowiedzieli się za rezolucją na rzecz sprawy polskiej, wskazując, że sprawa ta zawsze budziła sympatie wśród demokratycznej i inteligentnej części ludu angielskiego. Przypomnieli oni, że pierwsze zespolenie się robotników francuskich i angielskich do wspólnej akcji miało na celu zamanifestowanie ich uczuć przeciwko uciskowi Polski, a jednocześnie był to pierwszy krok ku założeniu Stowarzyszenia Międzynarodowego. Card-Ćwierciakiewicz również żądał, by kongres wypowiedział się pozytywnie w kwestii polskiej. Jan Filip Becker, delegat sekcji niemieckiej w Genewie, oświadczył, że byłoby ubolewania godne, gdyby kongres nic nie postanowił w tej sprawie. Cesarstwo rosyjskie stanowi nieustającą groźbę dla europejskich społeczeństw cywilizowanych; Polska będzie ich barierą. Uchwaliliśmy zniesienie armii stałych, lecz nie da się ich znieść w Europie, dopóki Polska nie będzie odbudowana. Becker dodał, że kwestia polska jest kwestią europejską, lecz interesuje ona szczególnie Niemcy i pod pewnym względem można ją nazwać kwestią niemiecką. Zaproponował więc, by wszyscy niemieccy i inni podzielający te myśli uczestnicy kongresu podpisali deklarację w tym duchu i by ją dołączono do aktów kongresu. Na takie załatwienie sprawy kongres przystał jednomyślnie. Deklaracja Beckera opiewała: „Ponieważ Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze stawia sobie za zadanie wyzwolenie klasy robotniczej, a więc – zwalczanie wszelkiej przemocy i zaprowadzenie równości wszech ludzi i narodów, przeto dąży również do usunięcia wpływów caratu i odbudowania socjalnej i demokratycznej Polski” (Wiederherstellung eines sozialdemokratischen Polens) [55]. Był to kompromis, ale kompromis niezbyt szczęśliwy. Tłumaczy się on układem sił na kongresie i przewagą proudhonistów. Na ogólną liczbę 60 uczestników kongresu, Francuzów było 17 (nie licząc w tym Eugeniusza Duponta, delegata sekcji francuskiej w Londynie), Szwajcarów języka francuskiego było 21 (nie licząc Carda-Ćwierciakiewicza), te dwie grupy przeważały liczebnie wszystkie inne [56]. W niektórych opracowaniach historycznych, np. u Jaeckha, znajdujemy wersję, jakoby rezolucja kompromisowa Beckera została jednogłośnie uchwalona [57], lecz jest to wersja błędna. Tak sprawozdanie w „Courrier International” jak i sprawozdanie Carda nie pozostawiają żadnej wątpliwości: kongres uchwalił jednomyślnie wniosek delegacji francuskiej o zdjęcie sprawy z porządku dziennego oraz wniosek Beckera o zezwolenie niemieckim i innym podzielającym jego poglądy delegatom na załączenie do protokółu deklaracji w sprawie polskiej. Pozostaje odpowiedzieć na zapytanie, dlaczego deklaracja, skoro już nie miała być wyrazem poglądów całego kongresu lub jego większości, nie została zredagowana zgodnie z instrukcją Marksa, a więc z podkreśleniem szczególnego znaczenia sprawy polskiej dla ruchu robotniczego, jak to zresztą uczynił Becker w swym przemówieniu. Można przypuszczać, że zachodziła obawa, iż bardziej śmiała deklaracja nie uzyskałaby zgody kongresu nawet na jej dołączenie do protokołu. Czwarty kongres Międzynarodówki w Bazylei we wrześniu 1869 roku przyniósł wielką i ostateczną klęskę proudhonizmu, ale na zwrot w sprawie polskiej było już za późno; nabrzmiewała walka z kierunkiem Bakunina, jej przebieg i wynik miał być rozstrzygający dla bytu lub niebytu Międzynarodówki. Po nieudanej próbie genewskiej, nigdy już przyjaciele sprawy polskiej nie próbowali wprowadzić tej sprawy pod obrady kongresów Pierwszej Międzynarodówki. Tym gorliwiej zabierali głos w środowisku londyńskim, które znajdowało się w bezpośrednim zasięgu wpływów Marksa.

Okazję po temu dawały obchody rocznic powstań polskich. W obchody te angażowała się Rada Centralna (Generalna) i przywódcy Międzynarodówki, ich wypowiedzi pojmowane były jako głos całego międzynarodowego ruchu robotniczego. Pierwszym takim obchodem było zgromadzenie zwołane i przygotowane przez Polski Narodowy Komitet na Wielką Brytanię i Irlandię celem uczczenia drugiej rocznicy powstania styczniowego. Na wniosek Foxa, Rada Centralna Międzynarodówki na posiedzeniu w dniu 21 lutego 1865 roku powzięła uchwałę wyrażającą poparcie bez zastrzeżeń dla tego zgromadzenia i wzywającą wszystkich przyjaciół Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego do wzięcia w nim udziału. Odbyło się ono w dniu 1 marca w St. Martin’s Hall. Prezydował markiz Townshend, w prezydium ponadto zasiadali m.in. przywódcy angielskiego ruchu robotniczego Odger, Cremer, Fox, Osborne, Facey, Howell, a dalej Marks, Eccarius, Bolleter i Le Lubez, spośród zaś Polaków Bobczyński, Żabicki, Oborski i Czyński. Głównym mówcą był Edmund Beales, wśród innych mówców zabrał głos i Nieass, na koniec Fox zgłosił w imieniu Międzynarodówki i uzasadnił wniosek, opiewający „że cała i niepodległa Polska jest nieodzownym wymogiem demokratycznej Europy i dopóki warunek ten nie będzie dopełniony, dopóty rewolucyjne tryumfy na kontynencie mogą być tylko krótkotrwałymi przygrywkami do przewlekłych okresów panowania kontrrewolucji”. Przedstawiwszy w aspekcie historycznym nieszczęścia, jakie spadły na Europę w wyniku utraty wolności przez Polskę oraz zaborczej polityki Rosji, Fox stwierdził, że stanowisko rządzącej partii liberalnej w tej sprawie nie pokrywa się ze stanowiskiem zajmowanym przez społeczeństwo demokratyczne, którego mówca jest tu rzecznikiem. Hasłem Europy konserwatywnej jest Europa zniewolona ze zniewoloną Polską jako kamieniem węgielnym, natomiast hasłem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego jest wolna Europa oparta na wolnej i niepodległej Polsce. Eccarius omówił udział Prus w rozbiorach i zagładzie Polski. Le Lubez przedstawił smutny obraz nieszczęśliwego położenia wychodźstwa polskiego, odczytując na dowód wyjątki z korespondencji paryskich do dzienników angielskich, donoszące, że nędza zmusiła wielu Polaków do odebrania sobie życia w nurtach Sekwany. Trzy przedłożone wnioski przyjęto jednomyślnie wśród długotrwałych owacji zgromadzonych [58].

Podobny, chociaż nie tak okazały przebieg miało zgromadzenie w trzecią rocznicę powstania, 22 stycznia 1866 roku, również w St. Martin’s Hall, również „pod przewodem Polaków przebywających w Londynie i Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”. Prezydował Oborski. Fox przedłożył i uzasadnił wniosek, głoszący iż „jakiekolwiek mogą nastąpić zawikłania na stałym lądzie Europy, pomimo najgorętszych sporów, jakie nas mogą między sobą skłócić, zobowiązujemy się pozostać na zawsze wiernymi wielkiej i sprawiedliwej sprawie Polski”. Wniosek poparł Marks. Le Lubez przedłożył drugi wniosek, mówiący, że „rozmyślne tępienie narodowości Polski, które obecnie przeprowadza Moskwa wbrew prawom narodów, zobowiązaniom traktatów i urzędowym zaręczeniom, złożonym zachodnim mocarstwom, jest niebezpieczeństwem i zniewagą dla Europy i przejmuje zgrozą zwolenników zasad wolności, ludzkości i cywilizacji”. Wniosek poparł Cremer, potępiając politykę nieinterwencji i dowodząc, że obowiązkiem ludów wolnych jest nieść pomoc uciemiężonym. Obie uchwały przyjęto jednogłośnie i trzykrotnym okrzykiem na cześć Polski zakończono zgromadzenie [59].

Najważniejsze było zgromadzenie w czwartą rocznicę powstania styczniowego, w dniu 22 stycznia 1867 roku w Cambridge Hall przy Newman Street. Odbyło się ono pod łącznymi auspicjami Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego i Gminy Centralnej Londyńskiej Zjednoczenia Emigracji Polskiej. Jego znaczenie polityczne wynikało z faktu, iż odbywało się w kilka miesięcy po kongresie genewskim, było więc jak gdyby odpowiedzią Rady Generalnej na postawę kongresu, odpowiedzią tym pełniejszą i wyrazistszą, że udzielił jej Marks, w owym czasie bezsporny już mózg i dusza Międzynarodówki. Prezydował Herman Jung, ten sam, który dopiero co przewodniczył na kongresie w Genewie; także i ten fakt miał wymowę swoistej demonstracji, tym bardziej, że Jung w swym zagajeniu wykazywał „ścisły związek pomiędzy gwałtem na Polsce dokonanym a niezwalczonymi trudnościami, jakie robotnicy w całej Europie napotykają w staraniach o polepszenie swego politycznego i społecznego stanu” oraz zapowiadał, że „warstwy ludowe, coraz lepiej poznając łączność swego interesu ze sprawą Polski, będą coraz potężniej domagały się naprawienia tej krzyczącej zbrodni międzynarodowej”. Mówcami polskimi (w języku angielskim) byli Żabicki i Bobczyński; uzasadniali oni wniosek wyrażający imieniem zebranych Polaków wierność dla zasad manifestu z dnia 22 stycznia 1863 roku, w przekonaniu, że dają one najsprawiedliwszą podstawę „do utrwalenia jedności narodowej i zorganizowania własnej siły, dostatecznej do wywalczenia swojej wolności i niepodległości” i oświadczający, że w pracy podejmowanej w takiej myśli mają oni „prawo do współczucia i poparcia wszystkich wolnych i cywilizowanych narodów, a szczególniej klas robotniczych w całym świecie”. Marks przedłożył i uzasadnił wniosek następny: „że wolność w Europie nie może być ustaloną bez niepodległości Polski”. Był to wywód bogaty w historyczną motywację. Sprowadzał się on do trzech przesłanek. Pierwsza mówiła, że naród polski jest nieśmiertelnym rycerzem Europy, osłaniającym ją przed Mongołami. Przesłanka druga mówiła, że polityka Moskwy jest niezmienna; jej gwiazdą przewodnią jest opanowanie świata; niebezpieczeństwo ze strony Moskwy bynajmniej się nie zmniejszyło, postęp jej podbojów jest nieustanny. Przesłanka trzecia mówiła, że Prusy nie są zaporą przeciw Moskwie, lecz odwrotnie – Moskwa jest podporą, na której spoczywa samowładne panowanie dynastii Hohenzollernów i jej feudalnych sojuszników; w konsekwencji rozbiorów Polski, Prusy są narzędziem Moskwy, przeznaczonym na najazd Francji i pochłonięcie całych Niemiec. Z tych trzech przesłanek wypływał wniosek, iż Europa musi dokonać wyboru: albo spadnie na jej głowę jak lawina azjatyckie barbarzyństwo pod wodzą Moskali, albo odbuduje ona Polskę, „odgradzając się tym sposobem od Azji dwudziestoma milionami bohaterów i zyskując wolne chwile do dokonania swego społecznego przeobrażenia”. Wniosek Marksa poparł Eccarius, wskazując drogę do osiągnięcia odbudowania wolnej i niepodległej Polski; „jak ruch reformy w Anglii, rozpoczęty przez szczupłe grono ludzi mało znanych, doszedł do dzisiejszych olbrzymich rozmiarów, tak samo spotężnieją manifestacje ludowe za Polską w całej Europie i zmuszą rządy do stanowczego postawienia tej kwestii międzynarodowej, od której rozwiązania zależy ustalenie pokoju, zmniejszenie wojsk, zniżenie podatków, a zatem i podniesienie dobrobytu klas robotniczych wszystkich krajów”. Trzeci wniosek przedłożyli przedstawiciele francuskiej sekcji londyńskiej, mechanik Aleksander Besson i Nemier, protestując w imię solidarności ludów przeciwko ujarzmieniu Polaków i przyrzekając im swą pomoc w ukonstytuowaniu się na podstawach republikańskich, demokratycznych i socjalnych. Tylko Polska jezuicka, Polska szlachecka – mówili – niepowrotnie zginęła i przepadła, lecz Polska postępowa, Polska ludowa, Polska ożywiona braterstwem żyć musi, bo jest potrzebna dla cywilizacji, postępu i szczęścia ludzkości. W tym miejscu zabrał też głos pułkownik Oborski, by zwrócić uwagę przebywających w Anglii Francuzów na niedorzeczne i nieprzychylne Polsce artykuły wychodzącego w Londynie czasopisma „International”, przynoszące im wstyd, bo czerpiące swe natchnienie w krótkowzrocznym i kramarskim utylitaryzmie. Czwarty wniosek przedłożył i uzasadnił Fox: „że niedawne zniesienie Polski Kongresowej przez cara jest zniewagą, wymierzoną wielkim mocarstwom europejskim, które swą pobłażliwością i wzajemnymi zawiściami przyczyniły się do takiego układu rzeczy, lecz my, którzy reprezentujemy ludowe uczucia i interesy, nie możemy żałować przekreślenia niesprawiedliwego i niechybnie poronionego kompromisu z roku 1815, jesteśmy nawet radzi, że odtąd kwestia Polski z siłą konieczności sprowadza się do prostego zagadnienia: albo zgoda na całkowite zniknięcie nazwy Polski z mapy Europy, albo też zapasy o jej odbudowanie w granicach 1772 roku”. Fox w przemówieniu swym powrócił do myśli, którą wyłuszczył już na analogicznym obchodzie w roku poprzednim, a mianowicie do konieczności „objaśniania publicznej opinii”, rozpraszania grubej nieświadomości, mnożenia literatury o wszystkim, co się odnosi do Polski; jako przykład niedomóg przytoczył brak podręcznej książki w języku angielskim, „która by w tym względzie zaspokoiła umysłowe potrzeby naszych klas robotniczych”, bo przecież „ażeby rzeczywistą korzyść odnieść, potrzeba pozyskać przywódców naszych [angielskich] klas robotniczych”. I tu wystąpił Fox z mądra i śmiałą inicjatywą: gdyby to, co byliśmy w stanie zrobić w Londynie tego wieczora, objawiając wspólną międzynarodową życzliwość dla Polski, powtórzono licznie na całym kontynencie europejskim, „dzieło odbudowania Polski byłoby na wpół uskutecznione”. Poddał więc pod rozwagę myśl, aby w roku następnym złożyć międzynarodowy hołd sprawiedliwości sprawy polskiej nie tylko w Londynie; „musimy mieć podobne międzynarodowe uroczystości we wszystkich tych miastach na kontynencie europejskim, w których Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze posiada wpływ”. Właściwie była to ta sama myśl, którą już wypowiedział Eccarius, lecz z dodaniem ważnego elementu: jednoczesności w całej Europie manifestacji w rocznicę wybuchu powstania styczniowego; w dwadzieścia lat później, gdy ustanowiono manifestacje robotnicze w dniu 1 maja, okazało się, jak wielkie znaczenie ma ich jednoczesność. Przemówił jeszcze Dupont, popierając wniosek Foxa, po czym jednomyślnie uchwalono wszystkie wnioski i zakończono uroczystość odśpiewaniem „Jeszcze Polska nie zginęła” [60]. Obchód rocznicy styczniowej w roku 1867 zgromadził całe londyńskie grono Międzynarodówki, na tym polegała jego wymowa i znaczenie. Nawet orkiestra, która bezpłatnie uświetniła uroczystość odegraniem polskiego hymnu narodowego i innych utworów, była to ta sama orkiestra Stowarzyszenia Wyrobników Instrumentów Muzycznych, która występowała na wszystkich imprezach Międzynarodówki.

Dwa razy jeszcze zabrała głos w sprawie polskiej Rada Generalna; po raz pierwszy, na posiedzeniu 18 czerwca 1867 roku, wyrażając – na wniosek Foxa – podziękowanie francuskim robotnikom, studentom i adwokatom, którzy wzięli udział w manifestacjach w Paryżu na rzecz Polski i przypomnieli carowi moskiewskiemu, iż „panowanie azjatyckiego i barbarzyńskiego mocarstwa nad tą częścią ziemi europejskiej, zwaną Polską, jest oburzające dla uczucia sprawiedliwości i zdrowego rozsądku ludzkiego”, a ponadto wyrażając pochwałę adwokatowi Floquetowi za jego „szlachetne, odważne i prawdziwie kosmopolityczne wystąpienie przeciw caratowi” [61]; po raz drugi, na posiedzeniu 14 lipca 1868 roku, piętnując – na wniosek Marksa – usunięcie z angielskiego budżetu przymiotnika „polscy” przed wyrazem „emigranci” [62].

Nie tylko jednak w środowisku londyńskim, znajdującym się pod bezpośrednim wpływem Karola Marksa, zabierali głos przyjaciele sprawy polskiej w Międzynarodówce. Czynili to także w innych środowiskach. Na pierwszym miejscu postawić należy Wilhelma Liebknechta (1826-1900), obok Augusta Bebla – najwybitniejszego przywódcę niemieckiego ruchu robotniczego w okresie jego największego rozkwitu. Liebknecht zetknął się z Polakami z początkiem 1846 roku, zbliżył się do konspiracji polskiej w Poznańskiem i gdyby nie jej przedwczesne wykrycie przez rząd pruski, biłby się razem z Polakami o wolność Polski. Od tego czasu aż do chwili zgonu pozostał wierny swym sympatiom dla Polski i Polaków. W latach 1848-49 bił się w powstaniu badeńskim; po jego stłumieniu przebywał na emigracji kolejno w Genewie, Paryżu i od lata 1850 roku w Londynie, pozostawał pod wpływem Marksa, był też potem najznakomitszym szerzycielem kierunku marksowskiego w niemieckim ruchu robotniczym. Po amnestii pruskiej powrócił we wrześniu 1862 roku do Berlina, skąd został w roku 1865 wydalony jako notoryczny przeciwnik pruskich dążeń hegemonicznych. Osiedlił się w Lipsku, gdzie razem z Beblem założył w sierpniu 1866 roku Saską Partię Ludową, przeobrażoną wkrótce potem w Niemiecką Partię Ludową i redagował jej organ „Demokratisches Wochenblatt” (Tygodnik Demokratyczny). Razem też z Beblem i jednocześnie z trzema lassalczykami został Liebknecht w dniu 31 sierpnia 1867 roku wybrany posłem na pierwszą zwyczajną kadencję do Reichstagu północno-niemieckiego, zdobywając trybunę parlamentarną dla głoszenia swych poglądów.

Już w pierwszym numerze „Demokratisches Wochenblatt” z dnia 4 stycznia 1868 roku ukazał się artykuł Liebknechta pt. „Odbudowanie Polski”, ogółem ukazało się w tym cyklu siedem artykułów, ostatni – w numerze z dnia 21 marca 1868 roku. Liebknecht patrzał na kwestię polską ze stanowiska patrioty i demokraty niemieckiego, dążącego do zjednoczenia Niemiec w kształcie republikańskim i federacyjnym, wolnym od hegemonii czy to pruskiej, czy też austriackiej. Pod tym względem był spadkobiercą najlepszych rewolucyjnych tradycji z okresu wiosny ludów. Punktem wyjścia dla cyklu jego artykułów był rzekomy zamiar rządu angielskiego, by oddać kwestię polską pod sąd rozjemczy mocarstw, na co Rosja miała zagrozić wniesieniem kwestii irlandzkiej pod obrady kongresu europejskiego. To pewna – pisał Liebknecht – że „dla Europy stało się nieodpartą koniecznością – postawić sprawę polską na porządku dziennym i z całą energią starać się o odbudowanie Polski… Zwłaszcza dla Niemiec jest to wprost obowiązkiem samozachowawczym. Wszelkie motywy polityczne, jak i ekonomiczne przemawiają za niepodległą i wolną Polską; inaczej nasza własna [niemiecka] niepodległość, wolność i cywilizacja mogą być zburzone przez Rosję, jak ongi Rzym przez germańskich barbarzyńców”. Nie było nigdy bardziej krótkowzrocznej polityki od tej, która rozczłonkowała Polskę. Zburzono Polskę, która niby mur ochronny stała między Niemcami a wciąż rosnącą w potęgę Rosją. Lecz wykreślając Polskę z liczby państw niepodległych „otwarto upusty, przez które Rosja bez przeszkody wylewać może na Niemcy brudny potok swoich hord barbarzyńskich”. Z kolei przechodził Liebknecht do scharakteryzowania, tendencji polityki rosyjskiej. Niezmiennie i krok za krokiem posuwa się ona torem wytyczonym w testamencie Piotra Wielkiego. Celem ostatecznym tej drogi jest – panowanie nad światem. I mniejsza o to, czy testament owego despoty wyszedł spod jego pióra, czy też nie. Ważne jest tylko – dowodził Liebknecht – że wszyscy następcy Piotra Wielkiego przejęci są duchem tego testamentu, ożywieni są jego ideą. „A idea ta ożywia nie tylko ich, lecz i naród rosyjski. Rząd dąży do panowania nad światem, a naród wierzy w swoje powołanie zdobywcze… nawet przeciwnicy caratu, nawet łaknąca wolności »młoda Rosja« jest ideą tą przejęta… Wiara w to posłannictwo stanowi spójnię pomiędzy narodem i rządem, i nie trzeba chyba dowodzić, jaką siłę zgoda ta nadaje rządowi. Rosja, opierająca się na zasadzie zaborczości, nie jest kolosem na glinianych nogach, jak się to chętnie powtarza, lecz wciąż rosnącą i posuwającą się naprzód lawiną” [63]. Zestawiając nakazy testamentu Piotra Wielkiego stwierdzał Liebknecht ich zgodność z faktami historycznymi, a przede wszystkim wykazywał, że od czasu pierwszego rozbioru Polski Rosja prowadziła nieustanne wojny i mieszała się do spraw wszystkich państw. Od chwili rozbiorów Polski, we wszystkich zamieszkach europejskich spotykamy Prusy po stronie Rosji, carat dyktuje politykę Berlinowi. Wprawdzie rozbiór Polski zadzierzgnął stałe stosunki między dworami: rosyjskim, austriackim i pruskim, lecz według testamentu Piotra Wielkiego podział Polski ma być tymczasowy – póki Rosja nie znajdzie chwili odpowiedniej do wydarcia Prusom i Austrii ich łupu; część swych posiadłości w Polsce musiały Prusy oddać państwu rosyjskiemu już na kongresie wiedeńskim; fakt ten daje dużo do myślenia. Jednakże zmierzając do podporządkowania sobie całych Niemiec, Prusy wiązały sobie ręce w stosunku do Rosji i niezmiennie dopomagały polityce rosyjskiej. „Prusy są w chwili obecnej jedynym państwem w Europie, które oślepione ambicją stoi po stronie Rosji i w ten sposób naraża się na zgubę” [64]. Prusy niezmiernie zobowiązały sobie Rosję, pomagając jej w tłumieniu polskiego powstania styczniowego. „Na Zachodzie nastąpił ostatni rozpaczliwy bój Polski, podczas gdy na Wschodzie wojsko rosyjskie dotarło aż do Buchary” [65]. Polityka Bismarcka doskonale służyła interesom Rosji, zwycięstwo nad Austrią, utorowało Rosji – skutkiem osłabienia Austrii – drogę do Konstantynopola. Petersburg mógł być pewny zupełnego posłuszeństwa rządu pruskiego i niedorzecznością byłoby oczekiwać godnego reprezentowania Niemiec wobec zagranicy od państwa, które przy każdym swoim ruchu musi najpierw trwożnie spojrzeć w stronę Petersburga, czy samowładca Wszechrosji nie marszczy czasem brwi. Toteż „Prusy reprezentują nie Niemcy, lecz Rosję i o ile rozszerzają się w Niemczech granice pruskie, o tyle rozszerza się panowanie carskie”. Rozerwanie związku Prus z Rosją możliwe jest przez odbudowanie Polski. „Odbudowana Polska z zachodu i południa opasałaby Rosję krzepkimi ramionami… Europa powinna obalić Rosję na wszystkich punktach. Ale żeby trafić Rosję w samo serce na to jest tylko jeden sposób: odbudowanie Polski. Odbudowanie Polski jest żądaniem, co do którego najwyższe interesy rządów i ludów są z sobą w zgodzie. Polityka wymaga niepodległości Polski, a demokracja żąda jej w imię sprawiedliwości i wolności”, tymi słowy kończył Liebknecht swój cykl artykułów. Artykuły Liebknechta miały ton wybitnie popularyzatorski, jak wszystko, co pisał i publikował. Liebknecht głosił swą życzliwość dla sprawy polskiej nie tylko w druku, ale także słowem żywym. Na 5 zjeździe Związku Robotniczych Stowarzyszeń Oświatowych (13 000 członków), odbytym w Norymberdze w dniach 5-7 września 1868 roku, wygłosił Liebknecht mowę, w której m.in. powiedział: „Jedno święte zadanie mamy przed sobą: Rosję zniszczyć, Polskę wyzwolić” [66]. Z dniem 5 grudnia tegoż roku „Demokratisches Wochenblatt” został również „organem interesów robotniczych”, od sierpnia 1869 roku przeszedł na własność Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, od 1 października 1869 roku przybrał nazwę „Der Volksstaat” (Państwo Ludowe), zawsze pod redakcją Liebknechta, zawsze zachowując i przejawiając życzliwość dla sprawy polskiej.

Pierwsza Międzynarodówka powstała na fali poruszenia, wywołanego powstaniem w Polsce. Jak z powyższego przeglądu wynika, Polska miała w łonie Międzynarodówki przyjaciół i przeciwników. Nurt marksowski angażował się zdecydowanie w poparcie dla sprawy polskiej, nurt proudhonowski był jej nieżyczliwy. Przewaga wpływów Marksa w Radzie Generalnej i w ogóle w ośrodku londyńskim sprawiała, że zajmowało ono w sprawie polskiej stanowisko zdecydowanie życzliwe i aktywne. Przewaga wpływów proudhonowskich na kongresach w pierwszym okresie istnienia Międzynarodówki uniemożliwiała życzliwe dla Polski uchwały. Jednakże sam fakt, że Pierwsza Międzynarodówka powstała na manifestacji w obronie Polski przeszedł na zawsze do tradycji międzynarodowego ruchu robotniczego. Polska była też w Pierwszej Międzynarodówce reprezentowana jako odrębny kraj i naród wtedy, gdy go nie było na mapie Europy. Fakty te oddziaływały na nastroje i poglądy polskiego ruchu robotniczego, zjednując Pierwszej Międzynarodówce na ziemiach polskich życzliwość i poparcie oraz sympatie dla jej tradycji.

Lidia i Adam Ciołkoszowie

________________________________

Powyższy tekst jest fragmentem książki Lidii i Adama Ciołkoszów – „Zarys dziejów socjalizmu polskiego”, tom II, Gryf Publications Ltd., Londyn 1972. Tytuł fragmentu pochodzi od redakcji Lewicowo.pl.

 

Przypisy:

1.  „Documents of the First International. 1864-1866”, jw., str. 65. Mowa o delegacji Narodowej Ligi Niepodległości Polski w sprawie zamierzonego zgromadzenia publicznego dla uczczenia rocznicy powstania styczniowego. Bobczyński wchodził w skład delegacji i zabierał głos w jej imieniu.

2. Tamże, str. 87.

3. Londyńska loża filadelfów powstała w r. 1851 jako loża wielka, czyli macierzysta. Grupowała ona głównie uchodźców i wygnańców politycznych z Francji z lat 1830-34, 1848-49 i 1851 oraz znających język francuski emigrantów innych narodowości. Nosiła charakter socjalistyczny, rewolucyjny i spiskowy, a także racjonalistyczny i ateistyczny. Zachowywała całkowitą niezależność poczynań i nie utrzymywała więzów organizacyjnych ani z oficjalną masonerią francuską (Wielki Wschód), która była uzależniona od Napoleona III, ani też z masonerią angielską, która była teistyczna i nie uważała filadelfów za masonów, lecz za tajne stowarzyszenie rewolucyjne o rytuale masońskim. Filadelfowie londyńscy przyjęli rytuał Memfis, jeden z najstarszych rytuałów masońskich w Europie (1610 r.), oparty na okultyzmie, magii, kabale, hermetyzmie, alchemii i astrologii, lecz odebrali mu charakter mistyczny, nadając w to miejsce charakter racjonalistyczny, w związku z czym przybrali nazwę Rytuału Zreformowanego Memfis, zaś w r. 1867 – po oderwaniu, się od rytuału Memfis i całkowitym usamodzielnieniu – nazwę Rytuału Powszechnego, Rite Uniyersel, R.U. Wszyscy wybitni działacze francuskiej Komuny Rewolucyjnej w Londynie należeli do loży filadelfów – i tak Alfred Talandier, Feliks Pyat, dr Szymon Bernard, Gustaw Jourdain. Również Ludwik Blanc był związany z filadelfami, wprawdzie nie jako członek czynny loży londyńskiej, lecz jako Wielki Mówca Rady Najwyższej Masońskiego Rytuału Zreformowanego Memfis, po obłożeniu rytuału Memfis zakazem przez policję francuską i przeniesieniu jego Rady Najwyższej z Paryża do Londynu w r. 1853. Wśród Anglików utrzymywali filadelfowie zażyłe kontakty z niewielkim wolnomyślicielskim i ateistycznym odłamem masonerii (organy: „The Free Thinker”, „The Reasoner”, „National Reformer”), którego przywódca Charles Bradlaugh przystąpi! w marcu 1859 r. do loży filadelfów. Filadelfowie londyńscy zwalczali Mazziniego i jego nieżyczliwą dla socjalizmu ideologię, lecz w przewidywaniu wojny Piemontu przeciw Austrii doszło z końcem 1858 r. do zbliżenia taktycznego pomiędzy mazzinistami i filadelfami. Filadelfowie – co prawda bardzo niechętnie i wśród oporów – zawiesili na kołku hasło Republiki Powszechnej Demokratycznej i Społecznej oraz program rewolucyjnego wyzwolenia narodów ujarzmionych, koncentrując się na wyjednaniu poparcia dyplomatycznego wielkich mocarstw dla sprawy włoskiej. Po pokoju w Villafranca w lipcu 1859 r. filadelfowie tak samo jak i Mazzini powrócili do bezwzględnej walki z Napoleonem III. Odegrali oni czynną i znaczną rolę w r. 1864 w zorganizowaniu powitania dla Garibaldiego w czasie jego wizyty w Londynie; Garibaldi przystąpił w tym czasie do loży filadelfów. Taktyka konspiracyjno-spiskowa była wspólna Mazziniemu i filadelfom; rodząca się Międzynarodówka Robotnicza mogła być dla tych celów użyteczna, stąd więc sojusz taktyczny filadelfów i mazzinistów w okresie jej formowania się i w pierwszym okresie jej istnienia. Kluczowa rola przypadła pod tym względem Le Lubezowi. Le Lubez, wygnany z Francji w r. 1851, był filadelfem, a ponadto członkiem loży „la Concorde” (Old Concord Lodge No. 201), założonej w Londynie w r. 1857; w r. 1865 stanął nawet na jej czele; w r. 1868 loża ta połączyła się z lożą filadelfów w ramach Rytuału Powszechnego, całkowicie w tym czasie odrębnego od innych rytuałów masońskich, także od rytuału Memfis; połączona loża liczyła 63 członków. W r. 1880, po amnestii dla uchodźców i deportowanych z Komuny Paryskiej, loża filadelfów w Londynie zawiesiła swe prace. Najpełniejszą rozprawę na temat filadelfów napisał dr Jean Bossu: „Une loge de proscrits a Londres sous le Second Empire et apres la Commune”, zob. „L’Idée Libre”, Herblay (Seine-et-Oise), styczeń, luty, marzec, kwiecień i czerwiec-lipiec 1958 r.

4. Wedle obliczeń Borysa I. Nikołajewskiego w rozprawie pt. „Secret Societies and the First International”, w pracy zbiorowej „The Revolutionary Internationals, 1864-1943”, red. Milorad M. Drakovitch, Stanford 1966, str. 36-56.

5. Błędem jest tedy zaliczać Holtorpa do mazzinistów, jak to czytamy np. w zbiorze „Pierwsza Międzynarodówka a sprawa polska”, tom I, Warszawa 1964, str. 302.

6. „Documents of the First International. 1866-1868”, jw., str. 213.

7. Tamże, str. 205.

7a. Na nieporozumieniu oparte jest tedy twierdzenie Jerzego W. Borejszy w książce „Emigracja polska po powstaniu styczniowym”, Warszawa 1966, str. 381, jakoby Żabicki jako sekretarz na Polskę w Pierwszej Międzynarodówce był o wiele bardziej rewolucyjny niż jako redaktor „Głosu Wolnego”; na dowód przytacza Borejsza podpis Żabickiego pod wszystkimi niemal ważniejszymi uchwałami i manifestami Międzynarodówki, włącznie z manifestami w sprawie wojny francusko-pruskiej i Komuny Paryskiej. Otóż Żabicki po prostu nie czytał wymienionych trzech manifestów z lat 1870-1871 przed ich opublikowaniem, gdyż w tym czasie nie brał już żadnego udziału w pracach Rady Generalnej, co zresztą nie przeszkadzało zwyczajowemu umieszczaniu jego podpisu. Po raz ostatni uczestniczył Żabicki w posiedzeniu Rady Generalnej w dniu 12 lipca 1870 r. Należy też dodać, że w dniu 20 sierpnia 1870 r. ukazał się ostatni numer londyńskiego „Głosu Wolnego”, którego wydawcą i redaktorem był Żabicki.

8. „La Premiere Internationale”, tom I, jw., str. 45-46 i 71.

Ćwierciakiewicz był z początkiem 1867 r. członkiem komitetu centralnego Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego dla Szwajcarii romańskiej. Od kwietnia 1867 r. przestał brać udział w pracach tak komitetu centralnego jak i sekcji francuskiej w Genewie, a to w związku z zarzutami o szpiegostwo i kradzież mienia publicznego, postawionymi mu w liście otwartym generała Mierosławskiego. Ćwierciakiewicz odpowiedział broszurą („Lettre de Ćwierciakiewicz au gen. Mierosławski”, Genewa 1868) i oczyścił się całkowicie z zarzutów, tym niemniej tak się nimi przejął, że popadł w obłęd i zmarł w domu dla obłąkanych. O Ćwierciakiewiczu pisał Władysław Mickiewicz w swych pamiętnikach (tom II, str. 112): „Był to człowiek bardzo szczery i prosty. Zdaniem jego każde pokolenie winno wypowiedzieć walkę zaborcom. Nawet klęska odnawia duszę i podtrzymuje poczucie narodowości”. Mickiewicz nazywa go zapaleńcem.

9. „Documents of the First International. 1864-1866”. Londyn [1963]. Str. 54-55. Powszechnie przyjmowano, że rezolucję powyższą napisał i przedłożył Marks. Tak też w zbiorze: „Marks i Engels o Polsce”, tom II, Warszawa 1960, str. 14. Dopiero Dieter Hertz-Eichenrode wyjaśnił na podstawie znajdujących się w Międzynarodowym Instytucie Historii Społecznej w Amsterdamie rękopisemnych protokołów Rady Centralnej, tom I, str. 16, że autorem i wnioskodawcą był Fox. Zob. Karl Marx: „Manuskripte über die polnische Frage”, str. 47.

10.  List Marksa do Engelsa z dn. 10 grudnia 1864 r., „Der Briefwechsel”, tom III, jw., str. 205. Projekt Foxa zaginął.

11. „Documents…”, jw., str. 61.

12. Str. 62.

13. Str. 165-196.

14. Str. 352-393 i 394-515.

15. Str. 352 edycji warszawskiej.

16. Str. 354.

17. Str. 444, 446.

18. Str. 356.

19. Str. 360, 362.

20. Str. 476.

21. Str. 376.

22. Str. 388.

23. Str. 500. Odmiennie oceniał zamierzenia Napoleona polski historyk Marian Kukieł, gdy pisząc pod pseudonimem St. Zawieruchy komentował zbiór pism Marksa – Engelsa – Liebknechta „Odbudowanie Polski”, III wydanie, Warszawa 1910, str. 162: „O jakimkolwiek »wiarołomstwie« ze strony Napoleona nie może być mowy. Wielka wojna 1812 r. została podjętą z powodu sprawy polskiej – nie zgodził się Napoleon na okupienie zgody z carem .kosztem poświęcenia Księstwa Warszawskiego – i w szczerym, istotnym zamiarze odbudowania Polski całej i niepodległej. Inna rzecz, że nie zdobył się Napoleon na wyzwolenie całej energii przebudzonego narodu. Winę popełnionych błędów składał później na niedołęstwo lub złą wolę wykonawców jego woli (ks. Pradta). Ale wynikły one z przyczyn głębszych; z fatalnych a daremnych usiłowań pogodzenia rewolucyjnej napoleońskiej komety ze starym porządkiem politycznym w świecie”.

24. Str. 500.

25. Str. 508.

26. Str. 510.

27. Str. 542.

28. Str. 512.

29. Str. 502, 504. Leon Leopold Sawaszkiewicz: „Tableau de l’influence de la Pologne sur les destinées de la Revolution française et da 1’Empire”, wydanie 3, Paryż 1848.

30. Str. 344.

31. Str. 514. Ludzie z ulicy Transnonain – ośrodek rewolucyjnych robotników Paryża, zrzeszonych w sekcjach towarzystwa „Praw Człowieka”. Gdy powstanie tkaczy w Lyonie, zapoczątkowane dn. 9 kwietnia 1834 r. przerzuciło się na inne miasta Francji, przybierając charakter antymonarchiczny i republikański, w Paryżu stanęły w dniu 13 kwietnia barykady na ulicach Transnonain, Beaubourg, aux Ours i przyległych. Z polecenia Thiersa jako prezesa Rady Ministrów wojsko z niebywałym okrucieństwem stłumiło powstanie, przy czym po zdobyciu w drugim dniu walk ostatniej barykady wymordowało wszystkich mieszkańców domu przy ulicy Transnonain 12.

32. „Głos Wolny”, nr 83 z dn. 20 października 1865 r.

33. N. Rjasanoff: „Marx und Engels über die Polenfrage”. „Archiv für die Geschichte des Sozialismus und der Arbeiterbewegung”. Rocznik 6. Lipsk 1916. Str. 137.

34. Pełny tekst protokołów konferencji londyńskiej znaleźć można w zbiorze: „Documents of the First International. 1864-1866”, Londyn [1963], str. 229-260. Nie ma w nich jednak protokołu posiedzenia Komitetu Stałego z delegatami z kontynentu w dn. 27 września 1865 r., na którym omawiano m.in. kwestię polską; protokół ten zaginął. Pewne szczegóły, pominięte w innych źródłach, znaleźć można w „The Workman’s. Advocate”, Londyn, nr 134 z dn. 30 września 1865 r.

35. „Documents…”, jw., str. 246. Natomiast wedle „The Workman’s Advocate”, nr 134 z 30 września 1865 r., końcowe słowa uchwały brzmiały: „na jej rodzimej podstawie demokratycznej” (upon its native democratic basis). Podobne brzmienie znajdujemy w odezwie brytyjskich członków Rady Centralnej do robotników Zjednoczonego Królestwa w sprawie zbliżającego się kongresu w Genewie, a mianowicie: „9. Niezbędna konieczność zniweczenia wpływu Rosji w Europie przez zastosowanie do Polski prawa każdego narodu do stanowienia o sobie i odbudowanie tego kraju na jego rodzimej podstawie demokratycznej” (zob. „The Workman’s; Advocate”, nr 152 z dn. 3 lutego 1866 r. i osobna ulotka).

36. Podobnie streścił to przemówienie „The Workman’s Advocate”,. nr 134 z 30 września 1865 r., dodając słowa Bobczyńskiego: „Nie należy oddzielać od siebie kwestii socjalnych i politycznych, albowiem reformy polityczne muszą wyprzedzić postęp socjalny, są one z nim związane w sposób nierozerwalny i nie da się ich rozdzielić”. Bobczyński przemawiał również na wieczorku urządzonym przez Radę Centralną w dniu 28 września w St. Martin’s Hall dla uczczenia rocznicy założenia Stowarzyszenia i powitania delegatów z kontynentu. Po zakończeniu przemówień zawisła z galerii ogromna flaga trójbarwna z napisami: „Włochy, Polska, Węgry, Mazzini, Garibaldi”; powitały ją wielokrotnie powtarzane okrzyki.

37. Gustaw Jaeckh: „Historia Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”, Kraków 1906. Str. 18.

38. List z dn. 20 listopada 1865 r. „Der Briefwechsel”, tom III, jw., str. 282.

39. „Siecle”, Paryż, dn. 14 października 1865 r. i „The Workman’s Advocate”, nr 141 z dn. 18 listopada 1865 r.

40. List Marksa do Engelsa z dn. 15 stycznia 1866 r. „Der Briefwechsel”, tom III, jw., str. 289.

41. Vesinier wzorował się ma Proudhonie, który w książce „Si les traites de 1815 ont cesse d’exister?” pisał (str. 97) w obronie Rosji: „Oświadczam, że mym zdaniem wszystkie rasy ludzkie mają to samo prawo do istnienia, to samo prawo do wejścia w krąg cywilizacji i że zbrodnią jest żądać wykluczenia jednego jedynego narodu”. Piętnowanie caratu było dla niego zbrodnią, rozbiory Polski zbrodnią nie były. Artykuły Vesiniera ukazały się anonimowo w „Echo de Verviers”, nry 293 i 294 z 16 i 18 grudnia 1865 r. Autorstwo ich ujawnił Le Lubez na posiedzeniu Rady Centralnej 26 grudnia tegoż roku. Imieniem Rady Centralnej, Jung wystosował do redakcji „Echo de Verviers” obszerny list odpierający zarzuty Vesiniera. List Junga ukazał się w „Echo de Verviers”, nr 43 z 20 lutego 1866 r. Vesinier został w roku 1866 wykluczony z Rady Centralnej za intryganctwo i kalumnie rzucane na Varlina i innych. W roku 1868 komisja belgijska, powołana przez brukselski kongres Międzynarodówki, wykluczyła Vesiniera w ogóle z Międzynarodówki. Był on później zwolennikiem Bakunina. Varlin zginął rozstrzelany przez wersalczyków jako członek Komuny Paryskiej.

Również w londyńskim „Courrier International” z 12 października 1865 r. pojawił się artykuł, poddający konferencję londyńską krytyce za jej uchwały w sprawie polskiej. Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze – twierdził anonimowy autor artykułu – winno ograniczać się do kwestii socjalnych i nie zajmować się zagadnieniami politycznymi.

42. List z dn. 5 stycznia 1866 r. „Der Briefwechsel”, tom III, jw., str. 288. „Sproudhonizowany odłam Jeune France” – Marks miał tu na myśli Augusta Vermorela i jemu podobnych.

43. „La guerre et la paix”, jw., str. 448.

44. Nr 159 z dnia 24 marca 1866 r. .350

45. Nr 160 z dnia 31 marca 1866 r.

46. Nr 165 z dnia 5 maja 1866 r. Przekład polski trzech artykułów Engelsa w londyńskim „Przedświcie” z lipca 1895 r., za zezwoleniem autora.

47. List z dn. 17 maja 1866 r. „Der Briefwechsel”, tom III, jw., str. 320.

48. Przyczynę niezakończenia serii można sobie odtworzyć przez zapoznanie się z historią tygodnika „The Commonwealth” (1866-1867), poprzednie nazwy: „The Miner and the Workman’s Advocate” (1863-1865) i „The Workman’s Advocate” (1865-1866). Listem z dnia 5 czerwca 1866 r. Marks powiadomił Engelsa, że występuje z grona dyrektorów i przyjaciół „The Commonwealth”. Wkrótce potem „The Commonwealth” przestał być organem Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego i określił się w swym nagłówku jako „organ ruchu za reformą wyborczą”. Zoh. G. M. Stekloff: „History of the First International”, Londyn 1928, str. 384. Można przyjąć, że po swym wycofaniu się z redakcyjnego komitetu nadzorczego „The Commonwealth” Marks nie nalegał już więcej na Engelsa, by kontynuował współpracę z tym pismem oraz że sam Engels też nie widział dla siebie możliwości dalszej współpracy z pismem, od którego Marks się odsunął.

49. Pisząc o państwie składającym się z czterech narodowości, miał Engels na myśli państwo jednolite, scentralizowane, a nie państwo federacyjne. Później pisał Engels (list do Wiery Zazulicz z 3 kwietnia 1890 roku), że jeśli chodzi o przynależność terenów, do których roszczą sobie pretensje i Polacy i Rosjanie, „zainteresowana ludność powinna sama stanowić o swym losie”. W żadnym razie nie godził się jednak na traktowanie sprawy tych terenów jako wewnętrznej sprawy Rosji. Zob. „Marks i Engels o Polsce”, tom II, jw., str. 189-192.

50. Dokument ów odnalazła córka Marksa, Eleanor Aveling w papierach pozostawionych przez jej ojca i wręczyła go redakcji „Przedświtu” w Londynie. Pełny tekst w „Przedświcie”, nr 5 z maja 1897 r.

51. Memorandum Rady Centralnej zostało w całości odczytane na kongresie, na posiedzeniu popołudniowym 4 września. Pełny tekst memorandum („Rapport sur les differentes questions mises a l’etude par la Conference de septembre 1865”) ukazał się w „Courrier International”. Przedruk: „La Premiere Internationale”, tom I, Genewa 1962, str. 29-36. Przekład angielski w „International Courier”, Londyn, nry 6-7 z 20 lutego 1866 r. Przekład niemiecki w „Der Vorbote”, Genewa, nr 10 i 11, październik i listopad 1866 r.

52. „Courrier International”, nry 7 i 8-9-10 z 16 lutego i 9 marca 1867 r. Broszura Carda miała tytuł: „Congres ouvrier de 1’Association Internationale des Travailleurs, tenu a Geneve du 3 au 8 septembre 1866”. Broszura Carda była wydawnictwem prywatnym, natomiast „Courrier International” był w owym czasie pismem zbliżonym do Międzynarodówki, sprawozdanie z kongresu genewskiego było w nim ogłoszone „za pozwoleniem Komitetu Centralnego Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego”, także jednak nie było sprawozdaniem oficjalnym. Oba sprawozdania przedrukowane są w „La Premiere Internationale”, tom I, str. 25-108. Ponadto pisali o kongresie genewskim i o sprawie polskiej na owym kongresie Fribourg, Jaeckh, Riazanow, Stiekłow, Mehring i inni. Także „Przedświt”, nr 5 z roku 1897 („Kwestia polska na genewskim kongresie Międzynarodówki”).

53. Memorandum sekcji paryskiej zostało w całości odczytane na kongresie na posiedzeniach porannym i popołudniowym 4 września. Pełny tekst memorandum ukazał się w „Courrier International”, nry 20 i 21 z 1867 r., ponadto w osobnej broszurze („Congres de Geneve. Memoire des delegues français”), wydanej w roku 1866 w Brukseli i w książce Tribourga, str. 51-86. Przedruk: „La Premiere Internationale”, tom I, .str. 85-108.

54. Jaeckh pisze (dz. cyt., str. 36-37), że rezolucja Rady Centralnej za odbudowaniem Polski i przeciw rosyjskiemu imperializmowi „obudziła uśpione antagonizmy wśród członków kongresu. Fribourg imieniem francuskiej delegacji – która w znacznej swej części brała udział w mityngu polskim w Londynie – zgłosił wniosek, by kongres nie głosował nad tą »zawikłaną kwestią narodowości«, lecz poprzestał tylko na potępieniu despotyzmu w każdej jego formie we wszystkich krajach. Czyżby uzasadnienie tej rezolucji zrazić miał do niej Francuzów?… Uwzględniając późniejsze dzieje Międzynarodówki w krajach romańskich, nie można z góry odrzucić możliwości, że francuscy delegaci i kilku z Genewy i Waadtlandu zrażeni byli tym apelem do niemieckich robotników”. Fribourg dodaje (dz. cyt., str. 86), że „Szwajcarzy swymi wielokrotnie powtarzanymi oklaskami przyłączyli się do linii postępowania wytyczonej przez Paryż”; jedynie Anglicy i kilku Niemców miało zastrzeżenia co do treści paryskiego memorandum. Wedle sprawozdania Carda-Ćwierciakiewicza, „delegacja francuska wyraża zdanie, by nie głosowano nad tą kwestią; by kongres ograniczył się do deklaracji przeciwko wszystkim rodzajom despotyzmu we wszystkich krajach; by nie wdawał się w dyskutowanie tak zawikłanych kwestii narodowości. Należy pragnąć i żądać emancypacji w całej Rosji tak jak i w Polsce i odrzucić dawną politykę, przeciwstawiającą sobie narody”. Sprawozdanie w „Courrier International” zaopatrzone zostało następującą uwagą, która zapewne miała oddawać poglądy większości kongresu: „Zważywszy, że rozwój i umocnienie się Międzynarodowego Stowarzyszenia Robotniczego doprowadzi do zniknięcia wszelkiego despotyzmu, odbudowanie Polski demokratycznej i społecznej nastąpi samo przez się”.

55. „Przedświt”, nr 5 z roku 1897.

56. Wedle świadectwa Cartera, ton nadawał kongresowi dr Piotr Coullery z Chaux-de-Fonds. Zob. R. W. Postgate: „The Workers’ International”, Londyn 1920, str. 25.

57. Jaeckh, dz. cyt., str. 37.

58. „Głos Wolny”, nry 62 i 63 z dni 20 i 31 marca 1865 r. „Bee-Hive”, nr 117 z dnia 4 marca 1865 r. „Der Weisse Adler”, Zurych, nr 48 z dnia 22 kwietnia 1865 r.

59. „Głos Wolny”, nr     93 z dnia 31 stycznia 1866 r. „Bee-Hive”, nr 225 z dnia 3 lutego 1866 r. „The Workman’s Advocate”, nr 151 z dnia 27 stycznia 1866 r.

60. „Głos Wolny”, nry 129 i 130 z dni 31 stycznia i 10 lutego 1867 r. „Der Vorbote”, Genewa, nr 2 z lutego 1867 r. Tekst angielski uchwał: „Documents of the First International. 1866-1868”, jw., str. 277-279. Tekst mowy Marksa w tygodniku „Le Socialisme”, Paryż, dnia 15 marca 1908 r., z błędnie podaną datą mowy 1862 r. Czasopismo „L’International”, na które żalił się Oborski, określone zostało w sprawozdaniu Rady Generalnej na kongres w Bazylei jako organ policji francuskiej.

61. „The Commonwealth”, nr 224 z dnia 22 czerwca 1867 r.

62. „Bee-Hive”, nr 352 z dnia 18 lipca 1868 r.

63. „Die Wiederherstellung Polens”. Artykuł I. „Demokratisches Wochenblatt”, Lipsk, nr 1 z dnia 4 stycznia 1868 r.

64. Artykuł V. Nr 9 z dnia 29 lutego 1868 r.

65. Artykuł VII. Nr 12 z dnia 21 marca 1868 r.

Cały cykl siedmiu artykułów Wilhelma Liebknechta miał w przekładzie polskim trzy wydania: w Zurychu 1901 r., we Lwowie 1904 r. i w Warszawie 1910 r.; wydanie drugie i trzecie w ramach zbioru pt. „Odbudowanie Polski”, zawierającego artykuły Marksa, Engelsa i Liebknechta, wydanie trzecie ponadto z przedmową i przypiskami St. Zawieruchy (Mariana Kukiela).

66. „Protocoll des 5. Vereinstages der deutschen Arbfeiteryereine am 5, 6 und 7 September 1868 in Niirnberg”. Cyt. „Die ersten deutschen Sozialistenkongresse”, wyd. „Frankfurter Volksstimme”, Frankfurt nad Menem 1906, str. 64.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *