Jerzy Grotowski, Adam Ogorzałek

Lewica akademicka

[1957]

„Krytyka zerwała urojone kwiecie z kajdan nie po to, by człowiek dźwigał kajdany bez pociechy i bez ułud, ale po to, by rzucił kajdany i rwał kwiaty żywe”.
  Karol Marks

 

Było to w niedzielę, 24 marca 1957 r. 40-osobowa grupa aktywu studenckiego utworzyła Polityczny Ośrodek Lewicy Akademickiej ZMS. Gdyby wartość tego przedsięwzięcia oceniać według ilości jego przeciwników, Ośrodek zyskałby niewątpliwie wysoką lokatę. Polemiści znaleźli się natychmiast.

– Dlaczego Ośrodek Lewicy? – pytali. – Czyżby istniała prawica akademicka?

Odpowiadaliśmy, że walkę na dwa fronty my bierzemy śmiertelnie serio. Odpowiadaliśmy również, że nie są lewicą ci, których obchodzi tylko własny „ogródek”, ci, którzy nie patrzą dalej poza koniec własnego nosa. Poszukujemy niezadowolonych optymistów pragnących szukać prawdy i prawdę wcielać w życie. Dlatego Ośrodek Lewicy.

Bardziej agresywni przeciwnicy zarzucali nam chęć oderwania się od robotników drogą autonomii środowiska studenckiego.

Odpowiadamy, że w środowisku naszym nigdy nie było tendencji do oderwania się od robotników, podobnie jak wśród młodzieży robotniczej nigdy nie było tendencji do oderwania się od studentów. Udział młodzieży tych dwóch środowisk w przewrocie październikowym jest dowodem, że jesteśmy siłą, gdy działamy razem. Warunkiem przyszłych sukcesów w akcji za demokrację i socjalizm jest utrzymanie jedności robotniczo-studenckiej.

Polityczny Ośrodek Lewicy Akademickiej nie jest próbą izolowania studentów od robotników, nie jest również posunięciem frakcyjnym. Specyfika środowiska studenckiego podyktowała nam taki właśnie krok. Jesteśmy przekonani, że młodzi robotnicy zrozumieją to, a młodzi – choć zawodowi już – intryganci nie potrafią nas skłócić. Mamy wspólnych wrogów i nie ma sensu tracić sił na tarcia wewnętrzne.

1.

Utworzyliśmy Ośrodek Lewicy w momencie nie sprzyjającym tworzeniu organizacji politycznej. W kraju nastąpiła stabilizacja sytuacji. Niechęć młodzieży do ZMS jest duża. Młodzież czeka. Krok nasz jest niewątpliwie ryzykowny: jest to krok niepopularny. Uważamy jednak, że rewolucjoniści powinni umieć robić również, jeżeli trzeba, rzeczy niepopularne.

Czekanie jest formą bojkotu. Co nam to jednak obecnie da? Obowiązkiem w obecnej sytuacji jest, gdzie się da, rozszerzać krąg możliwości. Nie oznacza to rezygnacji z programu maksimum. Nie ten bowiem walczy o program maksimum, kto obraża się na brak możliwości, ale ten, kto umie uchwycić już istniejące możliwości po to, by wykorzystać je na rzecz jeszcze nie zrealizowanego celu.

Nie mają racji ci, którzy narzekając na niezadowalające tempo demokratyzacji, zostawiają nas samych. Każda rzeczywistość jest rozczarowaniem w stosunku do marzeń, nie powinno to jednak pociągać za sobą rezygnacji z walki.

2.

Świadomość generalnie słusznej drogi, jaką szliśmy od października, pozwala nam bez lęku dokonać oceny własnych błędów. Oto one.

  • Słuszne programy realizowaliśmy w niewielkim stopniu. Więcej było gadania, niż konkretnego działania. Brak czynu dezaktywizował młodzież.
  • Wielu ludzi różniących się nieco poglądami od nas spychaliśmy na pozycje wrogie nam. Podejmowali oni z nami walkę. Traciliśmy w ten sposób sojuszników.
  • Działaliśmy na zasadzie źle pojętego maksymalizmu: wszystko albo nic. Motywy tego działania niewątpliwie szlachetne – są jednak nieprzydatne w działalności politycznej.
  • Istniejącego ruchu, który zrodził się z buntu i który nosił charakter negacji, nie przekształciliśmy w ruch konstruktywny, ujęty w formy organizacyjne.
  • Dyskusje nasze zawężaliśmy do wąskiego kręgu młodzieży.
  • Pracę naszą charakteryzowała improwizacja i doraźność. Brak nam było programu maksimum i programu minimum.

Błędy te dostrzegamy i spróbujemy ich uniknąć w dalszej działalności. Nie znaczy to, oczywiście, że unikniemy wszystkich błędów. Lenin mówił, że błędów nie robi ten, kto niczego nie robi.

3.

Ludzie łączyli się zawsze przed podjęciem jakiejś większej akcji w różne związki; zwłaszcza przed podjęciem akcji o charakterze politycznym. Kluby, kółka nie wystarczały w takiej sytuacji. Podobnie wygląda sprawa dzisiaj. Koniecznością jest połączenie wysiłków tych grup młodzieży, których celem jest walka z wszystkimi wrogami socjalizmu, z wszystkimi wrogami demokracji.

Po co w naszym środowisku potrzebne jest zjednoczenie wysiłków? Odpowiedź na takie pytanie płynie z leninowskiego określenia roli inteligencji w społeczeństwie. Rewolucyjna, a zarazem służebna wobec proletariatu rola inteligencji polega na wnoszeniu świadomości do mas. Rozumiemy przez to:

  • wnoszenie świadomości celu. Chodzi o ustrój wolności, braterstwa i sprawiedliwości społecznej; ustrój, który nie spełnia jakiegokolwiek z tych warunków, socjalizmem nie jest.
  • Wnoszenie świadomości możliwości programu na dziś.
  • Ukazywanie frontu walki, ukazywanie wroga i przyczyn zła.

W pracy naszej zdajemy sobie sprawę, że najgroźniejszy dla swoich wrogów jest robotnik mądry. Dlatego nie poprzestaniemy na agitacji politycznej wyłącznie. Nasza praca w środowisku robotniczym powinna mieć charakter możliwie wszechstronny.

Tyle o tzw. pracy na zewnątrz. Wiemy jednak, że można mówić o wnoszeniu świadomości socjalistycznej do mas tylko wtedy, gdy jest ono poprzedzone naukową pracą teoretyczno-koncepcyjną i rzetelną analizą aktualnej sytuacji. Wynika z tego, że drugim zasadniczym zadaniem będzie troska o to, by rodziły się w naszym środowisku nowe koncepcje organizowania życia politycznego, społecznego i ekonomicznego.

Trzecim zasadniczym kierunkiem pracy będzie walka o typ człowieka XX wieku, wychowanego w szacunku dla techniki, wychowanego w szacunku dla nauki, która polepsza byt, człowieka wolnego od przesądów, wychowanego w rewolucyjnym romantyzmie, człowieka rozumnego, pragnącego przekształcać świat w każdej sytuacji politycznej, pragnącego żyć piękniej i lepiej, umiejącego również – jeżeli zajdzie potrzeba – z pustym żołądkiem i w podartych spodniach bronić swych poglądów.

Nie piszemy programu działania.  Wskazujemy tylko kierunki działania Politycznego Ośrodka Lewicy Akademickiej ZMS.

4.

Zarzucano nam nieraz, zarzuca nam się obecnie i nic nie wskazuje na to, że w przyszłości nie będzie się nam zarzucało, że wołamy o samodzielność – rzekomo „za wszelką cenę”, o samodzielność – rzekomo – „wbrew partii”.

Odpowiadamy fragmentem z pracy Lenina – wcale nie wyrwanym z kontekstu, fragmentem odbijającym poglądy wodza Rewolucji Październikowej na organizację młodzieżową:

„Co innego zaś – organizacje młodzieży, które otwarcie oświadczają, że się dopiero uczą, że ich podstawowym zadaniem jest przygotowanie działaczy partii socjalistycznej. Takim ludziom trzeba ze wszech miar pomagać traktując ich błędy z jak największą wyrozumiałością, starając się korygować je stopniowo i głównie w drodze przekonywania, a nie walki. Nierzadko bywa tak, że przedstawiciele pokolenia już posuniętego w latach i starego, nie umieją ustosunkować się w sposób właściwy do młodzieży, która siłą rzeczy musi dochodzić do socjalizmu inaczej, nie tą drogą, nie w tej formie, nie w tych warunkach, co jej ojcowie. Dlatego m.in. powinniśmy być za organizacyjną samodzielnością związku młodzieży i to nie tylko dlatego, że tej samodzielności boją się oportuniści, lecz i ze względów zasadniczych. Bez całkowitej bowiem samodzielności młodzież nie zdoła ani wyrobić się na dobrych specjalistów, ani przygotować do tego, żeby poprowadzić socjalizm naprzód”.

5.

Nasi polemiści twierdzą, że młodzież nie chce zajmować się polityką, że my na siłę chcemy wciągać tę biedną młodzież w wielkie dyskusje o socjalizmie – i że to nie ma sensu. Nasi polemiści wysnuwają z takich obserwacji wniosek. że trzeba ZMS rozumieć jako organizację zajmującą się sprawami bytowymi. Niedojrzałość ideowa zwolenników takiej koncepcji jest straszna; czy można bowiem rozdzielić sprawiedliwość w sądzie, przydział mieszkania, samorząd, bezrobocie?…

Młodzież istotnie odwraca się od polityki w postaci „drętwej mowy”, szkolenia ideologicznego, „procesji” ze zdjęciami aktualnych „proroków politycznych”. Ale młodzież nie chce być oszukiwana, nabierana, wyzyskiwana.

Jesteśmy zwolennikami organizacji walczącej, czynnej, bezkompromisowej politycznie, jesteśmy zwolennikami organizacji, która uczy ludzi politycznie myśleć, rozumieć swoje interesy, walczyć o demokrację i chleb, o prawdę na co dzień, o sprawiedliwość na co dzień. Walczyć o to, żeby ludzie żyli po ludzku, żeby sami kształtowali swoje sprawy, o prawo młodzieży do pracy, do nauki, do zawodu, o uniwersytety robotnicze, przeciw zatrudnianiu młodocianych do prac ciężkich i akordowych, o sprawiedliwość w rozdziale urlopów, mieszkań i premii, o równe prawa dla pracowników fizycznych i umysłowych, o sprawiedliwe normy, o prymat fachowców, o to, by młodzi mogli żyć piękniej, wszechstronniej, aby człowiek mógł mówić to, co myśli, aby nie zaszczuwano szczerych i prawdomównych, aby łajdak i głupiec nie siedział na odpowiedzialnych funkcjach.

O taką organizację walczymy. Polityka bowiem to nie tylko wiec, „drętwa mowa”, nie tylko szkolenie, nie tylko dyskusja. Polityka to przede wszystkim akcja, działanie, czyn, nacisk.

Nie zamierzamy kontynuować sporu: bytowa czy polityczna? Naszych polemistów raz jeszcze odsyłamy do Lenina:

„Zwartą gromadą, mocno ująwszy się za ręce, kroczymy po urwistej i trudnej drodze. Ze wszystkich stron otoczeni jesteśmy przez wrogów i zawsze niemal kroczyć musimy pod ich ogonem. Zjednoczyliśmy się na mocy swobodnie podjętej decyzji po to właśnie, aby walczyć z wrogami i nie osuwać się w pobliskie bagno, którego mieszkańcy od samego początku potępiali nas za to, żeśmy się wyodrębniliśmy się w oddzielną grupę i obrali drogę walki, nie zaś drogę pojednania. I oto niektórzy z nas zaczynają wołać: zejdźmy w to bagno! – A gdy ich strofujemy, odpowiadają: jacy też zacofani z was ludzie! Za to sumienie wam pozwala odmawiać nam wolności wzywania was na lepszą drogę! O tak, panowie, wolno wam nie tylko wzywać, lecz i pójść, dokąd wam się podoba – chociażby w bagno; uważamy nawet, że właściwe wasze miejsce jest w bagnie i w miarę sił gotowi jesteśmy pomóc wam przy waszym przesiedleniu się tam. Ale puśćcie tylko wtedy nasze ręce, nie trzymajcie się nas i nie plamcie wielkiego słowa wolność, bo my przecież także mamy »wolność« pójścia dokąd chcemy, wolno nam walczyć nie tylko przeciw bagnu, ale także przeciw tym, którzy zawracają ku bagnu!”.

6.

Warunkiem budowania socjalizmu w atmosferze wolności i demokracji jest uruchomienie aktywności mas. Wtedy bowiem, gdy masy będą miały bezpośredni wpływ na kształtowanie się sytuacji politycznej i ekonomicznej, aparat władzy będzie musiał spełniać tylko rolę służebną wobec mas. Niebezpieczeństwo zbiurokratyzowania ustroju socjalistycznego istnieje zawsze. Dlatego tak ważne jest wykorzystanie wszystkich możliwych form organizowania mas.

W naszych warunkach ZMS może być jedną z nielicznych form oddziaływania na bieg spraw, jedną z nielicznych form kształtowania konsekwentnie demokratycznego modelu socjalizmu. Dlatego uważamy za rewolucyjny obowiązek naszego pokolenia działalność w ZMS. Zdradzają ideały Października ci, którzy odsunęli się zupełnie. Nieobecni bowiem przegrywają! Rezygnowanie z działalności w ZMS jest samobójstwem politycznym. Jest świadomym pozbawianiem możliwości wywierania wpływu na sprawy, które czekać nie będą i które kto inny za nas ukształtuje. Jeżeli zaś idzie o działanie, jesteśmy jego nieuleczalnymi zwolennikami. Doświadczenie uczy nas, że chcąc działać, trzeba umieć posługiwać się sztuką wykorzystywania możliwości tym bardziej, jeżeli pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da.

Jerzy Grotowski, Adam Ogorzałek
__________________________________________
Powyższy tekst, którego jednym z autorów jest późniejszy słynny teoretyk, reżyser i reformator teatralny, ukazał się w pierwotnie w „Gazecie Krakowskiej” nr 87 (2668), 11.04.1957 r. Od tamtej pory prawdopodobnie nie był wznawiany. Na potrzeby Lewicowo.pl tekst udostępnił i przygotował Wojciech Goslar.

Nieco więcej informacji o tym mało znanym epizodzie z życia Jerzego Grotowskiego można znaleźć tutaj oraz tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *