„Pobudka”

Kobieta wobec rewolucji

[1891]

Jednym z żywiołów mocno rewolucyjnych, a dotąd pomijanych lub wdzierających się kontrabandą w kadry organizacji socjalistycznych, są bez zaprzeczenia kobiety.

Rewolucjonistkami kobiety już z położenia swego być muszą i powinny. Bo jeżeli główną siłą rewolucji są jednostki czy warstwy niezadowolone z istniejącego porządku politycznego i społecznego, to któż mniej od kobiet zadowolonym z niego być może?

Potykając się o przeszkody na każdej drodze życia, krępowane na każdym kroku, wyzyskiwane i poniżane mniej lub więcej brutalnie – szamoczą się bezsilnie, targane niespokojną myślą i uczuciem bez wyjścia, lub zwracają się na pola, gdzie chociaż chwilowo mają przewagę nad mężczyzną – idą do salonów lub na ulicę, roznosząc moralną i materialną zarazę.

Niewola polityczna ciężej zawisła nad kobietami. Pod zaborem moskiewskim wprawdzie knut równouprawnił je pod tym względem z mężczyznami, ale w konstytucyjnej Austrii i Prusach nie mają one nawet tego pozoru praw politycznych, co ich bracia.

Prawo cywilne na wieczną małoletniość je skazuje. Wykształcenie otrzymują specjalnie panieńskie, tj. wahające się między elementarzem a wyuczeniem się na pamięć podręcznej encyklopedii – nie pozwalające im dorobić się ani samodzielności materialnej, ani rozwinięcia umysłowego.

Na polu zarobkowania równie są upośledzone. Inteligentne, wykształcone zawodowo nie mają dla siebie miejsca w kraju tak z łaski zaborczych rządów, jak z racji współzawodnictwa z mężczyznami i przesądów społecznych. Robotnice ręczne, pracując na równi, mniej są płatne od mężczyzn.

Takie warunki ekonomiczne rodzą prostytucję oficjalną i, stokroć gorszą, bo pokrytą płaszczykiem matrońskiej cnoty, prostytucję legalną – małżeństwo, zawierane bez miłości lub trwające nierozerwalnie, gdy miłość istnieć przestała.

Pod względem obyczajowym społeczeństwo burżuazyjne krępuje kobietę zawsze i wszędzie. Nie wolno jej rozporządzić swoim uczuciem ni osobą pod grozą pogardy publicznej; nie wolno kochać i wychowywać swego dziecka, jeżeli ono nie ma legalnego ojca; nie wolno upomnieć się o swoją krzywdę, nie wolno mieć swego zdania i woli. Słowem – nie wychodzi ona życie całe spod tak zwanej naturalnej (właściwie – narzuconej) opieki.

Pozbawiona więc praw politycznych i cywilnych, wyzyskiwana ekonomicznie, niewolnica przesądów przyzwoitości – kobieta z rozbudzoną świadomością niezadowoloną być musi i musi szukać dróg do wydobycia się z tych więzów okrutnych.

Gdzież znajdzie tę drogę?

Czy zdobywając sobie z trudem wykształcenie zawodowe? Nie – bo ono w obecnych warunkach politycznych i społecznych naszego kraju nie da jej możności pracy ani ją usamowolni. Czy tworząc związki kobiece, walczące o równouprawnienie? Nie – bo u nas i mężczyźni praw żadnych nie mają, bo najobszerniej nawet rozgałęzione unie kobiece nie wywalczą nic od rządów zaborczych ni od burżuazyjnego społeczeństwa.

Na drodze więc rewolucji politycznej i społecznej, podjętej wspólnie z mężczyzną, kobieta walczyć powinna.

Tylko ustrój socjalistyczny dać jej może pożądane równouprawnienie – tylko partie socjalistyczne głoszą to w swoich programach. (Odezwa „Ludu Polskiego” 1881 r., Międzynarodowy socjalistyczny kongres brukselski 1891 r.).

„Niezaprzeczalnym prawem człowieka i narodu jest prawo bytu i wszechstronnego rozwoju sił przyrodzonych” („Nasz program” – Art. I, „Pobudka”).

„Możliwie szeroka polityczna decentralizacja, oparta na zasadzie powszechnego głosowania, gwarantująca wolność polityczną i równość społeczną wszystkim obywatelom bez różnicy ras, płci i wyznania („Nasz program”, Art. IX, 3, „Pobudka”).

To znaczy, że każdy człowiek – zatem i kobieta – będzie miał prawo kształcić się i rozwijać swoją działalność w kierunku, jaki sobie obierze; że zniesione zostaną zapory ograniczające pole myśli i pracy na zasadzie głupiego podziału na klasy i płcie; że prawo dla wszystkich będzie równe, że zniknie podział na tyranów i niewolników (niewolnice także!); że rządzić nie będzie paczka uprzywilejowanych ku dusznemu zbawieniu tłumów, a większej swojej wygodzie; że wszyscy radzić będą o szczęściu wszystkich.

Inteligentne Polki całą siłą dążyć winny do rewolucji socjalnej, bo tylko ona może wybawić z wiekowej niewoli, podnieść z wiekowego poniżenia, a z bezmyślnej lalki lub jucznego bydlęcia uczynić – człowieka.

Oto czego kobieta oczekiwać może od ustroju socjalistycznego. A rewolucja, czy może z korzyścią wyzyskać tę siłę, dotąd martwą? Z pewnością – tak.

Nie tylko samo niezadowolenie z istniejącego położenia rzeczy popycha kobietę w szeregi rewolucji, pociąga ją tam uczucie – ta przeważna władza jej duszy – uczucie patriotyzmu i współczucie społeczne.

Te więc czynniki wyzyskać winna partia narodowo-socjalistyczna. Uświadamiać kobiety, a uświadomione wcielać do organizacji, aby wspólnie z mężczyznami pracowały dla dobra sprawy. Nie dość bowiem wywiesić hasło równouprawnienia, jak piękną obiecankę, na sztandarze partii; należy je zaraz w czyn wprowadzić: trzeba zająć kobiety, a na tym połączeniu uczucia z rozwagą rewolucyjna robota tylko zyskać może. Kobieta zaprawi się do społecznego życia, mężczyzna nauczy się widzieć w niej człowieka. Prócz jednak tego niejako kształcenia się i czynnej rewolucji kobieta ważne usługi oddać może. Ta jej uczuciowość właśnie, ta zdolność do zapału i uniesień da jej siłę apostolską, zwłaszcza wśród ludu, wyrwie ją z koła ciasnych interesów osobistych i rodzinnych, otworzy szersze horyzonty, popchnie ją nawet do męczeństwa za umiłowaną sprawę. I ujemne cechy kobiety spożytkować się dadzą w robocie rewolucyjnej. Wieczna niewolnica, zmuszana ciągle do kłamstwa i obłudy, doskonałą konspiratorką się stanie.

Ileż to kobiet w powstaniach naszych odznaczyło się przytomnością umysłu, poświęceniem i odwagą! A wtedy li tylko uczucie miłości Ojczyzny kierowało małą garstką kobiet inteligentnych – naówczas mowy nie było o równouprawnieniu; dziś zaś, kiedy socjaliści głoszą prawa równe dla wszystkich wydziedziczonych, kiedy przed kobietą otwiera się jasna przyszłość, kiedy w tryumfującej rewolucji widzi siebie swobodną w wolnym kraju – o ileż silniejszy ma bodziec do czynnego wystąpienia, z jakim zapałem rzuci się do pracy nad przyspieszeniem panowania wolności, równości i niepodległości!

Vir.
____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Pobudka (La Diane) – czasopismo narodowo-socjalistyczne. Organ Polskiej Narodowo-Socjalistycznej Partii” nr 7-8/1891, Paryż, luty 1891 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto także zajrzeć do działu Kwestia kobieca 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *