„Oświata”

Kobieta a socjalizm

[1929]

Kobiety były niewolnicami na długo przedtem, zanim niewolnictwo uznane zostało jako system prawny. Nie było i nie ma ciężkiej roboty, której by nie spełniały kobiety, i nie było takich obowiązków, do których by kobiety nie były powoływane. I nie tylko stwierdził to August Bebel, jeden z wielkich bojowników o socjalizm, na podstawie długoletnich i poważnych studiów naukowych, ale do tych samych wniosków doszło także wielu badaczy burżuazyjnych, szczerze nauce oddanych.

Kobieta była przez wieki uznawana za istotę niższą, ceniona na równo z dzieckiem albo… zwierzęciem domowym. Doszło do tego, że mniejszą wrażliwość kobiet na ból uważano za dowód tego, iż kobieta jest niższą istotą od mężczyzny.

To, co u kobiet winno było być uważane za największą z cnót, stawiających ją wyżej ponad „bohaterów” pobojowisk wojennych: ofiarne znoszenie cierpień przy wydawaniu dzieci na świat, było dla wielu „uczonych w piśmie” dogodną sposobnością ilustrowania „mniejszej wartości” kobiet.

Po wiekach ucisku i upośledzenia potrafiły kobiety wywalczyć sobie jaśniejszą dolę. Są dzisiaj równouprawnione pod względem politycznym i prawnym już nieomal we wszystkich kulturalnych państwach. Są posłankami, zajmują miejsca radnych w parlamentach i gminach. Pracują dzisiaj na odpowiedzialnych placówkach społecznych, uczestniczą w urzędach pośrednictwa pracy i w komisjach rozjemczych. Wspólnie z mężczyznami, towarzyszami pracy zarobkowej i społecznej, mają możność układać się i walczyć z kapitałem o znośniejsze warunki życia, mogą być docentkami na uniwersytetach i kierowniczkami szkół. Jakże niewspółczesną wydaje się nam dzisiaj zasada, że kobiety nie mogą być przełożonymi mężczyzn, gdyż i takie wypadki notuje kronika dnia codziennego.

Te przez tysiące lat historii ludzkości upośledzone, lekceważone, a w epoce kapitalizmu bezwzględnie wyzyskiwane, kobiety, stanowią dzisiaj czwarta część socjalnej demokracji austriackiej, zapełniają kadry socjalistyczne w Anglii, w Niemczech; tworzą także poważny zastęp w szeregach Polskiej Partii Socjalistycznej. Podobnie ma się sprawa i w związkach zawodowych. I tam kobiety pospołu z klasowo uświadomionymi robotnikami walczą o lepsze warunki życia codziennego, o jaśniejsze jutro, o socjalizm. Dowód to, że kobiety, uważane przez polityków, a nawet przez poważna część uczonych burżuazyjnych za niedorosłe jeszcze do równych praw w pełnej mierze, zdolne są nie tylko do żądania praw, ale i do spełniania obowiązków.

Z dumą wskazuje socjalizm nie tylko na to, że pod czerwonym sztandarem socjalizmu stają w coraz większej ilości kobiety, matki, żony i córki współczesnych proletariuszów. Partie socjalistyczne pierwsze otwarły szeroko podwoje swoich organizacji dla kobiet, pierwsze ogłosiły zasadę pełnego równouprawnienia w dziedzinie społecznej, kulturalnej i politycznej i pierwsze też wezwały kobiety do wspólnej walki o wyzwolenie całej ludzkości z jarzma niewoli klasowej i przesądów dotyczących poszczególnych ras, wyznań religijnych i płci. Nie ma też innej partii, nie ma kierunku, który by z taką konsekwencją walczył o wyrównanie wiekowych krzywd, będących udziałem ludzi żyjących z pracy w ogólności, a kobiet w szczególności.

Zasada: równa praca za równą zapłatę – jest dzieckiem socjalizmu. Na wszystkich naszych zjazdach, a także na zjazdach kobiet socjalistek, zasada powyższa rozbrzmiewała z trybun i służyć miała za wskazówkę do działalności praktycznej.

Socjaliści też pierwsi rozpoczęli walkę o ochronę macierzyństwa, o ustawy społeczne, które by wzięły w opiekę zdrowie i życie nie tylko milionów kobiet, ale i jedynej nadziei każdego narodu, młodzież i dzieci.

Wojna i okres powojenny, pomiędzy wielu innymi zmianami, zmieniły zasadniczo stanowisko kobiet w społeczeństwie. To, że prawodawstwa poszczególnych państw pod naciskiem partii socjalistycznych uznały równorzędność kobiet, było w znacznej mierze także następstwem tego, że w okresie ubiegłych lat kobiety udowodniły, że dla pracy społecznej, do funkcji gospodarczych są równe jak mężczyźni.

Niewielu już dzisiaj wierzy w wyłączną zdolność mężczyzn do kierowniczych stanowisk w państwie, w gminie i na innych placówkach politycznych i gospodarczych. We wszystkich już niemal państwach cywilizowanego świata kobiety posiadają czynne i bierne prawo wyborcze, a tym samym możność i obowiązek wpływania na bieg spraw społecznych.

Toteż kobiety muszą zrozumieć, że za dzisiejszy stan rzeczy, za panoszenie się reakcji, za głód, chłód i nędzę swoich dzieci, za zabijanie oświaty równie są odpowiedzialne jak ci mężczyźni-robotnicy, którzy w swojej ślepocie stanowią masy obojętne na wszystko lub co gorsza zapełniają kadry stronnictw wrogich socjalizmowi.

Kobiety, cierpiące w dzisiejszym ustroju kapitalistycznym pod podwójnym uciskiem, nie tylko jako ofiary wyzysku klas posiadających, nie tylko jako robotnice, ale także jako matki i żony, z tym większym zapałem lgnąć powinny ku wyzwalającym z nędzy i niedoli dnia dzisiejszego hasłom socjalistycznym.

____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Oświata – pismo dla młodzieży robotniczej” nr 11-12/1929, Karwina, listopad-grudzień 1929, wydawca Zarząd Główny Polskiego stowarzyszenia robotniczego oświatowo-gimnastycznego »Siła« w Czechosłowacji. Od tamtej pory tekst nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Stowarzyszenie „Siła” powstało w roku 1908 jako młodzieżowa organizacja z kręgu Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Po aneksji znacznej części Zaolzia przez Czechosłowację na początku lat 20., większość struktur „Siły” pozostała poza granicami Polski i tam kontynuowała działalność; struktury pozostałe w Polsce działały osobno. Pismo „Oświata” było wydawane przez „Siłę” w Czechosłowacji.   

 
Warto także zajrzeć do działu Kwestia kobieca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *