Maria Kirstowa

Kilka słów o powstaniu i organizacji Inspekcji Pracy

[1936]

Warszawski Inspektorat Pracy powstał w Polsce w sierpniu 1915 roku jako Inspekcja Fabryczna przy Komitecie Obywatelskim m. st. Warszawy.

Wyłoniło ją z siebie samorzutnie polskie społeczeństwo niezwłocznie po opuszczeniu przez władze rosyjskie Warszawy i wkroczeniu wojsk niemieckich [1].

Po rozwiązaniu przez władze okupacyjne w maju 1916 r. Komitetu Obywatelskiego inspektorzy fabryczni przeszli pod zarząd m. st. Warszawy. W grudniu 1916 r. jeden z sześciu inspektorów fabrycznych został wybrany przez kolegów i następnie mianowany starszym inspektorem fabrycznym. Był nim inż. Franciszek Sokal, późniejszy długoletni minister pełnomocny rządu polskiego przy Lidze Narodów w Genewie i minister pracy i opieki społecznej w Polsce w 1924 roku.

Inspekcja Fabryczna, jako polska ekspozytura, była solą w oku władz okupacyjnych, patrzyły one na nią niechętnie, nie dowierzały jej i bacznie śledziły jej działalność, by nie dopuścić do najmniejszego odruchu, który by wyglądał na niesolidaryzowanie się z zarządzeniami władz okupacyjnych i tym samym ośmielił masy proletariackie do niepożądanych fermentów.

Toteż pomimo walorów osobistych i energii Sokala oraz tego ducha pełnego zapału, którym przesiąknięci byli inspektorzy fabryczni, Inspekcja nie była tym, czym być

chciała i być mogła, gdyby nie była krępowana na każdym kroku. Do czasu odzyskania niepodległości Polski wegetowała ona jako jeden z urzędów miejskich; nie miała ani egzekutywy, ani swobody działania, ani możności należytego nadzoru nad zakładami przemysłowymi, zwłaszcza nad tymi, które były uważane za ważne pod względem wojskowym przez władze okupacyjne. A zakładów innych było w ogóle coraz mniej, przemysł zamierał w szybkim tempie, większość czynnych fabryk pracowała na potrzeby władz okupacyjnych i dostęp do nich był pilnie strzeżony przez policję niemiecką.

A jednak, jako jedyny organ nadzorczy nad wykonywaniem robotniczego ustawodawstwa ochronnego, Warszawski Inspektorat Fabryczny musiał pośredniczyć w wybuchających żywiołowo zatargach między pracownikami a pracodawcami.

Zadanie to było więcej niż ciężkie, a rezultaty nikłe. Wszelkie usiłowania robotników polepszenia bytu, pomimo ściśle ekonomicznego charakteru wystawianych żądań, uważane były za rewolucyjne wystąpienia i jako takie tłumione w sposób bezwzględny i okrutny. Inspektorzy byli zaś formalnie terroryzowani, gdy chcieli bezstronnie rozpatrywać przyczyny powstałych zatargów. Jako przykład służyć może groźba prezydium policji niemieckiej „jak najostrzejszego postępowania w razie powtórzenia się podobnych wypadków”, gdy robotnicy miejscy wskutek interwencji inspektorów otrzymali w 1918 roku żądaną gratyfikację miesięczną [2].

W pierwszej połowie 1918 roku inż. Franciszek Sokal stanął na czele sekcji ochrony pracy w utworzonym Ministerstwie Opieki Społecznej i Ochrony Pracy. Jako jedno z głównych i najpilniejszych zadań postawił on sobie zorganizowanie polskiej Inspekcji Pracy na wzór zachodnioeuropejski.

Nim jednak te zamierzenia mogły być urzeczywistnione, nastąpiły z błyskawiczną szybkością znane wypadki historyczne z drugiej połowy 1918 roku. Władze okupacyjne opuściły Warszawę, Polska odzyskała niepodległość, powstał Rząd Lubelski, Komendant Józef Piłsudski powrócił z Magdeburga do Warszawy.

Jednocześnie dynamicznie wprost z dnia na dzień została zorganizowana polska Inspekcja Pracy. Nie zostały wydane żadne instrukcje, określające zakres jej działania i stosunek do innych urzędów państwowych, nie było poza ustawodawstwem rosyjskim przepisów, ustalających kompetencje, uprawnienia i obowiązki inspektorów pracy. Został wprost powołany człowiek, dodano mu paru innych do pomocy i urząd rozpoczął swe istnienie od rozpatrywania wszystkiego, co pod rękę mu się nawinęło.

Dnia 3 stycznia 1919 roku – a więc już w trzecim miesiącu istnienia i funkcjonowania z całym rozmachem polskiej Inspekcji Pracy – został ogłoszony dekret o tymczasowym jej urzędowaniu i działalności. Dekret ustalił zakres działania inspekcji, dał jej podwaliny organizacyjne i podstawy do planowej działalności, a co najważniejsze dał jej prawa nadzoru nad wszelką pracą najemną [3] oraz uzależnił bezpośrednio i wyłącznie od Ministerstwa Opieki Społecznej i Ochrony Pracy.

To ostatnie stało się kardynalną zasadą organizacji Inspekcji. Był to punkt bojowy, o który rozbijały się układy międzyministerialne w sprawie dekretu. Punkt, który wywołał opóźnienie w opublikowaniu go, pomimo, że był opracowany już w pierwszym półroczu 1918 roku za czasów okupacji niemieckiej. Punkt, który stał się dla inspektów pracy wyznaniem ich wiary, alfą i omegą racji istnienia samej Inspekcji Pracy.

W celu tym silniejszego podkreślenia tej tendencji do samodzielności pierwsze wnioski nominacyjne w Polskiej Inspekcji Pracy były przedstawiane bezpośrednio Naczelnikowi Kraju do zatwierdzenia [4].

Wszelkie zakusy, zmierzające do podporządkowania Inspekcji innym resortom, a nie Ministerstwu Pracy, a nawet łagodniejsza forma – danie możności innym władzom wywierania wpływu na Inspekcję, spotykały się ze zdecydowanym odporem ze strony przedstawicieli Inspekcji.

Najsilniejszy wyraz temu stanowisku dali inspektorzy pracy w 1920-21 roku, gdy zasada zależności Inspekcji pracy jedynie od ministra pracy i opieki społecznej omal nie została naruszona przez ustawę o organizacji władz administracyjnych drugiej instancji. W ustawie tej spod kompetencji władz administracyjnych zostały wyeliminowane sprawy dotyczące wojskowości, sądownictwa, skarbu, oświaty, kolei, poczt i telegrafów. Inspekcja zaś, wbrew intencjom dekretu i dotychczasowej praktyce, nie została wyłączoną, co musiałaby pociągnąć podporządkowanie jej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i wojewodom.

Wywołało to formalną burzę. Organizacje robotnicze zgłosiły do rządu kategoryczny protest przeciwko tej ewentualności, poparły je poniekąd i stowarzyszenia pracodawcze. Najsilniej zaakcentował to Centralny Związek Pracodawców na Pomorzu. Wyraził on piśmiennie ministrowi pracy gotowość poddawania się we wszystkich zatargach z pracownikami ingerencji Ministerstwa Pracy, ale pod warunkiem, że Inspekcja nie będzie uzależniona od władz administracyjnych.

W Inspekcji Pracy zawrzało jak w ulu. Warszawscy inspektorzy pracy zwrócili się do głównego inspektora pracy M. Klotta i ówczesnego ministra inż. Pepłowskiego z wnioskiem zwołania zjazdu inspektorów z całej Polski w celu omówienia tej zasadniczej kwestii i wspólnego zaprotestowania przeciwko możliwości uzależnienia Inspekcji Pracy od władz administracyjnych.

Zjazd odbył się, przewodniczył sam minister Pepłowski, obecnym był na nim również były minister Ziemięcki.

Inspektor pracy na m. Warszawę inż. Z. Bohuszewicz wygłosił referat o organizacji Inspekcji Pracy we wszystkich krajach zachodnioeuropejskich, z którego wynikała niezależność jej od władz administracyjnych na zachodzie. Jako zakończenie referatu i kwintesencję jego został złożony wniosek zaliczenia Inspekcji Pracy do urzędów wyłączonych spod kompetencji lokalnych władz administracyjnych.

Przemówienia inspektorów pracy musiały być dostatecznie śmiałe i rewolucyjne, jeżeli w końcu minister uniósł się, trzasnął w stół pięścią i podniesionym głosem oświadczył, że urzędnicy nie od tego są, by pouczali swe władze, i że on „potrafi sam zatrzasnąć drzwi, gdy zajdzie tego potrzeba”.

Wówczas zabrała głos inspektorka pracy Z. Praussowa i w ciętym przemówieniu oświadczyła, że pan minister ma zupełną słuszność, oświadczając, że urzędnicy nie są uprawnieni ani do stawiania żądań swej władzy, ani do krytyki ich zarządzeń, jednakże będzie słusznym również twierdzenie, że w wolnej Rzeczypospolitej Polskiej każdy obywatel ma prawo wolnego wyboru zawodu. Inspektorzy pracy to są ci obywatele, którzy z powołania poświęcili się pracy na odcinku ochrony interesów robotnika. Jeżeli więc Inspekcja ma zmienić radykalnie swoje oblicze, ma stać się zaprzeczeniem samej siebie, zostać Policją Pracy, to wolno tym wolnym obywatelom zastanowić się nad tym, czy będą mogli nadal poświęcać swoje siły i pracę dla działalności, która tylko z nazwy pozostałaby Inspekcją. Ona, Praussowa, zadaje sobie w tej chwili to pytanie, rozstrzyga je negatywnie i ośmiela się na ręce ministra złożyć rezygnację ze stanowiska inspektorki.

Gdy skończyła mówić, zapanowało skonsternowane milczenie. Przerwał je minister: „Takie stanowisko rozumiem – oświadczył. – Człowiek nie zgadza się i rezygnuje”. W tej chwili nerwowo zaszeleścił papier, zaskrzypiały pióra i niebawem na stole prezydialnym znalazł się plik podań: inspektorzy pracy, idąc za przykładem Praussowej, gromadnie zgłosili prośbę o zwolnienie ich z zajmowanych stanowisk.

To już widocznie było mniej zrozumiałe, minister wyraził ubolewanie, że stanowisko inspektorów utrudnia mu obronę niezależności Inspekcji i opuścił zebranie.

Ze stanowiskiem zajętym przez obecnych na zjeździe inspektorów pracy zsolidaryzowali się również nieobecni ich koledzy, nadsyłając na ręce ministra podania o dymisję.

Sprawa znalazła szczęśliwy epilog. W niedługim czasie wyszło rozporządzenie Rady Ministrów, wyłączające Inspekcję Pracy spod władzy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i wojewodów [5].

Od chwili ogłoszenia dekretu powstawały stopniowo Inspektoraty Pracy w całej Polsce. Państwo zostało podzielone na 12 okręgów, odpowiadających terytorialnie województwom. Jedynie mało uprzemysłowione wschodnie okręgi obejmowały po dwa województwa [6]. Warszawa zaś została wyodrębniona jako okręg I, który przez pierwsze lata istnienia Inspekcji mieścił się w gmachu Ministerstwa.

Każdy okrąg został podzielony na 4-8 obwodów z obwodowymi inspektorami pracy na czele. Obwodowi inspektorzy mieli całkowitą samodzielność i swobodę działania na terytorium swego obwodu.

Z wolna wszakże ustrój Inspekcji Pracy uległ zasadniczej zmianie, stał się ściśle centralistyczny. Hierarchia urzędnicza zastąpiła dawną równość koleżeńską: główny inspektor pracy, zwierzchnik Inspekcji w całej Polsce i bezpośredni przełożony okręgowych inspektorów, zależny bezpośrednio od ministra, podporządkował okręgowym inspektorom obwodowych. Najstarszy dawniej między równymi, okręgowy inspektor pracy stał się przełożoną służbowo władzą inspektorów obwodowych. Obwodowi inspektorzy pracy otrzymali do pomocy podinspektorów, zależnych od nich służbowo. Do zadań specjalnych w zakresie higieny przemysłowej powołani zostali podinspektorzy lekarze, zależni od okręgowych inspektorów, choć otrzymywali dyspozycje od obwodowych, na których terenie wykonywali swą pracę. Ponadto dekret przewidywał organy kolegialne oraz mężów zaufania robotników, czynnych w charakterze asystentów.

Ustawa o inspekcji pracy oparta jest na tych samych podstawach co i dekret, wprowadziła nieznaczne tylko różnice w sposobie urzędowania i trybie postępowania inspektorów pracy.

Natomiast samo życie powojenne narzuciło inspektorom pracy pewne dziedziny pracy, które zasadniczo nie były przewidziane w dekrecie.

Polscy inspektorzy pracy, w przeciwieństwie do zachodnioeuropejskich swych kolegów, zmuszeni zostali do pełnienia prócz obowiązków ściśle inspekcyjnych również pracy rozjemczej w zatargach między pracodawcami i pracownikami.

W pierwszych latach powstania Polski praca ta obarczała inspektora pracą ponad miarę i odciągała go od istotnych jego obowiązków. Obwodowy inspektor pracy pośredniczył w zatargach na terenie swego obwodu, okręgowy – w zatargach, które przekraczały granice terytorialne obwodów, dotyczyły np. fabryk tego samego przemysłu, mieszczących się w rozmaitych punktach Warszawy, podlegających więc nie jednemu, a paru obwodowym inspektorom. Główny inspektor obejmował przewodnictwo w ważniejszych zatargach, zagrażających bezrobociem nieomal w całym kraju, oraz w zatargach przekraczających terytorium jednego okręgu, np. zatargi w przemyśle włókienniczym, obejmujące zwykle Łódź, Białystok, Warszawę itp. ośrodki przemysłu włókienniczego.

Najistotniejsze zadania inspektorów – nadzór nad bezpieczeństwem i higieną przy pracy oraz nad stosowaniem przepisów ustawodawstwa ochronnego itp. w zakładach zatrudniających robotników – spoczywały na barkach obwodowych inspektorów pracy.

Praca pierwszych inspektorów pracy była nie tylko odpowiedzialna, ale trudna i ciężka. Pracowali oni z zapałem i z zaparciem się siebie, bez wytchnienia, więcej i wytrwalej niż pozwalały im na to siły, a jednocześnie niskie uposażenie inspektorów przy wysokich kwalifikacjach, jakie były od nich wymagane [7], sprawiały, że tylko ci spośród inżynierów wytrwali na swych stanowiskach, którzy pracowali z zamiłowania, ciężkie więc warunki materialne nie zmusiły ich do ucieczki na otwierające się lukratywne stanowiska w przemyśle.

W pierwszych kadrach inspektorów znaleźli się przedwojenni działacze socjalistyczni i rewolucyjni, starzy bojowcy, romantycy i entuzjaści wszelkiego autoramentu.

Byli i ludzie o wieloletnim stażu tej pracy, po przebytym więzieniu i katordze.

Ludzie ci w początku rzeczywistości polskiej czuli się jeszcze tak nieodwołalnie zżyci ze środowiskiem robotniczym, z przekonaniem o kierowniczej, doniosłej roli proletariatu w organizowaniu przyszłych form życia zbiorowego, że służba przy ochronie pracy, zdrowia i bezpieczeństwa robotnika w warsztatach pracy oraz pełna zapału praca rozjemcza przy zmaganiu się klasy robotniczej z kapitałem uczuciowo nawiązywały do celów i zadań całego ich życia, były jakby przedłużeniem dawnej działalności ideowej w ruchu robotniczym i wyzwoleńczym. Ta grupa ideowców, gotowych do wszelkich poświęceń, ofiar i wysiłków stworzyła ten fundament, na którym nie tylko bazował gmach inspekcji, ale i dalsza jego rozbudowa.

I nic dziwnego. Inspekcja wchłonęła w siebie to, co stanowiło najcenniejszą właściwość ówczesnego społeczeństwa: niezłomną wolę, walczenie ze wszystkim, co było złe i głęboką wiarę w lepsze jutro.

Maria Kirstowa

________________________________

Powyższy tekst jest rozdziałem książki: Maria Kirstowa, Halina Krahelska i Stefan Wolski – „Ze wspomnień inspektora pracy”, Wydawnictwo M. Fruchtmana, Warszawa 1936, tom I, od tamtej pory nie wznawianej, ze zbiorów Remigiusza Okraski. Poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

Przypisy:

1. Rosyjscy inspektorzy fabryczni ustąpili wraz z innymi władzami rosyjskimi przed zajęciem Warszawy przez wojska niemieckie.

2. Patrz „Sprawozdania Inspekcji Pracy z 1923 r.”, str. 1.

3. Na zasadzie rosyjskiej ustawy o pracy w przemyśle nadzorowi inspekcji podlegały jedynie zakłady o typie fabrycznym, posiadające motory elektryczne lub zatrudniające od 16 robotników wzwyż.

4. Dla zobrazowania sposobu, w jaki wnioski te były redagowane, dołączam odpis nominacji jednego z inspektorów pracy z dnia 16 stycznia 1919 r.: NOMINACJA: Mianuję Obywatela obwodowym inspektorem pracy Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej z przyznaniem mu poborów wg kategorii V etatu płac (ad personam) począwszy od dnia 1 stycznia 1919 roku. Jednocześnie zaznaczam, że wniosek o nominacji Waszej zatwierdzony został przez Naczelnika Kraju w dniu 15.I.19. Minister: B. Ziemięcki.

5. Dla zilustrowania tego incydentu załączam odpis odpowiedzi głównego inspektora pracy M. Klotta na podanie o dymisję jednego z okręgowych inspektorów pracy: „Niniejszym uprzejmie komunikuję, że przedstawiłem podanie Pana o dymisję Panu Ministrowi, który podania nie przyjął i polecił nadal, aby Pan sprawował swoje obowiązki. Jednocześnie Pan Minister upoważnia mnie do zakomunikowania, że zostaną przez Niego poczynione usiłowania, aby Inspekcja Pracy była całkowicie niezależną od władz administracyjnych. Komunikując o powyższym, ze swej strony proszę Pana Inspektora o pełnienie nadal Jego obowiązków, jednocześnie komunikuję, że nie omieszkam zawiadomić o wynikach starań przedsięwziętych przez Ministerstwo celem uniezależnienia Inspekcji Pracy”.

6.Okręg V lubelskie i wołyńskie, okręg VI białostockie i poleskie, okręg VIII lwowskie i tarnopolskie, okręg XII wileńskie i nowogrodzkie.

7. Wyższe wykształcenie, przygotowanie techniczne, znajomość nauk społeczno-politycznych i prawnych, higieny przemysłowej i stosunków robotniczych, praktyka i specjalny egzamin przy Ministerstwie na inspektora pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *