„Oświata”

Kiedy szerokie masy zaczną interesować się sztuką?

[1921]

Mylą się ci, którzy sądzą, że kwestia społeczna zamyka się tylko w żądaniu wyższych płac, higienicznych warunków życia oraz większego wpływu masy pracującej na bieg spraw społecznych. Gdyby tak było, cel uspołecznienia najszerszych mas, cel przemiany całego ustroju społecznego, jaka się z wolna w świecie dokonuje – nie byłby zbyt wzniosłym. Oznaczałby jedynie zadowolenie najważniejszych potrzeb materialnych człowieka. Nie byłby też zbyt rewolucyjny, bo zadowolone sfery pracujące, nie odczuwające żywszych pragnień, zamknięte w ciasnym kole codziennych swych potrzeb, zaspokajanych w sposób normalny, a nie czujące żadnego pędu ku jakimś innym, szlachetniejszym formom życia – stałyby się najzwyczajniejszą warstwą spokojnego kołtuństwa, nie znającego innego świata poza życiem wygodnym, bez trosk i marzeń.

Przemiana warunków bytu najciężej pracującej warstwy ma uczynić z tych zwierząt pociągowych – ludzi, ma wzbudzić w nich wszystkie władze duchowe, które życie czynią pięknym i wartościowym. Ma im dać możność pracy takiej, która jest radością, nie udręczeniem nad miarę, uważanym za pańszczyznę i smutną konieczność. A praca nad siły, przymusowa, częstokroć zupełnie bezmyślna, musi się tak przedstawiać umęczonemu pracownikowi. Dążenie do ograniczenia czasu pracy nie jest zatem, jak twierdzą przeciwnicy wyzwalającego się proletariatu, wstrętem do pracy, ale postulatem, którego urzeczywistnienie stworzy dlań możność życia pełniejszego, życia ludzkiego.

Dotychczas szerokie masy, zajęte wyłącznie ciężkim zarobkowaniem, nie miały najmniejszej styczności z dziedzinami wzniosłych wzruszeń, jakie daje sztuka.

To, co im było dostępne, były to śmiecie, nie mające nic wspólnego ze sprawą sztuki. Te okropne drukowane bohomazy, jakie nabywali na jarmarkach i odpustach, te koncerty katarynek ulicznych, w jakie wsłuchują się dzieci proletariatu – to chyba radości artystycznej dawać nie mogło, a jeśli nieukształcone umysły ją odczuwały, było to zarazem niszczeniem w nich wszelkiego smaku i zmysłu artystycznego.

Nie zapominajmy, że sztuka jest wykwitem kultury, kwiatem rzadkim i rozkosznym, który nie zrodzi się w atmosferze piwnicznej, ni w pyle ulicznym. Pragnąc wciągnąć najszersze sfery w krąg czarów najpiękniejszych, najpodnioślejszych wzruszeń ducha ludzkiego, musimy nie tylko stworzyć wszelkie warunki materialne, by życie wynędzniałych i umęczonych toczyło się innym torem, ale i wytworzyć z wolna warunki moralne, które by stały się podatnym podłożem dla twórczych pragnień i zamierzeń artystycznych.

A wtedy ci spracowani ludzie, między którymi rodzi się niewątpliwie mnóstwo szczerych talentów, by przepaść w morzu nędzy – ci ludzie, wydobyci na koniec z pariasowskiego życia, sami szukać poczną innych, wyższych i głębszych zadowoleń niż zabawy przy trunkach itp.

I każda godzina, wolna od obowiązkowej pracy, może być obrócona na pracę, którą się miłuje, którą się wykonuje z pasją, z całym oddaniem się. A u progu każdej pracy, dokonywanej z pasją i miłością, zjawia się artyzm… Dzieło z pasją tworzone to już zaczątek dzieła sztuki.

Dopóki rzecz wytwarzana przez robocze ręce jest tylko przedmiotem sprzedaży, przedmiotem wytwarzanym dla zysku przedsiębiorstwa, w którym te ręce pracują, nie ma dla pracy podobnej tego zainteresowania, które jest koniecznym warunkiem tworzenia artystycznego. Pracownik ten nie wkłada w swą robotę żadnych walorów z duszy własnej, z serca i upodobań i dlatego robota jego nie daje mu bynajmniej podniety do rozwoju w sobie skłonności artystycznych. W warunkach tego rodzaju nie stać go po prostu na jakiekolwiek wysilenie czy zwrot myśli ku innym dziedzinom, poza twardym jego obowiązkiem. I, co jest smutnym wynikiem tego stanu, lekceważy to, ku czemu sięgnąć mu niepodobna…

Ze zmianą sposobu życia najszerszych mas można oczekiwać wzmożenia się zainteresowania tych warstw życiem kulturalnym.

I jeśli zainteresowanie to znajdzie odpowiednie współdziałanie ze strony społeczeństwa całego, jeżeli objawi się równocześnie staranie o umożliwienie masom czerpania z natchnień sztuki, z wystaw, galerii, koncertów ludowych – będziemy świadkami, jak zamiłowanie, wprost potrzeba sztuki i jej cichych a głębokich wzruszeń, zataczać będzie coraz szersze kręgi i wytwarzać koło prawdziwych miłośników, co szukać będą w dziele człowieka-twórcy i jego objawień, a nie mody, wziętości artysty, imponującej bezmyślnym próżniakom lub przemyślnym handlarzom, upatrującym i w świętości nawet możliwość zysku.

Sztuka przestanie wówczas być misterium, dostępnym nielicznej części społeczeństwa, ale wpływać będzie w żyły całego narodu i znajdywać w nim zrozumienie i odczucie, które jest jednym z kardynalnych warunków pięknego jej rozkwitu.

________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Oświata – organ polskiego stowarzyszenia robotniczego oświatowo-gimnastycznego »Siła« dla Czechosłowacczyzny” – nr 4-5/1921, Cieszyn kwiecień-maj 1921. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Stowarzyszenie „Siła” powstało w roku 1908 jako młodzieżowa organizacja z kręgu Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Po aneksji znacznej części Zaolzia przez Czechosłowację na początku lat 20., większość struktur „Siły” pozostała poza granicami Polski i tam kontynuowała działalność; struktury pozostałe w Polsce działały osobno. Autorem grafiki wykorzystanej w tekście jest Youla Chapoval – francuski artysta ukraińskiego pochodzenia.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *