Romuald Mielczarski

Katechizm robotniczy

[1893]

Pytanie: Czym my, robotnicy, jesteśmy?

Odpowiedź: Jesteśmy wytwórcami wszystkiego, co tylko dla dobra i wygody ludzi istnieje na ziemi. Najprzeróżniejsze jadła i napoje, najwspanialsze pałace i najnędzniejsze domki, odzież i obuwie, węgiel, żelazo i drogie kamienie, maszyny i drogi żelazne, potężne okręty morze przerzynające, balony powietrzne, wszystko są to wytwory rąk naszych. Na polu bitew krew się nasza obficie leje w obronie panów. Gdyby nas nie było, ludzie żyć by nie mogli, musieliby jak marne muchy wyginąć.

P: Co za to mamy?

O: Płacę tak niską, że przy największej oszczędności wyżyć z rodziną nie jesteśmy w stanie. Pracę nadmierną, więcej niż godzin dwanaście trwającą, w kurzu i dymie. Mieszkanie tak podłe, że i psy się litują, marne lochy pełne brudów i smrodu, gdzie obrócić się trudno, bo ciasno, gdzie przy największej pogodzie zmrok panuje, gdzie wilgoć z zaduchem nasze zdrowie niszczy, gdzie podczas zimy mroźniej niż na dworze. Pokarm nasz się składa z czarnego chleba i ziemniaków, za napój woda nam służy. Łachmany okrywają nasze ciało i nawet od święta nie mamy nic lepszego do włożenia. Wielka śmiertelność wśród nas panuje i życie nasze jest krótkie, bo kto je i śpi mało, kto zanadto pracuje, kto w smrodzie i brudach mieszka, ten zdrowy być nie może i krótko żyć musi. Kto z nas zachoruje, ten już na śmierć skazany, bo lekarz nie dla nędzarza. Ciemnota wielka panuje wśród nas, bo już od lat młodzieńczych, gdy głowa otwarta, głód nas ze szkoły pcha do fabryki, a później nie ma już czasu na naukę. Na starość śmierć głodowa lub żebranina nas czeka, bo nic nie możemy sobie na starość odłożyć. A kiedy umrzemy, o pogrzeb pies się kulawy nie troszczy.

P: Czy wszyscy z nas za pracę taką nagrodę dostają?

O: O nie! Od nas są jeszcze nieszczęśliwsi ci, co żadnej roboty dostać nie mogą, choć jej pragną usilnie. Jedni z nich tułać się muszą po obczyźnie, drudzy z głodu giną, a jeszcze inni żebrzą lub kradną, bo przecież życie każdemu jest mile.

P: Czym są panowie i kapitaliści?

O: Właścicielami są oni fabryk, kopalń i ziemi, z naszej pracy żyją, z naszej pracy majątki zbijają. Pomimo że nic nie robią, bogactwa ich szybko rosną, bo je nasza skrzętna i pracowita dłoń wznosi. Gdyby ich nie było, świat by na tym nie tylko że nic nie stracił, ale dużo zyskał, my robotnicy na pasibrzuchów nie zmuszeni bylibyśmy pracować.

P: Co mają panowie i kapitaliści za ich próżnowanie?

O: Ogromne dochody, stokrotnie większe od naszego zarobku. Wygodne, obszerne pałace, widne, czyste i cieple, drogimi dywanami wyścielane. W każdym z nich parę naszych bud pomieścić by się mogło. Za jadło nie służy im chleb i kartofle, jedzą oni mięso i ryby, smaczne owoce, drogie przysmaki. Piją oni nie wodę, lecz raczą się winem najrozmaitszych gatunków. Odzież ich nie taka jak nasza – pełna dziur, zabrudzona – nie, ubierają się oni w jedwabie i aksamity, sobole futra, lisie czapki. Każdy z nich ma ubrania na zmianę na każdą dnia porę. Wolnego czasu mają aż zanadto, bo nic nie robią. Toteż oddają się uciechom i zabawom, grom i rozpuście. Pijąc i jedząc dobrze, mieszkając wygodnie, żyją oni długo, choć życie w hulankach trwonią. Kiedy śmierć ich zabiera, całe tłumy księży odprowadzają ich na miejsce spoczynku i tu wysławiają ich dobrodziejstwa i cnoty.

P: Czy to jest sprawiedliwie, że my, robotnicy, co wszystko wytwarzamy, wszystkich doznajemy niewygód i przykrości, a panowie i kapitaliki, co całe życie nic nie pracują, opływają we wszystkie dostatki?

O: Nie, po stokroć jest to niesprawiedliwie!

P: Dlaczego taka niesprawiedliwość się dzieje?

O: Bo panowie i kapitaliści ziemię, fabryki i kopalnie sobie zagarnęli i ze wszystkich udoskonaleń maszyn oni tylko korzystają. Wprowadzając nowe maszyny, coraz więcej odbierają oni nam chleba, bo tam, gdzie bez maszyny pracowało przedtem dwudziestu, teraz przy maszynie jeden to robi. Miejsc więc do pracy coraz mniej, a nas tymczasem, robotników, więcej i więcej, bo tylko ten, kto ma dużo maszyn, może się utrzymać, chłop zaś i rzemieślnik coraz więcej bankrutuje i w nasze szeregi przechodzi. Roboty dla nas coraz mniej, a nas coraz więcej, toteż płaca nasza spada, godziny pracy wzrastają, konkurencja między nami coraz zażartsza, bo każdy chce pracę dostać. A tu jeszcze w dodatku kryzysy. Kapitaliści coraz chcą więcej towarów sprzedać, a my tymczasem coraz jesteśmy biedniejsi, toteż rzadko wszystkie towary rozkupione bywają. Często bardzo, ciągle prawie ogromne masy towarów leżą na składach i właśnie dlatego robotnicy miejsc dostać nie mogą i z głodu mrzeć muszą. Dopóki własność prywatna będzie, nędza robotników i rozpusta kapitalistów, kryzysy i brak roboty istnieć muszą.

P: Jak temu zaradzić?

O: Wprowadzić socjalizm.

P: Co to jest socjalizm?

O: Jest to żądanie, aby ziemia, fabryki, maszyny, kopalnie należały wspólnie do pracujących.

P: Kto to są socjaliści?

O: Są to nasi bracia, robotnicy, którzy cierpiąc taką samą nędzę, jak my, będąc tak samo uciskani i poniewierani, przyszli do przekonania, że tylko przez socjalizm można znieść dzisiejszą naszą niewolę.

P: Czy socjalizm zniesie niewolę i ucisk robotników?

O: Najzupełniej zniesie! Bogactw dziś jest już tak dużo, że jeżeliby każdy, co pracuje, równo dostawał, miałby życie wygodne. Maszyny już tak są udoskonalone, że jeśliby każdy obywatel pracował, potrzeba by co najwyżej po 6 godzin pracować dziennie. Przy socjalizmie nie może być kryzysów, bo naprzód będzie wiadomo, ile czego zrobić trzeba; maszyny staną się dobrodziejstwem, bo każde ich ulepszenie zmniejszy czas roboczy.

P: Czy powinniśmy dążyć do socjalizmu?

O: Nie tylko powinniśmy, ale hańbi się ten z nas, co poznawszy socjalizm, do niego nie dąży. Podły jest ten, co daje się pasibrzuchom wyzyskiwać, kiedy jego dzieci mrą z głodu, kiedy jego żona, jak bydlę, za marną płacę cały dzień haruje, kiedy on sam jak pies kapitalistę słuchać musi.

P: Skąd własność prywatna powstała?

O: Drogą gwałtów i podstępów. Z nieopłaconej naszej pracy złożyli sobie panowie i kapitaliści bogactwa i nazywają je swoimi, kiedy tymczasem one się nam sprawiedliwie należą. Tylko ci, co pracują, mają prawo żyć, inni niech jak podłe plugastwo giną.

P: Co zarzucają socjalistom?

O: Że chcą religię i rodzinę zburzyć i wyrzekają się narodowości.

P: Czy to prawda?

O: Podle kłamstwo.

P: Kto rzucił to kłamstwo?

O: Panowie, kapitaliści i księża.

P: Dlaczego to zrobili?

O: Dlatego, żeby nas od największej naszej ucieczki, socjalizmu, odstraszyć, bo tylko tak długo panowie, kapitaliści i księża uciskać i wyzyskiwać nas będą, dopóki my, robotnicy, nie przejrzymy i do socjalizmu garnąć się nie będziemy.

P:  Co socjalizm mówi o religii?

O: Że każdy człowiek powinien wierzyć, jak mu sumienie każe. Nie powinno być w rzeczach religijnych żadnego gwałtu i kto gwałtu używa, jest naszym wrogiem, bo my chcemy wszelki gwałt i ucisk raz na zawsze usunąć.

P: Co socjalizm mówi o rodzinie?

O: Że rodzina jest święta, jeżeli się na miłości opiera, jeżeli ludzie się żenią nie dla zysku, nie dla grosza, jak to dziś bywa, lecz z prawdziwej miłości. Taką rodzinę powinniśmy szanować, do takiej powinniśmy dążyć. Socjaliści nie są wrogami małżeństwa z miłości, lecz małżeństwa dla zysku.

P: Co socjalizm mówi o narodowości?

O: Że każdemu człowiekowi powinno być wolno mówić w tym języku, w jakim chce; że z tym, kto narodowość uciska, my, socjaliści, walczyć powinniśmy, bo my chcemy wolności i braterstwa.

P: Co socjalizm mówi o księżach?

O: Że zawsze i wszędzie stawali tylko w obronie bogaczy, a biednych dręczyli i katowali; że i dziś łączą się z panami i kapitalistami przeciw robotnikom, aby nas ohydnie podejść i nasze mienie zagrabić. Toteż każdy socjalista powinien wszędzie przed robotnikami wystawiać obłudę księży, którzy pod pozorem przyjaźni na zgubę naszą czyhają. Głupi, kto się dobrego od wydrwigrosza spodziewa.

P: Co socjalizm mówi o panach kapitalistach?

O: Że są wyzyskiwaczami, co krwią i potem naszym się żywią, co z naszej pracy nieopłaconej majątki zbijają. Im nam gorzej, im mniej dostajemy, im więcej pracujemy, tym dochód ich jest większy, tym lepiej się mają. Dlatego też nigdy dobrowolnie robotnikom ustępstw nie zrobią, i tylko siłą można ich do tego zmusić.

P: Co socjaliści mówią o rządzie?

O: Że rząd jest obrońcą panów i kapitalistów i nigdy nic nie robi, co by im na szkodę wyszło. Dlatego nikt z nas, robotników, nie powinien się spodziewać żadnych dobrowolnych ustępstw od rządu. Przeciwnie, rząd zawsze tylko będzie nam we wszystkim przeszkadzał.

P: Co mamy robić, by dojść do socjalizmu?

O: Łączyć się w towarzystwa fachowe i polityczne i wybierać posłów socjalistycznych do parlamentu.

P: Co nam dadzą towarzystwa fachowe?

O: Będą się starały o podwyższenie płacy i zmniejszenie pracy. Będą zbierały fundusz na wypadek bezrobocia i strajków. Za pomocą strajków i bojkotowania będą zmuszały fabrykantów do ustępstw na korzyść robotników.

P: Jakie korzyści będziemy mieli z towarzystw politycznych?

O: Będą nas one oświecały i wskazywały nam, co robić mamy. W nich oświeceńsi będą przemawiali, aby mniej oświeconych pouczać, do czego dążyć powinni.

P: Dlaczego mamy wybierać socjalistów?

O: Bo tylko oni jedni pragną naszego dobra, inni bronią nie nas, lecz naszych wyzyskiwaczy. Im więcej posłów socjalistycznych, tym prędzej możemy rząd do ustępstw zmusić, tym nasi wrogowie są słabsi.

P: Jak mamy zdobyć siłę?

O: Przez łączenie się i solidarność. Pojedynczego robotnika fabrykant zgniecie, jeżeli będzie hardy, to go z kopalni wyrzuci, ale jeżeli staniemy wszyscy razem, to nie z groźbami, jak teraz, ale z prośbami zwrócą się do nas rząd i kapitaliści. Łączmy się więc i organizujmy! Jest nas na samym tylko Górnym Śląsku osiemdziesiąt tysięcy. Jeżeli się połączymy, stworzymy siłę, której nic się oprzeć nie zdoła.

Romuald Mielczarski

________________________________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Gazecie Robotniczej” (nr 6, 1893), wydawanej w Berlinie przez polskich emigrantów politycznych o poglądach lewicowych, związanych z ugrupowaniem Towarzystwo Socjalistów Polskich (edycję „GR” wspierała socjaldemokratyczna partia Niemiec). Następnie przedrukowano go w pierwszym tomie „Pism” Romualda Mielczarskiego, opublikowanych nakładem Związku Polskich Stowarzyszeń Spożywców RP, Warszawa 1936, od tamtej pory nie był wznawiany, przedrukowujemy go za tym ostatnim źródłem, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *