Kazimierz Wiśniewski

Istota współczesnego imperializmu

[1938]

W dzisiejszej sytuacji politycznej w ruchu socjalistycznym wśród zagadnień teoretycznych na pierwsze miejsce wysunęły się zagadnienia związanie z tzw. nadbudową. Porażka ruchu socjalistycznego w Niemczech czy w Austrii z jednej strony, koszmar procesów moskiewskich, postępy hitleryzmu niemieckiego i faszyzmu włoskiego z drugiej, aż nadto usprawiedliwiają dzisiejsze zainteresowania publicystów socjalistycznych przede wszystkim zagadnieniami „nadbudowy”, aczkolwiek z miejsca musi powstać uzasadnione pytanie, czy i analiza zasadniczych ekonomicznych podstaw dzisiejszego stadium kapitalizmu nie wymaga pogłębienia, uzupełnienia, a nawet i rewizji niektórych dotychczasowych poglądów.

Jeżeli chodzi o obecne stadium rozwoju kapitalizmu, to kapitalnym dziełem, uznanym dotychczas za zasadnicze i podstawowe, dające wszechstronną analizę tego stadium, jest Hilferdinga „Kapitał Finansowy”. Dzieło to uważane było przez cały ruch robotniczy za najcenniejszy teoretyczny rozbiór „najnowszej fazy w rozwoju kapitalizmu”, jak opiewa podtytuł książki Hilferdinga.

Jak w świetle wywodów Hilferdinga przedstawia się zatem to obecne stadium rozwoju kapitalizmu, określane powszechnie dziś przyjętym mianem epoki imperializmu?

Koncentracja w swym rozwoju doprowadziła do powstania monopoli kapitalistycznych, które odgrywają decydującą rolę w życiu gospodarczym; panującą, przodującą formą kapitału przestał być kapitał przemysłowy, a jego miejsce zajmuje kapitał finansowy, który powstał przez zlanie się kapitału bankowego z kapitałem przemysłowym; rząd dusz obejmują nie przemysłowcy, ale oligarchia finansowa. Oto zdaniem Hilferdinga, zasadnicze cechy okresu imperialistycznego w rozwoju kapitalizmu. W związku z tym pozostaje ogromny wzrost znaczenia kapitalistycznych rentierów – „osób, których zawodem jest próżnowanie”. Rozwój tej warstwy szczególnie wzmaga się dzięki wywozowi kapitału, który nabiera dużo większego znaczenia, niż wywóz towarów. Dochód z lokat zagranicznych i kolonialnych w takim kraju, jak np. Anglia przed wojną, kilkakrotnie przewyższał dochód z handlu zagranicznego. Dalszą konsekwencją rozwoju monopolistycznego kapitalizmu był podział terytorialny ziemi pomiędzy główne mocarstwa imperialistyczne, przy jednoczesnym powstaniu międzynarodowych monopolistycznych związków kapitalistycznych. Na tym tle powstaje teoria ultraimperializmu, dopuszczająca możliwość zjednoczenia imperialistów całego świata dla wspólnej jego eksploatacji.

Hobson w swym „Imperializmie” w następujący sposób rysuje perspektywę skutków takiej federacji wielkich mocarstw zachodnioeuropejskich, przekształconych w państwa rentierskie: „Większa część Europy Zachodniej mogłaby wtedy przybrać wygląd i charakter, jaki teraz mają pewne części takich krajów, jak południe Anglii, Riviera i najbardziej zwiedzane przez turystów i zamieszkałe przez bogaczy miejscowości Włoch i Szwajcarii, a mianowicie: mała grupka bogatej arystokracji, otrzymującej dywidendy i pensje z dalekiego wschodu, z większą trochę grupą zawodowych urzędników i kupców i ze znaczniejszą ilością służby domowej i robotników w przemyśle przewozowym i w przemyśle zajętym ostatecznym wykańczaniem fabrykatów. Zniknęły by natomiast główne gałęzie przemysłu, a masowe produkty żywności, masowe półfabrykaty napływałyby jako danina z Azji i Afryki”.

W przedwojennym obozie socjalistycznym w stosunku do tej teorii ultraimperializmu istniały dwa zasadniczo przeciwne poglądy. Karol Kautsky uważał, że taka perspektywa jest zupełnie możliwa. „Z czysto ekonomicznego punktu widzenia – pisał Kautsky – nie jest niemożliwe, że kapitalizm przeżyje jeszcze jedną nową fazę, przeniesienie karteli na politykę zewnętrzną, fazę ultraimperializmu, tj. fazę zjednoczenia imperializmu całego świata, a nie ich walki, fazę zaprzestania wojen w ramach kapitalizmu, fazę wspólnej eksploatacji świata przez międzynarodowo zjednoczony kapitał finansowy”. Natomiast ówczesna lewica socjalistyczna z całą bezwzględnością zwalczała teorię ultraimperializmu, jako oportunistyczną utopię, w konsekwencji swej będącą swego rodzaju apologią imperializmu. Monopole kapitalistyczne – twierdzili przeciwnicy Kautsky’ego – nie usuwają konkurencji kapitalistycznej, lecz podnoszą ją tylko na wyższy poziom, konkurencji nie poszczególnych kapitalistów, ale konkurencji wprost całych grup krajów, a nierównomierny rozwój nie tylko poszczególnych działów produkcji, ale i całych krajów doprowadzić musi do takiego zaostrzenia konfliktów wewnętrzno-kapitalistycznych, że walka o nowy podział świata jest nieunikniona. Imperializm więc nie może być okresem powszechnego pokoju, gdyż jest okresem wojen, zataczających coraz szersze kręgi, jednocześnie monopole, panowanie oligarchii finansowej, a wreszcie państwo-rentier, jako idea państwa imperialistycznego, to najważniejsze dowody pasożytnictwa i gnicia, a więc i schyłku kapitalistycznego. „Odpowiedzią proletariatu ma ekonomiczną politykę kapitału finansowego, na imperializm – pisze Hilferding – może być nie wolność handlu, lecz tylko socjalizm. Nie taki ideał jak przywrócenie wolnej konkurencji, który stał się dziś ideałem reakcyjnym, może być teraz celem polityki proletariatu, ale jedynie zupełne zniesienie konkurencji przez usunięcie kapitalizmu”.

Wojna imperialistyczna o nowy podział świata, zdaniem przedwojennej lewicy ruchu socjalistycznego winna była stać się grobem kapitalizmu i początkiem powstania nowego ustroju – ustroju socjalistycznego. Co się tyczy układu sił klasowych, to z wywodów Hilferdinga wynika, że ich polaryzacja – wyraźne rozgraniczenie dwóch przeciwnych biegunów: kapitalistów i proletariatu – posunęła się już tak daleko, iż warstwy pośrednie w dalszym rozwoju walk klasowych będą odgrywać znikomą rolę, iż wyzysk kartelowy w ostatecznym rezultacie wzburzy je również przeciw kapitałowi finansowemu.

Zarówno teoria pokojowego ultraimperializmu, jak i teoria schyłku i rewolucyjnego obalenia kapitalizmu, szczególny nacisk kładły na monopolistyczno-rentierski charakter tego stadium rozwoju. Lichwa pieniężna stała u kolebki narodzin kapitalizmu, pasożytnicze rentierstwo i monopol doprowadzą do jego zgonu. Rentier kapitalistyczny, którego potęga ekonomiczna w czasach przedwojennych wzrosła niepomiernie, w ostatecznej konsekwencji doprowadzi do zagłady ustroju kapitalistycznego. Przeciwieństwo między społecznym wytwarzaniem i prywatnym sposobem przywłaszczania doszło do ostatecznych granic. Z panowaniem monopoli kapitalistycznych i rentierstwem wiązał się nieodłącznie, jako jedna z ich podstaw, wyzysk kolonialny, i na tym podłożu powstała sławetna teoria „arystokracji robotniczej”, jako zasadniczej podstawy reformizmu w obozie socjalistycznym.

Tak w najogólniejszych zarysach charakteryzowano istotę ówczesnego stadium rozwoju kapitalizmu i w taki sposób ustalano miejsce historyczne tego stadium. Wojna światowa i cały okres powojenny były wielką próbą historyczną tych wszystkich teorii.

Zacznijmy najpierw od tego, jak w obliczu doświadczeń historycznych wygląda dziś sprawa panowania rentiera. Bezsprzecznie można stwierdzić, iż rentier kapitalistyczny nie jest dziś w żadnej mierze osobistością kierowniczą w gospodarce światowej. Nawet w takim kraju jak Anglia, prorentierska polityka doprowadzenia zdeprecjonowanego przez wojnę funta do poziomu pierwotnego, która kosztowała Anglię bardzo drogo, w dobie wielkiego kryzysu gospodarczego została zaniechana. Dewaluacja funta, to przede wszystkim namacalne zwycięstwo przemysłowca nad rentierem. Konwersja pożyczek państwowych, nie mówiąc już o inflacji, a wreszcie wstrzymanie płacenia długów międzynarodowych, to cały szereg faktów świadczących o lekceważeniu interesów rentierskich. Co się tyczy spraw kolonii i półkolonii, to wojna była potężnym krokiem na drodze ku ich usamodzielnieniu. Takie kraje, jak Turcja, Iran, Egipt, a nawet Chiny i Indie, na pewno nie tylko politycznie, ale i gospodarczo znacznie bardziej są dziś samodzielne, niż przed wojną. Przekształcenie Stanów Zjedn. Ameryki Półn. z kraju, do którego kapitał wywożono, na kraj, który sam rozpoczął wywóz kapitału, wystąpienie Japonii jako potężnego konkurenta starych krajów imperialistycznych, nie tylko na Dalekim Wschodzie, ale i na rynkach Azji, Afryki i Ameryki, znaczne usamodzielnienie się dominiów brytyjskich, wszystko to wyraźnie dowodzi, że perspektywa państw-rentierów nie tylko się nie rozwinęła, ale przeciwnie, ewolucja stosunków w tej dziedzinie poszła raczej w kierunku odwrotnym. Wywóz kapitału, tak ongiś wielki, dziś uległ znacznym ograniczeniom i nie odgrywa już w gospodarce światowej tej roli, jaką odgrywał przed wojną.

Co do teorii „arystokracji robotniczej”, to nie od rzeczy będzie zauważyć, że pod względem wysokości standardu życiowego klasy robotniczej, w szeregu krajów przodujących znajdują się takie kraje, jak Szwecja lub Szwajcaria, które wcale nie posiadają kolonii.

Powojenny rozwój gospodarczy nie poszedł więc wcale w kierunku ultraimperializmu. Chyba trudno przypuszczać, aby dzisiejszy surogat zainicjowanego w Monachium paktu czterech, w swych konsekwencjach mógł przekreślić dotychczasowe tendencje i doprowadzić do takiego powiązania się wielkich mocarstw europejskich, które w praktyce okazałoby się urzeczywistnieniem teorii ultraimperializmu.

Z drugiej strony perspektywy związane z rewolucją rosyjską również się nie sprawdziły. Jakkolwiek oceniać przeobrażenia w ZSRR, to dziś już widocznym jest, że charakter rewolucji rosyjskiej w istocie swej, wbrew intencjom jej promotorów, nie okazał się międzynarodowo-socjalistycznym. O rewolucji niemieckiej trudno mówić jako o jakimś prawdziwym przewrocie społecznym. Wreszcie zwycięstwo Hitlera w Niemczech dowiodło, że kapitalizm w swej walce z proletariatem potrafi zmobilizować masy drobnomieszczańskie. Okazało się, że warstwy tzw. pośrednie mają dziś jeszcze dużo do powiedzenia. Ich liczebność bezwzględna i względna w porównaniu z proletariatem wielkoprzemysłowym, po wojnie raczej wzrosła, niż zmalała. Tak np. warstwa pracowników umysłowych w Anglii w 1907 r. stanowiła 8% ogółu zatrudnionych, a w roku 1924 – 11,5%. W Stanach Zjedn. wśród zawodowo czynnych było urzędników prywatnych w 1920 r. 7,5%, a w 1930 r. – 8,2%. W Niemczech wśród zawodowo czynnych w przemyśle i rzemiośle w 1907 r. pracowników umysłowych było 5,7%, a w 1925 r. – 11%.

Wstrząśnięty w swych podstawach przez wielką wojnę światową kapitalizm w wielu dziedzinach jakby zmienił kierunek swego rozwoju. Wojna wydobyła i podkreśliła wyraźnie nowe elementy i nowe konsekwencje monopoli kapitalistycznych, których rozwój po wojnie wcale nie ustał. Monopol w swym rozwoju w związku ze wzrostem przygotowań wojennych do walki o nowy podział świata musiał doprowadzić do autarkii. Aby opanować całkowicie swój rynek, monopol kapitalistyczny usiłuje odciąć rynek ten od reszty świata. Miast tendencji do coraz konsekwentniejszego rozszerzenia rynku światowego i światowego podziału pracy, monopol kapitalistyczny rodzi i rozwija tendencję tzw. samowystarczalności. Wielki kryzys światowy i dzisiejszy wyścig zbrojeniowy tendencjom tym daje olbrzymi impuls rozwojowy. Tendencjom tym odpowiada także ostatni rozwój techniki – produkcja wszelkiego rodzaju namiastek podstawowych surowców, jak sztucznego włókna, sztucznego kauczuku, płynnego węgla itp.

Na tle tendencji autarkicznych i wysiłków zbrojeniowych rola aparatu państwowego w gospodarce nabiera coraz większego znaczenia. Rola stróża ustalonego porządku publicznego, jaką ongiś wyznaczali państwu ekonomiści szkoły liberalnej, dawno już należy do przeszłości. W rzeczywistości nigdy państwo nie ograniczyło się do tej roli, nawet i w dobie największego rozpowszechnienia się i panowania doktryn liberalnej ekonomii, Ale dzisiejsza ingerencja państwa w życie gospodarcze, przynajmniej w niektórych krajach, da się porównać tylko z tym, co się dzieje podczas samej wojny. Naturalnie, że ewolucja, jaką pod tym względem przeszły i przechodzą różne kraje, nie wszędzie doprowadziła do takiego samego stanu, ale kierunek – trend ogólny, jest zbyt wyraźny, aby można było jego istnienie negować.

Już powojenne reformy socjalne dały olbrzymie i trwałe pole ingerencji państwa w życie gospodarcze. Była to jednak ingerencja pośrednia, natomiast nowe zadania swego rodzaju organizowania życia społecznego, podjętego przez państwo w większej lub mniejszej mierze w różnych krajach, już bezpośrednio wkraczają w samą głębię stosunków gospodarczych.

Upadek teorii i praktyk wolnohandlowych, który między innymi wyraził się w upadku traktatów handlowych, opartych na klauzuli największego uprzywilejowania, reglamentacji handlu zagranicznego w rozmiarach przed wojną nie spotykanych, monopole handlu zagranicznego i kontyngenty, centrale dewiz, jako wyraz rozprzężenia się międzynarodowego podziału pracy i rynku światowego, dały władzy państwowej nowe olbrzymie pole ingerencji, już bezpośredniej, w życie gospodarcze. Reglamentacja ta w wielu krajach objęła nie tylko handel zagraniczny i pieniężny, ale także handel wewnętrzny i produkcję. W takich Włoszech niewiele chyba pozostało dziedzin gospodarczych niekontrolowanych przez państwo. W Niemczech nawet i gospodarka chłopska poddana została reglamentacji zasadniczo mało różniącej się od tej, jaka była praktykowana przez rząd sowiecki w epoce tzw. komunizmu wojennego.

Kraje o starych podstawach kapitalistycznych, takie jak Anglia czy Francja, również wkroczyły na podobną drogę. Etatyzacja Banku Francji i przemysłu wojennego, nie mówiąc o reformach socjalnych, rozjemstwie państwowym itp., jak również wprowadzenie ceł w Anglii w 1931 r., publiczna akcja budowlana, jako jeden z impulsów przezwyciężenia kryzysu, organizacja przy współudziale państwa przemysłu żelaznego, węglowego, bawełnianego – oto przykłady tego trendu w gospodarce francuskiej i angielskiej. Zresztą w Anglii prywatni dysponenci życia gospodarczego są na tyle zgrani ze swym rządem, że tam ingerencja państwowa w życie gospodarcze długo jeszcze nie będzie musiała uciekać się takich drastycznych środków, jakie są używane gdzie indziej. Wreszcie i „New Deal” Roosevelta to również nic innego jak przejaw tych samych tendencji w życiu gospodarczym Stanów Zjedn. Am. Półn.

Poza tymi środkami ingerencji w życie gospodarcze, państwo i samorządy obecnie coraz wyraźniej występują bezpośrednio wprost jako przedsiębiorcy. W dzisiejszej dobie niepewności gospodarczej i politycznej sławetna inicjatywa prywatna zawodzi na całej linii. Państwo podejmuje dziś nie tylko np. wielkie roboty publiczne, ale i akcję mieszkaniową, buduje i prowadzi nowe fabryki, przejmuje w swój zarząd istniejące, aby nie dopuścić do ich zamknięcia, ewentualnie przeprowadzić ich reorganizację. Szczególnie jaskrawo zaznacza się to w państwach dążących do intensywniejszego uprzemysłowienia, jak np. u nas w Polsce lub w Rumunii, Jugosławii, Turcji itd. Ale i w Niemczech w oparciu o ostatni plan czteroletni powstają państwowe olbrzymie zakłady Goering-Werke, a we Francji etatyzuje się przemysł wojenny.

To rozszerzenie działalności państwowej prowadzi naturalnie do tego, że budżety państwowe i samorządowe pochłaniają coraz większy odsetek dochodu społecznego. O ile przed wojną odsetek ten wynosił mniej więcej 10%, to dziś waha się on około 30% i wciąż rośnie. W Niemczech w 1928 r. dochód społeczny obliczano na 74 miliardy marek, obciążenie zaś podatkowe wynosiło około 14 miliardów marek, a więc około 19%; w roku 1937 dochód społeczny szacowano na 68 miliardów marek, a obciążenia podatkowe wynosiły około 19 miliardów marek, stanowiły one zatem około 28% dochodu społecznego. Do tego trzeba jeszcze doliczyć pożyczki państwowe, pobierane w różnych postaciach. Obciążenie fiskalne we Francji w stosunku do dochodu społecznego jest jeszcze większe; w Anglii również bardzo znaczne. U nas w Polsce według obliczeń L. Landaua budżet administracji publicznej w roku 1929-30 wynosił 14,5% dochodu społecznego, a w roku 1933-34 – 20%.

Ten kierunek przemian w życiu gospodarczym niektórzy chrzczą mianem socjalizmu wojennego, inni socjalizmu państwowego, choć w rzeczywistości to wszystko mało ma z socjalizmem wspólnego. Raczej może nadawałaby się tu nazwa kapitalizmu państwowego.

Ten kapitalizm państwowy wyrósł na gruncie monopolistycznej gospodarki, która wśród przygotowań wojennych doprowadziła do rozwoju tendencji autarkicznych, idealnego podłoża dla swego istnienia. O ile dawniejszy imperializm określano jako swego rodzaju feudalizm kartelowy, to można by twierdzić, że kapitalizm państwowy pozostaje doń w| stosunku mniej więcej takim, w jakim był oświecony absolutyzm do średniowiecznego feudalizmu. Analogię tę można posunąć dość daleko. Tak jak przy oświeconym absolutyzmie XVIII wieku, gospodarcza i polityczna rola feudałów nie skończyła się, tylko uległa ograniczeniom na korzyść nowo powstającej administracji królewskiej (która zresztą rekrutowała się przede wszystkim, choć nie wyłącznie, z samych feudałów), tak i przy nowoczesnym kapitalizmie państwowym rola gospodarczo-polityczna kapitalistów ulega coraz większym i istotnym ograniczeniom. Obok dysponenta kapitalistycznego występuje jako dysponent gospodarczy aparat państwowy, który wcale nie ogranicza się do roli tylko sługi, jak to w upraszczającym skrócie traktowano ongiś ów stosunek w radykalnych teoriach socjalistycznych. Jego własna racja bytu i swego rodzaju arbitrażowa rola w wewnętrznych walkach klasowych uwypukla się coraz wyraźniej. Ideałem ustroju politycznego staje się dlań hierarchiczny totalizm z wodzem, naczelnym arbitrem wewnętrzno-aparatowym, na czele.

W świetle dzisiejszych przemian gospodarczych na szczególną wzmiankę zasługuje ta ewolucja, jakiej uległ ustrój gospodarczo-polityczny ZSRR. Wojna domowa usunęła z życia gospodarczego ZSRR kapitał prywatny, jednak dla budowy ustroju socjalistycznego brak było tam dostatecznych podstaw społecznych. Wobec tego dysponujący upaństwowionym przemysłem, handlem i finansami aparat państwowy, który między innymi wchłonął lwią i najbardziej aktywną część stosunkowo nielicznego wielkoprzemysłowego proletariatu, w ostatecznym rezultacie (zgodnie z marksowskim twierdzeniem, iż byt określa świadomość) odgrywa dziś rolę podobną do roli analogicznego aparatu w państwach totalnych, stając się może najpełniejszym i najkonsekwentniejszym wyrazem kapitalizmu państwowego. Dotychczasowy rozwój ZSRR wykazał więc jeszcze jedno: że marksowska teoria o obumieraniu państwa, jako etapu przejściowego do ustroju socjalistycznego, która odegrała wielką rolę w ideologicznym rozbrojeniu rozwijającego się podczas rewolucji rosyjskiej ruchu anarchosyndykalistycznego, w praktyce została kompletnie zignorowana. I ten jeden bodaj fakt niezbity dostatecznie przesądza istotny charakter społeczny rewolucji rosyjskiej.

W walce o nowy podział świata z jednej strony ZSRR uważany jest za kąsek nie do pogardzenia, z drugiej strony Sowiety coraz wyraźniej podejmują rolę spadkobiercy dawnego wielkomocarstwowego imperializmu carskiego i same wobec tego biorą mniej lub bardziej aktywny udział w powyższej walce. Nawiasem więc należy podnieść, iż naiwnym jest twierdzenie, jakoby ustrojowe upodobnienie ZSRR do jego przeciwników było dostatecznym środkiem zneutralizowania ich agresywności.

W ostatecznym rezultacie naszych rozważań możemy stwierdzić, że rozwój historyczny doprowadził imperializm do takiego etapu, który nie pokrywa się z analizą i przewidywaniami przedwojennych krytyków imperializmu. Powstaje więc pytanie, jakie jest miejsce historyczne tego stadium imperializmu, które scharakteryzowaliśmy jako dzisiejszy kapitalizm państwowy?

Katastrofa, jaką grozi ludzkości przygotowana przez nowoczesny kapitalizm państwowy wojna, nowożytne niewolnictwo, które ustrój ten niesie dziś szerokim masom, nie pozwala uważać go za jakieś pozytywne stadium w rozwoju ludzkości, aczkolwiek organizacja produkcji bez wątpienia zostaje przez kapitalizm państwowy podniesiona na wyższy poziom. Dla mas pracujących wyjściem z tej sprzeczności jest nie nawrót do przeżytych form liberalizmu ekonomicznego, choćby je modyfikowano i upiększano, jak to czyni np. F. Zweig, nie walka z tak zwanym etatyzmem w imię zasad wolnej konkurencji kapitalistycznej, ale walka o możliwie pełną kontrolę społeczną zarówno nad gospodarczym, jak i politycznym aparatem państwowym. Ta walka o kontrolę społeczną, to jedyna droga do prawdziwego uspołecznienia, którym wcale nie jest jeszcze samo tylko upaństwowienie. Chodzi o kontrolę społeczną, innymi słowy o pełną demokrację polityczną i gospodarczą.

Hasło walki o kontrolę społeczną aparatu państwowego, hasło walki o pełną demokrację polityczną jednoczy wokół proletariatu także warstwy pośrednie. Jest to jednocześnie jedyna prawdziwa droga do socjalizmu, jak to słusznie formułuje O. Lange w swym artykule o „Istocie socjalizmu: „Dwa są zasadnicze społeczno-gospodarcze postulaty socjalizmu:

1)  uspołecznienie środków produkcji i społeczna organizacja pracy,

2)  użytkowanie środków produkcji musi następować w interesie i pod kontrolą szerokich mas ludności, a nie uprzywilejowanej mniejszości, przy czym pierwszy postulat jest tylko środkiem do osiągnięcia drugiego”.

Kazimierz Wiśniewski

________________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Światło – miesięcznik socjalistyczny” nr 10/1938. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *