Zygmunt Zaremba

Dyskusja z Kuroniem i Modzelewskim

Uwięzienie Kuronia i Modzelewskiego nie zamknęło – jako to wydaje się policjantom reżymowym – sprawy, którą oni podjęli. Przeciwnie, godna postawa, odwaga przekonań i gotowość poświęcenia dla nich swej wolności nadała głoszonym przez nich ideom aureoli wielkiej sprawy. Świadczy to o poważnym poszukiwaniu przez młode pokolenie, wtłoczone w zaułek pełen kłamstwa i obłudy, wyjścia ku zgodności między głoszonymi oficjalnie ideami i zaprzeczającą im działalnością partii. Te poszukiwania obejmują dziś szerokie kręgi członków PZPR. Nie bagatelizujemy ich, choć w wielu punktach zajmujemy przeciwne niż Kuroń i Modzelewski stanowisko. Świadczą one bowiem o nieuniknionych przemianach w postawie całego młodego pokolenia, przemianach prowadzących ku uwolnieniu mas pracujących z kajdan monopolu ideologicznego i organizacyjnego. Dlatego też platformie Kuronia i Modzelewskiego poświęcamy dużą uwagę, zajmując nasze stanowisko socjalistyczne wobec głoszonych przez nich poglądów.

***

Jacek Kuroń i Karol Modzelewski są dziećmi ideowych komunistów. Widzą zwyrodnienie idei ojców i usiłują przeciwstawić złej rzeczywistości pierwotne założenia władzy Rad Delegatów Robotniczych i dyktatury proletariatu w warunkach wielopartyjności ruchu robotniczego, pełnej samodzielności związków zawodowych oraz swobody słowa i zrzeszeń. Takie cofnięcie się na pozycje ideologiczne bolszewizmu z okresu poprzedzającego przewrót październikowy (i jeszcze utrzymywane przez pewien czas po przewrocie) świadczy, że grupa mieniąca się lewicą ruchu komunistycznego traktuje późniejszą ewolucję komunizmu jako przypadek, a nie konsekwencję błędu samego założenia ideologicznego partii „zawodowych rewolucjonistów” dowolnie kształtujących stosunki społeczne.

Pomijając tę stronę zagadnienia trzeba też podkreślić, że Kuroń i Modzelewski nie chcą widzieć, jak na nowym podłożu przekształceń strukturalnych w gospodarce i stosunkach społecznych zarówno hasło władzy Rad, jak i dyktatury proletariatu straciło zupełnie swe dawne znaczenie. Rady Delegatów nie zdały egzaminu organów władzy, a dyktatura proletariatu okazała się tylko wygodną pokrywką dla dyktatury „centralnej biurokracji politycznej”. Powrót do tych haseł jest wyraźnym anachronizmem. System oparty na uzbrojonej garstce spiskowców, jeśli się chce utrzymać, musi oprzeć się na środkach terroru pozwalających ukonstytuować się nowej klasie rządzącej. Tego nie chcieli zrozumieć bolszewicy z lat 1918/20, tego nie nauczyło się jeszcze wielu komunistów w latach sześćdziesiątych. Nawet gdy widzą klasowy charakter konfliktu między władzą partii a klasą robotniczą, nie chcą czy nie potrafią wyciągnąć wniosku, że w nowych warunkach funkcja społeczna klasy robotniczej jest już inna niż przed pół wiekiem. Od negacji całego systemu własności i nadbudowy politycznej zmiany, które zaszły w naszym kraju, przesunęły masy ludowe na tor walki o nadanie socjalistycznej treści przeprowadzonym zmianom w strukturze społeczeństwa.

Nie wydaje się przy tym, żeby wysunięcie hasła nowej rewolucji miało sens w dzisiejszym układzie stosunków. Wprawdzie K. i M. zastrzegają się, że nie myślą o konieczności zbrojnego konfliktu i wojnie domowej, ale samo użycie tej przestarzałej terminologii mąci faktyczny obraz stosunków i stojących przed klasą robotniczą zadań. Rewolucja to zawsze akcent na stronę burzącą podstawy ustrojowe, gdy obecnie na czoło wysuwa się zadanie konstruktywne w zakresie zmian w nadbudowie politycznej na gruncie wykorzenionym z kapitalizmu.

Słuszne więc jest wysunięcie na czoło zadań klasy robotniczej sprawy zabezpieczenia producentom, tj. robotnikom i pracownikom umysłowym, faktycznego wpływu na bieg produkcji, a więc zrealizowania pełnego samorządu Rad Robotniczych, słuszny jest również postulat powołania do życia krajowej reprezentacji samorządu robotniczego w jakiejś Centralnej Radzie Producentów, jak wskazuje przykład Jugosławii. Rada winna posiadać prawo inicjatywy i główną rolę w tworzeniu planu gospodarczego, ale utożsamianie – jak to robią Kuroń i Modzelewski – takiego organu demokracji gospodarczej z organami władzy politycznej jest chyba nieporozumieniem, wynikającym z zastarzałych przesądów antyparlamentarnych. Wiąże się to niewątpliwie z pragnieniem utrzymania w mocy tradycyjnego sloganu komunistycznego o „przodowniczej roli klasy robotniczej”, ale dzisiaj w warunkach powszechnej prawie proletaryzacji ludności, gdy chodzi o przezwyciężenie dyktatury biurokracji partyjnej i państwowej naczelnym zadaniem jest zdobycie wszystkich warstw ludności pracującej – robotników, chłopów, drobnych posiadaczy i inteligencji – dla realizacji socjalizmu, a w takim ujęciu narzucanie „przodownictwa” robotników może tylko szkodzić sprawie.

Kuroń i Modzelewski deklarują: „Konieczne jest, aby klasa robotnicza poza radami w zakładach pracy zorganizowała się w przedstawicielstwa załóg fabrycznych w kraju, tj. w system Rad Delegatów Robotniczych na czele z Centralną Radą Delegatów. Poprzez system Rad klasa robotnicza będzie decydować o narodowym planie gospodarczym, czyli wyznaczać cele produkcji społecznej, podejmować decyzje o podziale i wykorzystaniu swego produktu, korygować te decyzje i na bieżąco kontrolować ich wykonanie. W ten sposób Rady wszystkich szczebli będą organami władzy ekonomicznej i politycznej, ustawodawczej i wykonawczej”.

Ta centralna teza ich koncepcji ideologicznej wskazuje jak daleko można dojść w pomieszaniu pojęć, gdy się pragnie nawiązywać do czynów Lenina z 1917/18 roku. Doktrynalne odrzucanie parlamentaryzmu prowadzi do zupełnego zapoznania roli współczesnego państwa i pozycji społecznej klasy robotniczej w warunkach „demokracji ludowej”. Życie państwa nie sprowadza się do produkcji przemysłowej. Działalność jego nie ogranicza się do produkcji fabrycznej, obejmuje rolnictwo i usługi, demografię i życie kulturalne, przenika w życie każdej grupy społecznej, nawet jednostek ludzkich, reguluje całą wewnętrzną strukturę społeczną. Pomieszanie władzy ustawodawczej z wykonawczą (i sądową) prowadzi prosto do tyranii. A klasa robotnicza reprezentuje w obecnych warunkach (ideologicznie) nie tylko własne interesy klasowe, ale i potrzeby ogólnospołeczne. Zadaniem jej jest więc nie wyodrębnić się z mas społecznych, lecz wiązać je ze swym celem realizacji socjalizmu. Nie może więc uzurpować sobie „roli przewodniej” pod grozą odpychania od siebie nie tylko mas sproletaryzowanej ludności, ale w dużej części samych robotników. Przeciwnie, musi dążyć do stworzenia warunków, w których całe społeczeństwo, wszystkie jego warstwy znajdą możność aktywnego udziału w życiu nie tylko swej fabryki czy gminy, ale i państwa. Do tego celu nie ma innej drogi jak tylko parlamentaryzm w dobrym znaczeniu tego wyrazu, z systemem kilkupartyjnym.

W warunkach dyktatury biurokratycznej skuteczność walki zależy od skoncentrowania woli zmiany w najszerszych kołach społeczeństwa. Tworząca się nowa klasa panująca jest jeszcze w krajach „demokracji ludowej” bardzo słaba. Nie ma jeszcze jak w ZSRR spójni ideologicznej, a jej zaplecze partyjne i związkowe to piasek, na którym tonie nie tylko myśl, ale i komenda. Warunkiem trwania przy władzy jest oparcie o protekcję ZSRR – co oznacza czysto negatywną postawę społeczeństwa. Dzisiaj ten drugi czynnik jest ważniejszy od pierwszego. Toteż błąd koncepcji Kuronia i Modzelewskiego jest nie tylko teoretycznie, ale praktycznie szkodliwy, bo nie przyczynia się do skupienia wszystkich sił demokracji socjalizmu, lecz usiłuje kultywować koncepcję, która już raz siły te rozbroiła.

Zachowując krytyczny stosunek do niektórych tez Kuronia i Modzelewskiego łączymy się z nimi w antagonizmie do tworzącej się nowej klasy rządzącej, w dążeniu do swobody słowa i zrzeszeń w uznaniu dla wielokierunkowości ideologicznej jako niezbędnego warunku rozwoju społeczeństwa. To właśnie wyznacza wspólny front walki w warunkach dziś istniejących.

Zygmunt Zaremba
____________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w emigracyjnym piśmie „Robotnik”, wówczas organie jednego ze skonfliktowanych ze sobą odłamów emigracyjnej Polskiej Partii Socjalistycznej. Następnie przedrukowano go w książce „Wybór pism emigracji politycznej niepodległej PPS (WRN) 1940-1970”, redakcja naukowa Zygmunt Tkocz i Teofil Roll, Odnowa – Norbertinum, Londyn – Lublin 1994. Przedrukowujemy go za tym ostatnim źródłem. Niestety w przypadku tego tekstu, inaczej niż wobec pozostałych w tym samym zbiorze, nie podano roku jego publikacji. Widnieje pod nim tylko adnotacja, że ukazał się w „Robotniku” nr 3-5, bez podania roku edycji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *