Zdzisław Maćkowski

Droga do Polski Ludowej

[1935]

Polska jest krajem nie obfitującym w dary przyrody i obywatel polski w ciężkim znoju i twardych warunkach pracy walczy o swój byt i swych najbliższych. Ogromna większość społeczeństwa to masy ludowe, ciężko pracujące i źle wynagradzane. Nie mamy nagromadzonych dziesiątkami lat zapasów, jak kraje zachodnie, natomiast mamy całe morze braków i niedostatków. Rządy zaborcze i lata wojny wyniszczyły kraj, a tym samym stworzyły na długi czas pewne określone warunki życia, które muszą wywrzeć decydujący wpływ na całą strukturę społeczną i polityczną państwa. Polska, ten jeden wielki świat pracy i biedy, może dźwignąć się do lepszego bytu i osiągnąć większą siłę państwową tylko i wyłącznie czynem i działalnością świata pracy – mas ludowych. Żaden inny sposób nie jest możliwy. Tym samym Polska może być tylko krajem demokracji, a kierunek rządów w państwie może być tylko i wyłącznie radykalno-ludowy. Wszelkie inne podejścia do spraw rządzenia i organizowania Polski są sprzeczne z rzeczywistością, są sztuczne i nienaturalne i muszą w końcu zawsze ulec likwidacji. Życie państwowe jest mocno zależne od istotnego swego podłoża i wszelkie poczynania polityczne, nie liczące się z rzeczywistością, są zawsze bezskuteczne.

W Polsce właściwego rządu „ludowego” dotąd nie było. Od 1919 roku do maja 1926 roku zmieniały się rządy w Polsce bardzo często, z wielką dla państwa szkodą, bowiem żadne poważniejsze prace, żadne poczynania na dłuższy okres obliczone, nie mogły być dokonane przez krótkotrwałe i niepewne jutra rządy.

Brak było podstawowego oblicza społeczno-politycznego kolejnych rządów; jedne miały charakter centrowo-prawicowy, inne centrowo-lewicowy – upadały zaś stale na wskutek braku popierającej je większości w sejmie.

Najgorszym złem było jednak dla całości tej sprawy, a więc zarówno dla państwa, jak i dla samej wsi, rozbicie się ruchu ludowego na trzy większe odłamy, z których jedne miały charakter radykalny, inne zaś umiarkowany. Przeważnie też tak bywało, że jedne partie chłopskie popierały rząd, inne go znów zwalczały, a wszystkie razem przez wzajemne nieporozumienia i zatargi, bądź na tle reformy rolnej, bądź w innych sprawach wieś obchodzących, uniemożliwiały stworzenie stałej większości „ludowej” w sejmie, a przez to powołanie takiegoż ludowego rządu. Traciły na tym masy chłopskie i robotnicze, tracił kraj.

Taki stan rzeczy niepokoił coraz mocniej opinię społeczną, aż wreszcie stworzył podłoże do przewrotu majowego w 1926 roku. Przewrót majowy zdecydował i rozpoczął Marszałek Józef Piłsudski sam. Jednakże wsparło go społeczeństwo i wsparła opinia publiczna; przede wszystkim zaś przewrót ten wsparły ugrupowania radykalne.

Tak więc lewicowi kolejarze wstrzymywali transporty wojskowe, dążące na pomoc ówczesnemu rządowi, robotnicy i inteligencja radykalna wzięli czynny udział w walkach ulicznych i demonstracjach politycznych na prowincji, wreszcie lewica polska, a w tym i grupy ludowe, jednogłośnie poparły wybór profesora Ignacego Mościckiego na prezydenta państwa.

I oto od razu zaszło generalne nieporozumienie, bowiem Marszałek Piłsudski nie miał w swym planie radykalizowania rządów w Polsce. Odrzucając koncepcję zarówno narodową, jak i radykalną – rozpoczął wyłącznie realizację idei „państwowej”. Wkrótce też rozeszły się drogi Marszałka Piłsudskiego i polskiego świata pracy, a powołani przez niego działacze polityczni utworzyli „obóz sanacyjny” – dziś obóz rządzący.

W tym momencie rozpoczął się dramat polskiej rzeczywistości.

Obóz rządzący, który w krótkim okresie czasu opanowany został przez czynniki reakcyjno-konserwatywne oraz biurokrację, oderwał się zupełnie od ogromnej masy obywateli, od całego polskiego świata pracy. Zlekceważył nie tylko jego istnienie, ale również najistotniejsze jego potrzeby, po czym w oderwaniu się od polskiej rzeczywistości rozpoczął tworzenie nowych form ustrojowych państwa. Tworzył już sam, bowiem zarówno masy ludowe, jak również z innych względów obóz narodowy, stanęły w zdecydowanej opozycji do rządów pomajowych.

Na pomoc obozowi rządzącemu pospieszyły natomiast w coraz mocniejszym tempie i coraz jawniej warstwy konserwatywne i kapitalistyczne. Obóz rządzący związał się z wielkim ziemiaństwem oraz z wielkim przemysłem i handlem, przez co zarysowało się zupełnie jasno istotne oblicze społeczno-polityczne tegoż obozu.

Stan ten trwałby może dłużej i daleko doprowadził nowy system rządów w państwie, bowiem rozbite partie polityczne straciły istotny i realny wpływ na masy ludowe i nie stawiały należytego oporu, jednakże nadszedł groźny kryzys gospodarczy i wywołał wkrótce w Polsce wielkie i brzemienne następstwa społeczno-polityczne.

Wiadomo jest już dziś i prawda ta stała się wszędzie uznaną, że kryzys obecny światowy, to już nie zaburzenia okresowe gospodarcze, ale to załamanie się na całej linii okresu przewagi kapitalizmu i wielkoprzemysłowych organizacji światowych. Przed ludzkością stanęła konieczność dokonania głębokich przemian w organizacji i systemie rządów w państwach i oto dziś znajdujemy się w ogniu takich przemian i reform na wielką skalę.

Jedne kraje próbują jeszcze dyktatorskich systemów rządzenia, inne kraje demokratyczne przechodzą głębokie wstrząsy wewnętrzne społeczno-polityczne; świat wkroczył na nową drogę swych dziejów i jest w pochodzie do nowych form życia.

Jest rzeczą przy tym zrozumiał, że zmiany te, aczkolwiek ulegają gdzieniegdzie „dyktatorskim eksperymentom”, to jednak na całej linii zmierzają do podniesienia i utrwalenia przewagi świata pracy – mas ludowych.

Gdy więc kryzys uderzył w polską gospodarkę, stanęło przed krajem pytanie, kto ma ponieść główne skutki kryzysu, na czyich barkach legną następstwa i ciężary kryzysu; czy złamaną zostanie przewaga kapitalizmu i warstw posiadających, a Polska zejdzie na tory „demokratyzmu” społecznego i gospodarczego, czy też świat pracy zostanie zgnębiony i stanie się przysłowiowym kozłem ofiarnym. Niestety, ta ostatnia możliwość stała się właśnie faktem dokonanym.

Obóz rządzący, związany z ziemiaństwem i warstwą kapitalistyczną, rozstrzygnął sprawę na niekorzyść świata pracy. Wysunął nieżyciowe i niezgodne z polską rzeczywistością hasło wyłącznej i oderwanej od życia „państwowości”, dla której cały świat pracy winien złożyć największe ofiary. Dobrobyt mas obywateli podporządkowany został ideałowi „państwa”.

Masy ludowe, które z tak niebywałą biernością przypatrywały się przebiegowi zdarzeń, które w pierwszym okresie rządów pomajowych z uznaniem i zrozumieniem przyjmowały reorganizację armii polskiej, usamodzielnienie polskiej polityki zagranicznej, wzmocnienie powagi władzy w Polsce – te masy ludowe nagle ożywiły się, spojrzały krytycznie na przebiegające coraz prędzej około nich nowe zjawiska społeczno-polityczne, wreszcie zrozumiały sytuację – i całkowicie przeszły do opozycji.

Było już w 1933 roku zrozumiałe, że obóz rządzący stracił w masach ludowych zaufanie i poparcie, że rozpoczęty w przewrocie majowym eksperyment społeczno-polityczny zjechał na ślepy tor. Rozpoczął się w Polsce drugi okres zmian wewnętrznych.

Obóz rządzący miał do czynienia z dwoma wielkimi odłamami społeczeństwa, a to z rzeszami robotniczymi oraz ludem wiejskim.

Rzesze robotnicze rozbite były, podobnie jak rzesze chłopskie, na kilka odłamów społeczno-politycznych. Również nie posiadały jednolitej reprezentacji parlamentarnej, a w walce z wielkim przemysłem nie zdobywały się na tak niezbędne, jednolite i zgodne przedstawicielstwo.

Kryzys gospodarczy, a wraz z tym szalejące bezrobocie, uderzył w świat robotniczy i w krótkim czasie doprowadził do ogólnego upadku. Poszukujący pracy i zarobku robotnicy porzucali swe dotychczasowe organizacje, a szukali nowych, w których znaleźliby poparcie w otrzymaniu pracy. W głosowaniach przerzucali się z jednej partii politycznej do drugiej (Łódź); w 1930 roku wsparli przy wyborach do sejmu obóz rządzący. Gdy jednak wszystko zawiodło, gdy stanowisko obozu rządzącego ujawniło w całej pełni jego bliską współpracę z wielkim przemysłem, gdy nastąpiło ograniczenie opieki społecznej i na terenie ubezpieczalni, i w dziale zasiłków dla bezrobotnych – rzesze robotnicze otrząsnęły się z bierności i przeszły do coraz to mocniejszej i bardziej zwartej opozycji.

W wyborach w roku bieżącym rzesze robotnicze w masie swej udziału nie wzięły. W związkach klasowych robotniczych panuje widoczne ożywienie i wzrost nastrojów. Wydaje się, iż niedaleką jest chwila, gdy rzesze robotnicze podejmą zdecydowaną walkę z kapitałem na całej linii i w szerokim ujęciu programowym. W tej walce rzesze robotnicze nie pozostaną samotne; wesprze je wieś polska i rzesze pracującej inteligencji; tym samym po raz pierwszy w dziejach odrodzonej Polski stworzą się podstawy pod wielką budowę społeczno-polityczną – „jednolity front ludowy”.

***

Równocześnie z rzeszą robotniczą weszła wieś w kleszcze kryzysu gospodarczego. Niewątpliwie na całym świecie rolnictwo ucierpiało najmocniej, zatem i w Polsce najciężej dotknął kryzys rzesze chłopskie. Jednakże sytuacja na tym odcinku życia społecznego szczególnie się zaogniła dla szeregu przyczyn.

Przede wszystkim sfery mieszczańskie, wielki przemysł i handel, bardzo rychło zorganizowały obronę przed zbyt daleko idącymi skutkami kryzysu i świadomie skierowały główny ciężar tegoż na bezbronną i nie zorganizowaną należycie wieś. Kartele broniły cen produktów przemysłowych, sztucznie ograniczały według potrzeb produkcję większych i średnich fabryk, przez co przy zmniejszonych zapasach produktów łatwiej utrzymały wysokie ceny. Wyzyskały dalej tę okoliczność, że dla utrzymania równowagi finansowej państwa trzeba wywozić na sprzedaż zagranicę część produkcji (np. węgiel); ponieważ zaś ceny uzyskane za sprzedane produkty były niższe od własnego kosztu wyrobu danych towarów, przeto ktoś musiał tę stratę pokryć. Tym pokrywającym stratę stał się krajowy spożywca towaru, jemu bowiem sprzedawano po cenie o wiele wyższej aniżeli istotny koszt wyprodukowania towaru wynosił (cukier).

Przy tej właśnie sposobności wielki przemysł poszedł nie tylko za daleko w swych obliczeniach, nie tylko na spożywcę, a przede wszystkim na rzesze chłopskie przerzucił cały ciężar kryzysu, ale ponadto dzisiaj, gdy nędza ogarnia masy ludności, czerpie dalej ze swych przedsiębiorstw obfite zyski.

Oto pokrótce wyjaśnienie sprawy „nożyc cen”, zjawiska szczególnie mocno gnębiącego rzesze chłopskie. Obóz rządzący, wbrew początkowym oczekiwaniom, walki z kartelami nie podjął. Co więcej, wszedł w porozumienie z wielkim przemysłem; ujawniło się to szczególnie jasno przy ostatnich wyborach sejmowych, gdzie przedstawiciele wielkich karteli weszli w pokaźnej liczbie do sejmu i senatu. Wieś zaś, sama bezbronna, bo niezorganizowana, próżno oczekiwała na sprawiedliwe załatwienie spraw gospodarczych kryzysowych przez obóz rządzący. Aczkolwiek obóz ten wysuwał chwilowo hasło „frontem do wsi”, to jednak rzeczywistość wykazała, że z tej strony wieś pomocy nie otrzyma, przeciwnie, że właśnie przez decydujące czynniki została przeznaczona na główną ofiarę kryzysu.

Jakże ten stan rzeczy odbił się na życiu wsi. Otóż przede wszystkim wstrzymano wykonanie reformy rolnej, rzekomo dla braku środków w skarbie państwa. Zapowiedzi o parcelacji majątków ziemskich za należności skarbowe między małorolnych okazały się fikcją. Powiększanie liczby warsztatów dla małorolnych ustało. Ziemia pozostała przy dziedzicach. /…/

Szereg ustaw krępował wieś coraz wszechstronniej, a niektóre działały na daleką metę, np. ustawa szkolna, która wstrzymywała zwiększanie się wiejskiej inteligencji pracującej. Spodziewany opór wsi na terenie polityczno-parlamentarnym został faktycznie uniemożliwiony przez wejście w życie nowej ustawy konstytucyjnej i nowej ordynacji wyborczej. /…/

Dlaczego sprawy ustrojowe zaszły aż tak daleko? Czemu ordynacje wyborcze tak mocno ograniczyły reprezentacje wsi na terenie parlamentarnym? Trudno doprawdy nie wypowiedzieć narzucającego się wprost wyjaśnienia. Oto wybory swobodne na podstawie dawnych ordynacji wyborczych dałyby dziś niewątpliwie ogromną większość polskiej lewicy ludowej., która oczywiście będąc w przewadze przystąpiłaby przede wszystkim do ponownej zmiany konstytucji lub co najmniej wprowadzenia poprawek na korzyść rzesz chłopskich i robotniczych. Taki znowu fakt stałby się dowodem, iż dokonana ostatnio zmiana konstytucji odbyła się wbrew woli większości społeczeństwa, zatem była tworem niezgodnym z rzeczywistością społeczno-polityczną w kraju. Stwierdzenie zaś publiczne istotnego stanu rzeczy – oznaczałoby całkowitą przegraną obozu rządzącego.

Wydaje się więc oczywistym, że błąd pierwotny, popełniony u podstaw zmian ustrojowych w Polsce, to znaczy odsunięcie od współwładzy mas ludowych, będzie z konieczności istotną przyczyną dalszego szeregu ustaw i zarządzeń, które powiększą istniejący już ferment społeczno-polityczny.

Masy ludowe stanęły w obliczu podwójnej konieczności: po pierwsze muszą zorganizować obronę swych interesów społeczno-materialnych, po wtóre muszą podjąć akcję o powrotne wejście w dziedzinę życia politycznego w kraju, od czego tak bezwzględnie zostały ostatnio odsunięte.

***

Stwierdzamy stan faktyczny. Obóz rządzący dziś w Polsce jest zgrupowaniem wyższej biurokracji oraz sfer ziemiańsko-kapitalistycznych. Świadczy o tym dobitnie skład obecnie wybranego sejmu i senatu. A więc wielkie ziemiaństwo, które od roku 1919 nie miało decydującego głosu w parlamencie, jest dziś najliczniej reprezentowane i ma przygniatającą przewagę wobec małej grupy „mniejszych rolników”, którzy przesiani przez okręgowe sita polityczne nie mogą przecież stanowić istotnej reprezentacji ogromnej milionowej rzeszy włościańskiej. Obok kilku takichże przedstawicieli rzeszy robotniczej, widzimy liczną grupę wielkich przemysłowców i przedstawicieli handlu. Skład senatu bije rekord reakcji i konserwatyzmu społecznego. Obóz rządzący ujawnił całkowicie swe prawdziwe społeczno-politycznej oblicze. Ale obóz rządzący pretenduje wciąż do miana „obozu legionowego” – głosi, że jest jedynym rzeczywistym wykładnikiem legionowej idei państwowej.

Gdzież jednak naprawdę podział się dziś obóz legionowy?

Gdzie ta niezłomna społecznie i politycznie w latach 1914-1918 I Brygada Legionów – gdzież jej żołnierze?

Jak niedawne są jeszcze te wspomnienia, gdy I Brygada Legionów niosła społeczeństwu polskiemu równolegle obok hasła niepodległości, samodzielnym czynem orężnym wywalczonej, hasło szczerego i twórczego demokratyzmu. Gdy oficerowie wszystkich stopni, od porucznika do pułkownika, równe brali pobory; gdy oficera od szeregowca mogłeś rozróżnić skromnym jeno, czerwonym wężykiem na żołnierskiej kurtce strzeleckiej. Gdy odezwanie się do Wodza słowem „Obywatelu Komendancie” tak potężnie działało na dusze żołnierskie i tak mocno zespalało żołnierza z Wodzem.

Jakiż orkan rozwiał tę legendę legionową z 1914 roku, o niewyczerpanych dla Polski wartościach. Gdzież poszli ci, którzy wierność ideałom strzeleckim przysięgali, a których dziś reprezentują „legioniści”, dzieląc swą władzę nie z szarym polskim światem pracy, nie ze strudzonym walką życiową robotnikiem i szczerym polskim chłopem – ale dzielą tę władzę wyłącznie z wielkim ziemiaństwem i dygnitarzami z karteli. /…/

Dziś w Polsce nie rządzi obóz legionowy! Idee strzelecko-legionowe z 1914 roku przeszły już z rąk rządzących tam, gdzie w pełnym zaparciu i wierze trwa jeszcze ta pierwotna wielka idea legionowa – Polski Ludowej!

Dziś każdy z tych, którzy mieli możność służyć w Legionach i wszyscy ci, którzy wierzyli i siebie dawali w ofierze Polsce Niepodległej – mają prawo rzucić całemu społeczeństwu hasło i nakaz:

W imię przeszłości ofiarnej i wierzącej – w imię przyszłości wyśnionej i wywalczonej krwią szarego żołnierza Polski Niepodległej – potężnej sprawiedliwością społeczną – przesuńcie obywatele drogowskaz z dzisiejszej drogi naszego życia w tym kierunku, gdzie widnieje napis:

„Droga do Polski Ludowej”.

Zdzisław Maćkowski

____________________________________

Powyższy tekst to fragment książki autora, pt. „Droga do Polski Ludowej”, Warszawa 1935, brak wydawcy. Od tamtej pory nie była wznawiana, ze zbiorów Remigiusza Okraski, poprawiono pisownię wedle dzisiejszych reguł.

 

Zdzisław Maćkowski (1895-1941) – pułkownik Wojska Polskiego, urzędnik, działacz społeczno-polityczny. Żołnierz Legionów – w stopniu podporucznika w Sztabie Legionów, po wojnie zawodowy wojskowy ze stopniem podpułkownika, m.in. w roku 1923 dowódca 7 pułku piechoty, odznaczony Orderem Virtuti Militari, następnie urzędnik państwowy, m.in. starosta powiatu radomskiego. Coraz bardziej krytyczny wobec ewolucji w prawo obozu sanacyjnego, za publiczną krytykę tego stanu rzeczy odwołany ze stanowiska. W latach 30. zbliżył się do środowisk inteligenckich z lewego skrzydła obozu sanacyjnego, domagając się powrotu do dawnych ideałów z czasów Legionów, współpracował także i sympatyzował z lewym skrzydłem ruchu ludowego, propagując wypracowaną przezeń ideologię agrarystyczną. W roku 1935 wydał książkę „Droga do Polski Ludowej”, która zyskała pewien rozgłos. Pod koniec lat 30. należał do współorganizatorów tzw. Klubów Demokratycznych, które następnie przekształciły się w Stronnictwo Demokratyczne, zrzeszające prospołeczną inteligencję pracującą oraz ludzi wolnych zawodów, przeciwnych rozwojowi w Polsce tendencji totalistycznych. Po wybuchu wojny brał udział w kampanii wrześniowej, a następnie działał w podziemiu, pełniąc funkcję zastępcy komendanta Obwodu „Zamość” Służby Zwycięstwu Polski-Związku Walki Zbrojnej. Zginął w walce z hitlerowskim okupantem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *