20 lat Cukunftu

[1939]

Żyjemy w tak gorących czasach, że pierwsze strony pism, zarówno codziennych, jak i periodycznych, wołają do nas nieustannie głosem zgrozy i trwogi o wielkich sprawach, którymi zaprzątnięte są umysły milionów.

„Faszyzm” i „wojna” rozpanoszyły się tak zuchwale, że nikomu miejsca swego ustąpić nie chcą nawet wtedy, gdy temat ważny, który na „czołówkę” zasłużył, domaga się swych praw. A jednak na chwil kilka staniemy po stronie „zasłużonych”.

***

Związek Żydowskiej Młodzieży Socjalistycznej „Cukunft” obchodzi dwudziestolecie swego istnienia jako organizacji krajowej.

Dnia 17 czerwca 1919 rozpoczął obrady nasz pierwszy zjazd ogólnokrajowy.

Data ta zapisana została do kroniki wyzwoleńczego ruchu żydowskich mas robotniczych, gdyż otwiera okres wielkiej i twórczej działalności politycznej oraz kulturalno-oświatowej, zapoczątkowanej jeszcze za czasów carskich, a prowadzonej nieprzerwanie, ofiarnie i wytrwale przez cały czas wojny światowej przez warszawską organizację „Przyszłości” [Cukunft oznacza Przyszłość – przyp. redakcji Lewicowo.pl].

Już w czasie okupacji niemiecko-austriackiej rozpoczęła bundowska młodzież gorączkową pracę organizacyjną na terenie całego kraju. Pokonując największe trudności, narażając się na groźne niebezpieczeństwa, rozpoczęli wysłannicy warszawskiej organizacji „Cukunftu” mozolną pracę budowania organizacji krajowej.

Były to lata ciężkie, okupant pustoszył kraj, głód i nędza rozsiadły się po miastach i osiedlach, najmniejszy protest i bunt przeciw najeźdźcy napotykał na brutalną i bezwzględną przemoc. Więzienia i obozy koncentracyjne zaludniły się. A jednak życie polityczne kraju wzbierało. Za ciasno się zrobiło prądom walki i rewolucji w podziemiach. Pragnienie walki i wolności potężniejsze, musiało znaleźć ujście – i znalazło je. Przyszły lata 1917, 1918 i 1919.

Wielki porachunek, który zakończył się obaleniem trzech od wieków tronujących dynastii, zapoczątkował nową erę, erę walki wyzwoleńczej uciśnionych narodów i upośledzonych klas.

W tych oto chwilach przełomowych obradował pierwszy Zjazd „Cukunftu”.

Zebrali się delegaci z kilkudziesięciu miast, młodzi dopiero w życie wkraczający; radzili nad przyszłością swej organizacji, przyszłością młodzieży żydowskiej, kraju.

Omawiano sprawy zasadnicze – ideologii i światopoglądu, dyskutowano nad kwestiami organizacyjnymi, ustalano formy pracy i współpracy organizacyjnej.

Tam, gdzie brak było doświadczenia, intuicja nieomylnie decydowała, a młodym, bezimiennym ideologom głęboka wiara i zapał zastąpić musiały erudycję.

Dwadzieścia lat próby ogniowej – to dostateczny okres dla stwierdzenia, czy ci, którzy na pierwszym Zjeździe decydowali o losach swej organizacji, obrali właściwą drogę.

Mamy za sobą lat dwadzieścia tak obfitych w wypadki i wydarzenia, tak wypełnionych walkami i przemianami, że to, co się ostało, musiało się snadź opierać na niewzruszonych fundamentach, głęboko tkwiących w życiu mas.

„Cukunft” jest w dwudziestą rocznicę swego pierwszego zjazdu krajowego ideowo najsilniejszym, organizacyjnie przodującym, cyfrowo najliczniejszym, w swej ekspansji bezkonkurencyjnym ugrupowaniem socjalistycznym żydowskiej młodzieży.

Kilka głównych zasad sformułował nasz pierwszy zjazd:

Oparcie się o „Bund”;

Wewnętrzna autonomia organizacyjna;

Zespolenie walki polityczno-społecznej z szeroką i głęboko sięgającą pracą oświatowo-kulturalną;

Powiązanie ideałów wyzwolenia klasowego i równouprawnienia narodowego z ideą walki o wspólną ojczyznę – o Polskę Socjalistyczną;

Zespolenie z ruchem międzynarodowym;

Walka z syjonizmem i nacjonalizmem.

I nareszcie – naczelna zasada: ruch młodzieży robotniczej być musi ruchem rewolucyjny zarówno co do treści, jak i formy.

Po dziś dzień żadna z tych wytycznych nie została zakwestionowana przez doświadczenie. Przeciwnie, wszystkie okazały się żywotne i twórcze.

Lat dwadzieścia temu „Cukunft” była jedną z wielu organizacji, prawda – największą, ale nie mogła wtedy oświadczyć tego, do czego ma w tej chwili bezspornie prawo – że jest reprezentantką całej młodzieży żydowskiej, pragnącej innego jutra, jutra pracy i wolności.

Tak jak za Bundem stanęła większość żydowskiego ludu, cały lud pracy, tak za Cukunftem kroczy całe młode pokolenie, które walczyć chce o lepsze jutro, a wie, czuje i wierzy, że walczyć można o nie pod hasłami walki o Polskę Socjalistyczną.

Dwadzieścia lat temu zjazd nasz miał za zadanie połączenie nie tylko odrębnych luzem chodzących organizacji poszczególnych miast – miał też za zadanie połączenia dwóch organizacji: spod byłego zaboru rosyjskiego i spod byłego zaboru austriackiego.

Po dwudziestu latach mamy w dwustu miastach i osiedlach całej Polski oddziały jednej wielkiej organizacji.

Odbywał się zjazd w okresie największego nasilenia rewolucyjnego ruchu, patrzył w najbliższą przyszłość pełen wielkich nadziei. Ale nie był to ogień słomiany – po tragicznych dwudziestu latach, po tylu przeciwnościach losu proletariatu międzynarodowego niewzruszona pozostała wiara w socjalizm, nie osłabł entuzjazm bojowy.

Związaliśmy los swój z losem Partii proletariatu żydowskiego – Bundu. Po dwudziestu latach ruch nasz jest najwierniejszym, najgłębsze zaufanie budzącym hufcem Partii. Nie oderwały go od niej ani nie rozbiły żadne wysiłki wrogów i przeciwników, których było niemało! Po nich ani śladu – a „Cukunft” rośnie wciąż na siłach!

Pierwszy nasz zjazd obradował, gdy staliśmy u progu nowych czasów, mając wojnę światową za sobą, wzywając młodzież do wielkiej, solidarnej walki o urzeczywistnienie socjalizmu. Po latach dwudziestu, kiedy stoimy u progu nowej wojny, którą krwawy faszyzm narzuca światu, wojny w obronie wolności i niepodległości, prowadzimy za sobą liczne zastępy młodzieży, które zaufały „Cukunftowi”, „Bundowi” – Socjalizmowi.

Tym, którzy lat dwadzieścia temu na tym zjeździe kładli podwaliny pod nasz wielki gmach, a którzy po tym od nas w świat cieniów odeszli, rzućmy garść niezapominajek i czerwonych goździków na płyty grobowe! Żywym pomnikiem ich dzieła jest „Cukunft”. A tym, którzy pozostali, przypominamy, że wówczas gdy nas witał przedstawiciel Bundu – niezapomniany tow. Michalewicz – rzucił nam pozdrowienie górników „Szczęśliwie wzwyż!”.

Wezwaniu temu będziemy poślubni – ci, co je słyszeli, i ci, komu zostaje ono przekazane w wielkim testamencie.

L. Oler
_______________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Wolna Młodzież” nr 7(18)/1939, lipiec 1939 r. Pismo to było jednym z organów Cukunftu – młodzieżowej organizacji żydowskiej socjalistycznej partii Bund. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *