Lucjan Blit

Walka trwa nadal

[1939]

Akademicy-Żydzi trwają na swoich obronnych pozycjach. Mimo stale rosnącego nacisku ze strony władz uczelnianych, nie myślą nawet o kapitulacji. A walka oznacza gotowość do ponoszenia ofiar, i to nieraz bardzo ciężkich. O tym wiedzą walczący akademicy – i trwają na posterunku.

Bo, w istocie, nie o małą stawkę toczy się „gra”. To „narodowi” słuchacze wszechnic polskich już od kilku lat chcą, drogą poniekąd „prywatną”, zrealizować u nas w kraju antysemickie ustawy „norymberskie”. Zapatrzeni we wzory z bliskiego Zachodu, wybrali „autonomiczny” teren akademicki jako odskocznię dla podobnych akcji wśród reszty społeczeństwa. „Ideałem” ich jest numerus nullus, zamknięcie dostępu do uniwersytetów i politechnik dla wszystkich obywateli żydowskich. Numerus clausus został osiągnięty bez wielkiej fatygi – o to postarali się „przyjaciele młodzieży” w togach profesorskich.

Żądanie oddzielnych miejsc dla akademików żydowskich rozpoczęło drugą część ofensywy. Chodzi w tym wypadku nie tylko o dyskryminację pięciu tysięcy kolegów. Żółta łata, getto ławkowe, ma stać się symbolem losu, który czeka ludność żydowską w Polsce.

Przez wiele setek lat mieszkaliśmy razem, na tej samej ziemi, jak tego chciał nasz wspólny los. I naród polski nie osłabł wcale, lecz – o dziwy – mimo utraty samodzielności życia państwowego zdołał bujnie się rozwinąć, zrodzić w swym łonie bohaterską klasę robotniczą, która wskrzesiła Polskę do nowego, wolnego życia. My, socjaliści żydowscy, nie byliśmy biernymi widzami heroicznej, nierównej walki z przemożnymi carami i kajzerami. W rzece ofiarnie przelanej krwi nie brak i naszego strumienia. I oto młodzi ludzie, zrodzeni z ducha tych, którzy zawsze byli lojalni wobec każdej władzy, dla których każdy rewolucjonista, nawet taki, który dążył jedynie i wyłącznie do wolności narodowej, był tylko „bandytą”– ta młodzież „narodowa” zapragnęła obecnie, by w jej „własnym” państwie istniała wielomilionowa grupa ludzi, którą mogłaby swobodnie uciskać, która byłaby pariasem wśród „rdzennej” ludności.

Akademicy żydowscy w swej większości pochodzą ze sfer obcych nam społecznie. Do niedawna stosunek ich do socjalistycznego ruchu robotników żydowskich był co najmniej obojętny. Ale właśnie na nich spadł teraz ciężar walki o elementarne prawa ludności żydowskiej i o jej godność ludzką. A gdy do tej walki przyszło –„narodowe” partie mieszczaństwa żydowskiego okazały swą nicość polityczną i… moralną. Jedynym punktem oparcia także i dla akademików okazała się żydowska klasa robotnicza i jej wielki ruch bundowski. To wiedzą dziś wszyscy akademicy-Żydzi, z tego bezspornego faktu wyciąga dla siebie logiczne wnioski coraz większa ich ilość.

Żydowska młodzież robotnicza, cała żydowska klasa robotnicza od pierwszej chwili w całej pełni doceniła wielką wagę walki toczącej się wokół „ławek gettowych”. Zrozumiała ona niebezpieczeństwo płynące stąd dla niej samej. Zrozumiała, że powstał niebezpieczny odcinek frontu, którego przerwanie grozi dewastacją polityczną dla całej ludności żydowskiej w Polsce. W głębokim przekonaniu, że broni praw do równości, zwracała się niejednokrotnie o pomoc do polskiej klasy robotniczej. I nigdy się przy tym nie zawiodła.

Dziś, w chwili skoncentrowanego natarcia na akademików żydowskich w Warszawie, żydowskie organizacje robotnicze i tylko one czynią to, co do nich należy! Nie przyrzekamy żydowskim akademikom natychmiastowego ulżenia ich ciężkiej doli. Ale możemy ich zapewnić, że w ich walce nie stoją samotni.

Lucjan Blit
__________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Wolna Młodzież” nr 1/1939, styczeń 1939 r. Pismo to było jednym z organów Cukunftu – młodzieżowej organizacji żydowskiej socjalistycznej partii Bund. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Warto zajrzeć do działu Przeciwko antysemityzmowi

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *