Roman Szczurkowski

TUR po raz trzeci

[1958]

To nie był przypadek ani zbieg okoliczności, że właśnie w dniach października 1956 roku zawołanie społeczne w Kraju „o uczciwą i prawdziwą oświatę i kulturę robotniczą” dorosło do takiej rangi, iż stało się jednym z czołowych żądań robotniczych, postulowanych pod adresem reżymu. Przy tej sposobności ujawniło się jeszcze jedno i niezmiernie ciekawe zjawisko, polegające na tym, że po jedenastu latach systematycznego wbijania przez komunistów klina między polską klasę robotniczą i inteligencję, zarówno postulat oświaty i kultury robotniczej, jak i wszystkie inne zawołania społeczne w dniach października były wspólną myślą twórczą i wspólnym dziełem robotników i inteligencji.

W sierpniu 1956 roku wspólnym wysiłkiem robotników i inteligencji powołano do życia w Warszawie Konwersatorium Oświaty i Kultury Robotniczej, a we wrześniu 1956 roku rozpoczął działalność Krajowy Komitet Organizacyjny Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego.

1. Jedenaście lat reżymowej „kultury”

Zmiany, jakie zaistniały w szeregach polskiej klasy robotniczej po drugiej wojnie światowej, miały zasadnicze dla tej klasy znaczenie. (Mamy tu na uwadze zmiany zarówno ilościowe, jak i jakościowe).

Wyniszczone przez wojnę szeregi polskiej klasy robotniczej w okresie powojennym wzrastały w bardzo szybkim tempie. Ilościowy rozwój przemysłu pociągnął za sobą również ilościowy wzrost robotników przemysłowych. Podstawowym rezerwuarem siły roboczej dla rozwijającego się przemysłu była głównie wieś. Ludzie, którzy przyszli ze wsi do hal fabrycznych, uzupełniali i rozwijali szeregi polskiej klasy robotniczej.

Jednakże nie tylko wieś uczestniczyła w procesie ilościowego wzrostu mas robotniczych. Miasto miało swój udział. Likwidacja prywatnego rzemiosła i handlu spowodowała, że wczorajszy rzemieślnik, pracujący na własny rachunek, zmuszony został następnego dnia szukać sobie pracy w państwowym zakładzie przemysłowym.

To były główne przyczyny, składające się na ilościowe zmiany w szeregach polskiej klasy robotniczej, co z kolei wywołało nowe zjawisko.

Z chwilą masowego w swoich rozmiarach dopływu elementów wiejskich i drobnomieszczańskich do szeregów robotniczych, ogólny poziom świadomości i kultury polskiej klasy robotniczej obniżył się bardzo poważnie i na tym właśnie polega zasadnicza zmiana jakościowa w obrębie tej klasy.

Publikacje z tego okresu, które zajmowały się socjologią polskiej klasy robotniczej, dobitnie wskazywały na to wielkie i poważne zagadnienie. Wskazywało się również, że jeśli temu procesowi – z jednej strony wzrostu ilościowego klasy robotniczej, a z drugiej strony spadku świadomości i kultury robotniczej – nie będzie towarzyszył bezzwłoczny wysiłek państwa, organizacji robotniczych i oświatowych, polegający na prowadzeniu szerokiej w zasięgu, natychmiastowej i długofalowej pracy nad kształtowaniem i pogłębianiem świadomości społecznej robotników oraz ich kultury –zarysuje się poważne niebezpieczeństwo (szczególnie dla młodzieży robotniczej) moralnego załamania się i zdeprawowania.

Zaraz po zakończeniu działań wojennych w kraju reaktywowało się Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego (TUR). Na froncie społecznej pracy oświatowej stanęli doświadczeni i wypróbowani robotniczy działacze oświatowi i kulturalni. Szybko też – w całym kraju – rozwinęła się potężna i gęsta sieć placówek oświatowych TUR-a. Był to rezultat zapotrzebowania społecznego, realnych potrzeb i żądań robotniczych. Robotnicy uczestniczyli masowo w pracach swoich robotniczych uczelni.

Jednakże już na przełomie lat 1946/47 wiele zmieniło się w atmosferze TUR-a. Dyktatura Polskiej Partii Robotniczej (PPR) i służalczy do niej stosunek kierownictwa koncesjonowanej PPS sprowadziły TUR do roli placówki usługowej dla potrzeb ówczesnego Ministerstwa Oświaty. TUR prowadził więc kursy dla analfabetów i kursy maturalne dla dorosłych, natomiast społeczna praca oświatowa, kulturalna i polityczna wśród robotników z dnia na dzień była coraz bardziej ograniczana i kontrolowana. Tak uszczuplona i ograniczona działalność TUR-a była jednak nadal przedmiotem obaw i niepokoju komunistów.

Rok 1948 w kraju stał pod znakiem różnych „fuzji” i „zjednoczeń”. Nadarzała się komunistom dogodna sposobność, by zniszczyć TUR-a. Zrobiono więc „fuzję”. Do jednego worka wrzucono dwie organizacje, TUR i TUL (Towarzystwo Uniwersytetów Ludowych). Magik konformistyczny woreczkiem potrząsał, dokładnie mieszał w nim, słowem robił wszystko, by zniszczyć zasadnicze cechy i charakter tych organizacji. Wreszcie przylepił na to wszystko etykietkę TURiL (Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych i Ludowych). Ten reżymowy twór potrafił spłodzić tylko własną etykietkę, nic więcej. W następstwie tego gwałtu, w ciągu kilku miesięcy w brutalny sposób zniszczono cały dorobek naukowy i materialny TUR-a i TUL-a. Nastał ponury okres… okres, w którym reżym odebrał robotnikom i chłopom prawo do własnej oświaty i samodzielnego kształtowania swoich kultur.

Kosztem wielu miliardów złotych wybudowano nową sieć świetlic i Domów Kultury, która była własnością państwa bądź związków zawodowych. Usunięto społecznych działaczy oświaty i kultury robotniczej, do „akcji” wprowadzono kilkutysięczną armię reżymowych politruków. Propaganda i fałsz, nieuctwo i kłamstwa, niszczenie polskich tradycji kulturalnych i sowietyzacja kraju święciły tryumfy. Nic w tym dziwnego, że takie „Domy Kultury” straszyły pospolitością, ubóstwem umysłowym i duchowym, wreszcie… pustką. A młodzież robotnicza? Wychowywała ją ulica, spelunki i knajpy.

Szczytowym osiągnięciem komunistów było powołanie do życia pod protektoratem Bieruta w maju 1950 roku Towarzystwa Wiedzy Powszechnej (TWP). Nikt nie wyrządził tyle krzywd i zła polskiej nauce, sprawie upowszechnienia wiedzy w kraju, sprawie oświaty i kultury robotniczej, co właśnie to towarzystwo.

Przyszedł wreszcie czas, że pseudospołeczna działalność etatowych komunistycznych społeczników została całkowicie skompromitowana.

2. A więc na nowo TUR i jego działalność

Konwersatorium Oświaty i Kultury Robotniczej powstało w okresie (sierpień 1956 roku), kiedy przez całą Polskę przebiegała olbrzymia fala ożywienia politycznego. To ożywienie było niezaprzeczalnym dowodem, że polska klasa robotnicza konsekwentnie dążyła do poznania całej prawdy o życiu społecznym, politycznym, gospodarczym i kulturalnym kraju i sama chciała decydować o przyszłości kraju.

Przedpaździernikowe dyskusje rodziły i rozwijały cenne inicjatywy robotnicze. Byliśmy świadkami gospodarczego usamodzielniania się zakładów produkcyjnych. Na każdym kroku spotykaliśmy się z faktem, że robotnicy „na zdrowy rozum” i „po gospodarsku” myśleli i mówili o problemach ekonomicznych swoich zakładów pracy, o gospodarce państwowej. Ile wówczas dano trafnych ocen! Wskazywano na setki właściwych rozwiązań. To był wielki i głęboko patriotyczny zryw całej polskiej klasy robotniczej, przepełniony twórczą troską o kraj, o wolność, o dobrobyt, o prawdziwy, demokratyczny i humanistyczny socjalizm.

Przed polską klasą robotniczą stanęło jednocześnie wiele problemów, nieraz bardzo trudnych, które wymagały nowego i naukowego rozwiązania. W tych właśnie warunkach wyłoniła się realna potrzeba powołania do życia prawdziwych uczelni robotniczych. Zainteresowania robotnicze określały program tych uczelni, a więc: jak kierować swoim zakładem pracy; jak „ustawić” swój samorząd robotniczy; jak przekształcić związki zawodowe, by stały się prawdziwym rzecznikiem świata pracy; jak włączyć się w działalność samorządów terenowych itp. To zapotrzebowanie społeczne określało również formy tej przyszłej uczelni robotniczej, jej metody pracy i organizację.

Sprawy, którymi w tym czasie żyła cała klasa robotnicza, decydowały o kierunku i treści pracy Konwersatorium Oświaty i Kultury Robotniczej. W związku z tym zespół postawił sobie następujące zadania:

• przeprowadzić możliwie dokładną analizę bieżącego stanu oświaty i kultury robotniczej w kraju,

• nawiązać kontakt ze środowiskami robotniczymi i przeprowadzić badania w zakresie zainteresowań naukowych i kulturalnych robotników,

• skupie w ramach Konwersatorium dawnych robotniczych działaczy oświatowych i kulturalnych oraz młodych oświatowców,

• zebrać materiały historyczne, dotyczące dorobku oświatowego TUR-a z okresu przedwojennego i powojennego,

• przygotować koncepcję organizacyjną dla przyszłego TUR-a oraz powołać do życia Krajowy Komitet Organizacyjny TUR-a,

• dokonać prac przygotowawczych, które pozwolą w najbliższej przyszłości przekształcić konwersatorium w placówki usługowe TUR-a dla powstających w terenie robotniczych klubów dyskusyjnych i uniwersytetów robotniczych, a więc (1) Instytut Badań Oświaty i Kultury Robotniczej, (2) Pracownię Programów, Pomocy Naukowych i Wskazówek Metodycznych dla potrzeb uniwersytetów robotniczych i robotniczych klubów dyskusyjnych.

• nawiązać kontakt i ścisłą współpracę w celu wymiany poglądów i doświadczeń z placówkami oświaty robotniczej na Zachodzie, w tej liczbie z Zarządem Głównym TUR-a w Londynie.

Krajowy Komitet Organizacyjny TUR-a, który powstał w miesiąc później (wrzesień 1956 roku), już w drugim dniu swego istnienia musiał przystąpić do bardzo poważnej pracy organizacyjnej i terenowej. Powstało bowiem kilka zalążków przyszłych uniwersytetów robotniczych w Warszawie oraz zalążki uniwersytetów na terenie całego kraju – w Jaworznie, Częstochowie, Radomiu i Łodzi, w Łęczycy i Kielcach, w Lublinie, Poznaniu, Rzeszowie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Słupsku i innych miejscowościach.

Przede wszystkim nie mogło być mowy, by przyszłe uczelnie robotnicze, to znaczy uniwersytety robotnicze, w czymkolwiek przypominać miały niesławne szkolenia, odczyty, zebrania, akcje „k. o.”. Nie mogło być też mowy o niesławnej pamięci agitowaniu i werbowaniu. Maksymalna dobrowolność!

Należało zająć się sprawami aktualnymi, które nurtowały klasę robotniczą. W gorących i rzeczowych dyskusjach odpowiadano na pytania, bez wykręcania się od najbardziej drażliwych zagadnień, szczerze. W ten sposób powstawały najpierw robotnicze kluby dyskusyjne, które miały być formą przejściową do właściwych uniwersytetów robotniczych. Decyzję, czy lub kiedy klub miał przekształcić się w uniwersytet robotniczy, pozostawiano uczestnikom klubów. Uważało się, że zarówno robotnicze kluby dyskusyjne, jak i uniwersytety robotnicze są formami pracy reaktywowanego TUR-a, pracującego w nowych warunkach. Oczywiście, uniwersytety robotnicze miały być wyższą formą pracy.

W całokształcie zamierzeń i podjętych prac TUR-a chodziło o to, by raz na zawsze położyć kres transmitowaniu gotowej ideologii i wyznaczaniu ram dla naukowych i kulturalnych zainteresowań robotniczych. Chodziło również o to, by nowe placówki oświaty i kultury robotniczej jakością swej pracy, wysokim jej poziomem naukowo-wychowawczo-kulturalnym i atrakcyjnością same skupiały wokół siebie rzesze dobrowolnych uczestników.

Zarówno robotnicze kluby dyskusyjne, jak i zaczątki uniwersytetów robotniczych organizowały się na zasadach robotniczych samorządów kulturalno-oświatowych. W tej sytuacji Towarzystwo Uniwersytetu Robotniczego było pomyślane jako dobrowolne zrzeszenie poszczególnych robotniczych klubów dyskusyjnych i uniwersytetów robotniczych dla:

• udzielania pomocy naukowej, organizacyjnej i wszelkiej innej pomocy i poparcia uniwersytetom robotniczym i robotniczym klubom dyskusyjnym,

• reprezentowania interesów uniwersytetów robotniczych i robotniczych klubów dyskusyjnych wobec władz,

• prowadzenia i rozszerzania współpracy międzyuniwersyteckiej i międzyklubowej oraz wymiany doświadczeń, materiałów i informacji o życiu naukowym i kulturalnym, o formach pracy i osiągnięciach uniwersytetów i klubów robotniczych.

Projektowało się, że TUR będzie w najbliższej przyszłości dysponował dla potrzeb uniwersytetów i klubów robotniczych dwiema placówkami, mianowicie (1) Instytutem Badań Oświaty i Kultury Robotniczej oraz (2) Pracownią Programów, Pomocy Naukowych i Wskazówek Metodycznych. TUR miał również prowadzić szeroką akcję wydawniczą dla potrzeb uniwersytetów i klubów robotniczych, a więc: redakcję biuletynu organizacyjnego; redakcję tygodnika lub miesięcznika popularnonaukowego; redakcję wydawnictw naukowych i popularnonaukowych.

Wydaje się, że tak pomyślana zasada organizacyjna odradzającego się w roku 1956 TUR-a była gwarancją zaspokojenia robotniczych żądań: „…bez dyrygowania oświatą i kulturą robotniczą!… jak najmniej władz!… jak najwięcej samorządności robotniczej!… frontem pomocy do robotniczych zainteresowań oświatowych i kulturalnych!… jak najwięcej obiektywnej i uczciwej wiedzy!…”.

Należy dodać, że współpraca Konwersatorium Oświaty i Kultury Robotniczej i Krajowego Komitetu Organizacyjnego TUR-a z najpoważniejszymi naukowcami w kraju i z naukowymi kołami akademickimi przy wyższych uczelniach w kraju, jak również z różnymi instytutami naukowymi i badawczymi dawała gwarancję, że sprawa zaspokojenia zainteresowań naukowych i kulturalnych robotników będzie jak najwłaściwiej realizowana.

3. Quo vadis Gomułka?

Tak zwana demokratyzacja i decentralizacja życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego na VIII Plenum Komitetu Centralnego PZPR przez Gomułkę, nie miała być pomyślna dla zamierzeń i ambitnych planów TUR-a.

Już na początku grudnia 1956 roku Komitet Centralny PZPR, zaniepokojony rzekomą anarchią w życiu oświatowym i kulturalnym kraju, powołał Międzypartyjną Komisję Koordynacji Działalności Kulturalno-Oświatowej.

Było publiczną tajemnicą, że komisję powołano wyłącznie do załatwienia jednej sprawy: zniszczenia i zlikwidowania odradzającego się TUR-a. Kierownictwo „pracami” tej Komisji objął z polecenia Komitetu Centralnego prof. Kazimierz Wojciechowski, znany już z swej antyturowej działalności w roku 1948: ten sam, który podówczas przeprowadzał likwidację TUR-a. Tym razem najpierw zorganizował on intrygę, a mianowicie zainicjował powołanie w Poznaniu samozwańczego Zarządu Głównego TUR-a (zjazd odbył się w dniu 24 grudnia 1956 roku, a delegatami na zjazd byli wyłącznie sekretarze propagandy Komitetów Powiatowych PZPR z obszaru województwa poznańskiego). Ponieważ to jego poczynanie nie spowodowało rozbicia jedności Krajowego Komitetu Organizacyjnego TUR-a, więc w marcu 1957 roku Krajowy Komitet Organizacyjny TUR-a otrzymał polecenie zaprzestania swej działalności.

TUR po raz drugi odradzający się w Polsce tzw. ludowej został znów zlikwidowany przez komunistów.

Jednakże czy komuniści i ich duchowi sprzymierzeńcy chcą czy nie chcą – TUR żyje dalej! Żyje w myślach i uczuciach polskiego proletariatu, a stamtąd go nie wydrą. I przyjdzie czas, że ten symbol wolnej, demokratycznej i socjalistycznej oświaty i kultury robotniczej przekształci się po raz trzeci w samorządną robotniczą uczelnię.

Polska klasa robotnicza i polska inteligencja nie przyjmą nigdy żadnego kulturalnego totalizmu!

Roman Szczurkowski

b. sekretarz Krajowego Komitetu Organizacyjnego TUR

______________________________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w londyńskim miesięczniku „Robotnik” nr 1/1958 (wydawnictwo Centralnego Komitetu Zagranicznego PPS; redaktor Adam Ciołkosz). Od tamtej pory nie był wznawiany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *