Adam Ciołkosz

Testament Stawara

[1961]

„Pisma ostatnie Andrzeja Stawara”* są książką niezwykle interesującą. Ukazuje nam ona komunistę, który raz odzyskawszy w roku 1934 zdolność do samodzielnego myślenia, czynił z niej pełny i konsekwentny użytek aż do swej śmierci w roku 1961. Nie zaciągnął się do żadnej komunistycznej sekty, pozostał sam. Na szczególną uwagę zasługują np. uwagi Stawara na temat Trockiego: widzi w Trockim pendant do Stalina, tak jak antypapież stanowił pendant do papieża; istotą jego walki ze Stalinem była walka o następstwo po Leninie, o jedynowładztwo, a nie walka o kierunek rządzenia. Stawar degraduje wszystkich bogów na komunistycznym Olimpie: Lenina, Trockiego, Stalina, Chruszczowa; depersonalizuje ich, a różnice między nimi bagatelizuje; istotę rzeczy widzi w działających w danym okresie siłach społecznych i w sytuacjach historycznych.

Tak patrząc na historię rewolucji rosyjskiej, Stawar wyprowadza jej fazę marcową z klęski wojennej, która doprowadzić musiała do załamania się caratu; fazę październikową wyprowadza z szalonej myśli rozpoczęcia na nowo działań wojennych, co skończyć się musiało katastrofą Rządu Tymczasowego. W tych warunkach historia stworzyła zapotrzebowanie na przewrót pod hasłem natychmiastowego zawarcia pokoju. Gdyby tego przewrotu nie dokonała partia bolszewików, dokonałyby go inne siły, o innej obsłonce ideologicznej. Tak rozumując, Stawar w pewnej mierze usprawiedliwia także i Stalina, bo uznaje konieczność szybkiego uprzemysłowienia Rosji, a nawet kolektywizacji rolnictwa. Potępia dopiero drugi okres rządów Stalina od roku 1934, gdy na wzór Hitlera sięgnął Stalin do metod terrorystycznych. Nawet w konstytucji stalinowskiej z roku 1936 widzi Stawar próbę dopuszczenia szerokich mas ludności do współudziału w wykonywaniu zadań, będących koniecznością Rosji; co prawda, próba się nie powiodła. W tym ujęciu maleją różnice pomiędzy Leninem a Stalinem (do roku 1934), zaś w polityce Chruszczowa należałoby upatrywać powrót nie tyle do Lenina, ile do Stalina sprzed roku 1934.

Wyprowadzenie bolszewizmu z warunków rosyjskich, a więc potraktowanie go jako zjawiska gdzie indziej niepowtarzalnego, jest w książce Stawara najważniejsze i najcenniejsze. Ten pogląd Stawara kłóci się z doktrynami Lenina, Stalina i Chruszczowa. Wszyscy oni uważają ustrój sowiecki, dyktaturę proletariatu, monopol partii komunistycznej i centralizm demokratyczny (czyli zakaz tworzenia frakcji) za powszechnie obowiązujące prawidłowości rewolucji socjalistycznej. Stawar wykazuje cały bezsens tej dogmatyki. Wykazuje też, jaką naprawdę rolę odegrały nauki Marksa w komunizmie rosyjskim. Nauki te zostały w Rosji zaadaptowane do potrzeb kraju, w którym destrukcyjna rola kapitalizmu była znacznie większa od konstrukcyjnej i który cierpiał nie na przerosty kapitalizmu, lecz na jego brak. Rosja zapożyczyła sobie od Marksa teorię opracowaną z myślą o krajach o zupełnie innych warunkach gospodarczych, społecznych, politycznych i kulturalnych. Marksizm odegrał w Rosji rolę porządkującą jako doktryna przebudowy młodego i słabo zintegrowanego społeczeństwa, o nieokreślonej jeszcze strukturze. Jest to znakomitą ilustracją dla teorii „wędrówek idei”, wedle której zdarza się, iż przychodząca z zagranicy obca idea wyprzedza dojrzałość sił produkcyjnych i dojrzałość społeczną – i wówczas wskazuje drogę postępowania, przeinaczając bieg dziejów. Autorem tej teorii był Ludwik Krzywicki. Stawar nie powołuje się na Krzywickiego, ale widoczne jest, że od niego przejął metodę. Nauczycielami Stawara byli Marks plus Krzywicki.

Również od Krzywickiego zaczerpnął Stawar pogląd, że rozwój dziejowy jest wypadkową nie tylko rozwoju sił wytwórczych i pod ich wpływem powstałych idei społecznych, ale także podłoża historycznego, istniejącego w danym czasie i miejscu; ten sam ustrój gospodarczy może tedy prowadzić w różnych krajach do różnych rezultatów politycznych. Przeprowadzona przez Stawara doskonała analiza reżimów cezarystycznych (esej z r. 1934) może służyć za przykład inteligentnego zastosowania teorii Krzywickiego. Dla marksistów szkoły moskiewskiej znaczenie zwycięstwa faszyzmu w Niemczech było podrzędne, faszyzm był wedle nich tylko zmianą form dyktatury burżuazyjnej, wynikającą z podziału ról pomiędzy skrzydłem demokratycznym a skrzydłem głoszącym nagi gwałt. W rozumieniu komunistów, burżuazyjne „zmiany warty” to albo komedia, odgrywana celem wprowadzenia proletariatu w błąd, albo spór w rodzinie, którego nie należy brać zbyt poważnie. Właśnie ta uproszczona, wulgarna analiza odepchnęła Stawara raz na zawsze od marksistów szkoły moskiewskiej.

Stawar wykazuje, że wszystkie cząstkowe reformy związane z demokracją parlamentarną, były produktem ubocznym walki rewolucyjnej proletariatu, że zatem pojmowanie tych reform jako oszustwa podrzuconego proletariatowi przez burżuazję celem osłabienia jego bojowości kłóci się z historyczną genezą tych reform. Nie tylko jednak pomiędzy demokracją parlamentarną a jawną dyktaturą burżuazji zachodzi różnica. Różnica zachodzi także pomiędzy poszczególnymi formami reżimów dyktatorskich. „Ludzie – pisał Stawar – którzy pod jedno miano wpychają reżim Horthy’ego, Aleksandra jugosłowiańskiego i nieboszczyka Primo de Rivery z reżimem Mussoliniego i Hitlera, cierpią na nieuleczalną ślepotę teoretyczną”. Rozróżnienie, przeprowadzone przez Stawara, miało znaczenie nie tylko badawcze, ale i praktyczne. Reżimy faszystowskie urzeczywistniły pełne, nieograniczone kierownictwo nad społeczeństwem, stworzyły sobie bazę masową, odizolowały proletariat od elementów drobnomieszczańskich miasta i wsi, zmiażdżyły klasę robotniczą jako siłę polityczną. Natomiast reżimy bonapartystowskie zapewniły sobie administracyjny monopol władzy, ale nie potrafiły (i nawet nie próbowały) zlikwidować podziału pomiędzy rządem a społeczeństwem; w reżimach tych klasa robotnicza zachowała bodaj częściowo swą siłę polityczną. Wynikająca stąd prognoza dziejowa, inna dla reżimów faszystowskich, a inna dla reżimów bonapartystowskich, była nietrudna do rozpoznania, podobnie jak nietrudne do ustalenia były płynące stąd nakazy taktyczne ruchu robotniczego. Stawar, oczywiście, nie potrafił przekonać Moskwy. Po krótkim okresie wahań i nieszczerych prób „frontu ludowego” Moskwa powróciła do starych nałogów i orzekła, że „faszyzm jest kwestią gustu”. Dalszy ciąg jest wiadomy, z konsekwencjami trwającymi po dzień dzisiejszy.

To samo ostrzeżenie, które Stawar kierował w roku 1934 pod adresem komunistów ortodoksyjnych, kieruje teraz pod adresem Zachodu: nie generalizować! Ostrzega przed zestawianiem z sobą różnych reżimów totalnych i braniem ich pod jeden strychulec. W Hitlerze i Mussolinim widzi tylko awanturników, działających w określonej koniunkturze wojennej, pozbawionych głębszej myśli polityczno-społecznej. Natomiast „rewolucja rosyjska, cokolwiek o jej dalszym rozwoju można powiedzieć, była zjawiskiem niezmiernie bogatym w przeróżne koncepcje i możliwości. Zawdzięczała to przede wszystkim marksizmowi – i tych możliwości rozwojowych nie można bynajmniej uznać za wyczerpane”. Na czym opiera Stawar swój względny optymizm? Właśnie na marksistowskiej analizie. Za punkt wyjścia służy mu teza, że struktura gospodarcza ZSRR uległa zasadniczej zmianie, ale że generalne konflikty wewnętrzne rewolucji przetrwały niezmienione przez lata wstrząsów. Partia przyrzekła przejście – jeszcze w bieżącym stuleciu – do najwyższej fazy rozwojowej społeczeństwa ludzkiego, ale wciąż trudno sobie wyobrazić generalne przemiany psychologiczne u ludności, które by funkcjonowanie takiego ustroju zakładały; rzecz więc wygląda na jedno z kuglarstw zmarłego wodza, prowadzących jedynie do konfuzji. Po 40 latach panowania nowego ustroju moralność gospodarcza pozostała w Związku Sowieckim niezmieniona, jej miarą wciąż jest pieniądz, jak najwięcej pieniędzy. Postępowi technicznemu nie towarzyszy postęp w gospodarności; marnotrawstwo i szkodnictwo jest potworne i opóźnia wzrost dobrobytu, a ciężar gatunkowy tego zjawiska rośnie w miarę jak państwo przejmuje funkcje instytucji usługowej. Wzmożenie represji karnych niewiele tu pomoże; poszanowanie własności uspołecznionej mogłoby się rozwijać tylko na gruncie poszanowania własności w ogóle, także własności prywatnej. Co więcej, ugruntowanie nowej moralności gospodarczej jest niemożliwe bez oparcia o zasady moralności ogólnej, obowiązującej zarówno rządzących jak i rządzonych. Wymaga to porzucenia zasady, że ostatecznym i najwyższym kryterium moralnym jest interes partii. Jedna moralność i jedno prawo dla wszystkich, oto postulat pierwszy.

Po drugie, wykazuje Stawar, że urobiona i utrwalona za Stalina koncepcja cezarystyczna pozostała niezmieniona, nie poruszyła jej krytyka kultu Stalina. Partia nie ma programu reformy państwa i dyktatury. W tym stanie rzeczy wszelkie zmiany władzy są sprawą mniejszych i większych zamachów stanu. Narowy dyktatury sprawiają, że urzędnik (zwłaszcza na prowincji) nie tyle administruje, co komenderuje. Biurokracja przejęła bizantyńskie maniery dawnego aparatu carskiego, plagą istną jest jej niski poziom kulturalny, w szczególności poziom kultury pracy. Uderza brak pierwiastka racjonalizacji administrowania. Z drugiej strony, krytyka i krytyczne myślenie jest całkowicie wyeliminowane z życia społeczeństwa. Jako remedium wskazuje Stawar „przełamanie twardego monopolu władzy i dopuszczenie do głosu, w jakimkolwiek stopniu, odmiennych poglądów”. Stawar proponuje pozostawienie biurokracji, a nawet jej wzrost liczebny i podniesienie jej płac – za cenę zgody z jej strony na kontrolę przez wybieralne organy społeczeństwa, a więc na taki stosunek, jaki na Zachodzie zachodzi pomiędzy parlamentem a administracją. Taki jest, zdaniem Stawara, wymóg usprawnienia administracji sowieckiej, obecnie barbarzyńskiej, skorumpowanej, bezmyślnej, operującej przestarzałymi metodami. Jako jeden z wielkich problemów administracji sowieckiej wymienia Stawar politykę rolną i jej rekwizycyjny charakter: chłopom wyznacza się za produkty rolne ceny tak niskie, że odbiera im to ochotę do starannej pracy. Problem ten przetrwał po dzień dzisiejszy.

Przyjęcie jednej moralności i jednego prawa dla wszystkich, przełamanie monopolu władzy – te dwa postulaty są właściwie swą wzajemną funkcją, dwoma aspektami tego samego zagadnienia: demokratyzacji Związku Sowieckiego. Zasługą i wielkim dorobkiem intelektualnym Stawara jest wykazanie, iż bez przyjęcia tych postulatów gospodarka uspołeczniona w ZSRR nigdy nie będzie mogła funkcjonować prawidłowo. W tym postawieniu nakazów moralności i polityki jako odbicia konieczności gospodarczych widać najlepiej opanowanie metody marksistowskiej przez Stawara. Marksistą jest Stawar i w tym, że w swej prognozie nie odbiera ludziom wolnej woli i pozostawia im swobodę wyboru. Jego analiza sytuacji w ZSRR nie ma znamion proroctwa, pozostawia otworem dwie możliwości: albo ZSRR przeprowadzi ową proponowaną przez Stawara reformę minimalną i wtedy uzdrowi administrację i gospodarkę, koncedując jednocześnie rzeczywisty krok w kierunku demokratyzacji, albo też z obawy przed demokratyzacją ustroju nie przeprowadzi reformy i wtedy gospodarka sowiecka będzie nadal połączeniem dynamizmu i procesów gnilnych.

Książka Stawara jest znakomitym dowodem, że marksizm jako metoda badania zjawisk społecznych nic nie stracił z swej dawnej świetności i użyteczności. Poszczególne części tej książki pochodzą z różnych okresów czasu i w różnych celach były napisane: dawne eseje pisane były w ogniu walki, ostatnia część (Glossy) jest testamentem człowieka, stojącego nad grobem. Mimo to książka stanowi jednorodną całość dzięki jednolitej metodzie. Szczególną i trwałą wartość ma analiza kształtowania się biurokracji sowieckiej. Warto też zwrócić uwagę na analizę przyczyn załamania się systemu terrorystycznego po zgonie Stalina, może niezupełnie wykończoną; autor nie uwzględnił nacisku sytuacji demograficznej – straty wojenne, sięgające 25 milionów żyć ludzkich, nie pozwalały na dalsze marnotrawienie milionów ludzi w łagrach. W tym miejscu sprostowanie: Stawar ocenia zaludnienie łagrów na 2-3 miliony osób; o ile wiemy, w roku 1941 wynosiło ono 14 milionów. Interesująca jest ocena sytuacji międzynarodowej Związku Sowieckiego, który – zdaniem Stawara – zabrnął w ślepą ulicę pozornych sukcesów i stracił możliwość manewrowania.

Ostatnią część swej książki pisał Stawar we Francji, ale pisał ją z myślą o czytelniku – na Wschodzie. Stwierdzając to, nie chcemy powiedzieć, że autor nastawił się na określoną klientelę z uszczerbkiem dla jasności myśli i szczerości ekspozycji. Cała bowiem książka przepojona jest uczciwością intelektualną. Rzecz w tym, że czytelnik na Wschodzie nie oczekuje wartościowania etycznego reżimów komunistycznych, bo to jest znane, interesuje go natomiast 1. analiza rzeczywistości, czyli to, co Marks określił słowami: ,,aussprechen was ist”, 2. prognoza, i to niezbyt daleko wybiegająca w przyszłość. Jedno i drugie znajdzie w książce Stawara. Nietrudno przewidzieć, że spotka się ona z przyjęciem bardzo niejednolitym: na Zachodzie nie będzie doceniona, na Wschodzie będzie lekturą bardzo poszukiwaną.

Adam Ciołkosz

* Pisma ostatnie Andrzeja Stawara, Biblioteka „Kultury”, tom LXVII, s. 276, Paryż 1961.
________________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w emigracyjnym parysko-londyńskim piśmie „Orzeł Biały” nr 47, 30 listopada 1961 r. Następnie zamieszczono go w zbiorze tekstów Autora pt. „Walka o prawdę. Wybór artykułów 1940-1978”, Polonia Book Fund, Londyn 1983. Przedrukowujemy go za tym ostatnim źródłem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *