Stanisław Chudoba

Socjalizm i obrona kraju

[1938]

Faszyzm w pierwszym okresie swego rozwoju zwracał się przeciwko wolności w ramach poszczególnych krajów. Obecnie front ofensywy faszystowskiej został rozszerzony na teren polityki międzynarodowej. Oś Berlin – Rzym jest instrumentem, przy pomocy którego ma ulec sfaszyzowaniu cała Europa. Oś Berlin – Rzym przedłużona na Tokio, ma służyć tym samym celom w odniesieniu do całego globu.

Ofensywa faszyzmu zwraca się przeciwko państwom słabym bez względu na ich ustrój i przeciwko mocarstwom hołdującym ideom demokratycznym i wolnościowym. Państwa słabe to tereny łatwych sukcesów, które są dyskontowane przez faszyzm na użytek wewnętrzny, dla spopularyzowania reżymu faszystowskiego w oczach własnego społeczeństwa. Ofensywa faszystowska zwraca się przeciwko mocarstwom wolnościowym, bo faszyzm dąży do całkowitego zniszczenia wszelkich ośrodków wolnej myśli, postępu, demokracji i socjalizmu.

Czechosłowacja padła jako jedna z pierwszych ofiar faszyzmu, gdyż była państwem słabym i jednocześnie demokratycznym. Czechosłowacja faszystowska znalazłaby może więcej łaski w oczach Hitlera. Świadczą o tym liczne oferty, przedstawiane przez Henleina rządowi Hodży, a zmierzające do ułożenia kompromisu między Niemcami sudeckimi a Pragą za cenę zerwania sojuszu z Sowietami i nawiązania ściślejszych stosunków z Trzecią Rzeszą.

W obliczu niebezpieczeństwa faszystowskiego problem wojny zmienia gruntownie swój dotychczasowy charakter. Wojna nie jest już dziś tylko walką burżuazji różnych krajów o podział wpływów i rynków, walką, w której proletariat jest jedynie mięsem dla armat. Państwa zagrożone przez faszyzm muszą walczyć w obronie wolności przeciwko przemocy, w obronie niepodległości zagrożonej przez przemoc faszystowskiego imperializmu.

W tych państwach, w których interesy narodowe zagrożone są przez agresję faszyzmu, w państwach takich jak Francja, Anglia, Hiszpania czy Polska – socjaliści nie mogą trwać na stanowisku absolutnego pacyfizmu, gdyż ich pacyfizm torowałby w gruncie rzeczy drogę faszyzmowi.

Takie stanowisko zostało przyjęte przez hiszpański ruch socjalistyczny, w Hiszpanii socjalista Negrin stoi na czele rządu obrony narodowej i pełni funkcje naczelnego wodza hiszpańskiej armii ludowej. Natomiast we Francji i Belgii przewagę w ruchu socjalistycznym posiada kierunek „pacyfistyczny”, rozporządzający pewnymi wpływami również w Anglii.

Stanowisko tego kierunku określił w lapidarny sposób po konferencji monachijskiej sekretarz generalny S.F.I.O., Paul Faure. „Mówicie, powiada Faure, że Monachium to kapitulacja wobec Hitlera, która niczego nie uratuje, bo jutro przed Europą stanie to samo niebezpieczeństwo wojny. Niewątpliwie macie rację, lecz dziś wojny nie ma i to jest najważniejsze”.

Widzimy więc, że jest to pacyfizm krótkowzroczny, na krótką obliczony metę. Pacyfizm, który nie chce brać pod uwagę faktu, że w ten sposób okupuje się pokój ceną najwyższych ofiar po to, by po pewnym czasie niebezpieczeństwo wojny wystąpiło w formie jeszcze bardziej spotęgowanej.

Próbę teoretycznego uzasadnienia polityki ustępstw wobec faszyzmu podjął Henryk De Man. Zdaniem De Mana, wojna prowadzi do wzrostu sił i znaczenia reakcji, a zarazem do skrępowania praw i wolności mas ludowych. W ten sposób, chcąc walczyć z faszyzmem, grożącym krajowi od zewnątrz, torujemy faszyzmowi drogę wewnątrz kraju. Natomiast pokój stanowi zaprzeczenie faszyzmu i jeśli państwa demokratyczne nie dopuszczą do wybuchu wojny w Europie, podetną tym samym soki żywotne faszyzmowi krajowemu i zagranicznemu.

De Man rozumie słabość swego stanowiska. Kwestia pokoju i wojny zależy nie tylko od państw demokratycznych, lecz przede wszystkim od państw faszystowskich. Na to De Man odpowiada: trzeba zwołać międzynarodową konferencję, która by rozpatrzyła postulaty państw faszystowskich i dokonała sprawiedliwszego niż dotąd rozdziału kolonii i źródeł surowców.

Stanowisko De Mana oparte jest na wierze w skuteczność takiej międzynarodowej konferencji. Tam, gdzie wchodzi w grę problem wiary, tam nie ma miejsca dla polemiki logicznej Bankructwo dotychczasowych „wielkich konferencji” i nienasycona zachłanność faszyzmu pozwalają wątpić w skuteczność międzynarodowej konferencji z udziałem państw faszystowskich.

Drugi odłam ruchu socjalistycznego stoi na stanowisku, że wszelkie ustępstwa wobec faszyzmu są bezcelowe, bo torują jedynie drogę dla nowych żądań, jeszcze bardziej wygórowanych i że jedynie logiczną i skuteczną jest polityka męskiego oporu wobec żądań imperializmu faszystowskiego, oparta na zbrojnym pogotowiu narodu. We Francji wyrazicielami tego kierunku są Jan Żyromski i w pewnej mierze nawet Leon Blum, w Belgii Vandervelde i De Brouckfere. Prawica francuska nazywa ten kierunek socjalizmu: „socialisme bélliciste” (socjalizm wojenny).

Wbrew różnicy zdań w tej mierze w socjalizmie europejskim, stanowisko polskiego ruchu socjalistycznego jest całkowicie jednolite. Odgrywa tu dużą rolę tradycja walki zbrojnej polskiego ruchu socjalistycznego. Na naszą determinację wpływa niewątpliwie i ten fakt jeszcze, że Polska nie ma nic do oddania, nie ma niczego, czym by mogła okupić ewentualny kompromis.

Zdeterminowane stanowisko obrony kraju wymaga wyciągnięcia wszystkich konsekwencji praktycznych z tego faktu, przede wszystkim odnośnie do przygotowania obrony kraju. Musimy sobie powiedzieć: Polska musi stanąć do wyścigu zbrojeń, by nie pozostać w tyle za innymi państwami.

Ale możemy się spotkać z następującym argumentem: siła zbrojna państwa może być użyta nie tylko przeciwko wrogowi zewnętrznemu, lecz również dla politycznych rozgrywek wewnętrznych. Niewątpliwie takie niebezpieczeństwo teoretycznie istnieje, lecz nie należy zapominać, że armia zawsze, nawet przy najsłabszym tempie zbrojeń, stanowi dostateczną siłę, by przeważyć szalę w walce wewnętrznej. Istota problemu leży przeto w czym innym: trzeba domagać się, by armia pozostawała poza rozgrywkami politycznymi i by była wychowywana w duchu sympatii i braterstwa wobec mas ludowych.

Silna armia nie tylko nie musi być czynnikiem faszyzmu, lecz wprost przeciwnie, przez sam fakt swej siły może stać się czynnikiem wolności. Bo Polska, posiadająca silną armię, będzie w stanie bronić się, a zdecydowana na obronę, musi z konieczności przeciwstawiać się na wszystkich frontach swemu przyszłemu przeciwnikowi. Ponieważ Polsce zagraża sąsiad wyznający zasady totalizmu faszystowskiego, Polska, broniąc swych granic, musi wystąpić jako orędowniczka wolności narodów i jednostek. Dając broń państwu, służymy nie tylko sprawie Niepodległości, ale również ogólnoludzkiej sprawie wolności.

Pozostaje jeszcze jedno zagadnienie do rozstrzygnięcia: czy wysunięcie na czoło hasła obrony kraju nie wpłynie hamująco na naszą walkę o demokrację i wyzwolenie społeczne mas ludowych? Naszym zdaniem: nie. Przeciwnie, hasło obrony kraju winno się stać jeszcze jedną podnietą naszej walki z reakcją.

Pamiętajmy, że organizacja obrony kraju wymaga nie tylko odpowiednio przygotowanej mobilizacji ludzkiej, lecz również równoległej mobilizacji przemysłowej. Tymczasem ustrój kapitalistyczny stracił swą siłę twórczą i przyjął formy najbardziej zwyrodniałe właśnie w krajach o słabo rozwiniętym przemyśle.

W Polsce kapitalizm przez szereg lat powodował cofanie się gospodarcze kraju, a i obecnie inicjatywa twórcza kapitału prywatnego jest minimalna, Wielkie akcja inwestycyjne, jak budowa Gdyni, C.O.P. itd. – są dziełem inicjatywy publicznej, z tym, że i ta inicjatywa nie może przekroczyć granic, o których przełamanie właśnie chodzi.

Nasze stanowisko niepodległościowe skłania nas do wzmożenia walki z faszyzmem polskim. Nie zapominamy, że faszyzm jest dziś ruchem międzynarodowym, kierowanym przez oś Berlin – Rzym, od której taki faszyzm belgijski czy rumuński znajduje się nie tylko w zależności ideologicznej, ale i finansowej.

Polska zagrożona przez mocarstwa faszystowskie ma obok wroga zewnętrznego ponadto wroga wewnętrznego. Widzieliśmy to plastycznie na przykładzie Francji, gdzie w okresie kryzysu monachijskiego faszyści i nacjonaliści w zbrodniczy sposób sabotowali zarządzoną przez rząd Daladiera mobilizację, otwarcie głosząc politykę kapitulacji wobec Hitlera (Flandin). To samo może spotkać Polskę. Wszak już, dziś pewne koła faszystowskie („Falanga”, „Merkuriusz”) nawołują, by Polska weszła w skład hitlerowskiego systemu „Mitteleuropy”.

Wyciągając wszystkie konsekwencje z naszego hasła obrony kraju, winniśmy nie osłabiać, lecz wzmocnić naszą ofensywę przeciwko wszystkim elementom faszystowskim wewnątrz kraju.

Względy obrony kraju wymagają wreszcie, by Polska była państwem wolnym, posiadającym rząd, który darzą swym zaufaniem najszersze masy obywateli. Tego zaufania nie zdobędzie rząd „elity”. Hasło obrony kraju wymaga od nas wzmożenia ofensywy o przywrócenie w Polsce systemu demokratycznego.

Program obrony kraju jest więc dziś logiczną konsekwencją programu wolności, demokracji i socjalizmu.

Stanisław Chudoba

_______________________

Powyższy tekst Stanisława Chudoby pierwotnie ukazał się w socjalistycznym miesięczniku „Światło” nr 12/1938. Od tamtej pory nie był wznawiany, ze zbiorów Remigiusza Okraski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *