Kazimierz Zakrzewski

Przyczynki do socjologii narodu

[1930]

I

Naród, jest to masowy związek natury moralnej (oparty o wspólny język i terytorium), dla zwiększenia wspólnego udziału w życiu materialnym i duchowym ludzkości, za pośrednictwem własnej państwowości, którą posiada, lub do jej stworzenia dąży.

II

Nowa definicja, którą tu podajemy, wymaga uzasadnienia. Naszym zdaniem zbyteczne jest uzasadnianie samej potrzeby nowego przemyślenia problemu i ustanowienia w jej wyniku nowej definicji, wyrażającej rewizję pojęć. W tej dziedzinie wiek XX musi wyjść poza dziewiętnasty, który stworzył nowoczesne pojęcie narodu; inaczej pojęcie to stanie się przeżytkiem wobec szybkiej ewolucji form zbiorowego życia społeczeństw i całej ludzkości.

Badania tego problemu dokonuje się i gdzie indziej, np. we Francji, gdzie zajmowało się nim niedawno Cercle de Synthese historique, które przedstawiło wyniki na międzynarodowym kongresie historyków w Oslo w r. 1927. Żywo rozwija się teoria nacjonalistyczna we Włoszech, gdzie charakterystyczny wyraz znalazła ona w rewolucji faszystowskiej. Tym bardziej u nas pilna jest potrzeba rewizji pojęć, ponieważ nasz sposób myślenia w tej dziedzinie ukształtował się w okresie niewoli, co wywołało charakterystyczną różnicę między pojmowaniem narodu przez nas, a przez wolne narody zachodnie. Na kongresie w Oslo prowadziliśmy na ten temat charakterystyczne dyskusje z Francuzami ze wspomnianego „Cercle’u”, dla których zewnętrzne atrybucje suwerenności państwowej były nieodłączne od istoty narodu, który przeto nie może istnieć bez własnej armii, biurokracji i policji, i którzy nie chcieli zrozumieć, że naród polski w XIX w., mimo że tego wszystkiego był pozbawiony, nie przestał być mimo wszystko prawdziwym narodem i nie spadł do niższej rangi tj. do rzędu „narodowości”.

Dla uzasadnienia naszej definicji należy wyjść z założenia, że definicja ta powinna podawać rodzaj formacji społecznej, jaką stanowi naród, następnie cele, jakie ta formacja ma urzeczywistniać i środki, jakimi to uskutecznia. Nasze definicja podaje odpowiedź na te trzy kwestie.

Bliżej określa ona naród jako masowy związek natury moralnej. Że naród istnieje w oparciu o masy społeczne, jest to dziś rzeczą chyba niewątpliwą. Jasnym jest także, że społeczność musi być dosyć szeroka, aby móc utworzyć naród (nie są więc narodem obywatele Andory czy San Marino, ani poddani księcia Monako, a zapewne także i Luksemburczycy). Zdaje mi się także rzeczą ogólnie przyjętą i nie budzącą wątpliwości, że naród jest związkiem natury moralnej.

Natomiast dalsza część tego członu definicji jest podana w nawiasie. Budzi ona bowiem pewne wątpliwości. Bezsprzecznie narodem są Szwajcarzy, mimo że nie posiadają wspólnego języka, a także i Belgowie; bezsprzecznie także należą do narodu francuskiego liczne grupy mówiące narzeczami zupełnie od języka francuskiego odrębnymi: Baskowie, Bretończycy i Alzatczycy. Również bezspornie brak odrębnego języka nie przeszkodził powstaniu odrębnych narodów, oddzielonych od pnia macierzystego, jak naród amerykański, używający języka angielskiego i narody łacińskie Ameryki Środkowej i Południowej, używające języka hiszpańskiego lub portugalskiego. Wynika z tego, że posiadanie języka narodowego jest najczęstszym i najwyraźniejszym, ale bynajmniej nie koniecznym i obowiązującym powszechnie kryterium istnienia narodu. Narodowościami nazwiemy społeczności używające wprawdzie odrębnego języka, ale poza tym nie mogące się wykazać innymi cechami niezbędnymi dla istnienia narodu. W niektórych wypadkach głównie brak masowości uniemożliwia im przekształcenie się w narody; przykładem mogą być np. Fryzowie w północnych Niemczech, którzy są w zbyt szczupłej liczbie, aby utworzyć odrębny naród. Zazwyczaj jednak powodem, dla którego mamy do czynienia z narodowościami, a nie z narodami, jest niski stopień życia kulturalnego danej społeczności; wraz z podniesieniem się poziomu kultury zjawia się dążenie do przekształcenia się w odrębny naród, czego przykłady są niezwykle liczne w dziejach współczesnej Europy.

Podczas gdy oparcie narodu o wspólny język nie wydaje się konieczne, oparcie o wspólne terytorium jest dlań niezbędne do istnienia. Nie ma narodu bez ojczyzny. Jedyny przykład narodu bezterytorialnego (i zarazem bezpaństwowego), jakim byli do niedawna Żydzi, zniknął odkąd zdobyli oni „siedzibę narodową” (wyrażenie jest oficjalne i wprowadzone do prawa międzynarodowego) w Palestynie. Moralna, jeżeli nie materialna łączność z ziemią „ojczystą” cechuje wszystkie czynniki, które z tych czy innych powodów znajdują się na emigracji i związane są swym codziennym życiem ze społecznościami, które im u siebie użyczyły gościnności.

Dotąd stwierdzone właściwości narodu nie wywołały żadnych trudności, ani nie nasunęły możności dyskusji. Z chwilą natomiast, gdy przystępujemy do określenia celów narodu i środków, jakich używa on dla ich osiągnięcia, teren ideologiczny zaczyna się stawać bardziej interesujący.

III

Stwierdziliśmy, że wytwarzają więź narodową między innymi język i wspólne terytorium; jednakowoż żadna z tych cech nie może uchodzić za raison d’etre narodu. Jeżeli szukamy tych cech, to możemy dojść do dwóch koncepcji, z których pierwszą nazwałbym biologiczną, drugą – historyczną.

Zarówno w wyrażaniu łacińskim „natio”, przyjętym przez większość narodów nowoczesnych, jak i w polskim słowie „naród” zawiera się treść, którą nazwalibyśmy biologiczną. Znaczyłoby to, że naród jest związkiem tego samego typu, co rodzina, ród i inne dziś nieznane formacje ustroju rodowego, opartym na wspólnym pochodzeniu członków i na żywej świadomości ich pokrewieństwa.

Niewątpliwie świadomość faktycznego lub fikcyjnego pokrewieństwa stanowi jeden z istotnych składników świadomości narodowej. Ze świadomością tą łączy się poczucie, dosyć nieokreślone zresztą, pewnej biologicznej solidarności, podobnej do tej, która istnieje lub istnieć powinna pomiędzy członkami rodziny. Poczucie owo jest tym silniejsze, im pierwotniejszy jest szczebel rozwoju społeczeństwa, w którym ono nurtuje. Wiadomo wszak, że ustrój rodowy zjawia się w społeczeństwach pierwotnych. W miarę rozwoju form społecznych, różniczkowania się funkcji gospodarczych i tworzenia się nowych pojęć prawnych odpowiadających osiągniętym stadiom postępu gospodarczego, zanikają niemal wszystkie formy dawnego ustroju rodowego, z wyjątkiem rodziny, pozostającej podstawową komórką biologiczną społeczeństwa. W miarę znikania tych form, powstają jednak inne związki reprezentujące ten sam rodzaj więzi społecznej, tj. oparte na podobnej świadomości solidarności biologicznej. Takim związkiem jest np. państwo greckie (polis); ten jego charakter z niezwykłą bystrością stwierdził Arystoteles. Dążenie do daleko posuniętej samowystarczalności (autarkia) cechuje związki tego rodzaju, będące superkonstrukcjami organizacji rodowej, zanikającej po przejściu społeczeństwa do wyższej cywilizacji.

Lecz w wielkich związkach wielomilionowych, jakimi są nowoczesne narody i w okresie wysokiej cywilizacji technicznej, którą cechuje przekształcenie całego świata w jedno ognisko gospodarcze, dokonujące się w ustroju kapitalistycznym, poczucie biologicznej solidarności w obrębie narodu wygasa nieuchronnie, tak samo jak to się działo ongiś w formacjach rodowych w miarę, jak gospodarka pieniężna wypierała gospodarkę naturalną. W związku z tym koncepcja biologiczna narodu musi ustępować miejsca nowej, którą nazwaliśmy historyczną. Już nie może być raison d’etre istnienia narodu, jako konkretnej formacji socjologicznej, fikcja wspólnego pochodzenia „rodaków”, obalona przez badania naukowe w odniesieniu do wszystkich narodów europejskich, a tym bardziej bezpodstawna w odniesieniu do narodów młodych (jak np. naród amerykański), zasilających się przez napływ imigrantów najrozmaitszego pochodzenia. Naród musiałby zaniknąć jako przeżytek dawnych okresów historii, gdyby nie stworzył sobie nowej racji istnienia. Racją tą jest istnienie pewnych celów dziejowych, które naród jako całość ma osiągnąć. Cele mogą być różne, niewątpliwie jednak chodzi tu w pierwszym rzędzie o tak lub inaczej pojętą twórczość. Najogólniej określiliśmy te cele, stwierdzając, że naród jest związkiem istniejącym dla zwiększenia wspólnego udziału w życiu materialnym i duchowym ludzkości. Realizuje zaś ten postulat naród jedynie i wyłącznie za pośrednictwem własnej formy państwowej, obejmującej w sobie całe jego życie, poza jego czysto jednostkowymi przejawami. Następuje więc proces stopienia się narodu z państwem, któremu towarzyszy proces zaniku państw dawnego typu, opartych o zasadę dynastyczną (proces ten zamknął się w Europie upadkiem ostatniego państwa dynastycznego, jakim była monarchia habsburska).

Przykładem, w jaki sposób historyczna koncepcja narodu wypiera biologiczną, jest zjawisko walki klas. Wiadomo, że międzynarodowy ruch robotniczy odrzucił świadomość solidarności narodowej (pojętej jednakowoż jako solidarność biologiczna), stwierdzając, że klasa robotnicza jej nie uznaje, że natomiast istnieje dla niej międzynarodowa solidarność proletariuszy wszystkich krajów. Dokonywała się likwidacja narodu ze strony rewolucji proletariackiej. Jednak ta likwidacja zatrzymała się, gdy natrafiła na koncepcję historyczną narodu. Proletariat, wbrew najbardziej skrajnym odłamom swych międzynarodówek, wykazał bowiem niemal powszechnie swą solidarność z tą ostatnią koncepcją. Zarówno w Polsce wobec tego celu dążeń narodowych, jakim było i jest najpierw odbudowanie państwa, a następnie jego utrwalenie, jak i np. w Anglii. W walce o utrzymanie imperium, jak we wszystkich zresztą państwach w okresie wojny światowej i w czasach powojennych klasa robotnicza stawała stale na stanowisku państwowym, tj. na stanowisku tak nazwanej przez nas historycznej koncepcji narodu, a nawet można to stwierdzenie rozszerzyć na Rosję, jeśli się zważy, że rewolucja bolszewicka ustanowiła poniekąd nową misję dziejową narodu rosyjskiego. Dzieje współczesne są dziejami walk, toczonych w imieniu historycznej koncepcji narodu.

IV

Nasz nacjonalizm w swym sformułowaniu ideologicznym, które zawdzięcza narodowej demokracji, w znacznym stopniu daje wyraz tej koncepcji narodu, którą nazwaliśmy biologiczną. W obecnym zaś swoim stadium reprezentuje on schyłkowy opór przeciwko historycznej koncepcji narodu, której torował drogę w swoich pismach Stanisław Brzozowski. Koncepcja ta wyraziła się z całą mocą w dziejach naszych, poczynając od r. 1905, przy czym nasz nacjonalizm w ciągu tego czasu reprezentuje stale opozycję przeciwko narastającej rzeczywistości dziejowej Polski walczącej i pracującej oraz przeciwko siłom, które stanowią jej dynamikę.

Ideologia nacjonalizmu opartego o biologiczną i antyhistoryczną koncepcję narodu, znajduje się jednak już w stadium rozkładu. Kto chce obserwować przejawy rozkładu, niech śledzi rozwój teorii nacjonalistycznej w ostatnich latach. Bezskuteczne wysiłki Romana Dmowskiego, aby przerzucić most nad przepaścią oddzielającą go od współczesnej rzeczywistości i przezwyciężyć biologiczną koncepcję narodu, będącą jego własnością, a z drugiej strony próba zarysowania ustroju państwowego, opartego o takąż biologiczną koncepcję, dokonana przez prof. St. Grabskiego w jego ostatniej książce o „Państwie narodowym”, próba, która nieuchronnie musiała wydać wyniki absurdalne, świadczą w równej mierze o tym rozkładzie. Zarazem charakterystyczna krytyka wspomnianej książki p. Grabskiego, wychodząca ze strony przywódców i teoretyków młodzieży nacjonalistycznej (pp. Mosdorf, Rembieliński, Zygm. Wojciechowski) świadczy, że aczkolwiek te ostatnie sfery ze względu na swój prymitywnie-sentymentalny stosunek do rzeczywistości najsilniej przyswoiły sobie biologiczną koncepcję narodu (z jej sztandarowym produktem, jakim jest antysemityzm), to jednakowoż coraz silniej budzi się w nich odruch przeciwko temu schyłkowemu i antyhistorycznemu stanowisku, oraz potrzeba przejścia do tej sfery pojęć, które ogniskują się w koncepcji nazwanej przez nas historyczną.

Koncepcję tę w całości reprezentuje obóz rewolucji majowej zarówno dzięki swoim historycznym doświadczeniom (jako obóz, który w Polsce miał szczęście zaznaczenia największego udziału w dziejach, poczynając od rewolucji, poprzez okres wojenny, aż po współczesną pracę państwowo-twórczą), jak też i ze względu na swój pozytywny stosunek do Państwa, tj. do tej formacji socjologicznej, w której dzisiaj całkowicie zamyka się i twórczo uzewnętrznia życie narodu.

   Kazimierz Zakrzewski

_______________________________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się – pod tytułem „Przyczynki do socjologii narodu (Na marginesie książki prof. St. Grabskiego »Państwo Narodowe«)” w piśmie „Droga” nr 4/1930. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Na potrzeby Lewicowo.pl udostępnił i opracował Piotr Grudka.

 

Kazimierz Zakrzewski (1900-1941) – działacz polityczny, publicysta, naukowiec. Wybitny historyk, habilitował się w wieku 27 lat, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, czołowy przed wojną polski bizantynista, od roku 1935 szef Katedry Historii Bizancjum na Uniwersytecie Warszawskim. Jeden z czołowych działaczy polskiego syndykalizmu i lewicy piłsudczykowskiej (jej skrajnie lewego skrzydła). Działał w Związku Patriotycznym, należał do twórców Związku Naprawy Rzeczypospolitej, aktywny w Generalnej Konfederacji Pracy i w Związku Związków Zawodowych (od 1937 r. członek prezydium Centralnego Wydziału ZZZ, od 1939 r. jeden z trzech wiceprezesów Związku), związany był również ze środowiskiem pisma „Droga”. W obliczu ewolucji w prawo głównego rdzenia sanacji, w drugiej połowie lat 30. zwolennik współpracy z PPS, Stronnictwem Ludowym i radykalną inteligencją. Publicysta „Frontu Robotniczego” i „Przełomu”, w roku 1937 był przez kilka miesięcy zastępcą redaktora naczelnego lewicująco-syndykalistycznego dziennika „Głos Powszechny”, jednak pismo upadło z powodu częstych konfiskat ze strony cenzury obozu rządzącego. Autor kilku książek i broszur politycznych, m.in. „Kryzys demokracji” (swoisty manifest środowiska polskich syndykalistów), „Nowa Polska w nowej Europie” i „Filozofia narodu, który walczy i pracuje (nacjonalizm Stanisława Brzozowskiego)”. Podczas okupacji należał do twórców podziemnego ugrupowania polityczno-wojskowego Związek „Wolność i Lud” (przemianowany w 1941 r. na Związek Syndykalistów Polskich). Aresztowany w ramach akcji represyjnej przeciwko polskiej inteligencji, rozstrzelany przez hitlerowców 11 marca 1941 r. w Palmirach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *