„Równość”

Piekąca sprawa

[1897]

Nienawiść do ruchu robotniczego, która nigdy nie była małą, od czasu ostatnich wyborów do Rady Państwa stała się – jeżeli to w ogóle możliwe, jeszcze większą. Wszystkie uprzywilejowane stany i klasy, bez różnicy narodowości, religii, zajęcia lub zasad partyjnych, stanęły w jednym szeregu i jedną przejęte troską: jak by ubić, zniszczyć socjalną demokrację! Ponieważ jednak szlachetny ten cel nie jest znów tak łatwym zadaniem, dlatego robią co mogą, aby przynajmniej za pomocą drobnych szykan przynieść bodaj najdrobniejszą szkodę agitacji i organizacji socjalno-demokratycznej.

Najcięższym ich działem w tej partyzantce przeciwko naszej partii jest

Odmawianie nam sal na zgromadzenia i lokali na stowarzyszenia.

Uśmiercić naturalnie nie potrafią w ten sposób takiego potężnego ruchu ludowego, jakim jest ruch socjalno-demokratyczny. Zawsze jednakowoż brak odpowiednich lokalów wyrządza nam niemałe szkody i przeszkadza do swobodnego rozwijania się i dlatego musimy przecie raz o sprawie tej napisać obszerniej.

Do najpotężniejszych naszych przeciwników na Śląsku, zarówno w walce ekonomicznej, jak i politycznej, musimy zaliczyć

Arcyksiążęcą komorę w Cieszynie.

Organizacja nasza i agitacja klasowa zwracają z konieczności rzeczy ostrze swe przeciwko temu potężnemu wyzyskiwaczowi, nie dziw też, że komora, która na Śląsku reprezentuje ogromny potęgę ekonomiczną i polityczną, rada by całym ciężarem swego olbrzymiego cielska przygnieść nas i zetrzeć na miazgę. Wszędzie też, gdzie tylko ma jakikolwiek wpływ, tam używa takowego, aby uniemożebnić każde zgromadzenie socjalno-demokratyczne. W większej połowie gmin powiatów cieszyńskiego i bielskiego ma ona własne koncesje na szynki. Oprócz tego dzierżawi całe mnóstwo gminnych lub prywatnych koncesji. W Trzyńcu np. wszystkie szynki są w ręku arc. komory; w Cieszynie ma ona po prostu monopol, bo oprócz tego, iż posiada własnych lub wydzierżawionych koncesji kilkanaście, to nadto jeszcze dzierżawi ona od miasta gminne pobory (konsumpcyjny podatek) od piwa, przez co jest w stanie dawać w mieście swoje piwo o 1 złr taniej aniżeli inne browary.

Rzecz prosta, że w żadnej takiej arcyksiążęcej gospodzie nie chcą nam pozwolić na zgromadzenie… „z zasady”. Pić lurkę piwo lub żłopać śmierdzący „kwit” arcyksiążęcy – na to są robotnicy i chłopi śląscy wcale dobrzy, ale jeżeli ci sami ludzie chcą raz odbyć zgromadzenie w tym lokalu, który za swoje krwawe grosze utrzymują, to się ich za drzwi wyrzuca i basta!

Przy tej sposobności musimy zwrócić uwagę na jeden

Bardzo ciekawy szczegół

całej tej kwestii. Oto § 19 ustawy przemysłowej powiada, z niezwykłą w austriackim ustawodawstwie dobitnością, że przemysł szynkarski i gospodniczy powinien z reguły być osobiście wykonywanym, a tylko w ważnych wypadkach może władza przemysłowa zezwalać na wykonywanie tego przemysłu przez zastępców lub dzierżawców. Takim „ważnym wypadkiem” nie może być np. okoliczność, że właściciel koncesji jest profesorem gimnazjalnym. Profesorowi nie należy wcale udzielać koncesji, ponieważ z góry można wiedzieć, że on takowej osobiście nie będzie wykonywał. Rozmaite rozporządzenia ministerialne lub namiestnictw krajowych i orzeczenia Trybunału Administracyjnego jeszcze wyraźniej i ściślej wyrażają się w tej kwestii.

Władze przemysłowe (c. k. Starostwa) na Śląsku przestrzegają też tego bardzo surowo (jak nas poucza wypadek z Murazem w Kameralnej Ligotce); domagają się one nawet zupełnie słusznie, aby dzierżawca cudzej koncesji sam tą koncesję osobiście wykonywał. To wszystko jednak obowiązuje tylko zwykłych śmiertelników – komora arcyksiążęca stoi ponad tym wszystkim… milionerów nie zmusza się, aby sami stali za brudnym szynkwasem. Przeciwnie, oni muszą mieć niezliczone koncesje do rozpijania i do moralizowania ludu i do wywierania ucisku politycznego!

Obłuda narodowców

i w tej sprawie objawia się na każdym kroku. Pisaliśmy już o tym, jak to „Czytelnia polska”, klerykalno-narodowych jezuitów cieszyńskich, w której zarządzie zasiada obecnie także redaktor „Pszczółki” i generał stojałowczyków Antoni Ścibora, odmówiła nam sali na zgromadzenie 7 bm. Bohaterzy ci narodowi narzekają po kątach na ucisk narodowy ze strony komory arcyksiążęcej, na to że komora sprowadza samych urzędników Niemców i germanizuje przez to kraj. Tymczasem co spostrzegamy w praktyce? Gmina Łyżbice, w której narodowcy grają obecnie pierwsze skrzypce i mają jeszcze na razie wpływ decydujący, buduje właśnie nową gospodę gminną. Gospodę tą wydzierżawił zarząd gminy, za namową młynarza Grycza, znowu komorze arcyksiążęcej, i to na całe 10 lat.

Narodowo-klerykały, a z nimi i p. Grycz, czują, że zbliża się koniec ich panowania w Łyżbicach i dlatego właśnie rozmyślnie zawarli kontrakt na tak długi przeciąg czasu. Komora z całą pewnością osadzi w tej gospodzie jakiegoś Niemca lub zgermanizowanego Ślązaka albo Żyda – a narodowcy potem znowu będą biadać nad „germanizacją”.

Zawczasu więc trzeba przygwoździć ten obłudny i szkodliwy dla gminy i dla kraju całego postępek cieszyńskich jezuito-patriotników.

Nie potrzebujemy nawet dodawać, że uczynili to oni jedynie w tym celu, aby uniemożliwić tam na długo odbywanie zgromadzeń socjalistycznych.

Socjalna demokracja

wobec takiego brutalnego pozbawiania jej prawa zgromadzania się nie złoży broni. Przeciwnie, będzie ona tym usilniej pracowała, aby pobudzić szerokie masy ludu śląskiego do walki ze swymi ciemięzcami. Robotnicy i chłopi śląscy na zakazy odbywania zgromadzeń odpowiedzą w ten sposób, że będą omijali z dala takie gospody i szynki, w których nie wolno każdemu obywatelowi w każdej chwili i z całą swobodą zwołać zgromadzenia, w których nie ma wyłożonych do użytku gości pism socjalno-demokratycznych. Każdy uświadomiony i szanujący swą godność robotnik lub włościanin będzie odtąd pił piwo tylko z tych browarów i uczęszczał tylko do takich lokali, których właściciele nie są dzikimi barbarzyńcami, nie są wyzyskiwaczami, pragnącymi żyć z krwawicy ludu, a odmawiającymi równocześnie temu ludowi wszystkich praw.

Gdzie zaś nie ma innego piwa ani innej gospody, prócz bojkotowanej [1], tam po prostu będziemy sobie piwo i trunki sami sprowadzali albo nie będziemy pić żadnych. Zyska na tym kieszeń i zdrowie, i świadomość ludu śląskiego – zyska na tym rozwój wielkiej sprawy socjalistycznej, stracą zaś wrogowie ludu. Zobaczymy, kto wtedy pierwszy ustąpi!

A więc Towarzysze, zabierzmy się śmiało i wytrwale do pracy! Walczmy o swobodę zgromadzania się!

_______________

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Równość. Pismo poświęcone sprawom zawodowym, społecznym i politycznym ludu pracującego. Organ partii socjalno-demokratycznej” nr 10/1897, 25 listopada 1897 r. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. „Równość” była jednym z kilku organów prasowych Polskiej partii Socjalno-Demokratycznej, obejmując zasięgiem Śląsk Cieszyński i okolice.

Przypis:

[1]: Sposób zwalczania potężnych kapitalistów, opisany powyżej, nazywa się bojkotem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *