„Życie Robotnicze”

Na słońce!

[1927]

Są fakty, które budzą wśród nas oburzenie przez to, iż sprzeciwiają się ustalonym już pojęciom o prawie, słuszności, sprawiedliwości. Są jednak rzeczy, które będąc w większej niż poprzednie sprzeczności z naszymi pojęciami, oburzenia nie wywołują. Prowokują jedynie w nas uczucie zdumienia – po prostu dlatego, że nie jesteśmy w stanie faktu, który nas w zdumienie wprawił, należycie sobie wytłumaczyć.

Faktem takim, który nie oburza, ale tylko dziwi, jest zarządzona przez rząd konfiskata odezwy „Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela” w sprawie więźniów politycznych.

Szereg działaczy politycznych, wybitnych pisarzy i adwokatów położył swe podpisy pod tą odezwą. Znajduje się tam podpis sędziwego tow. B. Limanowskiego, figuruje nazwisko posła Thugutta, senatora tow. Posnera, znakomitego obrońcy w sprawach politycznych posła Eugeniusza Śmiarowskiego, nazwiska Andrzeja Struga, Nałkowskiej, Dąbrowskiej, Irzykowskiego, J. N. Millera itd.

Cóż ci ludzie uczynili, do jakiej zbrodni przyłożyli rękę, że odezwę przez nich podpisaną – rząd nakazał skonfiskować?

Oto odezwa ta stwierdza, że kulturalna część społeczeństwa polskiego nie może zaaprobować tych nierozsądnych metod walki, które są stosowane przez policję i sądy przy ściganiu przestępstw politycznych, głównie mających za podłoże przynależność przestępców do partii komunistycznej. Protestuje przeciwko systemowi prowokacji i katowaniu więźniów w aresztach prewencyjnych przez policję. Domaga się innego traktowania więźniów politycznych i obdarowania ich pewnymi przywilejami, w odróżnieniu od pospolitych zbrodniarzy. Autorzy odezwy w konkluzji domagają się:

1) Amnestii dla więźniów politycznych, w szczególności dla niepełnoletnich albo skazanych na przynależność do partii.

2) Karania przestępców wyłącznie za czyny, a nie za przekonania albo przynależność partyjną.

3) Łagodniejszego traktowania winy, zwłaszcza w stosunku do młodzieży.

4) Poskromienia metod śledztw policyjnych –zwłaszcza na kresach, zaniechania systemu prowokacji, oczyszczenia składu osobowego policji z jednostek nieodpowiednich czy nawet wręcz przestępczych.

5) Bardziej surowego, mniej formalistycznego nadzoru ze strony wyższych czynników rządowych nad traktowaniem więźniów przez personel więzienny.

6) Energiczniejszego śledzenia przez prokuraturę zamachów na prawa obywatelskie ludności.

7) Ostatecznego uznania i ustalenia ulg dla więźniów politycznych we wszystkich dzielnicach.

8) Obowiązkowego zaliczania aresztu śledczego do ostatecznego wyroku we wszystkich sprawach politycznych.

Odezwa zarówno swą treścią, jak i położonymi pod nią podpisami udowadnia, że ukazanie się jej zostało podyktowane jak najszczytniejszymi pobudkami. Odezwa była głosem wolnych obywateli, występujących w obronie obrażonego w ich kraju poczucia praworządności. Chodziło o dopomożenie rządowi w jego zabiegach o podniesienie autorytetu Państwa polskiego wobec zagranicy – autorytetu, który stale jest podrywany przez szereg artykułów, odezw i sprawozdań publikowanych w tej samej sprawie przez czynniki zagraniczne. Chodziło o zwrócenie uwagi rządowi na to wszystko zło, które w tej dziedzinie, zwanej procesami politycznymi, nagromadziło się w Polsce i które nam tak szkodzi.

Możemy sobie wystawić, jak taka konfiskata dopomoże nam w uzyskaniu dobrej opinii na kulturalnym Zachodzie, o którego zdanie tak pracowicie nieraz staramy się zabiegać. Możemy sobie wyobrazić, jakie miny mają teraz nasi parlamentarzyści, bawiący na oficjalnej wycieczce we Francji. Co powiedzą, gdy zapytają się ich, czemu się dzieje, iż rząd, na czele którego stoi Józef Piłsudski, konfiskuje odezwę podpisaną także przez autora „Ludzi podziemnych” i „Mogiły nieznanego żołnierza”?…

Kulturalną wartość społeczeństwa mierzy się między innymi możnością swobodnego wypowiadania przez obywateli przekonań. Tej swobody nie ma we Włoszech, nie ma w Sowieckiej Rosji. Czyż rząd chce nas upodobnić do tych dwóch krajów?

Jakiż cel mieć mogła konfiskata? Przecież sam fakt zniszczenia tej odezwy nie przekona jej autorów o rzekomej wadliwości ich rozumowania. Wszak ludzie ci to jedni z wybitniejszych członków społeczeństwa, którzy piórem i słowem urabiają to, co się nazywa opinią, i że większy na nią mają wpływ oraz że dokładniej i lepiej ją reprezentują niż sam pan Meysztowicz…

W odezwie jest powiedziane – w złagodzonej zresztą formie – wszystko to, co już tyle razy było wypowiadane w sali sądowej, co twierdziła prasa zgoła nie komunistyczna, a czemu i my również niejednokrotnie dawaliśmy wyraz na łamach pisma naszego. Nic więc tam nie mogło się znaleźć takiego, co by można było potraktować jako brak lojalności wobec państwa. A jednak skonfiskowano.

Dlaczego?

Jakoby rząd kierował się względem na „powagę państwa i powagę władzy”. Takie ujęcie sprawy jest zupełnie niezrozumiałe dla obywatela rozumującego nie biurokratycznymi kategoriami myślowymi, a formułującego swój stosunek do państwa na podstawie przywiązania i dbałości o jego przyszłość i dobre imię. Zatem „powaga państwa i powaga władzy” nie jest naruszana, gdy przestępstwa komunistyczne po prostu tworzy się przez prowokatorów, ludzi, jak mówi odezwa, „stojących poniżej wszelkiego poziomu moralnego”, gdy policja może bezkarnie stosować znęcanie się nad ludźmi, którzy zostali aresztowani nie za czyny, lecz tylko za przekonania!?

Konfiskując odezwę Ligi Obrony Praw Człowieka i Obywatela, rząd niejako zaaprobował dotychczasowe metody walki z komunizmem, polegające na mechanicznym jedynie wykorzenianiu sowieckiego posiewu. Wiemy wszak dobrze, iż system ten, polegający na masowym produkowaniu męczenników „sprawy” komunistycznej, zaszczytu nam nie przynosi, a w skutkach nie może się okazać szczęśliwym. Są inne metody walki z komunistami, metody, których potrzebę uzasadniała lewica, a polegające na tym, by głosicieli religii komunistycznej wyprowadzić na światło dzienne i jawnie demaskować.

Komunizm w Polsce opiera się, gdy chodzi o jego podstawy pochodzące nie z zewnątrz, na skrajnej nędzy bezkrytycznych i niewyrobionych głodnych mas, na ich niepewności jutra i chęci doraźnej zemsty za doznane krzywdy.

Pozwólmy działać komunistom jawnie i otwarcie na tym nawet terenie! Czyż agitator komunistyczny, prawiący bajędy o sowieckim dobrobycie, skoro pozbawiony będzie uroku tajemniczego rewolucjonisty, ściganego przez burżuazję, i skoro argumenty jego tuż zaraz odeprzeć można będzie przez wykazanie jego kłamstw – cieszyć się będzie takim powodzeniem jak teraz, gdy opchany sowieckim złotem, osłonięty peleryną „wiecznego rewolucjonisty”, po poddaszach i suterenach jedna wśród bezkrytycznych prostaczków i zapalnej młodzieży zwolenników dla swych obłędnych teorii?…

Wyprowadzenie komunistów na światło dzienne będzie właśnie początkiem ich klęski. Nie znoszą oni bowiem słońca. Odbierzmy kretowi prawo rycia sobie kretowiska pod ziemią, a przekonamy się, że zginie wśród słonecznego światła, do którego nie był przyzwyczajony i które go zabije.

Ożywcze promienie słońca leczą wiele chorób, wyleczą również i raka komunistycznego, który nas toczy.

Trzeba tylko tego raka wystawić na słońce!

W. K.
_______________
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w piśmie „Życie Robotnicze” nr 10/1927, 6 marca 1927. Był to lewicowy tygodnik, początkowo wydawany przez radomskie środowisko PPS, a później przez Radę Związków Zawodowych miasta Radomia, zrzeszającą związki należące do lewicowej Komisji Centralnej Związków Zawodowych. Od tamtej pory nie był wznawiany, poprawiono pisownię wedle obecnych reguł.

Jeden komentarz nt. “Na słońce!

  1. Pingback: Kąkol między pszenicą. O pluralizmie politycznym w przedwojennej Polsce słów kilka | Fundacja Europejskiej Kultury Prawnej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *